Artykuł

Walka klas, prawa mężczyzn i krytyka feminizmu

Równouprawnienie mężczyzn i kobiet jest rzeczą jak najbardziej pożądaną, szczególnie przez ludzi o poglądach lewicowych. Jednak dzisiejszy ruch feministyczny w krajach Zachodu bynajmniej równouprawnieniu nie służy, jest wręcz przeciwnie – feminizm służy kapitalizmowi. Feminizm przez ostatnie 30 czy 40 lat całkowicie zmienił kierunek i stał się reakcyjny – temu będzie poświęcony ten artykuł. Tym artykułem również mam zamiar wywołać dyskusję na lewicy dotyczącą dyskryminacji i problemów mężczyzn oraz tego jak to zmienić.


Wpierw należałoby powiedzieć czym jest feminizm i powiedzieć dlaczego nie jest on jednoznaczny z równouprawnieniem. ,,Femina” to po łacińsku ,,kobieta” – tutaj właściwie można by zakończyć rozważania nad tym, dlaczego feminizm to nie jest równouprawnienie, bo sama nazwa mówi, że feminizm to jest walka o prawa kobiet, a nie walka o równe prawa – ale ja wysilę się trochę bardziej. Teraz zwolennicy feminizmu krzykną: ,,Ale to jest tylko nazwa ale ona i tak jest słuszna, bo to kobiety były dyskryminowane”. To będzie prawda, kobiety były dyskryminowane i miały mniej praw (również miały mniej obowiązków). Problem polega na tym, że spektrum słowa feminizm jest bardzo szerokie i feministką może określić się kobieta walcząca o prawa kobiet w krajach islamskich – co jest jak najbardziej słuszne – ale feministką również może określić się taka Valeria Solanas, która w 1967 roku napisała pracę pt. ,,Society for Cutting Up Men Manifesto”, gdzie otwarcie nawoływała do eksterminacji mężczyzn – ta kobieta była nazywana radykalną feministką. Poza tym symbolika i hasła ruchu feministycznego równości płci zdecydowanie przeczą, feministki wszędzie podkreślają swoją ,,kobiecość”.  Ruch feministyczny nagłaśnia problemy i dyskryminację kobiet, a problemy i dyskryminację mężczyzn – zlewa, umniejsza, wyśmiewa i neguje. Mówię tutaj o większości przypadków, bo czasami jakaś feministka zwróci uwagę na dyskryminację mężczyzn np. w sądach ale to się zdarza naprawdę rzadko, feministki znacznie częściej bezczelnie wyśmiewają problemy i dyskryminację mężczyzn – tak jakby życie mężczyzny było usłane różami, a wiemy, że nie jest… Jeśli chcemy równouprawnienia to powinniśmy poprzeć również prawa mężczyzn, a nie tylko prawa kobiet.


Biorąc pod uwagę to, że niektóre przedstawicielki feminizmu zdecydowanie zaprzeczały równym prawom – jak wspomniana Valeria Solanas – definicja feminizmu powinna brzmieć tak: ,,Feminizm – ideologia, ruch społeczny czy polityczny zajmujący się nagłaśnianiem problemów i dyskryminacji kobiet oraz zajmujący się walką o prawa kobiet, nawet jeśli te prawa są równe, bądź kobiety mają tych praw więcej”.


