Odrodzenie komunizmu

Portal komunistyczny

Artykuł

Organizacja edukacji w socjalizmie

Zainspirowany nagraniem Towarzysza Michała pt. „Edukacja w socjalizmie” (1) postanowiłem napisać swoje własne przemyślenia dotyczące tego tematu, oraz wejść w polemikę z tezami zaprezentowanymi na filmie. Edukacja to bardzo ważna dziedzina życia społecznego, która wpływa na jego kształt, stanowi nadbudowę. Dlatego zmieniając sposób produkcji z kapitalistycznego na socjalistyczny przekształcić musimy sposób nauczania.

Uważam, że w Polsce występuje swoista fuzja dwóch rodzajów myślenia o edukacji: socjalistycznej, szczątkowej, pozostałej po PRL i kapitalistycznej jednocześnie. Taka sprzeczność rodzi patologie. Występuje powszechny obowiązek szkolny, program nauczania jest tak ustalony, by doprowadzić do wszechstronnego wykształcenia obywatela. Dzieci i młodzież uczą się wszystkich dziedzin nauki i oczekuje się, że we wszystkich zdobędą odpowiednią wiedzę. Zaś z punktu widzenia kapitalistycznego system szkolnictwa powinien istnieć po to aby zapewnić wykwalifikowanego pracownika zdolnego do roboty u kapitalisty. Większość z prac dostępnych na rynku jest nieskomplikowana, powtarzalna i łatwa do nauczenia. Dlatego w głowach roi się pytanie, po co uczyć się np. fizyki, chemii czy historii jeżeli i tak to do niczego w życiu nie będzie potrzebne. Jest to częste powtarzane hasło i jest jak najbardziej słuszne. Jednym słowem zadają sobie pytanie po co uczyć się wszechstronnie, jeżeli po szkole będę przywiązany zwykle do prostego zawodu nie wykorzystując większości nabytej wiedzy.

Powtarzane jest uczniom przez nauczycieli (bo taki jest ich ustawowy obowiązek) czy rodziców, że jeżeli będą się pilnie uczyć tych właśnie przedmiotów to zdobędą w przyszłości dobrze płatną pracę. Tutaj rynek oczywiście w większości przypadków weryfikuje negatywnie takie przewidywania. Prymus już po studiach trafia na rynek pracy i dowiaduje się, że wiedza którą nabywał nie jest dla niego narzędziem które pozwoli mu się dobrze ustawić. Oczywiście istnieje również takie przekonanie, że jeżeli ktoś zbiera dobre oceny tak buduje swoją systematyczność i inteligencję, więc nawet jeżeli ta wiedza mu się nie przyda to osiąga odpowiednią kondycję umysłową która w przyszłości przyniesie profity. Jednak na taki argument należy odpowiedzieć, że równie dobrze można by nauczać dowolnych bzdur i robić z nich egzaminy, i ten argument wtedy też byłby słuszny.

System który jest obecnie, polegający na tym, aby obywatela wszechstronnie wykształcić powinien być zachowany. Natomiast sposób produkcji powinien ulec takiej transformacji, aby tworzone miejsca pracy wymagały kreatywnego myślenia. Prace ciężkie, żmudne i obrzydzające powinny zostać zastąpione przez maszyny i roboty. Człowiek nie byłby przywiązany do jednego zawodu, ale państwo ułatwiałoby mu wykonywanie różnych prac w różnym charakterze. „Inteligent” mógłby rano pomagać mieszać cement, a w południe już prowadzić wykład na uniwersytecie. Taki sposób produkcji wręcz wymaga tego, aby obywatele którzy będą przystępować do pracy posiadali wszechstronną wiedzę. Taka forma pracy buduje również poczucie jedności ze społeczeństwem, nie ma profesorów i burżujów którzy brzydzą się „robolem”. Pogląd jakoby należało przywiązywać się do jednej konkretnej dziedziny wiedzy jest to myślenie wprost odlane z kapitalistycznego sposobu produkcji. W kapitalizmie takie myślenie jest słuszne, ale w socjalizmie już nie. Słuszność więc mają kapitaliści którzy krytykują obecny system edukacji, ale mają słuszność dlatego, że chcą utrzymać kapitalizm. Prawdziwa wolność i rozwinięcie się indywidualności może nastąpić jedynie wtedy gdy jednostka zwiększa swój poziom solidnego rozumienia świata jako całości.

