Artykuł

Warszawa po nazistowsku

Warszawa jako stolica Polski oraz największy ośrodek polityczny i kulturalny, a także ekonomiczny, odgrywała zawsze dużą rolą w kształtowaniu świadomości narodowej Polaków. W czasie okupacji stała się ona centrum dyspozycyjnym ogólnopolskiego ruchu oporu i największym skupiskiem Polaków. Dlatego też od pierwszego dnia wojny w 1939 r. do ostatniego dnia okupacji – 16 stycznia 1945 r., Warszawa była przedmiotem szczególnego zainteresowania niemieckich władz wojskowych i cywilnych, a także najwyższych czynników partyjnych i państwowych z Hitlerem i Himmlerem na czele.

Władze okupacyjne zgodnie przyjęły i realizowały generalną linię postępowania, zakładającą, że Warszawa jako ośrodek polskości musi być całkowicie zniszczona, przy zastosowaniu wszelkich metod i środków. W tym kierunku szły wszystkie zasadnicze poczynania niemieckiej administracji okupacyjnej Warszawy i Generalnej Guberni, którymi bezpośrednio kierowali: gubernator dystryktu warszawskiego, Ludwig Fischer i gubernator generalny, Hans Frank.

Pierwszym krokiem okupanta zmierzającym do przekreślenia roli politycznej Warszawy była decyzja podjęta przez Franka już 4.X.1939 r. i zaaprobowana przez Hitlera, zburzenia Zamku, wywozu dzieł sztuki i nieodbudowywania miasta oraz przeniesienia siedziby generalnego gubernatora do „niemieckiego” Krakowa. Warto przypomnieć, że w czasie działań wojennych we wrześniu 1939 r. w Warszawie zostało całkowicie zniszczonych 10,6% budynków, 41% zaś uległo częściowemu zburzeniu spaleniu lub zostało poważnie uszkodzonych.

Pierwszym dokumentem wyrażającym generalną linię postępowania okupanta wobec Warszawy i uwzględniającym zarówno potrzeby polityczne, jak i wojskowe był plan urbanistyczny miasta, opracowany na polecenie generalnego gubernatora Hansa Franka, a zaakceptowany przez Hitlera.

Plan przyszłej Warszawy, znany jako „Plan Pabsta”, przewidywał likwidację stolicy, a na jej miejsce zbudowanie 100-130 tysięcznego tranzytowego miasta niemieckiego. W ten sposób problem Warszawy miał być generalnie rozstrzygnięty. Jednakże realizacja planu, a zwłaszcza drugiej jego części, wymagała dużych nakładów finansowych, które w okresie wojny trudno było wyasygnować. Również potrzeby wojskowe, którym podporządkowano cały potencjał gospodarczy Warszawy, do 1944 r. hamowały w pewnym stopniu realizację drugiej części planu, tj. budowę nowego niemieckiego miasta. Natomiast pierwsza część planu, obejmująca zburzenie i zniszczenie Warszawy, była konsekwentnie realizowana. Akcja ta miała faktycznie charakter ciągły, ale jej szczególne natężenie przypada na lata 1943-1944 r. Na podstawie rozkazu Himmlera, wydanego 16.11.1943 r., przystąpiono do całkowitej likwidacji utworzonego w październiku 1940 r. getta warszawskiego.

W rozkazie powyższym czytamy: „Ze względu na bezpieczeństwo zarządzam, by getto warszawskie po przeniesieniu obozu koncentracyjnego zostało zburzone […] Należy mi przedłożyć ogólny plan zburzenia getta. W każdym razie musi się dopiąć tego, aby dotychczasowa przestrzeń mieszkaniowa dla 500 000 podludzi, absolutnie nie nadająca się dla Niemców, zniknęła z powierzchni ziemi i aby milionowe miasto Warszawa, będące wciąż niebezpiecznym ogniskiem rozkładu i buntu, zostało zmniejszone […]”.