Krytyka ruchu feministycznego nie może się obejść bez krytyki liberalnej ,,lewicy”, szerzej znanej jako lewactwo, wpierw jednak obalimy propagowany przez nich mit ,,patriarchatu” i ,,piekła kobiet” jakie rzekomo mamy w Polsce. Należałoby najpierw zapytać się jakiejś feministki, co to znaczy ,,patriarchat”, bo z pierwotną definicją, to co one mówią – wiele wspólnego nie ma. Feministki również często podają sprzeczne ze sobą definicje patriarchatu więc trudno powiedzieć co to jest według feministek patriarchat. Feministki słowa ,,patriarchat” używają najczęściej, kiedy jakiś burżuj poniży w jakiś sposób swoją pracownicę, natomiast, gdy to burżujka poniży w jakiś sposób swojego pracownika to jest cisza, nie ma mowy o matriarchacie. Przykładowo, kiedy Grażyna F. wywiozła swojego 36-letniego pracownika, który zasłabł w pracy, do lasu, gdzie umarł – nikt nie mówił o matriarchacie i dyskryminacji mężczyzn, natomiast, gdy mamy sytuację, gdzie burżuj źle potraktuje swoją pracownicę – oczywiście nie w aż tak drastyczny sposób, bo nie słyszałem, żeby jakiś pracodawca zostawił swoją pracownicę na śmierć w lesie – to wtedy mamy krzyk, że w Polsce jest patriarchat i dyskryminacja kobiet. Nie twierdzę, że gdy burżuj czy burżujka gardzi i upokarza swojego pracownika czy pracownicę to jest to zawsze kwestia płci, bo burżuj z definicji gardzi swoim pracownikiem niezależnie jakiej płci, rasy, orientacji czy narodowości dany pracownik jest, to jest kwestia klasowa, jaką każdy z nas doskonale rozumie – burżuazja z definicji gardzi proletariatem. Ja tylko pokazałem podwójne standardy i brak konsekwencji feministek. Nie ważne jak nazwiemy panujący obecnie system, czy to będzie burżuazyjny patriarchat czy burżuazyjny matriarchat, faktem jest to, że on dyskryminuje mężczyzn i jest wobec nich opresyjny, a to bynajmniej nie jest w ich interesie. Kobiety też są czasem dyskryminowane i opresjonowane ale bez wątpienia rzadziej i jest na to dużo mniejsze przyzwolenie niż na dyskryminację mężczyzn, poza tym dyskryminacją kobiet zajmuje się bardzo silne lobby feministyczne, wspierane zresztą przez zachodnich kapitalistów – ale o tym później… Środowiska lewackie bardzo chętnie pokazują przykłady dyskryminacji kobiet, a potem mówią, jaki jest ,,patriarchat” i ,,piekło kobiet”, a gdy dyskryminowany jest mężczyzna to nikt nic nie mówi. Pokazywanie tylko jakiegoś wycinka rzeczywistości i na jego podstawie wyciąganie wniosków to jest manipulacja. Jeśli pokazujemy przykłady dyskryminacji kobiet, to bądźmy konsekwentni i pokażmy przykłady dyskryminacji mężczyzn, żeby człowiek, któremu to mówimy nie miał wykrzywionego obrazu rzeczywistości, żeby nie był zmanipulowany.


Mówienie o patriarchacie czy piekle kobiet w kraju, gdzie mężczyźni popełniają samobójstwa 5 czy 6 razy częściej niż kobiety, gdzie 4 na 5 bezdomnych to mężczyźni, gdzie skrajna większość przestępstw jest popełniana na mężczyznach, ofiarami skrajnej większości wypadków przy pracy są mężczyźni, gdzie jest jeden z najmniejszych odsetków gwałtów na kobietach na świecie, gdzie mężczyźni pracują 5 lat dłużej tylko dlatego, że są mężczyznami, gdzie skrajna większość alkoholików to mężczyźni, gdzie więcej kobiet ma wyższe wykształcenie od mężczyzn, gdzie jest więcej studentek niż studentów, a co najważniejsze – mężczyźni stanowią większą część klasy pracującej. Gdzie temat przemocy seksualnej, psychicznej, fizycznej czy jakiejkolwiek innej formy przemocy stosowanej przez kobiety na mężczyznach jest tematem tabu, a ofiary przemocy ze strony kobiet nie są brane na poważnie i są wyśmiewane. Gdzie mężczyźni w skrajnej mniejszości przypadków dostają prawo do opieki nad dzieckiem w sądzie to gdzie tu patriarchat, gdzie tu władza ojca? Prędzej tutaj jest matriarchat. Twierdzenie, że tutaj jest patriarchat i piekło kobiet jest według mnie dalece nieuzasadnione i szkodliwe społecznie. Takie twierdzenie jest szkodliwe społecznie, bo rozmywa odpowiedzialność za rzeczywisty patriarchat jaki mamy np. w Arabii Saudyjskiej na Polskę i inne kraje zachodnie, takie twierdzenie to postawienie znaku równości pomiędzy Polską, a Arabią Saudyjską. Nie muszę tłumaczyć, że takie twierdzenie jest dalece nieuzasadnione i krzywdzące nie tylko dla Polaków, którzy żadnego piekła kobietom nie zrobili, nie robią i również są poszkodowani i to nawet w większym stopniu niż kobiet ale jest też krzywdzące dla kobiet z niższych klas społecznych w Arabii Saudyjskiej, które przez patriarchat rzeczywiście cierpią, bo wiadomo, że księżniczki z rodziny Saudów na patriarchacie nie cierpią tylko z niego korzystają. Takie twierdzenie to jest pominięcie problemów i niesprawiedliwości dotykających mężczyzn, a te problemy i dyskryminacja są dużo poważniejsze i jest na nie dużo większe przyzwolenie. Biorąc pod uwagę powyższe fakty, twierdzenie, że tutaj jest ,,patriarchat” i ,,piekło kobiet” jest niepoważne.


