Artykuł

Frontowa miłość marszałka Rokossowskiego

Tłumaczenie z tekstu rosyjskiego

Pierwsze zdjęcie zostało zrobione 7 listopada 1942 r. pod Stalingradem. Wysoki, szczupły żołnierz to dowódca Frontu Dońskiego – Konstanty Konstantinowicz Rokossowski. Obok generała jest malutka kobieta, znacznie niższa od niego – Galina Wasiliewna Talanowa, lekarka wojskowa drugiego stopnia. Mieszkała w Moskwie, na ulicy Twerskiej. Kiedy pozwalało na to zdrowie, wraz z córką Nadieżdą Konstantinową Rokossowską chodziła na Plac Czerwony. Na nekropolię przy murze Kremla, gdzie spoczywają szczątki ukochanej osoby. Położy kwiaty, pokłoni się do grobu, usiądzie i będzie pamiętała o odległej przeszłości …

Absolwentka uniwersytetu medycznego. Na samym początku wojny przybyła, aby służyć w 85. szpitalu polowym. Było to pod Moskwą, przywieźli rannych. Pani doktor pośpieszyła do ciężarówki gdzie byli ranni i nie zauważyła przechodzącego obok wojskowego z insygniami generalskimi. Zatrzymał ją cichym głosem i powiedział, nie przestając się uśmiechać:
– Kim jesteś, towarzyszu oficerze, nie salutując?
Potem usłyszy wyznanie od generała, że jak tylko ją zobaczył, pomyślał: „wróbel” w wojskowym mundurze – więc jego serce zabiło mocniej: „Julia!”
Młoda lekarka wojskowa była bardzo podobna do jego ukochanej żony. Ta sama postać dziewczyny, te same delikatne rysy twarzy … I chód jest równie szybki, lekki. Serce zabiło mu mocniej…


Od długiego czasu nie widział się z Julią Pietrowną. 22 czerwca 41. rozkazał jej i córce Adzie wyjechać pociągiem do Moskwy. Rokossowski wysyłał listy do rodziny na adresy wszystkich swoich krewnych, zdając sobie sprawę, że jeden z nich na pewno dojdzie do jego żony i córki.


„Droga Lulu i droga Adusiu! Nie wiem, jak się z wami skontaktować. Jestem zdrowy, pełen zapału i nie zabiera mnie żadna zła siła. Martwię się o ciebie. Gdzie mieszkacie? Najlepiej w małym miasteczku z dala od dużych miast, tam będzie spokojniej. Do widzenia, moja droga. Droga, niezapomniana. Dbaj o siebie i nie martw się o mnie zbytnio. Zobaczymy się ponownie i będziemy żyć szczęśliwym życiem. Całuję mocno, bezgranicznie kocham. Kostja. 8 lipca 1941 r.”


„Droga Lulu i Aduniu! Piszę do was list po liście, nie jestem pewien, czy go otrzymacie. Podjąłem wszelkie środki, aby was znaleźć. Wielokrotnie was szukałem, ale, niestety, znowu zniknęłyście. Ile cierpiałyście wędrówek i przeciwności losu! Nadal jestem zdrowy, ale nie śpię. Tęsknię za tobą i Adą. Dużo o tobie myślę. Często widzę Cię we śnie. Wierzę… wierzę, że cię zobaczę, przytulam cię do piersi i całuję mocno.
Byłem w Moskwie. Przez dwadzieścia dni spałem po raz pierwszy rozebrany, w łóżku. Wziąłem zimną kąpiel – nie było ciepłej wody. Cóż, moja droga, to wszystko na razie. Mam nadzieję, że znowu będziemy razem. Całuję cię niezliczoną ilość razy. Twój Kostja. 27 lipca 1941″


„Drogi Luljusinku! Wreszcie otrzymałem od ciebie całą masę listów. Wszystko to osobiście przekazał mi korespondent „Prawdy”, który cię odwiedził. Siedzę, czytam listy i martwię się o Was. Nikt cię nie zastąpi i nie potrzebuję nikogo. Nie zasmucaj sie, Lulu. Nie poddawaj się i uwierz, że ty i ja spotkamy się ponownie. Całuję cię, mój jasny promieniu, niezliczoną ilość razy. Twój kochający Kostja. 17 lutego 1942 r.”


