Artykuł

Zbrodnie wojenne, zbrodnie kapitału

[Niniejszy tekst został po raz pierwszy opublikowany w czerwcu 1965 roku w piśmie Le Prolétaire, będącym organem francuskojęzycznych komunistów związanych z włoską lewicowo-komunistyczną Partito Comunista Internazionale – Międzynarodową Partią Komunistyczną. Pierwotnie został napisany po francusku, tłumaczenie zostało dokonane z angielskiego, z artykułu, który pojawił się na blogu Libri Incogniti.]

W ostatnich miesiącach prasa burżuazyjna – z prawej i z lewej – znowu podniosła kwestię „nazistowskiego barbarzyństwa” i „niemieckiego okrucieństwa”: zaczęły się polemiki na temat popełnionych zbrodni wojennych, obchody rocznic wyzwolenia obozów i zwycięstwa demokracji nad faszyzmem.

Z tej okazji burżuazyjni ideolodzy wszelkich odcieni, a przede wszystkim pseudokomuniści z Francuskiej Partii Komunistycznej, ponownie ujawnili swoją zupełną niezdolność do zrozumienia przemian społecznych. Wyjaśniając gigantyczne masakry i zniszczenia z lat 1939-1945, odwołują się do najbardziej przestarzałych banałów moralizatorskiego idealizmu: „szaleństwa” jakichś „zbrodniarzy” czy też niemieckiego „okrucieństwa”, które wmawiano nam już w 1914 roku.

Byłoby poważnym błędem widzieć w tej powodzi głupoty, którą radio i prasa zalewa masy, przejaw faktycznej „głupoty”. Przeciwnie, jest to dowód inteligencji, klasowej inteligencji: burżuazja stawia całą swoją paplaninę i wszystkich swoich pismaków w jednej linii, aby ci uniemożliwili proletariatowi zrozumienie prawdziwej natury społeczeństwa kapitalistycznego i prawdziwych przyczyn masakr i zniszczeń. Do nas, komunistów, należy zdjęcie maski burżuazji, przeciwstawienie „prawdzie” burżuazyjnego konserwatyzmu rewolucyjnej prawdy proletariatu. W tym krótkim artykule przypomnimy ogólne źródła wojen imperialistycznych, aby potem zbadać ich konkretne formy powstałe w Niemczech.

* * *

Burżuazja prezentuje historię swojego panowania jako epokę postępu, poprzetykanego jedynie „przypadkowymi”, przygodnymi nieszczęściami. Ale prawda jest zgoła inna i cała historia burżuazji jest zrodzona z przemocy, zaczynając od krwawego złupienia Południowej i Środkowej Ameryki, eksterminacji Indian północnoamerykańskich oraz handlu niewolnikami, które były przesłanką powstania europejskiego kapitalizmu; kończąc na ogromnych wstrząsach ery imperialistycznej. Nie mają one jednak tych samych źródeł co rzezie epoki akumulacji pierwotnej: dlatego, że dzisiaj burżuazji nie zajmuje kwestia zawłaszczania bogactwa (ziemi, zasobów ludzkich i materialnych) poprzednich społeczeństw, ale wrodzona sprzeczność rozwiniętego, kapitalistycznego sposobu produkcji: sprzeczność pomiędzy uspołecznieniem produkcji a prywatnym przywłaszczaniem, pomiędzy olbrzymim rozwojem społecznych sił wytwórczych a rynkową formą tejże wytwórczości.

Prawa tej gospodarki rynkowej wymagają stałego wzrostu produkcji i akumulacji, ale te same prawa uniemożliwiają produktom ich urzeczywistnienie, inaczej mówiąc, sprzedaż. „Liberalny” czy „totalitarny”, „prywatny”, czy „państwowy”, kapitalizm jest niezdolny do przezwyciężenia tej sprzeczności. Jedyne, co może zrobić, to tymczasowo ją rozwiązać za pomocą wielkiego upuszczenia krwi, ogromnego zniszczenia sił wytwórczych, martwego i żywego kapitału, środków produkcji i producentów.

