Artykuł

KRYTYKA TOTALIZMU

Mieliśmy parę miesięcy temu debatę o ortodoksyjnym marksizmie. Dzisiejszy tekst będzie jednak traktował o przeciwstawnej skrajności- totalizmie socjalistycznym. Tendencja ta pojawiła się u tylu Towarzyszy (na szczęście nie większości), że uznałem za konieczne by skrytykować ten światopogląd póki nie zdobył szerszego posłuchu. Współczesna myśl marksistowska dryfuje od jednej skrajności w drugą, od oderwanego od rzeczywistości akademizmu, do równie oderwanego od rzeczywistości zamordyzmu.

Czym charakteryzuje się socjalistyczny totalizm

Jest to przede wszystkim pogląd ogromnej pogardy dla klasy robotniczej jako „niepredysponowanych” i „zbyt głupich” by zbudowali socjalizm. Osoby popierające tą ideę widzą w partii robotniczej raczej partię czerwonych biurokratów. Zakładają oni, że „element zbioru reprezentuje tendencje całego zbioru”- przez co rozumieć można, że konkretni robotnicy (partyjni) są wyposażeni w zbiorową wolę ogółu klasy robotniczej i ich zdanie jest reprezentatywne dla całej klasy robotniczej tylko dlatego, że stanowią jej część. Byłoby to w dużej mierze prawdą gdyby tych robotników na konkretne stanowiska wybierali inni robotnicy. Wówczas możemy mówić o reprezentatywności woli klasy robotniczej pod postacią delegatów robotniczych.

Innym charakterystycznym elementem tej doktryny politycznej jest założenie, że najważniejsze w gospodarce są inwestycje, akumulacja i wzrost gospodarczy. Owszem są to bardzo ważne składowe sprawnie funkcjonującego systemu- natomiast wszystkie te kwestie są o tyle ważne o ile poprawiają realne warunki bytowe obywateli. Ten fragment tekstu dotyczyć ma jednak wyłącznie charakterystyki totalizmu więc proszę o cierpliwość- wnioski i pełna krytyka będzie dalej.

Kolejną składową socjalistycznego totalizmu jest zaczerpnięty z doktryny faszystowskiej „boski kult państwa” (tzn. statolatria). Totaliści ci bowiem uznają, że dobro socjalistycznej ojczyzny jest najważniejsze i to obywatel ma być temu dobru podporządkowany. Znaczy to także, że jednym z zadań Partii w ich mniemaniu jest kontrola wszelkich aspektów życia robotnika czy aby spełnia oczekiwania władzy.

Ostatnim punktem, który nie występuje u wszystkich totalistów, jest boskie uwielbienie Polski Ludowej i Związku Radzieckiego. Krótko mówiąc, wszystko co się działo w PRLu i ZSRR było dobre a wszystko co później to „burżuazyjny defetyzm i propaganda”. Chciałoby się już podnieść głos sprzeciwu jednak powstrzymam się z tym do kolejnego akapitu.

Dlaczego socjalistyczny totalizm to trucizna

Zaczynając zatem od boskiego uwielbienia PRL i ZSRR. Jest to pogląd całkowicie wyłączający wszelką dyskusję o sukcesach i porażkach tych państw. Państwa te podobnie jak Komuna Paryska upadły, a więc skoro upadły, znaczy to tylko tyle, że nie podołały w zupełności materialnym warunkom historycznym w jakich funkcjonowały. Kraje demokracji ludowej jak i Komuna Paryska upadły z różnych powodów, co nie zmienia faktu, że wszystkie te konstrukty powinny podlec najwnikliwszej krytyce by nie popełniać błędów przeszłości. Albert Einstein zwykł mówić, że nie możemy wykonywać tych samych czynności na okrągło i oczekiwać odmiennych efektów. Tak więc, wyzbywając się wnikliwego krytycyzmu wobec krajów demokracji ludowej pozbawiamy się wszelkich perspektyw na przyszłość.

Bycie stalinistą, trockistą, maoistą, luksemburgistą, guevarystą, czy innym –istą nie zwalnia nas z bycia przede wszystkim marksistą- czyli socjalistą naukowym. Bycie marksistą obliguje nas przede wszystkim do wnikliwej analizy zastanej rzeczywistości w duchu materializmu historycznego. To wymaga natomiast od nas krytyki historii jak i krytyki zastanej rzeczywistości. Krytyki historii w kontekście analizy co byłe ruchy socjalistyczne zrobiły źle i co można było zrobić lepiej. Krytyki zastanej rzeczywistości w kontekście analizy jakie problemy obecnie dotykają klasę robotniczą, co należy zrobić by rozwijać świadomość klasową i jakie wnioski wyciągnięte z historii mogą przyczynić się do wypracowania lepszej jakości jako przyszły ruch komunistyczny.