Realizacja tego rozkazu napotkała jednak na zbrojny opór – dnia 18.IV.1943 roku w getcie warszawskim wybuchło powstanie. W toku walk zdołano zniszczyć znaczną część miasta, podpalając domy i wysadzając w powietrze całe bloki. W czasie likwidacji getta całkowitemu zniszczeniu lub zburzeniu uległo ok. 15% zabudowań Warszawy sprzed września 1939 r. 

W 1944 r., w związku z załamaniem się niemieckiego frontu wschodniego, do głosu zaczęły coraz bardziej dochodzić czynniki wojskowe. W ostatniej dekadzie lipca zapadła decyzja w sprawie organizacji obrony Warszawy i w związku z tym rozpoczęła się „ewakuacja” oraz przygotowywanie miasta do prowadzenia walk w jego obrębie; od 1 sierpnia obszar Warszawy znalazł się w strefie operacyjnej 9 armii. Nie zmieniło to jednak w niczym założeń generalnych, a rozwój sytuacji wojskowej wpłynął na przyspieszenie tempa realizacji podjętych uprzednio decyzji. Niemcy starali się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby systematycznie grabić i niszczyć miasto. Pod tym względem powstanie warszawskie w sierpniu 1944 r. uznane zostało przez wodzów III Rzeszy za „historyczne błogosławieństwo”.

W pierwszych dniach powstania Hitler i Himmler wydali wspólny rozkaz, który brzmiał: „Warszawa ma być zrównana z ziemią, a powstanie stłumione bez litości”. 

O istotnych politycznych przesłankach wydania tego rozkazu tak mówił Himmler:

„[…] z historycznego punktu widzenia fakt wzniecenia przez Polaków powstania jest błogosławieństwem. Skończymy z tym w ciągu 5-6 tygodni. Wtedy Warszawa – stolica, jądro, kwiat inteligencji tego 16-17-milionowego narodu – zostanie wymazana (z mapy) tego narodu, który od 700 lat blokuje nam wschód i który od pierwszej bitwy pod Tannenbergiem (Grunwaldem) stoi nam ciągle na drodze. Wtedy problem Polski historycznie nie będzie już więcej problemem dla naszych dzieci i dla tych wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet dla nas samych. Oprócz tego wydałem równocześnie rozkaz, że Warszawa ma być doszczętnie zburzona […]” Oddziały niemieckie rozprawiając się krwawo z powstańcami, burzyły dzielnicę za dzielnicą. Akcja ta zadała miastu straty wynoszące około 200 000 zabitych mieszkańców i zburzenie dalszych 25% zabudowań miejskich.

Po upadku powstania decyzje w sprawie całkowitego zburzenia Warszawy pozostały nadal w mocy. Już 11.X.1944 r. Fischer zawiadamiał generalnego gubernatora o decyzjach Hitlera dotyczących losów Warszawy po zakończeniu powstania. W piśmie tym czytamy:

„[…] Warszawę należy spacyfikować, tzn. jeszcze w ciągu wojny zrównać ją z ziemią, o ile względy wojskowe związane z budową twierdzy nie staną temu na przeszkodzie. Przed zburzeniem należy usunąć wszystkie surowce, tekstylia i meble. Główne zadanie spoczywa na administracji cywilnej. Powyższe podaję do wiadomości, ponieważ ten nowy rozkaz Führera o zburzeniu Warszawy ma olbrzymie znaczenie dla dalszej nowej polityki w sprawie Polski”.

Rozkaz ten, wydany bezpośrednio po upadku powstania warszawskiego, był podstawą do rozwinięcia wielkiej akcji zmierzającej do całkowitego zniszczenia Warszawy. Wykonanie tego zadania Himmler powierzył nowo mianowanemu dowódcy SS i policji dystryktu warszawskiego SS Standertenfiihrerowi i płk. policji Paulowi Otto Geiblowi. Geibel, przy ścisłej współpracy z czynnikami wojskowymi, jeszcze w październiku 1944 r. przystąpił do całkowitego starcia Warszawy z powierzchni ziemi.

