Artykuł

Przeciw mirażom “trzeciej drogi”

Czy koncepcja “trzeciej drogi” wniosła coś pozytywnego do współczesnej lewicy? Myślę, że jedynie wykazała dobitnie słuszność poprzedzającego ją kierunku. Przyjęcie doktryny “Trzeciej drogi” to właściwie kapitulacja, pozbawienie się przez nią racji swojego istnienia. To przyznanie racji liberałom twierdzącym że niemożliwy jest silny i efektywnie zarządzany sektor przedsiębiorstw publicznych, że prywatyzacja jest czymś pożądanym, że państwowe inwestycje nie mogą efektywnie wspierać gospodarki, że system kapitalistyczny najlepiej sprzyja wzrostowi – te bzdury należy odrzucić jak najszybciej!

POLITYKA SOCJALISTYCZNA vs MIRAŻE „TRZECIEJ DROGI”

Politycy usiłujący prowadzić politykę redystrybucji bez zmiany struktury własnościowej i stosunków produkcji są jak te mitologiczne Danaidy. Najpierw trzeba załatać wiadro i wtedy dopiero ma sens do niego nalewać.

By stawić czoło problemom współczesnego świata i zapewnić państwo dość silne by mogło zabezpieczyć godne życie obywatelom, potrzebna jest inna polityka gospodarcza, która z kolei jest niemożliwa bez zmian na poziomie struktury własnościowej.

Należy uniezależnić państwo od zadłużenia pozwalającego wypompowywać zeń bajeczne sumy na poczet spłaty odsetek. Potrzeba znaczącego zwiększenia (im większego tym lepiej) sektora państwowego. Przejęcia bezpośredniej kontroli nad strategicznymi gałęziami (banki, przemysł paliwowo-energetyczny, energetyka, największe zakłady maszynowe, surowce, hutnictwo i przemysł farmaceutyczny) przez państwo. Dodatkowo należy umocnić sektor spółdzielczy w dziedzinie handlu co pozwoliłoby znacząco ograniczyć wypływ zysków za granicę. Wzmocniony musi być również sektor przedsiębiorstw samorządowych w celu zwiększenia ich niezależności od podmiotów zewnętrznych.

Koniecznym zadaniem jest stworzyć instytucje hamujące partykularyzm i wspierające kolektywizm oraz współpracę. Stworzyć prawo i mechanizmy kontroli wprowadzające żelazną dyscyplinę i skromność wśród urzędników administracji, w tym spółek państwowych i skarbu państwa.

Te działania pozwoliłby zwiększyć akumulację społeczną. Skoncentrowane dzięki temu zwiększeniu wpływów (a zarazem zmniejszenia odpływu do sektora prywatnego) środki posłużyłby dla realizacji strategicznych inwestycji w energetykę i badania naukowe co zwiększyłoby efektywność naszej gospodarki i wygenerowałoby znacznie wyższy wzrost gospodarczy.

Dodatkowo tak wysoki udział sektora uspołecznionego byłby najsilniejszą możliwą i najłatwiejszą do wyegzekwowania gwarancją społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw. Rachunek ekonomiczny powinien dążyć do optimum w skali całego systemu gospodarczego a nie jedynie w ograniczonej mikroekonomicznej perspektywie pojedynczego przedsiębiorstwa, a tym bardziej nie w skali ograniczonego grona prywatnych właścicieli – rentierów. Taka jest właśnie polityka SOCJALISTYCZNA.


Doktryna „Trzeciej drogi” w zasadzie odrzuca te elementy zakładając że nie potrzebne są zmiany systemu gospodarczego a wystarczą jedynie transfery socjalne (których rzeczywista wartość jest skromna ponieważ przy obecnej strukturze gospodarki koszta i tak spadną na najbiedniejszych w postaci podatków, które oni zapłacą w cenach produktów i usług). W istocie jest to ucieczka od rozwiązania problemów i symulowanie rozwiązywania.