To jest prawdziwa przyczyna wojen imperialistycznych: potrzeba upuszczenia krwi, która osłabia pacjenta, ale pozwala mu przeżyć napad apopleksji. I działalność stronników burżuazji wewnątrz proletariatu polega właśnie na zapobieganiu, żeby ci drudzy nie wykorzystali chwilowej słabości burżuazji łamiąc jej kark raz na zawsze; żeby proletariat nie osiągnął międzynarodowej jedności przez powtarzanie o solidarności z jego narodową burżuazją, „która wyzwala tradycyjne wartości przeciwko barbarzyńskiemu najeźdźcy”, żeby nie zrozumiał prawdziwych przyczyn swojej niedoli.

„Destrukcyjny nihilizm” nie jest zatem czymś wyłącznym Niemcom; odnosi się on do światowego kapitalizmu jako całości, który cyklicznie stawia siebie w sytuacji, w której musi wyruszyć drogą zniszczenia. (Niemcy wykazali niesłychany burżuazyjny spryt, nie wysadzając w powietrze Paryża w 1944 roku: teoria marksistowska i doświadczenie wykazują, że to właśnie w najbardziej zniszczonych krajach odbudowa gospodarcza postępuje najszybciej).

* * *

Pozostaje omówić obozy koncentracyjne i eksterminację Żydów. Tej drugiej kwestii poświęciliśmy długi artykuł („Auschwitz albo wielkie alibi” – Programme Communiste Nr 11, 1960 r.), którego możemy tutaj jedynie zwięźle streścić. Pokazaliśmy, że nazistowski antysemityzm był reakcją obronną drobnomieszczaństwa wobec ofensywy wielkiego kapitału; że ta zagrożona klasa skanalizowała swój upadek na możliwej do zidentyfikowania grupie: Żydach; że naziści nie chcieli niczego więcej jak pozbyć się tej „względnej nadwyżki ludności”, której jednak nikt inny nie chciał; że podczas wojny Żydzi, wywłaszczeni i pozbawieni środków do życia „musieli” umrzeć; i o ile mogli zostać wykorzystani do pracy, zostali w gruncie rzeczy wyniszczeni przez nadmierny wyzysk, zanim zostali fizycznie eksterminowani przy współudziale i błogosławieństwie światowego imperializmu.

Co chcemy tu zaznaczyć, to ogólne i fundamentalne aspekty obozów koncentracyjnych. Obozy był przede wszystkim wyzyskiem, super-wyzyskiem aż do śmierci niewolniczej i łatwo zastępowalnej siły roboczej. A zatem dzięki obozom naziści upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu: zagładę siły roboczej i wytwarzanie zysku.

Ktoś może być zaskoczony że kapitalizm, oparty na wyzysku „wolnego” pracownika najemnego, z taką werwą rzucił się na masowe wyzyskiwanie pracy przymusowej. Taka sytuacja nie jest niczym nowym: Marks dawno temu pokazał, że kapitalizm może używać dawno zamierzchłych form wyzysku; znamy niezliczone przypadki eksploatacji niewolnych pracowników: wystarczy przywołać tysiące czarnoskórych robotników przymusowych Wielkiej Francuskiej Demokracji, którzy zginęli budując port w Dakarze oraz drogi i koleje w Afryce; albo w niektórych południowych stanach USA, gdzie meksykańscy robotnicy rolni byli „importowani” mniej lub bardziej legalnie i poddawani reżimowi „peonażu”

[przymusowego odpracowywania permanentnego długu]

, który jest niczym innym jak czasową formą niewolnictwa.

Oczywiście kapitalizm nie może uogólnić, upowszechnić niewolnictwa, potrzebuje w końcu robotników mających „wolność do” wyzysku, ponieważ niewolnikowi można powierzyć tylko najprostsze narzędzia: kilof – jak najbardziej, ale już buldożer szybko znalazłby inne zastosowanie (nie jest przypadkiem, że Rosjanie rozwiązali swoje obozy pracy przymusowej kilka lat temu).

