Artykuł

Ballada o dogmatach i nauce

Rozgorzała dyskusja teoretyczna, wydawałoby się, że marksizm ma tak długą historię, że konflikty na poziomie zarania dziejów socjalizmu naukowego powinny być już dawno zażegnane. Jak jednak okazuje się spór pomiędzy marksistami dogmatycznymi a marksistami, którzy szczególną uwagę poświęcili przymiotnikowi „naukowy” w socjalizmie naukowym, wciąż jest żywy.

Towarzysz postulujący marksistowski dogmatyzm bardzo często odwołuje się do cytatów Marksa, także i Ja chcę w tym miejscu posłużyć się kilkoma cytatami pokazującymi, że marksizm to nie religia, a Marks to nie prorok – tylko naukowiec, który analizował znaną mu rzeczywistość i w miarę poszerzania wiedzy o niej nie raz modyfikował swoje poprzednie wnioski. Stąd taki dogmatyzm jest szkodliwy, gdyż Marksa można interpretować różnie, zależnie z jakiego okresu jego życia tekst przeczytamy. Marks, podobnie jak późniejsi komuniści, interpretował zastaną rzeczywistość i robił coś jeszcze, przedstawiał mianowicie sposoby by tą zastaną rzeczywistość zmienić. Ale po kolei, obiecane cytaty, które uwielbia Towarzysz Kamil:

Jeśli powstanie czerwcowe wszędzie na kontynencie podniosło samopoczucie burżuazji i skłoniło ją do zawarcia jawnego przymierza z monarchią feudalną przeciw ludowi, to kto pierwszy padł ofiarą tego przymierza? Właśnie burżuazja kontynentalna. Klęska czerwcowa nie pozwoliła jej utrwalić swego panowania i zatrzymać ludu, na wpół zaspokojonego, na wpół zniechęconego, na najniższym szczeblu rewolucji burżuazyjnej.

Wreszcie porażka czerwcowa zdradziła despotycznym mocarstwom Europy tę tajemnicę, że Francja musi za wszelką cenę utrzymywać pokój na zewnątrz, aby móc prowadzić wojnę domową w kraju. Wskutek tego narody, które rozpoczęły walkę o swą niepodległość narodową, znowu oddane zostały na pastwę przemocy Rosji, Austrii i Prus. Lecz jednocześnie los tych narodowych rewolucji został uzależniony od losu rewolucji proletariackiej; znikła pozorna samodzielność, ich niezależność od wielkiego przewrotu społecznego. Ani Węgier, ani Polak, ani Włoch nie będą wolni, dopóki robotnik pozostanie niewolnikiem!

Wreszcie dzięki zwycięstwom świętego przymierza Europa przybrała taką postać, że każde nowe powstanie proletariackie we Francji musi bezpośrednio pociągnąć za sobą wojnę światową. Nowa rewolucja francuska będzie zmuszona natychmiast opuścić grunt narodowy i zdobyć sobie teren europejski, na którym jedynie może się dokonać rewolucja socjalna XIX wieku.” Karol Marks, Walki klasowe we Francji, Rozdział I.

Widzimy tutaj, że Marks nie odrzuca idei rewolucji w warunkach XIX-wiecznego kapitalizmu. Towarzysz Kamilo w swoich polemikach, próbuje udowodnić, że komunizm jest „koniecznością dziejową”, która niejako sama pchnie kapitalizm do socjalizmu i komunizmu. Nie jest to też poparcie krytyczne rewolucji socjalistycznej w Europie jak twierdzi wspomniany Towarzysz. Karol Marks otwarcie mówi o tym, że kolejna rewolucja francuska nieuchronnie wywoła wojnę światową i z tego powodu będzie zmuszona do przeniesienia swojej rewolucji z automatu na grunt międzynarodowy.

Zarzuty natomiast jakoby należałoby wyczekiwać „odpowiednich warunków” dla rewolucji, że bolszewicy „wbrew” materializmowi dialektycznemu pchnęli rewolucyjne nastroje w Imperium Carskim z władzy burżuazyjnej we władzę robotniczych rad, można zetrzeć z kolejnymi analizami Marksa na temat możliwości rewolucji w ogonie światowego kapitału. Wybaczcie przy tym Towarzysze Czytelnicy, że walcząc z dogmatyzmem posługuję się cytatami, jednak najlepiej w polemice używać języka dyskutanta:

A Rosja! W okresie rewolucji lat 1848—1849 nie tylko monarchowie europejscy, lecz także europejscy burżua upatrywali w interwencji rosyjskiej jedyny ratunek przed zaczynającym się właśnie budzić proletariatem. Cara obwołano głową reakcji europejskiej. Dziś siedzi on w Gatczynie jako jeniec wojenny rewolucji, a Rosja jest awangardą rewolucyjnej akcji w Europie.” Marks, Engels, Dzieła tom 19. str. 323.

Widzimy więc jak bardzo „niechętnie” Marks patrzył na rewolucję w krajach postfeudalnych. Wynika to z tego, że kapitalizm już wtedy był systemem dominującym na świecie, nie jest to system izolowany w każdym pojedynczym kraju burżuazyjnym. Kapitalizm należy traktować jako globalną sieć zależności, stąd też ruchy rewolucyjne Rosji czerpały swoją inspirację od Marksa i innych teoretyków rewolucji socjalnej, przenosząc ją na grunt kraju będącego w ogonie światowego kapitału. O ile faktycznie Karol Marks i Fryderyk Engels uznali, że do rewolucji socjalistycznej gotowe są tylko te kraje, gdzie kapitalizm osiągnął najwyższe stadium rozwoju- tak bowiem kazały sądzić dostępne wówczas doświadczenia ruchów robotniczych oraz sucha analiza rozwoju sił wytwórczych w Europie i Ameryce Północnej. O tyle jako uczciwi naukowcy, analizując rozwój sytuacji w koloniach mocarstw europejskich oraz w krajach postfeudalnego kapitalizmu- jak Rosja- doszli do wniosku, że być może ruchy komunistyczne osiągną swój pierwszy sukces właśnie tam.