Rokossowski ma 45 lat – mężczyzna w pełni sił. Długi czas bez żony. Tęskni, widzi ją we śnie, pisze czułe, serdeczne wiadomości w nieznane. I nagle pojawia się – figurka ukochanej Lulu w postaci lekarki wojskowej drugiego stopnia. Od tego dnia są jak igła i nić: tam, gdzie jest dowódca, jest lekarz.

Galina Wasilewna Talanowa – to ona przypominała marszałkowi jego żonę


Na początku lutego 1943 r., Po pokonaniu faszystowskich hord na Wołdze, Stawka utworzyła nowy front, zwany Frontem Centralnym. Stalin mianował Rokossowskiego jego dowódcą. Udowodnił, że jest utalentowanym strategiem zarówno pod Moskwą, jak i pod Stalingradem. Najpierw stanowisko dowodzenia osiedliło się w Jelcu, a następnie, jak pisał marszałek w „Żołnierskim obowiązku”: „trzeba było przenieść CP bliżej żołnierzy. Dlatego przenieśliśmy się do wioski, na północ od Kurska”.
W stolicy regionu znajdował się już 85. szpital polowy. Na jej czele stanęła Galina Pawłowa Sziszmanewa – żona dowódcy artylerii frontowej Wasilija Iwanowicza Kazakowa, wielkiego przyjaciela Rokossowskiego. Obie Galiny również, jak mówią, były nierozłączne. Jakoś w czerwcu Sziszmanewa przekonała swoją najlepszą przyjaciółkę, by poszła „na kolację z generałami”. Dojeżdżając do punktu kontrolnego, udaliśmy się do jadalni, gdzie już byli Rokossowski i Kazakow. I nagle. Bombardowanie. Talanova uciekła ze strachu, a szefowa szpitala została poważnie ranna i zmarła dwa tygodnie później.


Wasilij Iwanowicz pochował swoją ukochaną w Kursku, na cmentarzu Nikickim. Po wojnie postawił na jej grobie niezwykły pomnik. W narożach znajdowały się cztery pociski artyleryjskie, a między nimi wisiał ciężki żeliwny łańcuch. Powyżej świeciła duża pięcioramienna gwiazda z mosiądzu.


Kazakow dopiero po wojnie ożenił się z Swietlaną Pawłowną. Mieli dwie córki. Do 1968 r. Kazakowowie podróżowali z całą rodziną do Kurska, aby odwiedzić Galinę Pawłowną Sziszmanewę. I nawet kiedy wybitny artylerzysta (w tym samym roku, co jego walczący przyjaciel Rokossowski) zmarł, jego żona i dzieci, wiedząc, jak bardzo był mu drogi, często idą do grobu i przynoszą kwiaty. A Galina Wasilijówna Talanova w styczniu 1945 r. pod Warszawą została matką. Nazwali ją Nadieżda. Konstanty Konstantinowicz nadał córce swoje nazwisko.


Dyrektor Muzeum Svobodinsky’ego „KP Frontu Centralnego” Walentyna Wasiljewna Ozerowa wielokrotnie spotkała się z Galiną Wasiljewną. Były lekarz wojskowy nawet osobiście podarował jej zdjęcie, które uchwyciło szczęśliwy moment z 7 listopada 1942 r. Pewnie opowiedziała o swojej miłości na wojnie.
„Galina Wasiliewna pokazała mi album, w którym jest wiele zdjęć z okresu wojny” – mówi dyrektor muzeum. – “Na zdjęciach razem z Konstantynem Konstantinowiczem. Najwyraźniej tak chcieli przedłużyć swoje szczęście. Wiele listów Rokossowskiego. I to wszystko w wierszu. Wielkie brązowe oczy Galiny Wasiliewnej zabłysły, kiedy przeczytała mi te poetyckie przesłania. Te wersety są bardzo, bardzo osobiste. Są przeznaczone dla niej i tylko dla niej, „niezapomnianego słowika”, jak nazwał ją w liście z okolic Kurska.
„Rokossowski żywił głębokie, poważne uczucie wobec Galiny”, dyrektor muzeum kontynuuje swoją historię. – “Przeszli przez całą wojnę razem …”