Przejdźmy więc do zawartości materiału umieszczonego na kanale. Towarzysz Michał przedstawił swoją teorie dotyczącą tego, jak w socjalistycznej przyszłości należałoby rozwiązać kwestię edukacji. Zgadzam się co do tego, że szkolnictwo ma być obowiązkowe dla każdego ucznia, oraz by unikanie tego obowiązku skutkowałoby odebraniem rodzicielstwa. Jest to całkiem słuszne, aby dziecko wychowało się w dobrze wyposażonej placówce państwowej, niż gdyby popadało w analfabetyzm przy nieodpowiedzialnych rodzicach. Nie chodzi jednak o to by podważać funkcję rodziny, jak chcieliby uniwersyteccy lewacy bez kontaktu z rzeczywistością, którym się już całkiem pomieszało w głowie. Rodzina jest warunkiem zdrowego rozwoju, jednak gdy jest to rodzina patologiczna wtedy lepiej jest je oddać w ręce dobrze prowadzonej opieki społecznej.

Następnie Towarzysz opowiada się jednocześnie, aby całkowicie zakazać pracy dzieci. Częściowo zgadzam się z tym postulatem, szczególnie gdy Towarzysz ma na myśli kraje trzeciego świata, gdzie dzieci eksploatowane są z całej swojej siły i wolnego czasu, aby napychać kiesę burżujowi. Jednak jeżeli chodzi o naszą młodzież w wieku 16-18 lat to powinni oni powoli przejmować drobne obowiązki w ramach uczęszczania do szkoły. Mogliby oni myć podłogi w szkole wraz z nauczycielami, wymieniać żarówki, opróżniać kosze na śmieci. I to powinien być system który dotyczy każdego nastolatka, a nie forma kary. Chodzi o to aby takiego człowieka nauczyć szacunku do każdego rodzaju pracy oraz szacunku do budynku szkolnego. Jest to dodatkowy aspekt zabezpieczający, ponieważ młodzież pilnowałaby siebie nawzajem aby nie śmiecić, nie bałaganić, nie niszczyć, ponieważ i tak na nich spadałby obowiązek reparacji tych szkód (zależnie od poziomu skomplikowania z asystą technika, nauczyciela lub bez). Stanowili by również przykład dla młodszych od siebie i sprawowali by nad nimi kontrole, by też odpowiednio dbali o swoje otoczenie.

Dalej w filmie prezentowana jest obowiązkowa służba wojskowa po ukończeniu 18 roku życia. Tutaj również częściowo tylko zgadzam się z tym zagadnieniem. W pamięci mam jednak opowiadania ludzi którzy taką służbę odbyli i wspominają ją bardzo negatywnie. Dlatego też jeżeli takie rozwiązanie miałoby być wprowadzone to powinno zadbać się o to, by służba i traktowanie żołnierzy było sprawiedliwe, oraz by żandarmeria wojskowa stale stanowiła pieczę nad młodymi żołnierzami aby nie dochodziło między nimi do aktów chuligaństwa i przemocy. Zjawisko tzw. fali, znane w latach PRL odrzuca całkowicie dziś ludzi od pomysłu obowiązkowej służby wojskowej. Dlatego też należałoby tych ludzi zapewnić i rzeczywiście to zrobić, aby o dobre warunki należycie zadbać.

