Artykuł

Współczesny Renesans

Chcemy tego czy nie, to nazwa naszego portalu, od razu wzbudza skojarzenie z epoką renesansu. W języku polskim, słowa takie jak renesans, odrodzenie czy zmartwychwstanie, kojarzą się jednoznacznie pozytywnie, więc od strony marketingowej, jest to na pewno zabieg słuszny. Niestety jest to termin, który stawia przed nami także pewne problemy, z którymi prędzej czy później będziemy musieli się skonfrontować. Chodzi mianowicie o konfrontacje dwóch wizji historii Europy.

Koncepcja, z którą chciałbym się tutaj skonfrontować, to ogólnie rzecz biorąc oficjalna polityka historyczna europejskich imperialistów, którzy to odwołują się do tradycji Cesarstwa Rzymskiego. Ich perspektywą, jest stworzenie instytucji politycznej, która to ułatwiałaby im konfrontacje z mocarstwami imperialistycznymi z innych kontynentów, której celem jest walka o to, kto będzie mógł wyzyskiwać kraje Trzeciego Świata.

Dlatego też upadek Cesarstwa Rzymskiego analizują oni jednoznacznie negatywnie. Renesans narodził się na półwyspie apenińskim, w czasach ciągłych wojen między włoskimi miastami państwami. Wtedy to wzdychano do czasów, gdy Europa Zachodnia, północna Afryka i tzw. Bliski Wschód były zależne od Rzymu i zdawano sobie sprawę, że mała Wenecja, Florencja czy Genua nigdy w pojedynkę takiego znaczenia politycznego nie osiągną.

Powtarzana na każdym kroku przez Komisję Europejską potrzeba integracji europejskiej, jest najczęściej uzasadniana dwoma przyczynami. Z jednej strony mamy więc argument pacyfistyczny, pod którym wszyscy możemy się podpisać – czyli brak wojen na kontynencie europejskim, ale zaraz później pojawia się następny argument, czyli Zjednoczona Europa łatwiej będzie się konfrontować z Rosją, Chinami, USA czy Bóg wie kim jeszcze. Właśnie w tej chwili trwa kampania do europarlamentu, i nawet środowiska tzw. lewicy społecznej, reprezentowanej przez Piotra Ikonowicza (Lewica Razem) posługują się tym argumentem.

Do tradycji rzymskiej odwołują się więc europejscy imperialiści. Do tej samej tradycji odwołują się też jawni rasiści, którzy to przestrzegają przed inwazją barbarzyńskich migrantów. Tak jak Rzym posiadał silne posterunki wojskowe na granicach imperium, tak i oni by chcieli zamienić Europę w twierdzę, która to zatapiała by łodzie migrantów z Afryki.

Na tych dwóch przykladach bynajmniej nie wyczerpuje się lista wrogich nam opcji politycznych, które to motywowane reakcyjnymi poglądami odwołują się do tradycji rzymskich. Celem tego krótkiego artykułu jest zastanowienie się, co łączy nas z ludźmi renesansu byśmy łatwiej mogli zrozumieć, co nas od nich dzieli. Zacznijmy może od tego co łączy. Renesans to szukanie inspiracji w przeszłości. To poszukiwanie i popularyzowanie mało znanych tekstów filozofów greckich czy rzymskich, którzy to potępieni byli w średniowieczu jako poganie. Chrystianizacja Europy w średniowieczu, ze swoim fanatyzmem przejawiającym się w paleniu zakazanych pogańskich książek czy paleniu pogańskich budowli, wzbudza skojarzenie ze współczesną krucjatą antykomunistyczną prowadzoną przez IPN.

Tak jak fantyzm religijny doprowadził do upadku kultury europejskiej, tak dekomunizacja w Polsce była tragedią dla polskiej nauki. Prześladowanie ludzi nauki za przynależność do PZPR doprowadziło do katastrofy, w wyniku której najwyżej notowana polska uczelnia w światowych rankingach jest dopiero w 4 setce. Naród który wydał na świat Kopernika czy Skłodowską, jest dziś w naukowej czwartej lidze, jeśli nie w klasie B.

