Odrodzenie komunizmu

Portal komunistyczny

Artykuł

O znaczeniu manifestu PKWN

Był lipiec 1944 roku. Drogami między Wisłą a Bugiem na zachód ciągnęły tysiące czołgów, dział i długie jako rzeki kolumny piechoty. Kurz polskich dróg pokrywał mundury setek tysięcy czerwonoarmistów. Dla idących przy nich żołnierzy polskich kurz ten był pierwszą szczyptą wytęsknionej ziemi ojczystej.

Nieśli wymęczonemu i poniżonemu narodowi wyzwolenie. Wyzwolenie rozumiane jako narodowa niepodległość i jako będące jej nieodzownym warunkiem wyzwolenie społeczne.

W prowincjonalnej mieścinie – Chełmie Lubelskim – wymęczony i wygłodzony szary człowiek, pełen najgłębszego wzruszenia, ze łzami w oczach wykrzykiwał „Rodacy! Wybiła godzina wyzwolenia!”. Wołał słowami Manifestu PKWN niosąc dobrą nowinę swoim wynędzniałym rodakom i wlewając nowe życie w ich poranione serca.

Był dzień 22 lipca 1944 roku. Rodziła się nowa – lepsza – Polska.

Przez słowa Manifestu przemawia cała polska tradycja patriotyzmu i walki o lepszy świat. Brzmią w nim echa głosów Frycza-Modrzewskiego, Staszica, Kołłątaja, Kościuszki, Ściegiennego, Dąbrowskiego, Wróblewskiego, Waryńskiego, Marchlewskiego i wielu, wielu innych zasłużonych dla walki o niepodległość Polski i doskonalenie stosunków społecznych narodu polskiego.

Przez słowa Manifestu przemawia wszystko co najszlachetniejsze w naszej historii
Polski Duch.

A przemawiał on grzmiąc w te lipcowe dni rykiem głośniejszym nawet od kanonad radzieckich armat i katiusz gromiących okupanta.

Tworzyła Manifest w każdym słowie życiowa potrzeba narodu polskiego, wyrażona tradycyjnym polskim słowem. Manifest pisali bowiem ludzie polskiej historii, jej kontynuatorzy i współtwórcy – komuniści. Młodzi ZWM-owcy i PPR-owcy.

A także ludowcy i PPS-owcy, żołnierze i partyzanci, chłopi i robotnicy, nauczyciele i inżynierowie. Wszyscy myślący, tworzący i czujący. Oparci na doświadczeniu przeszłości i danej przez przodków mądrości narodu.

Z kolumnami Ludowego Wojska Polskiego i Armii Czerwonej szło do Polski ocalenie. Szło wyzwolenie od nagłej i okrutnej śmierci. W dniu ogłoszeniu manifestu dwie trzecie ludności polskiej pozostawało jeszcze w morderczym ucisku okupanta, narażona na pełną eksterminację.

Jeszcze dwa dni po Manifeście wyrośnie na Lubelskim Zamku stos trupów 450 zakładników wymordowanych przez cofających się Niemców. W tym samym czasie nowo rozbudowane krematoria Oświęcimia osiągną maksymalną moc przerobową – 24 tysiące zwłok na dobę.

Jak najszybsze rozgromienie sił imperializmu niemieckiego było sprawą niecierpiącą zwłoki, sprawą życia i śmierci. Z przewagą śmierci. Każdy dzień był stawką co najmniej trzech tysięcy żyć ludzkich. Zadania organizowania narodu polskiego dla walki z siłami zła, podjął się Polskim Komitet Wyzwolenia Narodowego. Przez 10 długich miesięcy trwał wysiłek wojenny PKWN.

W lipcu PKWN miał pod sobą 100 tysięcy żołnierzy. Do grudnia zdziesiątkowana i wyniszczona 5 i pół milionowa ludność terenów wyzwolonych dała z siebie kolejne 200 tysięcy ludzi gotowych pod ogniem dział i karabinów by ruszyć na ratunek swoim katowanym, głodzonym i poniżanym braciom i siostrom. 200 tysięcy ludzi, którzy z rozkazu serca wypowiedzieli te słowa przysięgi:

„Przysięgam uroczyście skrwawionej Ziemi Polskiej i Narodowi Polskiemu walczyć z niemieckim najeźdźcą o wyzwolenie Ojczyzny oraz utrwalenie wolności, niepodległości i potęgi Rzeczypospolitej Polskiej.

  Przysięgam rzetelnie i sumiennie wypełniać obowiązki żołnierza polskiego, wiernie wykonywać wydane mi rozkazy i ściśle przestrzegać tajemnicy wojskowej.

  Przysięgam wiernie służyć Rzeczypospolitej i nigdy nie skalać imienia Polaka.

  Przysięgam dochować wierności Krajowej Radzie Narodowej, Władzy Naczelnej Narodu Polskiego.