Jeżeli chodzi o aspekt edukacyjny służby wojskowej to trudno jemu zaprzeczyć. Państwo socjalistyczne będzie z pewnością narażone na różne akty przemocy ze strony państw kapitalizmu. Nowe państwo socjalizmu jest to kraj otoczony wrogimi państwami, dlatego aspekt militarny, zabezpieczenia osiągnięć socjalizmu poprzez powszechny udział w wojsku wydaje się być słusznym posunięciem. Dalszy aspekt służby wojskowej to wychowanie oraz kwestie kondycji fizycznej. Patrząc po krajach kapitalistycznych to kondycja fizyczna obywateli jest z pewnością alarmująca. Obowiązkowa służba wojskowa i coroczny obóz treningowy byłyby dobrym środkiem zaradczym na te problemy cywilizacyjne.

Jest jednak jedna rzecz z którą się kompletnie nie mogę zgodzić, a mianowicie chodzi o wysyłanie młodych ludzi poprzez losowanie do innych krajów. Miałoby to przyczynić się do zwiększenia świadomości i osłabienia tendencji nacjonalistycznych. Zrozumiałe jest, że człowiek nieobyty ze światem, mający kontakt jedynie z najbliższą okolicą, okazjonalnie innymi rejonami kraju, jest bardziej skłonny do ksenofobii i szowinizmu. Uważam jednak, że taka przymusowa podróż nie jest skutecznym rozwiązaniem. Przerzucenie młodzieży z jednego końca świata na drugi, wyrwanie ich ze swoich okolic do całkowicie nieznanego terenu, gdzie czują się obco jak i również nie odczuwają jedności społecznej z inną cywilizacją, prowadziłoby jedynie do wzmożenia zachowań ryzykownych i łajdackich. Ludziom należy udostępnić podróże, poprzez dni wolne, odpowiednie wynagrodzenie czy finansowanie wczasów przez zakład pracy. Sytuacja gdy ludzie aktualnie nie podróżują po świecie wynika wprost z ograniczonego budżetu rodzin, a nie z niezgody na poznawanie innych kultur i narodów. Przymusowa wysyłka jest to więc niepotrzebne i szkodliwe przyspieszanie tego co i tak się stanie, gdy obywatele będą mieli większą możliwość do zwiedzania innych krajów.

Jeżeli chodzi o kamery w szkołach to jestem w stanie się z tym zgodzić. Natomiast nie powinien być to monitoring absolutny, gdzie przez głośnik będzie się karcić ucznia który schowany za zeszytem dłubie w nosie. Moja opinia też wynika z tego, że doświadczyłem wizytacji jakiegoś organu kontrolującego na lekcji i wszyscy byli poinstruowani przez nauczycielkę jak się zachowywać i co zaraz się stanie. Podczas tej jednej lekcji wszyscy byli grzeczni jak nigdy. Gdy wizytacja się skończyła wszystko wracało do starego porządku. Jaki więc jest sens przeprowadzania takich kontroli? Dlatego popieram kamery czy głosowe rejestrowanie lekcji, które niekoniecznie musi być od razu oglądane przez zbędnie rozrośnięte organy kontrolne, ale aby były archiwizowane i dostępne w razie potrzeby czy okresowego sprawdzenia poziomu nauczania.

Temat kształtu edukacji socjalistycznej jest otwarty i zachęcam towarzyszy do przedstawienia swoich rozważań. Jeżeli chodzi o aktualną sytuację to mój wniosek jest taki, że system edukacji znajduje się w stanie rozkroku. Szkolnictwo odziedziczone po PRL zachowało w pewnym sensie swą formę, jednak zmienił się system gospodarczy. Ten rozkrok zmierza jednak do tego, aby stanąć na obie nogi po stronie kapitalistycznej. Co raz bardziej zwiększa się udział szkół prywatnych. Publiczne szkoły są niedofinansowane, nauczyciele strajkują z powodu małych pensji. Młodzi ludzie są sfrustrowani tym, że publiczna edukacja nie jest w stanie zapewnić im wiedzy potrzebnej do funkcjonowania w ramach wolnego rynku. Taki stan nie może się utrzymać, a prędzej rozsadzi sam siebie. Należy jednak wskazać, że w tej sprzeczności winę ponosi kapitalizm i to jego należy się pozbyć.

(1) https://www.youtube.com/watch?v=DyK7PV0rjuE

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o