Artykuł

Strajk generalny we Francji. Rozmowa z prof. Brunem Drweskim

Tow. Rafał: Co dokładnie dzieje się aktualnie we Francji, dlaczego ludzie wyszli na ulicę?

Bruno Drweski: Konkretnie ludzie strajkowali i wyszli na ulice z powodu planowanej reformy systemu emerytur która przedłuża wiek pracy i zmienia zasadę dotychczasowego systemu solidarnościowego na rzecz zmienności kalkulacji emerytur w zależności od fluktuacji rynku… Władza, która straciła kontrolę nad gospodarką z powodu deindustrializacji i ucieczki kapitałów do “rajów podatkowych” dąży teraz do odzyskania pewnej zdolności finansowej przez kontrolę nad finansami emerytur, tak jak już tego potrafiła dokonać z finansami ubezpieczeń społecznych wcześniej zarządzanych przez delegatów wybranych spośród pracujących. Do tego nagromadziło się wiele innych zjawisk negatywnych spowodowanych neoliberalną polityką ostatniego dziesięciolecia, która doprowadziła do zniszczenia kolejnych praw socjalnych zdobytych na fali mobilizacji ruchu oporu w latach 1943-45 i walk klasowych i antykolonialnych lat powojennych. Ruch żółtych kamizelek pozwolił ludziom zauważyć ogólnokrajową skalę biedy i ta świadomość się dołączyła do niezadowolenia pracowników najemnych, dzielnic ludowych i innych środowisk walczących już wcześniej o swoje prawa. Dziś od 68% do 70% Francuzów według rożnych ankiet popiera strajki i uważa jednocześnie, ze ustrój kapitalistyczny powinien być obalony. Rzecznicy socjalizmu naukowego mają więc przed sobą ogromna przestrzeń do zagospodarowania.

T.R: Czy jest to jedynie protest przeciwko próbie reformy systemu emerytalnego, czy jednak coś więcej?

B.D: Każda jednostka, każda grupa i każda organizacja która dziś protestuje, robi to z powodu reformy emerytur nie tylko jako konkretnego prawa ale jako jednego z ostatnich symboli francuskich zdobyczy socjalnych lat 1944-1983. Protest celuje więc we wszystkie cechy kapitalizmu globalnego. Dlatego trudno będzie zadowolić strajkujących kilkoma obietnicami lub nawet dekretami. Ludzie wiedzą, że za nimi jest mur i nie mają już dokąd się wycofać w ramach obecnego systemu.

T.R: Jak sytuacja wygląda na bieżący moment? Z tego co wiem jesteś w centrum wydarzeń

B.D: Nie wiem czy można być w centrum wydarzeń ruchu który jest ogólnokrajowy, oddolnie zorganizowany przez rożne koła związkowe, partyjne, stowarzyszeniowe i do tego z udziałem Żółtych Kamizelek. Gniew jest powszechny i każdy weźmie w nim swój odział na tym posterunku gdzie się akurat znajduje, w zakładzie pracy i w organizacjach związkowych i politycznych do których należy. Co jest bardzo wzruszające w tym co się dzieje to właśnie to poczucie pełnego kolektywu, który się przeradza w działanie i gdzie nie ma kierujących i kierowanych. Żółte Kamizelki rzuciły hasło które chwyciło ponad różnicami zawodowymi, regionalnymi, narodowościowymi, religijnymi i które dobrze streszcza nastroje chwili: “Odzyskaliśmy braterstwo, teraz możemy walczyc o wolność i równość!”. Dlatego skrajna prawica sama przyznaje, że nie potrafiła wziąć ster nad ruchem, który wybuchł po części wśród jej własnego elektoratu. Dziś bariery nieufności, bariery narodowościowe lub religijne zostały obalone na rzecz wspólnego frontu ludzi pracy. Ludzie zrozumieli także, że kierownictwa związków zawodowych lub partii lewicy radykalnej były zbyt ulegle wobec dyrektyw i funduszy które wypłynęły latami z Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, partii lewicy europejskiej i fundacji niemieckich lub amerykańskich i innych tzw. organizacji “poza”-rządowych. Rożnica polega dziś więc na tym, że mobilizacja i świadomość są dziś tak powszechne, że zbiurokratyzowane struktury centralne na nowo muszą stać się służebne wobec bazy członkowskiej, tak żeby nie traciły resztek wpływu nad nimi. Strajk generalny i mobilizacja zostały przedłużone przynajmniej do środy kiedy premier ma przemawiać, ale mało kto liczy na ustępstwa ze strony władz poza czysto formalnymi i demagogicznymi chwytami. Ludzie zaczęli rozumieć zresztą, że władza po prostu nie może się wycofać bo ona tylko wykonuje dyrektywy Unii Europejskiej które są sztywne i niepodlegające dyskusji. Dotychczasowy “soft” totalitaryzm euro-atlantycki pomału będzie musiał albo się skruszyć albo przejść na systematyczna politykę represji mas. Ludzie na zachodzie dziś są coraz bardziej tego świadomi.

