Artykuł

Socjalizm pięknoduchów

Po zapoznaniu się z tekstem towarzysza Mateusza trudno dokładnie zrozumieć w kogo celuje on swoją krytykę. Jako, że debatował ze mną i z Arkiem to poczułem się wywołany do tablicy. Trudno mi jednak znaleźć w jego krytyce zarzuty względem nas, jakieś nasze tezy które rzeczywiście byśmy głosili. Aby tekst nie był nudny, to nie zamierzam więc udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Jako przykład takich niewiadomego pochodzenia tez (niby naszych) można tutaj już z samego początku tekstu wymienić jakoby ktoś uważał, że robotnik jest głupi i niepredestynowany do swojej roli. Dalej na przykład, boski kult państwa, albo że ZSRR i PRL były okresami pozbawionymi błędów. Ciężko więc dociekać z kim tak naprawdę towarzysz Mateusz debatuje i większość jego zarzutów jest to strzał kulą w płot. Odniosę się więc ogólnie do tez zaprezentowanych w jego tekście.

Zacznę więc od początku, poruszając temat głupoty robotników. Konkretnie chodzi tu o to, że robotnicy jako masa w społeczeństwie kapitalistycznym są niewyedukowani. Tylko nie jest to stwierdzone w charakterze klasistowskiego liberała, który brzydzi się „robolami”, tylko trzeźwa ocena stanu faktycznego, ponieważ kapitalizm spycha masy pracujące w nędze i pozbawia ich odpowiedniej edukacji. Nie jest to winą robotnika, że nie jest wszechstronnie wykształcony. Idzie właśnie o to, aby ten robotnik chciał wiedzieć i chciał tak zmienić państwo aby każdemu tę wiedzę zapewniało.

To wyjaśnienie jest potrzebne, ponieważ chce się odnieść do pewnej tezy która się niekiedy pojawia, że jeżeli robotnicy i cała reszta pracowników najemnych dochodzi do słusznego wniosku, że potrzeba zmienić system kapitalistyczny, to znaczy, że są już zdolni do tego aby każdy jeden z osobna mógł kierować państwem. To hasło brzmi pięknie i łatwo można je komuś sprzedać. Jest to oczywiście porywające, ale kłamstwo. Być może towarzysz Mateusz rzeczywiście w nie wierzy, ale to tym gorzej. Robotnik nie posiada na dzień przejęcia władzy takiej wiedzy. Przed jej zdobyciem funkcjonuje w ramach systemu kapitalistycznego, większość swojego czasu poświęca na pracę i przeżycie a pracodawca nie dba o to by wiedział więcej niż jest mu potrzebne na jego stanowisku. Część potrzebnej wiedzy zdobywa poprzez uczestnictwo w partii komunistycznej, dlatego jest w stanie po rządzenie sięgnąć. Może ten fakt zasmuci pięknoduchów, ale klasa robotnicza po ustanowieniu swej władzy musi wybrać spośród siebie najmądrzejszych którzy będą reprezentowali ich interesy, po to właśnie aby w przyszłości ich dzieci mogły być na tyle wykształcone by mieć co raz większy wpływ na zarządzanie swoim własnym krajem.

Jest to jedna ale nie jedyna z przyczyn. Masy pracujące nie zdobywają swojej władzy po prostu, tylko w walce, a zdobycie władzy to dopiero tej walki początek. Każdemu znany jest przykład wojny interwencyjnej (1918-1922), czyli bezpośredniego zagrożenia państwa robotniczego przez kraje kapitalistyczne. Chociaż to byłoby piękne, gdyby rewolucja wybuchła w każdym kraju jednocześnie, ale oczywiście jest to niemożliwe. Więc taki kraj znajduje się otoczony zewsząd przez swoich wrogów. Czy w takiej sytuacji robotnik dopiero co odciągnięty od kapitalistycznego sposobu produkcji ma zarządzać wojskami i decydować demokratycznie o tym gdzie posłać wojska? Byłoby to piękne, ale skończyło by się katastrofą, ponieważ przeciętny człowiek nie uczy się manewrów ani taktyki wojskowej. Nowe państwo musi więc polegać na żołnierzach i dowódcach którzy przyłączą się do słusznej sprawy, i swoimi umiejętnościami będą służyć wygranej. Sytuacja po rozgromieniu interwentów wcale nie staje się stabilna. W 1922 roku we Włoszech do władzy dochodzi Mussolini którego czarne koszule przemocą zwalczają komunistów i socjalistów. 10 lat później kanclerzem Niemiec zostaje Adolf Hitler, kolejny reżim faszystowski stawiający sobie za główne zadanie pozbycie się siłą komunistów.