Zbliżało się długo oczekiwane Zwycięstwo, a wraz z nim nieuchronne rozdzielenie dwóch kochających się serc. Konstanty Konstantinowicz od razu powiedział do swojej ukochanej: „Nigdy nie zdradzę Julii Pietrownej!” Wiadomo czemu. W 1937 r. Rokossowski został aresztowany. Spędził prawie trzy lata w Krestach. Jego żona była „prześladowana” zarówno w pracy, jak i w domu, jako małżonka „wroga ludu”. Z Adą – córką „zdrajcy” – w szkole dzieci nie chciały siedzieć w tej samej ławce, rozmawiać i bawić się. Zdarzyło się, że inne kobiety nie mogły znieść moralnych tortur i wyrzekły się swoich mężów i rodziny. Rodzina Rokossowskiego przeżyła i czekała na jego uwolnienie.


„Był bardzo przystojnym mężczyzną” – wspomina Swietłana Pawłowna Kazakova. – “Inteligentny! Mówił cicho, ze słodkim polskim akcentem.” Wzdychały za nim wszystkie kobiety z frontu. Kiedy gazety drukowały jego zdjęcia, listonosze nieśli listy do redakcji w workach – z deklaracjami miłości. Jedna Angielka wysyłała je codziennie.


Po wojnie Galina Wasiliewna została sama z córką Nadieżdą. Marszałek pomógł im we wszystkim. Wielu mężczyzn wzdychało za nią. W tym pilot testowy Kudrjawtsew. Rokossowski, który bardzo martwił się, że Galina jest samotna, widząc, jak wrażliwy jest na nią as powietrzny, powiedział: „Najwyraźniej to twoja bratnia dusza”. I odbył się ślub. Ale tym razem szczęście też było krótkie. Pilot zmarł.


“Powiedziała mi, że pracując w szpitalu Burdenko, spotkała wiele razy mężczyzn, którzy podali jej rękę i serce. Odmówiła każdemu: twierdząc, że nic nie przyniesie jej szczęścia” – Ozerova.


Nadia Rokossowska ukończyła MGIMO, uczy również do dziś.
W sierpniu 1988 r. Były szofer dowódcy – Siergiej Możuchuchin – który marzył o zaprzyjaźnieniu się rodziną Rokossowskiego, w dzień 45. rocznicy bitwy pod Kurskiem przywiózł Konstantina, syna Ady Konstantynówny. A Nadieżda Konstantynówna urodziła się w Warszawie. Ze łzami radości patrzył, jak ci dwaj ludzie, zaskakująco podobni do słynnego marszałka, cicho schodzą po schodach ziemianki Radzieckiego Frontu Centralnego.
„Mój tata dowiedział się w 1988 roku, że ma siostrę, Nadieżdę Konstantynówną”, mówi prawnuczka marszałka Ariadna Rokossowska. – “Zaprzyjaźnili się.”, “Babcia Nadia – i tylko w ten sposób ją nazywam. Dla mnie jest to teraz najdroższa osoba. I prababka Lulu, wiem na pewno, że zrozumiała i wybaczyła swojemu mężowi.”

źródło: http://www.trud.ru/article/08-09-2005/93247_frontovaja_ljubov_marshala_rokossovskogo.html?fbclid=IwAR0vgoMBI3p1Pj01k4plp_cZ1I1lQv3JfkUURmIHZodJHCdjiNJQFquUDXg

zapraszam też na profil facebook

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o