Świat Wiadomości

Julian Assange zdradzony przez prezydenta Ekwadoru, oddany w ręce USA

Dnia 10 kwietnia 2019 roku redaktor naczelny WikiLeaks, Kristinn Hrafnsson, ujawnił informację o operacji szpiegowskiej prowadzonej przez wywiad Ekwadorski przeciwko twórcy portalu WikiLeaks, Julianowi Assangowi. W odpowiedzie 11 kwietnia prezydent Ekwadoru wycofał w trybie natychmiastowym trwający siedem lat azyl polityczny Assange’a. Jeszcze tego samego dnia na ulicach Londynu można było zobaczyć służby Brytyjskie wyprowadzające siłą aktywistę z ambasady Ekwadorskiej.

Podstawą aresztowania był nakaz z 2010 roku wydany przez USA po ujawnieniu tajnych dokumentów wojskowych US Army, między innymi wzbudzającego miedzynarodową kontrowersję nagrania zatytułowanego “Collateral murder” (“Morderstwo uboczne”) ukazującego morderswo 12 osób, w tym dwóch dziennikarzy angielskiej agencji prasowej “Reuter” i dwójkę dzieci, dokonane przez żołnierzy USA w czasie napaści na Irak.

Działalność WikiLeaks pokazała niejednokrotnie, że rządy są bezkarne w łamaniu praw, które same ustalają. Dokonane z pogwałceniem prawa międzynarodowego cofnięcie azylu dla Juliana Assagne’a jest kolejnym z niekończących się przypadków demaskujących mit, jakoby prawo istniało dla naszego dobra. W związku z publikowanymi wyciekami żaden urzędnik państwowy nie musiał się bać o swoją pozycję, bały się zawsze za to osoby ujawniające informacje, które powinny od początku być dla nas jawne. Osoby ujawniające to, co się robi w naszym imieniu, ale bez naszej zgody i w tajemnicy przed nami.

Będąc świadkiem niechybnego końca wolności założyciela portalu takiego jak WikiLeaks, trudno nie jest zdobyć się na refleksję – jakie zmiany przyniosła nam świadomość tego, co zbronicze rządy robią za zamkniętymi drzwiami? Jeżeli los Juliana Assange’a ma być przykładem, jako obywatele tego świata nie zrobiliśmy absolutnie nic, by uwolnić się od zbrodniarzy i bandytów, którzy działając w imię swoich interesów mają czelność udawać, że reprezentują interesy ludu. A ta bezczynność, przyjaciele, czyni mnie jak i was współwinnymi zarówno aresztowania Juliana Assange’a, jak i aresztowania Mateusza Piskorskiego oraz każdego z osobna więźnia politycznego rządu III RP i wszystkich ich sojuszników. I czyni nas współwinnymi niezależnie, czy patrzymy na to prześladowanie biernie, czy chodzimy na bezowocne protesty, krzycząc na naszych bezkarnych oprawców z nadzieją, że przemówimy do ich moralności głośniej, niż przemawiają zyski.

Możemy wołać “Uwolnić Juliana Assange’a!” Możemy wołać “Uwolnić Mateusza Piskorskiego!” Ale jeżeli kiedy nadejdzie odpowiednia pora nie staniemy pod murami więzień i własnoręcznie nie wyrwiemy krat z ich okien, jeżeli nie staramy się wspólnie swoją codzienną pracą, aby ta pora nadeszła i nadeszła jak najprędzej – możemy tak krzyczeć, aż wszyscy kolejno sami znajdziemy się po tej drugiej stronie muru, a na zewnątrz nie zostanie już nikt, kogo obchodziłby nas los.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o