Twierdzenie, że mamy w Polsce patriarchat i piekło kobiet to jest zwykła drwina z problemów dotykających mężczyzn. Patrząc na to ile męskiego cierpienia jest w polskim społeczeństwem w stosunku do kobiecego cierpienia – twierdzenie, że w Polsce jest piekło kobiet jest po prostu żałosne, bulwersujące i całkowicie pomijające niesprawiedliwości, jakie dotykają mężczyzn. Tutaj niestety ,,postępowa” i liberalna lewica szczególnie mnie obrzydza, bo oni nie zaprzeczają temu, że mężczyźni też mają problemy i to znacznie poważniejsze oraz powszechniejsze niż kobiety. Ich podejście wygląda tak, że nie przeczą ale wolą skupić się na problemach kobiet. Takie podejście jest znacznie bardziej oburzające niż jakby te problemy mężczyzn były przez nich negowane. Ludzie nie przeczący problemom mężczyzn, czy nawet potwierdzający istnienie tychże problemów ale skupiający się na kobietach są wyjątkowo odrażający i plugawi, bo oni stawiają kobiety wyżej od mężczyzn. Oni uważają, że kobiety i ich problemy zasługują na więcej uwagi i pomocy niż mężczyźni i ich problemy. Ludzie, którzy negują te problemy przynajmniej myślą, że ich nie ma – co nie jest oczywiście prawdą – ale oni się na nich nie skupiają, bo myślą, że ich nie ma. Nie muszę chyba mówić, że podejście tych pierwszych jest po prostu odrażające i antylewicowe, ja jestem anarchistą, a to znaczy, że najwyżej cenię sprawiedliwość, a takie podejście i poglądy to jest pogwałcenie idei sprawiedliwości więc ich podejście do problemu dyskryminacji płciowej jest dla mnie wyjątkowo obrzydliwe.