T.R: Z informacji przedstawionych przez prasę wynika, że protesty popierają różne organizacje, związki zawodowe i partie. Czy istnieje jakaś organizacja która gra pierwsze skrzypce? Czy jest szansa na to, aby ta fala strajków we Francji przybrała charakter jakiejś organizacji z jednolitymi celami?

B.D: Nie ulega wątpliwości, ze w strajku rola oddolnych organizacji ZZ CGT o silnych tradycjach radykalno-lewicowych i komunistycznych jest znacząca i to nawet jeśli kierownictwo tej konfederacji od kilku lat straciło “impet swych ojców założycielskich”. Ale wiele federacji i regionalnych struktur ZZ CGT przejęło w tej sytuacji inicjatywę umiejąc koordynować swe działania z innymi związkami zawodowymi, organizacjami politycznymi i nieformalnymi grupami obywateli. W wielu zakładach pracy, m. in. w zakładach transportu miejskiego mamy do czynienia z młodymi osobami pracującymi często pochodzących z dzielnic ludowych o rodowodzie imigranckim które odgrywają coraz bardziej radykalną rolę w organizacjach związkowych. Po prostu “instynkt klasowy” się odradza. Ogólnie rzecz biorąc, ruch jest bardzo różnorodny, co zresztą utrudnia działania władz które nie mogą znaleźć negocjatorów chętnych do kompromisów i zdolnych wymusić swoje ewentualne ustępstwa. Nawet szef ultra-reformistycznej i uleglej centrali związkowej CFDT musiał poprzeć zadanie strajkujących choć nadal jego centrala nie włączyła się do walki. Władza nie może się za bardzo wycofać, reformiści nie mogą wiele uzyskać a baza zrozumiała, ze cały system musi być zmieniony. Sytuacja ma więc cechy rewolucyjne… co oczywiście rodzi kwestię potrzeby organizacji rewolucyjnej w momencie kiedy stare partie radykalno-socjalistyczne lub komunistyczne mają chwiejne kierownictwa, a kiedy młodsze organizacje komunistyczne lub inne nie osiągnęły jeszcze poziomu widoczności na szczeblu ogólnokrajowym. Tym niemniej, kasy samopomocy oraz rezerwy które wiele pracowników nagromadziły na czas strajku świadczą o tym, że zdecydowanych do walki na całego jest wiele i ten opór sam w sobie świadczy o zdolności samo-organizacji mas. Z wyjątkiem jednej, wszystkie rafinerie są blokowane a kierowcy ciężarówek ogłosili blokadę dróg dojazdowych żeby utrudnić import nafty z Belgii. Następne dni pokażą wiec jaki będzie układ sił. Władza musi za wszelka cenę dzielić protestujących, podczas gdy Ci są świadomi, że tylko jednością zwyciężą. Póki co władza nie odważyła się używać ostrych środków represji jakie używała od lat w dzielnicach imigranckich i które stosowała już bez pardonu przez cały zeszły rok wobec Żółtych Kamizelek. Należy zwracać szczególną uwagę na mobilizację strażaków a także nawet częściowo i policjantów. Fakt, że minister spraw wewnętrznych ogłosił w momencie rozpoczęcia strajku, że reforma emerytur nie będzie dotyczyła policjantów jest znamienny, ale spowodował zwątpienie w co mądrzejszych głowach policyjnych. Bo każdy rozumie dziś, że obok mediów tak publicznych jak i prywatnych, władza opanowała technikę systematycznego kłamania i dzielenia wlosa na czworo.

T.R: Sądzisz że Francuzi będą inspiracją dla innych narodów europejskich?