“Wszystko co państwowe = nieopłacalne” to jest kłamstwo liberałów stworzone dla usprawiedliwienia rozkradania majątku państwowego, oraz dla usprawiedliwiania się niekompetentnych i skorumpowanych dyrektorów i kierowników przedsiębiorstw państwowych. Doktryna „Trzeciej drogi” przeniosła ten szkodliwy mit jak wirus na współczesną lewicę. Doktryna „Trzeciej drogi” zatruła politykę lewicy sprawiając że stała się ona niezdolna do postawienia alternatywy dla doktryn liberalnych.

„TRZECIA DROGA” JAKO DOKTRYNA ODCIĄGANIA UWAGI OD ŻYWOTNYCH PROBLEMÓW SPOŁECZEŃSTWA

Co zaoferowała „Trzecia droga” w miejsce kontestacji systemu ekonomicznego i walki o zmiany społeczne mogące zaowocować szybszym postępem gospodarczo-technicznym (a w konsekwencji podniesieniem jakości materialnej i duchowej życia) ? Kwestie związane z różnorodnością stylów życia i swoboda zachowań seksualnych, wulgarny antyklerykalizm, kwestie litości nad zwierzątkami w hodowli i promowania mody na weganizm. Jest to pójście na łatwiznę i rezygnacja z zajmowania się mającymi dla mas egzystencjalne znaczenie kwestiami ekonomicznymi czy kwestiami polityki zagranicznej i walki o pokój. Jak pisze dr. Sławomir Czapnik z Uniwersytetu Opolskiego: „Wizję takich samych dla wszystkich warunków życia zastępuje idea nieograniczonego zróżnicowania, a prawo do bycia różnym dominuje nad prawem do bycia równym.”

Lewica dała się zepchnąć do kulturowego getta stając się tym samym niepotrzebna. Dała sobie narzucić niegroźne dla obecnego systemu rozumienie „równości” i „postępu”. Można tu przypomnieć występujące jako obrońcy „równości” wielkie korporacje zaangażowane w akcje w stylu Pride Month czy „Marsz Równości” wielkie korporacje, które odpowiadają za wzrost globalnych nierówności ekonomicznych.

W skutek przyjęcia doktryny „Trzeciej drogi” walkę o równy status obywateli w stosunku do środków produkcji i równe zasady wynagradzanie adekwatnie do pracy, zastąpiono walką o równorzędność gustów i upodobań (szczególnie seksualnych jakby życie się kręciło tylko wokół tego). Tego typu kwestie akcentują jednak ugrupowania tradycyjnie liberalne. Jeśli tak to czym niby ma się różnić od nich lewica? Lewica, która ucieka od poważnych i naprawdę trudnych zagadnień ekonomicznych i politycznych w liberalizm obyczajowy pozbawia się swojej racji istnienia i nie jest nikomu potrzebna.

„TRZECIA DROGA” A NARÓD

Doktryna „Trzeciej drogi” zasiała intelektualne spustoszenie również w ruchach i partiach określających się jako „narodowe”.

Gdy jest własność prywatna to jest i dążenie do zysku czyli dbanie o powiększanie swojego udziału w ogóle dóbr w i rezultacie czysty partykularyzm. Ustanowienie upaństwowionej gospodarki planowej to przekształcanie całego gospodarstwa narodowego w jedną maszynę nastawioną na jeden kurs (a nie wiele kursów sprzecznych ze sobą jak to jest teraz).

Nie można na dłuższą metę zmusić polskiego robotnika do solidarności z polskim kapitalistą dla którego dobro Narodu nic nie znaczy. Dla burżuazji dywidenda to jedyna ojczyzna. Burżuazja zawsze będzie kosmopolityczna i zdradziecka bez względu na to jak wycierałaby sobie gębę symbolami narodowymi. Wyzwolenie społeczne jest możliwe tylko przy równoczesnym wyzwoleniu narodowym, zaś wyzwolenie narodowe tylko przy jednoczesnym wyzwoleniu społecznym. Aby wspólnota narodowa była trwała i silna musi składać się z grup ze sobą zgodnych zaś podział na klasy posiadające i nieposiadające tworzy antagonizm, którego nie da się zlikwidować nie likwidując samego podziału. Dążeniem prywatnego właściciela środków produkcji nie jest umacnianie siły i bezpieczeństwa kraju czy uwolnienie twórczych sił narodu, ale akumulacja kapitału i umacnianie swojej przewagi nad resztą społeczeństwa.Tylko przez zniesienie klas Naród może stać się monolitem zdolnym do obrony swojego dziedzictwa i warunków zdrowego rozwoju.

