Artykuł

Komentarz do programu Związkowej Alternatywy

Prezentowany tekst jest fragmentem rozwomy z Piotrem Szumlewiczem pod wideo “Piotr Szumlewicz I jego Związkowa Alternatywa” na kanale YouTube “Odrodzenie Komunizmu”

Dotychczasowa dyskusja pokazała, że stanowisko przeze mnie prezentowane, które wydawały mi się oczywistą oczywistością dla każdego komunisty, nie są podzielane przez niektórych towarzyszy z Polski, co zmusza mnie do zajęcia się tym tematem. Moją misją jest odbudowanie ruchu komunistycznego i jedną z dróg, która do tego doprowadzi jest pokonanie w dyskusji przedstawicieli liberalnej socjaldemokracji (SLD), która to cały czas dominuje ideologicznie na polskiej lewicy poprzez swoje ogólnopolskie struktury i dogorywające media (Trybuna, Przegląd, NIE, strajk.eu), które jednak cały czas są dużo popularniejsze od mediów komunistycznych. Dlatego cieszy fakt, że Piotr Szumlewicz będący jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci polskiej socjaldemokracji z nami dyskutuje.

Zacznijmy od pierwszego argumentu o „wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom mas”. Jest to typowa argumentacja liberałów, którzy przekonani o wieczności systemu kapitalistycznego uważają, że wszystko jest towarem i wszystko ma swoją cenę. Kilka lat temu na telewizji RT opublikowano cykl reportaży dotyczący były republik ZSRR. Był też min. reportaż o współczesnej Mołdawii, gdzie dziennikarze RT pojechali do jakiejś mołdawskiej wioski, gdzie wszyscy mężczyźni mieli tylko jedną nerkę. Wynikało to z faktu, że kiedyś przyjechał tam jakiś cwaniaczek i każdemu płacił 500 dolarów za nerkę. I wycinał te nerki w swojej furgonetce. Dzisiaj ci biedni Mołdawianie są wkurzeniu i szukają tego człowieka. Ale nie dlatego by im zwrócił nerkę, ale bo „ich oszukał”. Bo cena rynkowa takiej nerki jest dużo większa i każdy z nich domaga się jeszcze 10 tysięcy dolarów. Morał z tej historii jest taki, że w biednym kraju zdesperowane masy zgodzą się na każdą, najbardziej upodlającą tranzakcję.

W Mołdawii sprzedają organy. W Rosji sprzedają noworodki do krajów zachodnich (a także Australii ), które mają wzięcię – jako „dzieci białej rasy”. W Tajlandii dzieci masowo się prostytuują. Argument o „oczekiwaniach mas” jest demagogiczny. Nawet tak bardzo oczywiste rzeczy, jak moralne potępienie takich czynów jak handel organami, handel dziećmi czy dziecięca prostytucja, nie zostaną potępione przez ludzi biednych, którzy desperacko potrzebują pieniędzy.

Opowiadam się za uproszczeniem prawa, które by w sposób jasny potępiało pewne złe występki. Sprzedaż dziecka jest czymś złym. I to nie podlega dyskusji. To nie zależy od ceny. Niestety obawiam się, że dla liberalnych socjaldemokratów bez moralnego kręgosłupa, wszystko sprowadza się do konkretnej kwoty. Dziecięca prostytucja jest niemoralna za 20 euro. Ale za 2,5 krotność – czyli za 50 euro – to już jest jak najbardziej spoko. Pewnie w tej sprawie Piotr Szumlewicz przytoczył by następujące badania: „Było wiele badań dotyczących tego, co Tajlandzkie dzieci sądzą o zakazie dziecięcej prostytucji. Generalnie większość jest przeciwko zakazowi.”

Zanim przejdę do meritum, a więc do samej pracy w niedzielę, to chciałbym się w ogóle podzielić spostrzeżeniem, że praca zabija. Widać to najlepiej na przykładzie społeczeństwa francuskiego. Francuzi mają średnią życia jedną z najwyższych w Europie. Przekraczającą chyba (nie chce mi się szukać szczegółowych danych – streszczam artykuł z prasy francuskiej) 80 lat. Problemem jest dysproporcja w długości życia między przedstawicielami francuskich klas uprzywilejowanych (ponad 90) francuską klasą robotniczą (70), która sięga statycznie ponad 20 lat. Różnica w przeciętnej długości życia francuskiego burżuja i francuskiego robotnika jest większa niż różnica w przeciętnej długości życia między Francją a krajami Trzeciego Świata!!! Warto nadmienić, że długowiecznością we Francji cieszą się także pracownicy umysłowi. Trudno więc wszystko sprowadzać do różnic majątkowych, bo wykwalifikowany robotnik zarabia podobnie do nauczyciela i mają podobną emeryturę. Jedna rzecz jednak ich różni. Robotnik żyje krócej. Dlaczego? BO PRACA ZABIJA. Taki był morał tego artykułu. Praca zabija. Ciężka praca fizyczna niszczy mięśnie i stawy. Praca w stresie niszczy układ nerwowy itd. Wykonywanie monotonnych czynności przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat – skraca życie. Takie są fakty.

Robotnik, który potencjalnie będzie żył krócej o 20 lat od swojego szefa, powinien przede wszystkim myśleć o swoim zdrowiu. Choćby ten szef był super fajnym gościem i za namową Związkowej Alternatywy, wprowadził by 2,5 krotność płacy za pracę w niedzielę, to nie zmieni to faktu, że robotnik długo nie pożyje.