Tylko jeżeli wyciągniemy właściwe wnioski z historii możemy wygrać przyszłość. Tymczasem socjalistyczny totalizm to tkwienie w tej przeszłości. Uznanie, że w zasadzie wszystko było dobrze „tylko ludzie to świnie”. Otóż nie, jeśli system upada, to dlatego, że nie spełnia swojej roli jako organizator nowych metod zarządzania produkcją, które byłyby kompatybilne z istniejącymi siłami wytwórczymi- to znaczy świadomością społeczną szerokich mas społeczeństwa. Upadek kapitalizmu jest nieunikniony nie z przyczyn czysto moralnych, czy jakiegoś bliżej nieokreślonego „zła” czy mistycznej „przepowiedni”. Koniec tego systemu jest właśnie dlatego nieunikniony, ponieważ stracił on swój postępowy charakter, którego nie da się przywrócić. Nie da się go przywrócić, nie ze złej woli burżuazji, a dlatego, że kapitalistyczna organizacja produkcji i rozwój technologiczny doprowadziły do tego, że siły wytwórcze- świadomość klasy robotniczej i ich relacja względem środków produkcji weszły w konflikt z kapitalistyczną metodą organizacji produkcji.

Z takich powodów też upadł feudalizm. Feudalna organizacja pracy nie była w stanie wykorzystać pełnego potencjału maszyny parowej i zakładów większych niż manufaktury. Wtedy też upadek feudalizmu stał się nieunikniony tak samo jak nieuniknionym było nadejście kapitalizmu, który odegrał w historii rolę w najwyższym stopniu rewolucyjną.

Nie inaczej ma się sprawa z socjalizmem. Może on zaistnieć jako realny system, który przetrwa próbę czasu na tyle długo by przygotować fundamenty pod komunizm, tylko wtedy gdy zażegna zrodzoną sprzeczność między siłami wytwórczymi a organizacją produkcji, to znaczy gdy zastąpi kapitalistyczną organizację produkcji- socjalistyczną. Uspołecznienie środków produkcji, a więc w najszerszym tego określenia znaczeniu- demokratyzacja gospodarki jest nieodzownym elementem gospodarki socjalistycznej, jeśli ma ona zażegnać wspomniany konflikt. Gospodarka planowa musi być zarządzana w sposób demokratyczny jeśli faktycznie ma odzwierciedlać wolę i interesy robotników.

Tymczasem zwolennicy socjalistycznego totalizmu za receptę na wyzysk istniejący w gospodarce opartej na prywatnej własności środków produkcji, uważają państwową własność środków produkcji. Niestety nie można bardziej rozminąć się z prawdą. Gdyby tak było, to Korea Południowa w okresie rządów wojskowej junty byłaby krajem w najwyższym stopniu socjalistycznym gdy to dominującą rolę na rynku wewnętrznym stanowiły przedsiębiorstwa państwowe. Hiszpania za rządów Franco do późnych lat 50-tych również musiałaby być uznana za kraj socjalistyczny ponieważ wtedy Franco jeszcze promował państwowy kapitalizm. Nie można się jednak bardziej mylić. Upaństwowienie środków produkcji nie jest równoważne z wprowadzeniem socjalizmu jeśli za nacjonalizacją nie idzie w parze przejęcie pełni władzy nad państwem przez robotników. Definicja socjalizmu jest jasna- chodzi o uspołecznienie środków produkcji, to znaczy zmianę relacji klasowych kto posiada a kto nie posiada owe środki. W kapitalizmie ową własność posiada mniejszość społeczeństwa w postaci burżuazji. Tymczasem w socjalizmie środki produkcji są własnością klasy robotniczej. W kapitalizmie przez większość czasu robotnik pracuje nie na siebie a na swojego szefa. W socjalizmie zaś całość wartości dodatkowej jest mu zwracana, część w postaci wyższej wypłaty, a część w postaci świadczeń społecznych.

Tymczasem ideologowie socjalistycznego totalizmu nie chcą w tym układzie zmieniać praktycznie nic poza pracodawcą i ilością możliwych do wyboru wyzyskiwaczy. Jedyne co zmienia system socjalistycznego totalizmu to fakt, że jedynym pracodawcą jest państwo. Robotnik nadal jest wyzyskiwany. Nadal nie otrzymuje płacy adekwatnej do wypracowanej wartości. Nadal nie ma prawa głosu w kwestii jak wypracowana przez niego wartość dodatkowa jest spożytkowana. Państwo w zasadzie staje się jednym wielkim kapitalistą, który ciemięży klasę robotniczą w imię „lepszego jutra”.