Jeśli ktoś mówi o sobie że jest nacjonalista a nie chce zbudowania jedności narodowej poprzez zniesienie klas i budowę silnej gospodarki opartej o centralne planowanie i własność narodową to albo jest idiotą albo kryptoliberałem skrywającym swój antynarodowy charakter pod płaszczykiem napuszonej retoryki. „Nacjonalizm”, który opowiada się za obroną klas posiadających i utrzymaniem kapitalistycznej konkurencji o zyski jest w istocie zdradą narodową, przykrytą narodową flagą.

Widzisz w lodówce pudełko z napisem lody – zaglądasz – a tam siekany koperek. Widzisz partię ze słowem „narodowy” w nazwie – czytasz program – a tam liberalizm gospodarczy i grabienie Narodu.

Z tandetnych „trzeciodrogowców” w koszulkach wyklętych tacy obrońcy narodu jak z bawiących się pod tęczową flagą (z błogosławieństwem światowych korporacji) aktywistów LGBT obrońcy równości. I jedni i drudzy mydlą oczy akceptując bezmyślnie liberalną szarlatanerię ekonomiczną i autorytet liberalnych doktorów i profesorów siedzących na garnuszku banków i koncernów.

„Trzecia droga” przyjmuje dogmatycznie kapitalizm i liberalną politykę gospodarczą jako bez alternatywne. „Trzecia droga” nie jest doktryną kompromisu ale kapitulacji.

Misją ruchu komunistycznego/socjalistycznego jest zmiana systemu społeczno-ekonomicznego w duchu kolektywizmu i optymalności systemowej – to jest interesu ogólnospołecznego. Można być albo za kapitalizmem albo przeciw. Żadnej „trzeciej drogi” nie ma!

Polityka socjalna nigdy nie zastąpi socjalizmu!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Tow. ArekGabriel Nazarowicz Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gabriel Nazarowicz
Gość
Gabriel Nazarowicz

Piszesz o państwie, które ma stawiać czoło problemom współczesnego świata i gwarantować godne życie obywatelom. Rozwiązaniem ma być zwiększenia sektora państwowego i przejęcie bezpośredniej kontroli nad strategicznymi gałęziami gospodarki przez państwo. Ja pytam o jakie państwo i o jakich obywateli chodzi? Nie od dziś wiadomo, że sama koncepcja nacjonalizacji, bez dookreślenia przez i dla kogo ta gospodarka miałaby być znacjonalizowana, jest ze swej istoty koncepcją kapitalistyczną. Dysponujący znacjonalizowanym aparatem monopolistyczno-państwowym kapitaliści doskonale i “planowo” wykorzystują szeroko pojętą klasę pracującą i klasę robotniczą. Jednak zdają sobie również sprawę z niebezpieczeństwa takiego stanu rzeczy – przy niejako gotowym, bo znacjonalizowanym przemyśle, łatwiej… Czytaj więcej »

Tow. Arek
Gość
Tow. Arek

Wydaje mi się, że w miarę przystępnie nakreśliłem różnicę między socjalistyczną nacjonalizacja a jakimiś burżuazyjnymi repolonizacjami na kiju w artykule Repolonizacja banków:https://odrodzenie.fr/2019/04/13/repolonizacja-bankow-pis-owska-vs-socjalistyczna/ Chociaż temat artykułu dotyczy sektora bankowego, można zaprezentowane w nim wnioski rozciągnąć na całą gospodarkę. Jeśli jednak sprawa potrzebuje bardziej klarownego dookreślenia to zajmę się tym w przyszłości.