Ale Niemcy w czasie wojny potrzebowały pracy przemysłowej. I w celu przeciwdziałania sabotażowi, konieczne było stosowanie nieograniczonego terroru, terroru możliwego dlatego, że, inaczej niż w przypadku starożytnego posiadacza, który starał się oszczędzać swoją niewolną siłę roboczą, kapitalizm pragnął ją zdziesiątkować.

Nieludzki wyzysk, praca przymusowa, niedożywienie, fabryczny despotyzm – czymże były obozy, jeśli nie spotęgowanym obrazem kapitalistycznego społeczeństwa, a w tym samym czasie burżuazyjnym pomysłem rozwiązania problemu bezrobocia!

Oczywiście burżuazja nie chciała rozpoznać siebie na tym obrazie. Krzyczała „okrucieństwo” i „barbarzyństwo”. W rzeczywistości jednak nie ma nic okrutnego w systemie obozów; ich celem nie miało być sprawianie ludziom cierpienia „dla przyjemności” wyzyskiwaczy. Brutalność, tortury i rzezie były jedynie środkami do celu, który nie miał nic wspólnego z uczuciami czy wrażeniami, dobrymi lub złymi. Po prostu nie znaleziono metody wyzysku i zabijania ludzi w „miły” sposób! Pięcioletnie dzieci, które zabijał angielski kapitał w swoich przędzalniach (w Anglii w XIX wieku i w Szanghaju w wieku XX) wiedzą coś na ten temat.

Od okazjonalnego okrucieństwa strażników i katów jeszcze bardziej uderzająca była ich ogromna obojętność. I faktycznie, ta obojętność jest zatrważająca. Ale nie jest ona niczym niemieckim. To racjonalna obojętność kapitału, dla którego człowiek jest tylko środkiem do jego wytwarzania. Obozowe barbarzyństwo jest barbarzyństwem samego społeczeństwa kapitalistycznego, które przekształcając żywą pracę w towary, całkowicie podporządkowuje ją kapitałowi; okropieństwa społeczeństwa, w którym człowiek żyje i umiera dla kapitału, w którym dziś jest wyzyskiwany, jutro wyrzucony na bruk, a pojutrze zlikwidowany, wszystko to zgodnie z potrzebami kapitału.

W tych wielkich racjonalnych przedsięwzięciach, jakimi były obozy, barbarzyństwo kapitalistycznego społeczeństwa zostało ujawnione w pełnej krasie. Stąd wszyscy adwokaci burżuazji pognali zatuszować ten nieludzki proceder, obwiniając za niego konkretnych ludzi. Nie mamy żadnej litości dla wykonawców woli kapitału, i gdyby proletariat mógł to zademonstrować, zastrzeliłby każdego z nich bez sądu (każdego, nie tylko tego z jednej z dwóch frakcji imperialistycznych!). Ale uroczyste potępienie tych ludzi ze strony ich rodaków i wspólników jest niczym innym jak złowrogą farsą, mającą na celu rozgrzeszenie światowego kapitalizmu od jego odpowiedzialności.

Nawet anarchiści oraz indywidualistyczni i moralizujący anarchoidzi grają swoją rolę w tym zmistyfikowanym przedstawieniu. Jeśli człowiek byłby „dobry”, mówią, odmówiłby udziału w wyzysku i zabijaniu, wybrałby raczej swoją śmierć niż zabicie innego. A więc to człowiek jest winny, nie kapitalizm, nie społeczeństwo które codziennie zmusza człowieka do głodzenia swoich bliźnich, jeśli chce jeść, i do zabijania, aby nie zostać zabitym. Społeczeństwo, które stwarza nie-człowieka zmuszając go do pożerania swoich bliźnich, aby mógł żyć.

Obozy koncentracyjne, tak jak inne okropności wojny imperialistycznej, nie były bynajmniej dziełem Szatana, czy jakiejś tajemniczej i demonicznej ludzkiej (albo niemieckiej) natury. Uwydatniają jedynie konieczność zniszczenia tego barbarzyńskiego społeczeństwa, konieczność rewolucji komunistycznej i dyktatury proletariatu.

Źródło: https://libriincogniti.wordpress.com/2019/01/13/le-proletaire-crimes-of-war-crimes-of-capital/

Tłumaczenie: DD

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o