Stawianie cierpienia kobiet wyżej od cierpienia mężczyzn w naszym społeczeństwie jest niestety codziennością, okazywanie mężczyznom mniej zrozumienia i mniej współczucia tylko ze względu na to, że są mężczyznami nazywa się empathy gap i jest to niestety powszechne, nawet – a może w szczególności – na liberalnej ,,lewicy”. Ci odrażający plugawcy, których opisałem powyżej, rzekomo ,,lewicowi” i ,,postępowi” niczym się w tej kwestii od reakcyjnych prawicowców nie różnią – powtarzają schematy i stereotypy słabej, bezbronnej kobiety i silnego, brutalnego mężczyzny, tacy ,,postępowi” i tacy ,,lewicowi”, a są ślepi na problemy mężczyzn, pomijają je i umniejszają, a problemy kobiet – wyolbrzymiają i stawiają na pierwszym planie. Gdzie tutaj jest ta lewicowość i postępowość? Empathy gap jest podtrzymywany głównie przez telewizję i różne portale informacyjne, kiedy mamy jakąś katastrofę, gdzie giną ludzie to zwykle widać taki komunikat: ,,Zginęło tyle i tyle osób, wśród ofiar są kobiety i dzieci”. Dzieci można jak najbardziej zrozumieć, ale dlaczego podkreślają kobiety? Tak jakby sugerowali, że cierpienie mężczyzn jest godne mniej uwagi, a cierpienie kobiet – więcej uwagi. Społeczeństwo okazuje o wiele mniej współczucia męskim ofiarom i mniej uwagi męskiemu cierpieniu – bez wątpienia jest to dyskryminacja i trzeba z tym walczyć. Dlaczego nikt nie walczy? Doskonale wszyscy wiemy, że lewica jest bardzo nieliczna, lewicą na pewno nie są liberałowie z wiadomo jakich partii ale nawet w kręgu rewolucyjnej lewicy odwołującej się do marksizmu czy anarchizmu jest bardzo duża grupa ludzi niekompetentnych i niezdolnych do analizowania rzeczywistości. Ci ludzie myślą, że mamy XIX wiek, myślą, że wrogiem jest kapitalista we fraku, w meloniku i z laską w ręku, myślą, że kobiety mają mniej praw i są uciskane przez patriarchat i przez to nie widzą problemów mężczyzn. To są ludzie absolutnie niezdolni do analizowania rzeczywistości, a rzeczywistość jest taka, że mężczyźni są dzisiaj dyskryminowani i lewica ma obowiązek tą dyskryminację zwalczać. Poza tym trudno pojąć jest jak rewolucyjna lewica, która sprzeciwia się mainstreamowi, tak łatwo łyknęła feminizm, który przez mainstream i kapitalistów jest wspierany. Jeśli kapitaliści coś mówią to my powinniśmy z definicji myśleć, że jest odwrotnie – dlaczego więc lewacy tacy ,,rewolucyjni” i ,,antymainstreamowi” łykają to co ten mainstream promuje? Feminizm w dzisiejszym kapitalizmie jest elementem systemowym – ale o tym będzie na końcu tego artykułu.


Feministki bardzo często mówią o opresji wobec kobiet ale już nie mówią o opresji wobec mężczyzn. Mężczyzna, żeby został uznany za ,,prawdziwego mężczyznę” musi spełniać bardzo wiele wymogów, których nie będę nawet wymieniał, bo chyba każdy je zna ale sprowadza się to do tego, że mężczyzna musi być brutalny, nieczuły, gardzić słabymi, łożyć na swoją kobietę i odnosić ,,sukcesy” – ale o uprzedmiotawianiu mężczyzn za chwilę. Bez wątpienia mężczyźni są bardziej opresjonowani, bo kobieta może być stereotypową kobietą – słabą i łagodną – ale może też być ,,macho kobietą”, nosić spodnie i robić stereotypowo męskie rzeczy i nikt z tym nie będzie miał problemu. Problem pojawia się wtedy, kiedy to mężczyzna jest stereotypowo kobiecy i nosi przykładowo spódnicę – od razu zleci się jakieś faszystowskie bydło, żeby takiego mężczyznę pobić. Kobieta może być ,,kobieca” ale może być też ,,męska”, a mężczyzna już ,,kobiecy” być nie może, bo wtedy będzie w najlepszym wypadku wyśmiany. Wymagania w stosunku do mężczyzn są bardzo wysokie, nie tylko ze strony kobiet ale ze strony całego społeczeństwa – mężczyzna musi zarabiać, być zaradny, silny, nie płakać, nie mylić się, mieć zawsze rację i umieć wyjść z każdej sytuacji – problem jest taki, że te wymagania są zbyt duże jak na człowieka, to jest odebranie mężczyźnie prawa do człowieczeństwa. Słabość, mylenie się, nie radzenie sobie itd. to są cechy typowe dla człowieka i oczekiwanie od człowieka, że będzie jakimś bogiem jest po prostu idiotyczne i oderwane od rzeczywistości. Tutaj też niestety widać hipokryzję niektórych kobiet, bo z jednej strony mamy równe prawa, a z drugiej jest presja społeczna na to, żeby mężczyzna utrzymywał swoją kobietę, ta jest duża i wcale ona nie przeszkadza kobietom. Równe prawa to znaczy równe obowiązki więc skoro mamy równe prawa to dlaczego od mężczyzny wymaga się więcej zaangażowania i odpowiedzialności? Ale akurat w tej kwestii feminizmowi nie można wiele zarzucić, bo feministki propagują wizję silnej i niezależnej finansowo kobiety i dobrze, ja tu tylko zwracam uwagę na hipokryzję niektórych kobiet i dyskryminację mężczyzn, bo większe wymagania tylko ze względu na płeć to jest dyskryminacja.


