Artykuł

Komunizm metafizyczny – odpowiedź dla tow. Camilo

Wikimedia Commons

Będzie to krótka i szybka replika. Nie dlatego, że nie należy toczyć programowych czy teoretycznych dysput, tylko dlatego, że… wszystko to już było. I to setki razy – obalane przez Marksa, Engelsa, Lenina i innych. Po co więc bić pianę? Na samym początku odsyłam więc do dzieł (jakichkolwiek!) wyżej wymienionych – oni wyjaśnią to lepiej niż ja.

1. “(…) w naszym, marksistowskim przekonaniu ważniejsza jest świadomość społeczna a głównym determinantem owej świadomości społecznej (świadomości zbiorowej) są struktury gospodarcze reprezentowane przede wszystkim przez środki produkcji czyli (upraszczając) narzędzia pracy.”

Nie wiem, skąd to stwierdzenie. Nawet w schematycznych formułach Marksa z przedmowy do “Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej” mamy do czynienia nie ze środkami pracy, a tym bardziej z narzędziami pracy, tylko z siłami wytwórczymi, które są szerszym pojęciem:

“W społecznym wytwarzaniu swego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki – w stosunki produkcji, które odpowiadają określonemu szczeblowi rozwoju ich materialnych sił wytwórczych. Całokształt tych stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej.”

Co to konkretnie znaczy? Na pewnie nie to, co twierdzi towarzysz Camilo:

“Niewolnictwo w Grecji czy Rzymie istniało przez fakt istnienia narzędzi pracy, które umożliwiały odpowiednią jakość życia dla np. trzech osób – z pracy jednej osoby. Gdyby dzienna praca zapewniała niezbędne dobra na jeden dzień życia, wtedy byśmy nie mieli do czynienia z niewolnictwem, gdyż praca jednego niewolnika wystarczałaby wyłącznie na utrzymanie samego niewolnika przy życiu – niewolnik nie przynosiłby żadnych korzyści a zatem niewolnictwo byłoby zbędne.”

Przecież istnienie każdego społeczeństwa ludzkiego, oprócz chyba najbardziej pierwotnego, niezależnie od istniejącego w nim dominującego sposobu produkcji wymaga, aby praca jednodniowa zapewniała dobra na więcej niż jeden dzień życia. Nadwyżkę można wtedy wykorzystać np. nieprodukcyjnie, co już w pierwszych społeczeństwach oznacza utrzymywanie odrębnej kategorii niepracujących szamanów itp. Tym bardziej jest to widoczne w społeczeństwie dzisiejszym, które jednak nie opiera się na pracy niewolniczej. Dlaczego?

2. “(…) nasza sprawa (komunizm) nie jest stanem do którego dąży garstka zwolenników – tylko jest nie w pełni uświadomionym procesem dziejowym, który wymusza istnienie komunizmu. Komunizm nie jest stanem do którego doprowadzają komuniści – KOMUNIZM TO KONIECZNOŚĆ DZIEJOWA.”

Wypada zadać pytanie: to dlaczego ta KONIECZNOŚĆ DZIEJOWA się jeszcze nie zmaterializowała? Bo kapitalizm do tego nie dorósł? A skąd to wiadomo? Z tego, że nadal mamy kapitalizm, a więc nie dorośliśmy jeszcze do komunizmu, bo gdybyśmy dorośli, to by kapitalizm sam by się rozwalił – proste. To czysta metafizyka. Prawa historyczne dane nam przez Bog– przepraszam – Historię, działając z żelazną koniecznością grawitacji zaprowadzają określone formacje ekonomiczne w ustalonym odgórnie porządku. Niepotrzebni są żadni ludzie. Właściwie to oni nam przeszkadzają. Toczą jakieś walki klasowe, stają się komunistami – po co? Nie wiedzą, że Historia została już napisana, bez ich udziału? Symptomatyczne jest to, że Camilo jest w stanie uznać ludzi, których krytykuje za komunistów, ale już nie za marksistów. Wiadomo – marksista to dumna nazwa, marksiści to poważni akademicy dokonujący skomplikowanej egzegezy pism Marksa, a komuniści to zwykli awanturnicy chcący przemocą przyspieszyć Historię. Tylko jak to pogodzić z Marksem – komunistą i działaczem rewolucyjnym, z poparciem przez niego proletariackiej dyktatury Komuny Paryskiej?

Z pewnością Camilo, występując z frontalnym atakiem, chciał dobrze. Dzikie wyzwiska, mechanicyzm, dogmatyzm mieszały się u niego z trafnymi spostrzeżeniami. Tutaj ma rację: żenująco niski poziom teoretyczny i praktyczny polskich komunistów (ściślej: osób uważających się za komunistów, bo pisanie tekstów czy nagrywanie filmików do internetu nie jest jeszcze działalnością komunistyczną) jest faktem, który trzeba przyjąć na klatę (a wielu myśli nawet, że są bardziej komunistyczni od Marksa, który nigdy nie był w żadnej fabryce! Więc co taki stary dziad mógł wiedzieć o robotnikach…) i starać się go przezwyciężyć. Najlepiej przez powrót do fundatorów teorii komunistycznej. Skoro uznajemy naukowy socjalizm za naukę, to traktujmy go jak naukę – przez studiowanie dzieł i praktyki rewolucyjnej komunistów.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o