Naszą misją powinno być przywrócenie marksizmowi należnego mu miejsca i wszędzie tam gdzie marksizm był wyrzucony na śmietnik historii, naszą misją powinno być jego odrodzenie. Przypominanie zapomnianych tekstów nie oznacza jednak automatycznie identyfikacji politycznej z tym czy innym prześladowanym marksistą. Te same środowiska PZPRowskich marksistów, które są dzisiaj potępiane przez IPN właśnie za „komunizm”, my musimy bronić przed antykomunistycznymi fanatykami, i równocześnie bronić prawdy, by polski proletariat zrozumiał, że ci ludzie bardzo często z komunizmem nie mieli nic wspólnego, czego dowodem było doprowadzenie do Okrągłego Stołu i transformacji ustrojowej przywracającej kapitalizm, w którym to zresztą pierwsi burżuje wywodzili się z elit PZPR.

Jeśli jednak mówimy o renesansowym powrocie do źródeł, to nie możemy zapomnieć, że elity intelektualne Grecji i Rzymu, byli właścicielami niewolników i ich pisma usprawiedliwiały ten system brutalnego wyzysku. I tutaj dochodzimy do problemów politycznych. Odrodzenie tradycji rzymskiej w XV-XVI wieku, było także odrodzeniem niewolnictwa. Renesansowi handlarze niewolników, którzy to transportowali zakutych w kajdany mieszkańców Afryki do europejskich plantacji w Ameryce, odwoływali się wprost do tradycji rzymskich.

Misją współczesnych marksistów sięgających do rewolucyjnych tekstów z XIX czy początków XX wieku jest przede wszystkim umiejętne odsianie ziarna od plew. W ciągu tych ponad 100 lat, które minęły od czasu powstania tamtych tekstów doszło do zmian w społeczeństwie kapitalistycznym, i niektóre zmiany są obiektywnie pozytywne, które powinniśmy popierać. Spójrzmy przykładowo na kwestię kobiecą. Socjalizm naukowy powstawał w czasach, gdy kobiety nie posiadały praw politycznych i nawet w rodzinach robotniczych był rozpowszechniony patriarchalny model rodziny, którego negatwynym przejawem była min. przemoc wobec kobiet.

Ślady dawnej reakcyjnej epoki znajdujemy także u autorów socjalistycznych czy anarchistyczych. Przykładem może być problem współczesnych anarchistów z „ojcem anarchizmu” Proudhonem, który był mizoginem i homofobem.

Starałem się zarysować kilka problemów, które przed nami stoją, zostawiając ostatni problem na koniec, który to być może będzie trzeba rozwinąć w innym tekście. Chodzi mianowicie o marksistowską ocenę średniowiecza. Jak już wspomniałem wcześniej, z punktu widzenia europejskich imperialistów upadek Rzymu był faktem jednoznacznie ocenianym negatywnie. A jak to wygląda u Marksa?

Społeczeństwo opierające się na niewolnictwie zostało zastąpione bardziej egalitarnym społeczeństwem barbarzyńskim, i zależności feudalne są bardziej humanitarne od niewolnictwa. Upadek niewolnictwa był też warunkiem koniecznym do rozwoju sił wytwórczych (przede wszystkim rolnictwa), które to stały się filarem późniejszego powstania kapitalizmu. Jednym słowem, średniowiecze w marksizmie wcale nie jest epoką ciemnoty i zacofania, ale to już temat na inne opowiadanie.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Reptyl Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Reptyl
Gość
Reptyl

Bardzo dobry artykuł. Myślę, że to postawienie granicy między nami, a biurokratami późnego PRL, którzy się dorobili na transformacji będzie jedną z ważniejszych kwestii w budowaniu ruchu.