Artykuł

Nadesłany artykuł od trockistki

Żyję w świecie rządzonym przez absurd i półprawdę.

Na dodatek wszystko jest dokładnie odwrotnie niż być powinno. A mimo to, ludziom na każdym kroku wmawia się iż są szczęśliwi, że kapitalizm buduje im przyszłość, na którą powinni czekać z optymizmem i błyszczącymi z ekscytacji oczami. W szkołach, mediach, całym tym systemowym ścierwie, słyszymy o jakimś tam “wzroście płac”, “wzroście PKB”, “wzroście HDI”, no po prostu nic tylko wzrost, ekspansja i rozwój…

Tak. Rozwój? Owszem, jest! Rozwój nierówności. Rozwój cierpienia, smutku i beznadziei. Od roku 2000 do 2020, roczna liczba samobójstw w samych Stanach Zjednoczonych zwiększyła się niemal dwukrotnie. Światowa Organizacja Zdrowia podała, że na początku XXI wieku, mieliśmy jedno samobójstwo na 40 sekund. Teraz, jest to jedno na 20 sekund. Kto odpowie za te trupy? Kim jest ten światowy SS-Mann, który co roku prowadzi około 1 581 120 osób na śmierć, jedyną drogę ucieczki z tego świata, czy może raczej obozu KL Kapitalizm. Kto odpowiada za, od początku XXI wieku, holokaust około 15 811 200 osób niezdolnych do poradzenia sobie z okropnością świata, na którym coraz mniej osób chce żyć?

Odpowiedź jest banalna, ale jakby niewyobrażalna dla większości populacji. Jedynym winowajcą jest 1%. Nie, nie 1% trucizny. 1% najbogatszych “ludzi” na tym świecie, którzy mają więcej niż pozostałe 99%. Tylko i wyłącznie ich należy oskarżać o to ludobójstwo. Kiedy oni pławią się w luksusach, reszta ludzi głoduje, albo, w krajach cywilizowanych, ma dosyć tego że ich nie stać na nic fajnego, a to ich życie to w zasadzie bezsensowna wegetacja. Do tych drugich sama się zaliczam.

A po takim oskarżeniu może być tylko jeden wyrok – na ciężkie roboty! Towarzysze, nam ich nie może być szkoda. Pozbycie się tego 1% będzie niczym odfiltrowanie z czystej wody ścieków, które stanowiły by właśnie ten 1% jej składu. Ale samobójcy szukający ucieczki z tego chorego świata, w nadziei na lepszy los, lepsze następne życie, albo chociaż na spokój od cierpienia już na zawsze poprzez zapomnienie, to nie jedyne osoby skazane na męki w kapitalizmie. Jeszcze bardziej ubolewam nad tymi, którzy zostają. Którzy są jeszcze młodzi, lub którzy dopiero się narodzą. Dlaczego?

Ogólna czystość powietrza spada, surowców jest coraz mniej, miejsca do życia też, a i jego jakość bynajmniej nie zachwyca. Mówiąc krótko, kapitalizm zniszczy ekosystem trzeciej planety od Słońca. Wyczerpie jej surowce naturalne. Zatruje atmosferę. Nastawi ludzi przeciwko sobie nawzajem. Przeludni ją dla zysku. Za mniej niż 100 lat, życie na tym świecie będzie czymś, o czym nawet Orwellowi się nie śniło. My, proletariusze, dawna klasa średnia, a finalnie nawet biedniejsza klasa wyższa, która jednak nie ma wystarczająco kasy by się uchronić, my wszyscy będziemy jeść szczury, mieszkać w na wpół zrujnowanych mieszkaniach, szałasach, będziemy nosić maskę filtrującą toksyczne powietrze 24/7 (jeśli oczywiście będzie nas na taką stać), zaś dostęp do podstawowej medycyny będzie towarem luksusowym.

Nie, to nie są moje “komusze urojenia”. Tak będzie. Tak sugeruje wszelka logika. Kapitalizm nie przestanie truć atmosfery, nie przestanie marnować niewyobrażalnych ilości surowców, nie przestanie tworzyć nierówności. Zwolennicy kapitalizmu mogą pluć i mówić, że “socjalizm nie działa”. A niech im, k*rwa, będzie! Niech i nawet nie działa ekonomicznie! Ale działa ekologicznie. Kapitalizm to sportowiec po 20 zastrzykach z dopingiem. Póki chodzi, to orze każdego. Ale prędzej czy później padnie. A z jego upadkiem, upadniemy my wszyscy. Kapitalizmu NIE DA się utrzymać przez następne 100 lat. Praw natury burżuje nie przekupią. Socjalizm to system, który może i tworzy mniej, ale tworzy rozsądniej. A z resztą, w tym kapitalizmie też żyje się okropnie. Więc po jaką cholerę ten system nadal utrzymywać?! Ale ludzie tego nie widzą. Nie widzą umierającej planety. Nie widzą cierpiących “biedaków”. Wręcz przeciwnie! Kult pieniądza przybiera jedynie na sile. Lecz jak zatrzymać tę nabierającą masy kulę śnieżną, pędzącą prosto do otchłani? Tutaj jest wiele opcji. Osobiście, jako posadystka, preferuję “twardy reset” cywilizacji ludzkiej. Kto zna tą ideologię, ten wie, o czym mówię. Ale nie chcę tutaj promować żadnej konkretnej gałęzi ideologii lewicowych.

Ten monolog miał być formą “uderzenia z liścia” w twarz zwolenników kapitalizmu, jak i wyżalenia się anty-kapitalistycznym towarzyszom, jak bardzo słuszna i/lecz desperacka jest nasza walka. Ale zwyciężymy, albo zginiemy, próbując ratować tą jedną z wielu, ale jednak na swój sposób unikalną planetę. Pamiętajcie, w świecie ducha, szczytna idea i walka o dobro wszystkich istot jest szczególnie wartościowa. A burżuje niech cierpią. Walka trwa dalej i dołóżmy wszelkich starań, by to czerwony sztandar wyszedł z niej jako zwycięzca i wyzwoliciel. To nie jest “better dead than red”. To jest “either red or dead”. Pozdrowienia Towarzysze!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o