Przejdźmy do samej niedzieli. Ludzie są gatunkiem zwierząt stadnych. Tylko dlatego, że nasi przodkowie żyli w grupach, to nasz gatunek przetrwał. Jednostka nigdy by nie przetrwała sama w dzungli. Dlatego pierwsze ludzkie wspólnoty liczyły minimum kilkanaście osób. Ludzie są silni tylko wtedy, gdy są w grupie. Gdy działają kolektywnie. Wszystkie zwycięstwa ruchu robotniczego, takie jak skracanie czasu pracy, wprowadzenie płatnych urlopów czy emerytur było pokłosiem organizowania się robotników w duże formacje związkowe czy polityczne.

Niestety patologią XXI wieku jest rozproszenie i indywidualizm. Jest to patologia społeczna, która ma swoje konswkencje także dla walki pracowników. Jeśli domagam się wolnej niedzieli, to ze względu na fakt, że niedziela tak naprawdę zaczyna się w sobotę o godzinie 20. W polskiej ( i nie tylko) kulturze jest to tradycyjny moment, kiedy to ludzie mogą się spotkać i wspólne bawić, imprezować, świętować, obchodzić czyjeś urodziny, oglądać mecz itd. Jest to niezbędny czynnik życia społecznego. Człowiek, który regularnie ignoruje zaproszenia na imprezy po jakimś czasie przestaje być zapraszany. Traci przyjaciół. Popada w samotność. Możliwość bezstresowego przebywania z innymi ludźmi jest ważna dla człowieka na każdym etapie jego życia. Jest ważne dla młodego singla, który szuka pierwszych doświadczeń miłosnych. Jest ważne i dla ludzi starszych. Ludzie troszkę starsi może widzą w niedzieli okazje na pójście na mszę czy też zorganizowanie rodzinnego obiadu. Jest to też ważny moment dla młodych rodziców, który tego dnia zawsze powinni spędzać czas z dziećmi. Dlaczego to jest ważne? Przede wszystkim dlatego, że praca jest stresująca, a praca w neoliberalnym kapitalizmie wyciska człowieka jak cytrynę. Pracowałem przez ponad rok we francuskiej pizzerii i każdego dnia były jakieś stresujące sytuacje. A to niezadowoleni klienci, a to menadżer itd. Wiecznie problem. Wiecznie konflikt. Wiecznie ktoś jest niezadowolony. Dlatego tak ważne jest posiadanie jakiejś grupy wsparcia, która pracownikowi doda psychicznej siły. I taką najbardziej naturalną grupą wsparcia jest rodzina. Statystyki są bezwzględne. Ludzie żyjący w związkach – żyją dłużej od singli.

Przykład pedofilii w kościele pokazuje, że z naturą wygrać się nie da. Choćby jakiś korporacyjny guru wmawiał, że najważniejsza jest kariera, że można się obejść bez rodziny, że pornosy z internetu czy przelotne sex znajomości mogą w pełni zastąpić tradycyjne rodziny, to jednak właśnie ta grupa społeczna korpoludków najcześciej ma problemy psychiczne i uzależnia się od używek.

Współczesny kapitalizm niszczy więzi rodzinne – jako potencjalnego konkurenta dla więzi w korporacji. Kobieta musi po prostu wybierać – dziecko czy kariera – bo połączyć się tego nie da. W tym ciągłym wyścigu szczurów wygrywają tylko jednostki zdolne do największych poświęceń, mobilne, które z dnia na dzień mogą zmienić miasto czy nawet kraj – gdy tylko dyrekcja o to poprosi.

Otwieranie furtki na wyższe wynagrodzenie w niedziele to taktyka poszukiwania łamistrajków. U mnie w chłodni – czasami pracujemy w soboty. Wtedy jest premia za szósty dzień. I w mojej ekipie zawsze jest walka o to, kto tą sobotę dostanie. A na tej walce wygrywa szef. Nie chce dawać burżujom kolejnego narzędzia do dzielnie klasy robotniczej. Jestem za skróceniem czasu pracy. Jestem za zamknięciem wszystkiego w niedziele, co nie ratuje ludzkiego życia. W ten sposób ludzie zrozumieją, że nie ma co szukać jakiś rozwiązań na skróty. Jakieś drugiej pracy itd. Trzeba się organizować i kolektywnie walczyć o skracanie czasu pracy i o podwyżkę pensji. Ten wspólny dzień wolny dla wszystkich jest konieczny dla wszystkich by wypocząć. Ale dla komunistów to jest wręcz niezbędny. Monika Karbowska pracuje w ochronie i niestety ma bardzo elastyczny grafik. Często pracuje w weekendy i bardzo nam to utrudnia współpracę, mimo że nie mieszkamy od siebie daleko. Gdy każdy potencjalny towarzysz będzie miał wolne innego dnia – to nigdy nie uda się zorganizować żadnego zebrania itd.

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Gabriel NazarowiczAdrianKazimir Wihura Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kazimir Wihura
Gość
Kazimir Wihura

trza pracować, nieroby do łopaty!

Kazimir Wihura
Gość
Kazimir Wihura

Dla komunisty lenistwo i nieróbstwo jest największą hańbą. Komunista przecie powinien być zawsze na pierwszej linji i swą pracą innym przykład dawać.
Precz z nierobami i mazgajami, którzy potrafią tylko biadolić! Bumelanci do łopaty, marsz!

Adrian
Gość
Adrian

Do książek przede wszystkim a nie wykrzykuj pierdoły które nie mają nic wspólnego z komunizmem. Jak chcesz robić to kapitalizm jest dla ciebie, do roboty a nie w larpowanie lat 50 się bawisz.

Gabriel Nazarowicz
Gość
Gabriel Nazarowicz

Zgadza się Tow. Michale. 30 godzinny tydzień pracy przy zachowaniu pełnej wypłaty. To byłby postulat na dziś.