Pierwszym przedsięwzięciem organizacyjnym była „ewakuacja” ludności polskiej z Warszawy. Ewakuacja ta nie była bynajmniej podyktowana względami humanitarnych zasad prowadzenia wojny, ale była realizacją planu „przerzedzenia ludności polskiej” w promieniu 35 km od Warszawy. Plan ten przewidywał podział dystryktu warszawskiego na trzy strefy: pierwsza, obejmująca Warszawę – podlegała całkowitej ewakuacji; druga, obejmująca miejscowości podwarszawskie – ewakuowana była częściowo, tzn. obejmowała wszystkich niestałych mieszkańców osiedli podwarszawskich, przybyłych po 1 sierpnia 1944 r.; trzecia strefa, obejmująca całe terytorium dystryktu – podlegała planowi przerzedzenia ludności drogą stopniowego wysyłania zdolnych do pracy mężczyzn i kobiet na roboty do Niemiec. 

Faktycznie więc plan przerzedzenia ludności dotyczył przede wszystkim mieszkańców Warszawy, którzy wypędzeni z miasta szukali schronienia w okolicach podwarszawskich. Część ludności polskiej wyrzuconej z miasta znalazła się w obozie etapowym w Pruszkowie, część trafiła do obozów koncentracyjnych, część została wywieziona do Niemiec, a reszta, rozproszona na terenie Generalnej Guberni, zmuszona była do prac ziemnych przy budowie nadwiślańskiej rubieży obrony. Wyludnione miasto otoczono kordonem posterunków wojskowych , które zabezpieczały przed ewentualnym powrotem ludności do swego miasta. Od 14 listopada zabroniono pod karą śmierci wchodzenia do miasta bez specjalnych przepustek wydawanych przez policję i komendanta twierdzy. Ta akcja wysiedlania była w istocie planowym niszczeniem materialnych podstaw bytu ludności, wypędzonej z własnych domów, i postawieniem jej przed widmem zagłady i śmierci. Była ona jednym z punktów planu całkowitego zniszczenia Warszawy.

Odcięte od świata miasto stało się obiektem rabunku dokonywanego w sposób systematyczny pod pozorem ewakuacji. ,,Ewakuacja” Warszawy, jak już wspomniano, rozpoczęła się w lipcu 1944 r., kiedy zaistniała dla Niemców groźba utraty miasta. W czasie powstania rabunek mienia społecznego był częścią zadań związanych z likwidacją oporu powstańców.

Ścisła współpraca między administracją cywilną, policją i wojskiem zapewniła skrupulatne przeprowadzenie rabunku Warszawy. Specjalne cywilne i wojskowe grupy ewakuacyjne rozpoczęły tzw. opróżnianie miasta już w pierwszej połowie października 1944. Metoda ich postępowania, uregulowana specjalnymi zarządzeniami, polegała na tym, że najpierw ulicę splądrowano, a potem przychodziły grupy niszczycieli i podpalaczy, wyposażone w specjalne przyrządy i płyny, za pomocą których podpalano dom za domem, minowano większe bloki i budynki, które miały być zburzone. Co drugi, trzeci dzień, grupy przechodziły ponownie te same ulice wypalając nie zniszczone jeszcze przez ogień piętra, piwnice i klatki schodowe czy też pojedyncze mieszkania. Czynność tę powtarzano tak długo, dopóki ogień nie zniszczył wszystkiego. Szczególnie ucierpiały: elektrownia, stacja pomp wodociągowych, filtry, gazownia i inne urządzenia komunalne, niezbędne dla życia miasta. Wysadzono i zniszczono elektrownię tramwajową, wywieziono lub zniszczono trzy podstacje i ponad 250 km sieci głównej. Zablokowano linię średnicową przez wysadzenie (częściowe) Dworca Głównego.