  Przysięgam nieugięcie stać na straży praw Narodu Polskiego, mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu oraz niezłomnie bronić swobód demokratycznych.

  TAK MI DOPOMÓŻ BÓG!“

To właśnie oni szli do walki pchani nadzieją na lepszą, sprawiedliwszą i silniejszą Polskę oraz nienawiścią do imperializmu niemieckiego. Błogosławiona wściekłość niosła kolumny wojsk jak fala idąca prosto na Berlin.

To właśnie PKWN był rządem który zjednoczył wokół siebie naród polski i poprowadził go do zwycięstwa. Będący spadkobiercą przedwojennych elit, które stały na straży porządku kapitalistycznego i przez to nie były zdolne zbudować silnej i bezpiecznej Polski, rząd londyński był rządem burżuazji. PKWN natomiast był rządem klas pracujących na, których mobilizacji i ofiarności oparł swoją siłę.

Gdy wojska polskie i radzieckie prowadziły wymianę ognia z cofającym się Wermachtem na tyłach rozlegały się pierwsze strzały polskiej wojny domowej. Wojny toczonej o to jak ma wyglądać przyszła Polska. Czy ma to być tak jak planował PKWN, Polska oparta na klasach pracujących, socjalistyczna, z własnym przemysłem, handlem, finansami, realizująca wielkie i ambitne projekty dzięki planowemu rozwojowi gospodarczemu? Czy też ma być taka jak marzył sobie Londyn i podziemie antykomunistyczne czyli; Polska bez Ziem Zachodnich, skłócona ze Związkiem Radzieckim, biedna, zacofana i przeludniona, zależna od Niemiec, od mocarstw imperialistycznych, Polska, która byłaby pionkiem w ich grze, która byłaby niczym?

W tej walce miało polec jeszcze 10 tysięcy walczących o lepszą Polskę żołnierzy, milicjantów, aktywistów politycznych, chłopów i robotników budujących Polskę Ludową. Miało w niej paść kilak tysięcy bezbronnych cywilów zamordowanych przez obrońców poprzedniego, szkodliwego dla Polski porządku. Wielu miało paść też pionków burżuazji, pchanych siłą, nawyku, nieświadomości i bezpodstawnych uprzedzeń do walki o często nie swoje nawet interesy. O hasła i postulaty ojczyźnie szkodzące i w odbudowie nie pomagające a przeszkadzające.

W dniach realizacji zadań PKWN wysiłek narodu został nie tylko skierowany na walkę z machiną wojenną III Rzeszy ale także na walkę z ustrojem opartym na władzy własności prywatnej służącej koncentracji tej własności bez oglądania się na interes publiczny, ustrojem opartym na panowaniu klas uprzywilejowanych, ustrojem podziału klasowego, ustrojem złożonym z elementów które zawsze niosły narodowi polskiemu zgubę i nieszczęścia, które tłamsiły jego rozwój i niespożytkowany pęd twórczy.

My naród polski – toczyliśmy wtenczas wojnę przeciw wojnie. Zyskiwaliśmy i nieśliśmy światu bezpieczeństwo jakie daje tylko zjednoczona potęga socjalizmu. Socjalizm to wszak jedyna potęga zdolna pokonać w krótkim czasie bezrobocie, analfabetyzm, głód i poniewierkę człowieka przez człowieka.

W tych ciężkich bólach i krwi pól bitewnych rodziła się Polska Ludowa, która miliony niepiśmiennych lub wpół-piśmiennych parobczańskich synów wyprowadziła najpierw na wielkie budowy socjalizmu, potem uczyniła z nich wykwalifikowanych robotników, techników a niejednemu zapewniła start do dyrektorskiego fotela czy profesorskiej katedry na uniwersytecie.

Nie ma w Manifeście słowa „socjalizm”. Przez istotę swoich rozstrzygnięć PKWN dokonał w istocie polskiej socjalistycznej rewolucji narodowej bez rewolucyjnej frazeologii.

Manifest i jego dziedzictwo są genialnym zastosowaniem motorycznej siły socjalizmu dla spotęgowania twórczych sił patriotycznych naszego narodu. Jest nieśmiertelnym pomnikiem Polskiej Partii Robotniczej, która pierwsza potrafiła wprowadzić nasz kraj na drogę socjalizmu z którym związany nierozerwalnie są jej życiowe interesy i misja dziejowa naszego narodu.

Rodacy !

Nie bądźmy głusi na głos minionej chwały i bohaterów tamtych ciężkich dni!

Pokażmy że jesteśmy godni dziedzictwa naszych wielkich przodków. Stoją przed nami gigantyczne zadania. Od ich realizacji zależy los przyszłych pokoleń oraz to czy wysiłek pokoleń poprzednich nie pójdzie na marne i na zapomnienie.

Polacy !

Przed nami stoi wielki i doniosły wybór – albo kapitalizm albo Polska – trzeciej drogi nie ma!

!

Naszą drogą jest zawsze SOCJALIZM !

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o