Towarzysze ci usiłują prześcignąć nawet Stalina w swoim totalizmie, gdzie nawet Józef Stalin ostatecznie opowiadał się za obroną prawa narodów do samostanowienia, pozostawieniem Rad Robotniczych, edukacją robotników w celu nauki rządzenia państwem, a nawet w kwestii wycofania partii komunistycznej z polityki by oddać pełnię władzy radom. Tak więc analiza historyczna Towarzyszy totalistów wychodzi z założenia, że żeby było lepiej trzeba powtarzać chybione pomysły z jeszcze większą gorliwością niż poprzednicy, a nawet w stopniu gdzie ci poprzednicy sami złapaliby się za głowę.

Jest to wulgarny materializm dialektyczny, żeby nie powiedzieć, że wręcz jego zaprzeczenie. Nauki płynące z doświadczeń demokracji ludowych i Komuny Paryskiej są takie, że wyłącznie dyktatura proletariatu może stworzyć socjalizm- oczywiście budowa w pełni demokratycznego państwa dzień po rewolucji jest nierealna przez zagrożenia jakie by to stwarzało w czasie walki z buntującą się burżuazją, czy zagranicznymi interwencjami. Błędem Komuny Paryskiej była natychmiastowa demokratyzacja. Czego wynikiem była obecność w rządzie socjalistycznym nawet burżuazji. Błędem ZSRR, było to, że demokratyzację próbowano przeprowadzić za późno. Czego efektem było zabetonowanie się aparatu partyjnego, dla którego demokratyzacja systemu była szkodliwa. Wniosek może być tylko jeden. Demokratyzację należy przeprowadzić niezwłocznie po ustabilizowaniu sytuacji politycznej. Na tyle późno by burżuazja nie niszczyła systemu od środka, jednocześnie na tyle szybko by partia rewolucyjna nie przeistoczyła się w partię biurokratyczną.

Nierealność socjalistycznego totalizmu

Towarzysze totaliści usilnie przekonują, że ich idea jest jedyną realną drogą do socjalizmu. Że tylko zamordyzm a nie „demokratyczne mrzonki” mogą skutecznie wprowadzać socjalistyczny system. Ale czy tak rzeczywiście jest?

Można by to uznać za prawdę jeśli dokonać kilku utopistycznych (czy raczej dystopicznych) założeń. Po pierwsze, że robotnicy dokonają największych poświęceń by przezwyciężyć jeden wyzysk na rzecz innego wyzysku. Wyzysk prywaty na rzecz wyzysku państwowego. Jest to równie realne jak niewolnik w starożytnym Rzymie, który uciekałby od handlarza niewolników w jednej miejscowości, tylko po to by dać zakuć się w kajdany jeszcze bardziej władczemu i okrutnemu handlarzowi w innej.

Po drugie, należałoby założyć, że człowiek będący poddany autorytarnej bądź wręcz totalitarnej woli partii zachowywałby się niczym mrówka w mrowisku, bądź pszczoła w ulu. To znaczy „rząd nakazuje, lud robi”. Jest to również nierealne, o tyle, że człowiek, mimo, że jest istotą społeczną to nie jest istotą z natury hierarchiczną. To znaczy wszelkiego rodzaju systemu hierarchiczne, które istniały do tej pory bazowały i bazują na przemocy by hierarchia trwała. Potęga konstruktów społecznych istnieje wyłącznie dzięki sile materialnej, która stoi za tymi konstruktami. Tak państwa mają swoją podmiotowość tyle o ile są zdolne utrzymać armię, która jest w stanie bronić tejże podmiotowości. Moralność chrześcijańska istnieje tyle o ile ma za sobą spuściznę setek lat bezwzględnego przymusu by ludy pogańskie przyjęły nowe wartości. Ogień i miecz to źródło sukcesu każdej światowej religii. Tak samo wszelkie prawa państwowe mają jakąkolwiek moc tylko o tyle o ile istnieje aparat przymusu w postaci policji zdolny do egzekwowania tego prawa.

Wynika z tego jasno, że aby stworzyć nową hierarchię w miejsce starej konieczne jest wyegzekwowanie jej przemocą. Wielu może powiedzieć teraz, że przecież dyktatura proletariatu również nie jest wolna od aparatu przymusu aby prawa przez nią stanowione miały jakąkolwiek siłę materialną. To prawda. Natomiast tym co różni dyktaturę proletariatu od totalistycznych dystopii to fakt, że aparat przymusu dyktatury proletariatu jest w rękach większości w imię obrony interesów większości- to znaczy robotników. Natomiast aparat przymusu totalizmu jest w rękach mniejszości w interesie obrony interesów tejże mniejszości.