Przykłady dyskryminacji mężczyzn mógłbym wymieniać i wymieniać – oczywiście, jeśli ktoś wejdzie ze mną w polemikę i zechce, żebym wymienił te przykłady to z chęcią to zrobię – ale ten artykuł byłby wtedy zbyt długi, a i tak jest już długi – więc powiem skąd się dyskryminacja mężczyzn bierze. Wszystko sprowadza się do tego, że społeczeństwo postrzega mężczyzn jako istoty mniej moralne, bardziej egoistyczne (w potocznym tego słowa znaczeniu), silniejsze, agresywne, które potrafią sobie poradzić, nie mają uczuć i są zboczone, społeczeństwo jest dla mężczyzn dużo bardziej surowe i o wiele mniej wdzięczne za ich dokonania. Kobiety są natomiast postrzegane jako istoty z natury dobre, troskliwe, łagodne, niezdolne do okrucieństwa, którym trzeba pomagać i je szanować. Te stereotypy bynajmniej nie pochodzą z patriarchatu – jak twierdzą zwolennicy feminizmu – bo aż do pierwszej połowy XX wieku kobiety uważano za istoty niemoralne, głupsze, słabsze, bezwzględne i mające większy popęd seksualny, szczególnie w średniowieczu tak uważano co do tej ostatniej cechy, dlatego wymyślono pas cnoty. Nawet na początku XX wieku był – jak na tamte czasy – poważny naukowiec, neurolog Paul Julius Möbius, który pisał poważne prace o niższości intelektualnej i moralnej kobiet – chodzi mi tutaj o pracę pt. ,,O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety” (napisaną w 1900 roku). Więc stereotypy dotyczące mężczyzn jakie znamy dziś nie pochodzą z okresu patriarchatu. Stereotypy dotyczące mężczyzn jakie znamy dzisiaj pochodzą z okresu powojennego, kiedy prowadzono dużo badań dotyczących agresji i przemocy stosowanej przez mężczyzn, te badania prowadzono przez fakt, że wybuchły dwie wojny światowe, ten okres zetknął się z rewolucją seksualną, która też wiele znanych dzisiaj stereotypów o mężczyznach powielała. Badania dotyczące przemocy i agresji stosowanej przez mężczyzn prowadzone w drugiej połowie XX wieku są już nieaktualne i stoją w sprzeczności z dzisiejszymi badaniami, które obejmują również przemoc stosowaną przez kobiety i różnice wcale nie są takie duże jakby się wydawało, współczesne badania pokazują, że przemoc i agresja nie ma płci. Agresja oraz przemoc są stosowane przez obie płcie – z różnymi wahaniami – zależy o jakim badaniu mówimy. Ale nasze społeczeństwo niestety nie jest na tyle rozwinięte, żeby czytać współczesne badania, ono woli posługiwać się stereotypami ze starych pism popularnonaukowych, które potwierdzają to, co mówiono im od dzieciństwa – to mężczyzna jest oprawcą, a kobieta – ofiarą. Takie myślenie jest niestety mocno zakorzenione w naszym społeczeństwie, no ale tutaj sprawa jest prosta, bo my mamy po swojej stronie współczesne badania naukowe, które przeczą schematowi mężczyzna-kat, kobieta-ofiara.


Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze infantylizacja i uprzedmiotowienie – które nie dotyczy tylko kobiet – jak twierdzą feministki. Mężczyzn w dzisiejszej popkulturze – szczególnie w reklamach i serialach – ukazuje się jako jakiś tępych idiotów, którzy nie potrafią włączyć pralki, siedzą przed telewizorem, chleją piwsko, żrą mięso, rozmawiają o seksie czy robią jakieś tam inne idiotyzmy. Mężczyzn ukazuje się jako idiotów, którzy są od robienia brudnej roboty, od usługiwania. Kolejnym elementem jest uprzedmiotowienie – tutaj za sprawą ruchu feministycznego – kojarzy nam się to głównie z kobietami, nie słusznie – rzecz jasna. Uprzedmiotowienie dotyka także mężczyzn, oczywiście wygląda ono inaczej, bo mężczyzna nie jest sprowadzany do roli maszyny rozpłodowej, mężczyzna jest sprowadzany do roli bankomatu, chłopca na posyłki od noszenia i podawania oraz do roli psa obronnego. Mężczyzna jest przedmiotem sukcesu, którym można się chwalić – nie mówię, że uprzedmiotowienie kobiet nie istnieje, ja tylko mówię, że to zjawisko dotyczy też mężczyzn.


Jeśli więc feministki opowiadają się za równością płci, to dlaczego nie zwalczają problemów opisanych powyżej? Dlaczego feministki marginalizują i demonizują mężczyzn? Czyżby nie jest tak, jak pisałem na początku tego artykułu? Jeśli ktoś mówi, że jest za równością, to ja wymagam od niego, żeby rzeczywiście tej równości bronił. Więc niech feministki w końcu przyznają, że za żadną równością się nie opowiadają albo niech rzeczywiście zaczną tą równość realizować, przez tą równość rozumiem skupianie się na problemach i dyskryminacji mężczyzn i kobiet w takim samym stopniu. Gdyby feministki od początku mówiły, że walczą o prawa kobiet, a nie o równe prawa ten artykuł prawdopodobnie by nie powstał, to co zdeterminowało mnie do napisania tego artykułu to jest w głównej mierze hipokryzja feministek.


Teraz przejdziemy do tej ważniejszej części artykułu, gdzie tłumaczę, dlaczego feminizm jest reakcyjny i dlaczego wspierają go kapitaliści. Feminizm zrobił rzecz bardzo niekorzystną dla rewolucyjnej lewicy – w latach 70-tych, kiedy wrogiem numer jeden był kapitalizm, kiedy ludzie mieli świadomość klasową na wysokim poziomie to feminizm zaczął kreować sztuczny podział mężczyźni-kobiety, oni uciskacze i gwałciciele, a my – ofiary. Chyba nie muszę tłumaczyć, że jest to rzecz absolutnie antylewicowa i kontrrewolucyjna, to jest niszczenie świadomości klasowej na rzecz sztucznego konfliktu, którego nie ma. I za to trzeba ruch feministyczny zdyskredytować – za niszczenie świadomości klasowej i kreowanie sztucznego wroga, kreowanie sztucznych podziałów jest kontrrewolucyjne i jest w interesie kapitalistów.


Sugerowanie czy otwarte twierdzenie, że mężczyźni uciskają kobiety jest kontrrewolucyjne i antylewicowe. Każdy lewicowiec doskonale wie, że burżuazja uciska proletariat, a w obu tych klasach mamy przedstawicieli wszystkich płci, wszystkich ras, wyznań itd. więc twierdzenie, że mężczyźni uciskają kobiety jest znów nieuzasadnione i dalekie od rzeczywistości. Jest to uproszczony obraz świata, identyczny jakiego używają nacjonaliści – my jesteśmy ci dobrzy, a oni to hołota dzikich zwierząt bez żadnych zasad. To jest mentalność skrajnie prawicowa. Już pomijam fakt, że dużo większą część proletariatu stanowią mężczyźni… Nie rozumiem, dlaczego feministki tak lubią się obnosić ze swoją kobiecością, nie rozumiem, dlaczego w nazwach organizacji czy strajków bardzo często jest słowo ,,kobieta”, np. ,,strajk kobiet”. Przez takie nazwy i obnoszenie się ze swoją ,,kobiecością”, feministki czy tego chcą, czy nie – oddzielają się od męskiej części klasy pracującej – która jak już wspominałem jest większa – oraz łączą żeńską część klasy pracującej z żeńską częścią burżuazji – co chyba nie muszę tłumaczyć jest na korzyść kapitalistów. W ruchu feministycznym bardzo łatwo jest też zauważyć pogardę do robotników.