W końcowej części polemiki planuję umieścić jeszcze jeden cytat, jednak póki co pozwolę sobie na własne słowa, tak by walcząc z dogmatyzmem, samemu w niego nie popaść. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że Manifest Komunistyczny, ani tym bardziej Kapitał, nie miały być w żadnym razie „Biblią komunizmu”, a Marks bynajmniej nie pretendował do statusu „proroka rewolucji”. Jako materialiści dialektyczni- zarówno współcześni komuniści, jak i Marks oraz Engels- mamy obowiązek przede wszystkim analizować zastaną rzeczywistość. To nie rzeczywistość ma się podporządkować teorii marksistowskiej, to my musimy podporządkować nasze analizy pod rzeczywistość, historyczni twórcy marksizmu to rozumieli, czy i my mamy odwagę analizować i próbować zmieniać świat tak jak oni?

Argumenty jakoby komunista nie dostosowujący rzeczywistości pod teksty Marksa i Engelsa nie był marksistą są całkowicie wyssane z palca i wynikają z błędnego zrozumienia czym marksizm jest. Jest on bowiem nauką, nie religią, i tak trzeba też rozumieć Marksa, jako naukowca, nie proroka. Idąc tokiem rozumowania Towarzyszy dogmatyków, współczesna syntetyczna teoria ewolucji nie może zostać nazwana ewolucjonizmem bo nie jest spójna co do joty z wnioskami Karola Darwina. Mamy więc dwóch Karolów, obaj byli naukowcami i obu z nich można na drodze tej samej argumentacji uczynić prorokami.

Co więcej, idąc tokiem rozumowania Towarzyszy dogmatyków, można dojść do niepokojących wniosków, że żadna rewolucja nie ma sensu dopóki nie nastaną warunki, które będzie można obiektywne uznać za właściwe dla rewolucji socjalistycznej. Historia pokazuje jednak, że rewolucja nie jest obiadem proszonym, nigdy nie nadchodzi wtedy gdy jest to wygodne. Dopiero nagły, skokowy spadek jakości życia pozwala zerwać otoczkę demokracji i liberalizmu z państwa burżuazyjnego, którego głównym celem jest ochrona prywatnej własności środków produkcji i przywilejów klasy posiadaczy. Dopiero nędza stawia obie klasy pod murem tak by burżuazja nie mogła już mamić robotników, że walka klas to mit.

Śpieszę już ku końcowi mojego wywodu, nie chcę żeby ktoś usnął przed puentą. Wracajmy więc do obiecanego ostatniego cytatu Marksa:

Mamy tu do czynienia ze społeczeństwem komunistycznym, ale nie takim, które rozwinęło się na własnej podstawie, lecz przeciwnie, takim, które dopiero wyłania się ze społeczeństwa kapitalistycznego; które zatem pod każdym względem — ekonomicznym, moralnym, umysłowym — nosi jeszcze na sobie znamiona starego społeczeństwa, z którego łona wyszło. Odpowiednio do tego poszczególny wytwórca otrzymuje — po dokonaniu potrąceń — dokładnie tyle, ile dał społeczeństwu. To, co dał społeczeństwu, stanowi jego indywidualny wkład pracy. Na przykład społeczny dzień roboczy składa się z sumy indywidualnych godzin pracy; indywidualny czas pracy poszczególnego wytwórcy — to wniesiona przezeń część społecznego dnia roboczego, jego udział w nim. Otrzymuje on od społeczeństwa pokwitowanie, że dostarczył tyle a tyle pracy (po odliczeniu części jego pracy na fundusze społeczne), i na zasadzie tego pokwitowania otrzymuje ze społecznych zasobów taką ilość środków spożycia, jaka wymaga takiej samej ilości pracy. Tę samą ilość pracy, którą dostarczył społeczeństwu w jednej postaci, otrzymuje z powrotem w innej.” Karol Marks, Uwagi na marginesie programu Niemieckiej Partii Robotniczej.

Tutaj natomiast chciałbym się odnieść do stwierdzenia, że Towarzysze dogmatycy uważają, że I i II Międzynarodówka miała na celu jedynie uświadamiać robotników i niejako tworzyć człowieka komunistycznego przed rewolucją. Otóż tutaj czarno na białym widzimy, że nawet Marks uważał, że jeszcze w komunizmie będziemy mieli robotników z naleciałościami poprzedniego systemu, a więc nie do końca jeszcze osobę gotową na komunizm bez pewnych form pośrednich, jak wspomniane w cytacie pokwitowania za pracę.

To co cieszy to fakt, że Towarzysze dogmatycy są w ogromnej mniejszości. Natomiast cała ta burza jaka rozpętała się wokół polemik Towarzysza Kamila wynika z tego, że poruszył on spór tak stary jak sam marksizm. Po drugie, dlatego, że jako marksiści mamy obowiązek doskonalić swoje zdolności w dyskusji i za to z całego serca chcę podziękować Towarzyszowi dogmatykowi, że jak nikt z naszej małej, póki co, społeczności nie wywołał tak ogromnej mobilizacji by pośpieszyć z odpowiedzią na zarzuty stosowane wobec naukowych marksistów.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o