B.D: Już obecna mobilizacja w Grecji obok Francji jest znakiem ewolucji sytuacji na pół-kontynencie europejskim. Dziś, co prawda większość masowych buntów przeciwko skutkom globalizacji ma miejsce poza Unią Europejską, ale już widać w Hiszpanii, we Włoszech, w Belgii, w Szwajcarii, ze związki zawodowe wykazują zrozumienie wobec postaw francuskich protestów. Jeśli protest będzie trwał, można mieć nadzieję, że ruch się rozszerzy na wszystkie kraje które cierpią z powodu tej samej polityki. Obserwując reakcje różnych środowisk, można odnieść wrażenie, ze pomału ludzie odchodzą od wiary w czysto zinstytucjonalizowane formy wyrażania swego niezadowolenia i, że “kretynizm parlamentarny” oraz rokowania między tzw. “partnerami społecznymi” straciły wszelką legitymację bez oddolnego i ciągłego nacisku. Unia Europejska musiała wydać ostatnio po raz pierwszy od roku mdły co prawda ale jednak komunikat starający się tłumaczyć dlaczego Bruksela nie potępia systematycznego bezprawia stosowanego od roku we Francji w momencie kiedy poucza cały świat o tym jak powinno wyglądać państwo prawa. To rzecz znamienna bo ten komunikat udowadnia, ze twierdza brukselska zaczyna się czuć zagrożona, traci legitymację oraz listek figowy, który pracowicie naklejała sobie od lat tam, gdzie uważała, ze powinna ukrywać swą niemoc. Ta sytuacja tłumaczyła już dlaczego klasowa, pracująca, baza wyborcza Brytyjskiej partii pracy glosowała na rzecz Brexitu. Po prostu instytucje neuropejskie są totalistyczne, globalistyczne i prawnie niereformowalne, one nadają kierowniczą linię krajowym politykom w ramach globalizacji. Cala zbudowana od lat propaganda antykomunistyczna odwróciła się przeciwko swej rodzicielce, kiedy okazało się, że system niewybieralnej, niekontrolowanej, wyalienowanej i ideologicznie monolitycznej nomenklatury NATOwsko-europejskiej jest dużo bardziej sztywny od systemu który jakby nie było rozwiązał się od środka. Dlatego dziś mamy do czynienia z mobilizacją mas w Grecji i z okazywaną przez inne kraje sympatią wobec protestów francuskich. Mimo prób manipulowania mobilizacji ludowych w wielu krajach przez koła imperialistyczne, można zauważyć wszędzie rosnący stopień mobilizacji przeciwko skutkom globalizacji kapitalizmu: w Ameryce łacińskiej, w krajach arabskich czy w Azji Wschodniej. Należy także pamiętać o zeszłorocznych milionowych protestach wobec zniesienia poradzieckiego systemu emerytur w Rosji pod rozkazem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Żyjemy wiec w erze powrotu mas i system z tego powodu sztywnieje i ma skłonność do stosowania coraz twardszych metod represyjnych co powoduje zwiększony protest młodych lub emerytów, którzy dziś już niewiele mają do stracenia. Kiedy masa Francuzów ma pustą lodówkę pod koniec trzeciego tygodnia miesiąca, czas się zastanawiać nad trwałością systemu w skali globalnej. Dla Polaków ważne jest więc uświadomić sobie, ze bieda stała się powszechna dziś w całej Unii i że klasy, które rządzą na Zachodzie przestały być zdolne do kompromisów społecznych, do redystrybucji i do demokratycznych rozwiązań. A mechanizmy “kreatywnej księgowości” i spekulacji giełdowych nie mogą już ukryć, że produkcja naprawdę koniecznych do życia towarów stale spada i że koszty ich importu z drugiej półkuli ciągle wzrastają i niszczą środowisko, co także kosztuje i za to płacą najbiedniejsi. Zachodni kapitalizm umie dziś tylko produkować na skalę masową broń, co rozkręca spirale wojennogenną, terroryzmy i maszyny represyjne. Wchodziliśmy więc do nowego okresu walk klasowych na zasadzie “kto kogo?” Jak tego już proroczo i wnikliwie analizowała Róża Luksemburg: albo będzie socjalizm, albo będzie barbarzyństwo. Socjalizm czyli pełne uspołecznienie środków produkcji i wymiany tu i teraz. Tertium non Datur!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o