W interesie kapitalistów jest tworzenie sztucznego konfliktu, który ma zająć miejsce walki klas, zauważmy, że ruch feministyczny nie ma charakteru klasowego, a między klasowy i jawnie jest wspierany przez kapitalistów. Feminizm stał się elementem systemowym kapitalizmu, bo jest on mu potrzebny do tworzenia sztucznego konfliktu czyli odwracania uwagi od walki klas, pokazania, że kapitaliści popierają równość no i najważniejszego – wmówienia mężczyznom – szczególnie tym z klasy robotniczej – poczucia winy. Dobrze wszyscy wiemy, że najlepszym sposobem na zatrzymanie robotnika w domu, żeby nie robił rewolucji jest wmówienie mu poczucia winy, kiedyś robili to księże, a dziś liberałowie i feministki wmawiają poczucie winy mężczyznom (szczególnie robotnikom). Nie rozumiem skąd ci bardziej świadomi – chociaż ciągle dalecy oświecenia – lewicowcy wyciągnęli wniosek, że kapitalizm idzie w parze z patriarchatem i zawsze stawia mężczyzn wyżej niż kobiety. Przecież w interesie kapitalistów jest poniżanie i wmawianie poczucia winy robotnikom, którzy w skrajnej większości są mężczyznami. Kapitaliści jawnie wspierają feminizm, jeśli więc kapitalizm utrwala struktury patriarchalne, to dlaczego kapitaliści wspierają feminizm? Jaki interes mieliby kapitaliści w poniżaniu kobiet, skoro wspierają lobby feministyczne? Kapitaliści stworzyli sytuację, w której dużo łatwiej i o wiele mniej ryzykując jest poniżyć mężczyznę, bo finansują ruch feministyczny, który marginalizuje mężczyzn, przez co potem taki mężczyzna ma trudności ze znalezieniem wsparcia. Feminizm ma charakter systemowy, gdyż w żadnym stopniu nie zagraża kapitalistom i działa na ich korzyść przez to, że marginalizuje mężczyzn – szczególnie robotników, bo wiemy, że nikt nie będzie dyskryminował burżujów – i wmawiał im poczucie winy.


Dobrze wiem, że tym artykułem nie wyczerpałem tematu – nie miałem takiego celu – celem tego artykułu jest przedstawienie ogólnego zarysu dyskryminacji i problemów mężczyzn oraz ukazanie reakcyjnego charakteru ruchu feministycznego. Uważam, że lewica musi poprzeć prawa mężczyzn, bo tego wymaga zwykła przyzwoitość, ponad to większość robotników i komunistów to są mężczyźni, a na lansowaniu praw mężczyzn poklask zaczyna zyskiwać prawica – co nie jest dla nas korzystną sytuacją. Sam fakt, że mężczyźni są w jakiejś kwestii dyskryminowani jest wystarczającym argumentem, za tym, żeby lewica poparła prawa mężczyzn. Czekam na polemikę z kimś, kto się ze mną w jakimś stopniu nie zgadza. Nawet jeśli ktoś nie zgadza się całkowicie to fakt, że kapitaliści wspierają feminizm i działa on w jakimś stopniu na korzyść kapitalizmu, fakt, że mężczyźni są na wiele różnych sposobów dyskryminowani – te fakty zasługują przynajmniej na jakąś uwagę i zastanowienie się nad nimi.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Piotr Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Gość
Piotr

Bardzo dobry i potrzebny tekst. Jest trochę uogólnień, ale generalnie poziom merytoryczny jest poprawny. Uważam, że taka krytyka XXI wiecznego feminizmu jest bardzo potrzebna.