Dyktatura proletariatu jest o tyle bezprecedensowa, że po raz pierwszy aparat przymusu stoi po stronie większości. Wszelkie poprzednie systemu społeczno-ekonomiczne pozostawiały aparat przymusu jako strażnika wąskiej klasy rządzącej przed ogromną większością klasy uciśnionej. Dyktatura proletariatu jest czymś odwrotnym- aparat przymusu jest strażnikiem ogromnej większości przed wąską mniejszością byłych posiadaczy.

Klasa rządząca jest w stanie egzekwować wyłącznie swoje interesy. Nawet jeśli ostatecznie dana polityka okazuje się sprzyjać także klasie uciśnionej, odbywa się to w duchu: „to co jest dobre dla gęsi, ostatecznie musi być też dobre dla gęsiora”. Dziecinnym i absolutnie antydialektycznym jest założenie, że klasa rządząca mogłaby rządzić w interesie klasy uciśnionej. Żadna siła na świecie nie sprawi, że wilk pokocha owcę. Tak żadna siła nie sprawi, że klasa rządząca będzie skrupulatnie poświęcać swoje interesy w imię uciśnionych. Dlatego tak kluczowym jest to, że jeśli oczekujemy by polityka państwa była odzwierciedleniem woli robotników, państwo to musi należeć do robotników. Tak jak nikt dzisiaj nie musi stać z batem nad dzisiejszymi kapitalistami by wiedzieli jaki mają interes. Mogą w mikroskali być wrogami, jednak państwo burżuazyjne w ostatecznym rozrachunku zawsze realizuje politykę, która jest w najwyższym stopniu odzwierciedleniem interesów klasy burżuazyjnej.

Czy wspominany totalizm rzeczywiście jest socjalistyczny

Należy zadać sobie pytanie czy ktokolwiek może rościć sobie prawo do bycia arbitrem w kwestii ustalania jaka jest wola danej klasy? Czy może być to ktoś inny niż sama ta klasa? Zgodnie z tym co ustaliliśmy w poprzednim akapicie, nie jest to możliwe. Nawet przy założeniu, że „najwyższe przywództwo” składałoby się z robotników, nie są oni reprezentantami zbiorczej woli klasy robotniczej jeśli nie zostali wybrani na swoje stanowiska poprzez powszechne głosowanie w szeregach klasy robotniczej. Któż miałby ustalać przywództwo? Jeśli nie robotnicy to nie ma mowy o państwie robotniczym. Jeśli miałby to robić jakiś odgórnie narzucony arbiter jest to wręcz fasadowe państwo robotnicze- choć lepiej by pasowało określenie „robotnicze tylko z nazwy”.

Totalizm ten to de facto kapitalizm państwowy, gdzie rozdrobioną burżuazję zastępuje burżuazja państwowa. W żadnym stopniu nie zmienia to relacji robotników względem środków produkcji- nie posiadają oni tych środków, a więc nie jest to socjalizm, którego głównym założeniem jest uspołecznienie środków produkcji. Jeśli relacja we własności środków produkcji nie zostaje zmieniona to mamy do czynienia ze zmianą nadbudowy systemu a nie samego systemu. Jest to wręcz walka z przeziębieniem za pomocą dżumy, ponieważ taki totalizm udający socjalizm jest trucizną dla klasy robotniczej, która to zniechęci się do „socjalizmu”, a w zasadzie pseudo-socjalizmu, który podawałby się za socjalizm.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Gabriel NazarowiczMaciej Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciej
Gość
Maciej

Taki artykuł był potrzebny. Socjalizm i komunizm są zaprzeczeniem totalitaryzmu.

Gabriel Nazarowicz
Gość
Gabriel Nazarowicz

Bardzo rozsądny i dobrze napisany pod względem merytorycznym artykuł. Tendencja, którą krytykujesz pojawia się i wciąż będzie pojawiać się u nowicjuszy, którzy nawykli do burżuazyjnej terminologii politycznej i nie są w stanie zrozumieć, że nacjonalizacja niekoniecznie oznacza lewicę, że chodzi o kluczową rzecz – dla kogo i przez kogo ona ma być dokonana. Wykorzystując taki podstawowy brak wiedzy i intuicji tacy nowicjusze- komuniści wciągani są w szeregi burżuazyjnych ugrupowań typu Zmiana. Godne przypomnienia będą w tym miejscu słowa Lenina wypowiedziane w okresie wprowadzania NEP: “Wolność handlu oznacza wolność kapitalizmu, ale zarazem – nową jego formę. Znaczy to, że my, do… Czytaj więcej »