Najdokładniej i najprecyzyjniej niszczono obiekty o wartości kulturalnej i historycznej. W połowie października został spalony gmach Biblioteki Krasińskich przy ul. Okólnik 9 wraz ze zbiorami oraz zgromadzoną wcześniej częścią zbiorów Bibliotek: Załuskich, Narodowej i Uniwersyteckiej. Spaleniu uległo 2000 inkunabułów, 50 000 cennych rękopisów polskich i obcych, 100 000 starodruków oraz wiele sztychów, map i atlasów. 31 października podpalono Archiwum Miejskie w gmachu Arsenału, 4 listopada Archiwum Akt Nowych w Szkole Głównej Handlowej przy ul. Rakowieckiej. 90% zasobów Archiwum Głównego Akt Dawnych spłonęło w wyniku działań wojennych powstania warszawskiego (bomby burzące) oraz na skutek podpalenia magazynów przez żołnierzy niemieckich 2 września 1944. W połowie października założono materiał wybuchowy i rozstawiono butle z płynem zapalającym w podziemiach Muzeum Narodowego, a 27 listopada zapowiedziano wysadzenie gmachu w powietrze, by zniszczyć monumentalne budowle i znajdujące się tam skarby narodowe. Jedynie dzięki grupie polskich naukowców z dyrektorem dr. St. Lorentzem na czele uniemożliwiono pod pozorem trwających prac konserwatorskich i ewakuacyjnych realizację tej haniebnej decyzji. W podobny sposób uratowano gmach Biblioteki Narodowej, którą zamierzano podpalić 7 listopada.

Z dużej liczby budowli zburzonych po upadku powstania można wymienić na pierwszym miejscu Zamek Królewski, który Niemcy zamierzali zburzyć już na przełomie 1939/1940, a dokonali tego na początku grudnia. 18 grudnia oddziały pomocy technicznej wysadziły w powietrze pałac Bruhla (Ossolińskich) przy ul. Wierzbowej, a 29 grudnia pałac Saski. W tym też czasie podpalono pałac w Łazienkach, który, jak wskazują wywiercone w murach budynku otwory na materiał wybuchowy, miał być również wysadzony. W ten sposób przygotowano do zburzenia również Belweder (przeznaczony na rezydencję dla Hitlera w czasie ewentualnego pobytu w Warszawie) i gmach Teatru Wielkiego, a pałac Pod Blachą (przy trasie W-Z obok Zamku) zaminowano. Zaminowano także ocalałe w czasie powstania kościoły: Bernardynów, Wizytek i Karmelitów na Krakowskim Przedmieściu. Katedrę wraz z przylegającym do niej kościołem Jezuitów zburzono w połowie grudnia 1944. Spalono kościół Reformatów przy ul. Senatorskiej, Paulinów przy Nowomiejskiej. Kościół Św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży przed zniszczeniem całkowicie obrabowano. Zniszczono kościół Św. Barbary oraz poważnie uszkodzono kościół na pl. Zbawiciela, Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu i inne.

Do końca grudnia wysadzono w powietrze lub zabrano na złom pomniki: Stanisława Bogusławskiego, Adama Mickiewicza, księcia Józefa Poniatowskiego, Lotnika i Sapera.

W pierwszych dniach stycznia zniszczono Hotel Europejski, a 16 stycznia, już w toku trwania odwrotu wojsk niemieckich z Warszawy, wysadzono w powietrze prezbiterium kościoła Św. Karola Boromeusza przy ul. Chłodnej i spalono gmach Biblioteki Publicznej wraz z księgozbiorem liczącym około pół miliona woluminów.

Ogółem po powstaniu, tj. w okresie od 3 października 1944 do 17 stycznia 1945 r., Niemcy wysadzili w powietrze lub spalili ok. 30% przedwojennego stanu zabudowań Warszawy. Zniszczyli więc o 5% więcej aniżeli w toku dwumiesięcznych walk powstańczych w mieście. W ogóle Warszawa została zniszczona w 85%. Było to faktycznie totalne zniszczenie miasta.

Od 1.VIII.1944 r. obszar Warszawy znalazł się w strefie operacyjnej 9 armii, a od połowy września, z chwilą przeniesienia regularnego frontu do miasta, w pierwszym pasie jej obrony. Warszawa ze względów prestiżowych miała bronić się do ostatniego żołnierza i trzymać możliwie jak najdłużej, nawet w wypadku całkowitego okrążenia. Miał to być jeden z wielu „kotłów” pozostających na tyłach wojsk nieprzyjaciela.