To są źródła zewnętrzne, jednak należy wspomnieć również o źródłach wewnątrz państwa. Dziedzicząc społeczeństwo kapitalistyczne dziedziczy się je w całości, a sam punkt dojścia do władzy nie wpływa na nie w ogóle. Uspołecznianie środków produkcji odbywa się przy ciągłym jawnym bądź niejawnym proteście i akcjach wywrotowych klas które tę własność tracą. Głęboko w nosie mają to kto ma większe poparcie. Nawet jeżeli po serii odpowiednich ustaw i dekretów doprowadzi się do uspołecznienia, to nadal w świadomości tych ludzi będzie głęboka nienawiść do komunistów, ciągle będą pamiętać swoje wygodne życie które mieli wcześniej. I będą robić wszystko aby to przywrócić, aby nowemu państwu zaszkodzić, aby wszystkie zmiany sabotować i doprowadzić do politycznej czy gospodarczej ruiny. Pozostaje jeszcze duża ilość mas pracujących które komunizm będą odrzucać i podejmą się chętnie współpracy z chcącymi odzyskać władzę kapitalistami. Zwyczajnie dlatego że perspektywa awansu do drobnej czy średniej burżuazji będzie dla wielu po prostu na tyle kusząca, że będzie im się opłacało zdradzić interes społeczny w imię własnego interesu osobistego.

Pięknoduchy i marzyciele chcieliby aby po 5 latach od rewolucji wprowadzić demokrację bezpośrednią! Czy nie pięknie to brzmi? Niech się takie państwo rozpadnie, zapadnie pod wpływem błędnych decyzji gospodarczych i taktycznych, niech będzie odsłonięte na wroga wewnętrznego i zewnętrznego. Ale cóż z tego? Ważne jest, że wszyscy decydują i to jest cel sam w sobie. Będą mogli wtedy powiedzieć pośród zgliszcz, że dopięli swego (albo i nie, bo rozprawią się z nimi faszyści i inni reakcjoniści).

Zabawne jest to, że ci wolnościowi komuniści nazywają się naukowymi. Ich naukowość sprowadza się jedynie do traktowania pism Marksa jak Talmud. Mimo to chcieliby oni głosowań nawet tam gdzie nie ma nad czym głosować. Chcieliby oni głosować nad polityką gospodarczą i zadaniami rozwojowymi nawet wtedy gdy wypływają one w oczywisty sposób z podjętego celu zbudowania społeczeństwa które zastąpi kapitalizm oraz tych które wynikają z obiektywnych (acz nie oczywistych) potrzeb rozwoju i bezpieczeństwa (takie cele jak ochrona zasobów naturalnych, systemy przeciwdziałania epidemiom, systemy bezpieczeństwa kosmicznego przed asteroidami i kometami). Nie rozumieją albo i niewiele ich to obchodzi, że zwiększenie poziomu produkcji, jej efektywności i poziomu technologicznego jest niezbędny dla rozwoju społeczeństwa ludzkiego w ogóle a szczególnie społeczeństwa socjalistycznego dążącego do komunizmu. Dla osiągnięcia tego celu są konieczne pewne działania, które diagnozuje się na podstawie wiedzy ekonomicznej, technicznej i ogólnej wiedzy o socjalizmie i jego drodze do komunizmu. To już jest ustalone na długo przed podjęciem przez masy decyzji o dopuszczeniu do władzy partii zapowiadającej że będzie budować socjalizm. Równie dobrze można by głosować nad diagnozami medycznymi, prognozą pogody, procedurami BHP czy postępowania z groźnymi odpadami chemicznymi czy biologicznymi. Tacy to oni są naukowi, że nie potrzebne są im wyniki badań ekonomicznych, nie potrzebne jest im wiedza o rynkowych konsekwencjach podejmowanych decyzji. Chcą diagnozy na temat interesów społecznych zastąpić sumowaniem głosów wyrażających osobiste interesy. Nie potrzeba im nawet trzymać się zasady stawiania priorytetu sponsorowaniu badań naukowych nad populistycznymi wydatkami, które zdobyłyby zapewne większy poklask wyborców. Tacy to naukowi, że chcą naukę zastąpić demokracją i demokratycznie przyjętą ignorancją.

Nie można głosować nad tabliczką mnożenia! Ona jest raz na zawsze ustalona, czy ona się komu podoba czy się nie podoba. Pięć razy pięć jest podobno dwadzieścia pięć i nic tu głosowanie nie pomoże!

Ciekawa jest też zarzut który podnosi towarzysz Mateusz, jakoby my czyli „totaliści” wymagali od obywateli posłuszeństwa i realizowania planów rządowych. Czy w państwie towarzysza Mateusza nie będzie się wymagało aby obywatel respektował prawa i dekretów które się uchwali? Kolejne populistyczne hasło – robotniku, jesteś już dziś zdolny aby zarządzać całym krajem, na dodatek nie musisz wcale przestrzegać prawa!

Dlaczego pięknoduchy? Ponieważ są to ludzie którzy głoszą hasła chociaż słuszne to do zrealizowania w 5 lat niemożliwe. Jest to populizm podparty niby marksizmem, chociaż nie jest to spójne nawet z myślą samego Marksa a już z jego godnymi następcami w postaci Lenina i Stalina na pewno. Jest to socjalizm wymuskany, socjalizm aby nikogo nie obrazić, socjalizm romantyczny i tak też romantyczny finał dla tego konceptu przewiduje, w postaci wielkiej wzniosłości a jeszcze większego upadku.

Artykuł powstał we współpracy z Towarzyszem Arkiem

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o