Możliwości przekształcenia Warszawy w twierdzę badała specjalna komisja dowództwa 9 armii polowej, która już 29.IX.1944 r. opracowała dwa projekty rozbudowy twierdzy Warszawa. Projekt nr 1 przewidywał utrzymanie twierdzy w małych granicach, a projekt nr 2 uwzględniał także możliwość zbudowania w twierdzy lotniska. Przekształcenie Warszawy w twierdzę obronną niemieckich okupantów, miało się okazać dla miasta tragiczne w skutkach i dopełnić już i tak wystarczająco katastrofalnych zniszczeń.

12 października w kwaterze polowej Himmlera odbyła się konferencja, podczas której Himmler powiedział: „To miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Kamień na kamieniu nie powinien pozostać. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów. Pomieszczenie dla wojska zostanie urządzone w piwnicach – hotele więcej nie istnieją. Pozostaną tylko urządzenia techniczne i budynki kolei żelaznej. Pan, panie Schmelcher, skieruje w tym celu do Warszawy jednostki saperów i sam postara się na miejscu o przygotowanie środków wybuchowych i rozpoczęcie tej akcji […]. Ponadto ma pan przedłożyć mi plan rozbudowania Warszawy jako twierdzy”.

Za twierdzę uznany został obszar miasta znajdujący się w granicach: północny skraj Cytadeli przez pl. Inwalidów do obwodowej linii kolejowej w rejonie Dworca Gdańskiego, tory kolei obwodowej do Gazowni na Woli, Czyste, południowy skraj Filtrów, kościół na pl. Zbawiciela, Sejm, brzeg Wisły 500 m na południe od mostu Poniatowskiego, lewy brzeg Wisły do Cytadeli. Obszar ten, obejmujący centralną część miasta wynoszącą około 16-18 kilometrów kwadratowych, postanowiono w przyspieszonym tempie rozbudować jako twierdzę pierścieniową przystosowaną do obrony okrężnej, posiadającą żelazobetonowe schrony bojowe, bunkry i barykady pozycje polowe i zapory inżynieryjne. Rozbudowa fortyfikacyjna twierdzy miała zapewnić jednostce wojskowej w sile jednej dywizji długotrwałe walki, w warunkach pełnego okrążenia, trwające nawet do trzech miesięcy. Dlatego też twierdza miała posiadać całkowite wyposażenie i zaopatrzenie dla jednej dywizji na okres trzech miesięcy.

Twierdza Warszawa miała być zbudowana na gruzach zburzonego miasta. Była to wyjątkowa pod względem swoich założeń twierdza. O jej powstaniu, organizacji i roli, jaką miała spełnić, zdecydowały przede wszystkim względy polityczne, których realizację starano się zabezpieczyć z tzw. wojskowego punktu widzenia. Trudno jest jednak znaleźć uzasadnienie podjętej decyzji przekształcenia Warszawy w twierdzę i budowania jej na gruzach zburzonego miasta. Względy wojskowe związane z organizacją obrony nad środkową Wisłą wymagały bowiem zachowania zabudowań miejskich, przynajmniej większej ich części, jako doskonałych punktów oporu w wypadku konieczności toczenia walk ulicznych.

Komendantem twierdzy Warszawa mianowano gen. mjr. Helmutha Eisenstucka, Komendant twierdzy w sprawach dotyczących ewakuacji i niszczenia miasta miał obowiązek współpracować z dowódcą SS i policji dystryktu warszawskiego Geiblem, W ten sposób została zorganizowana ścisła współpraca policji i Wehrmachtu w celu przyspieszenia burzenia i zagłady miasta. Ogólne kierownictwo nad budową umocnień w Warszawie sprawował dowódca 9 armii za pośrednictwem szefa saperów armii. 

Przy pracach fortyfikacyjnych zatrudniono ściągnięte do Warszawy bataliony forteczne karabinów maszynowych, specjalne jednostki przeznaczone do wykonywania określonych czynności związanych przede wszystkim z minowaniem bloków, ulic, a także ludność cywilną codziennie przywożoną z miejscowości podwarszawskich. Twierdza pod względem rozbudowy inżynieryjnej składała się z pozycji zewnętrznej (wysuniętej), głównej, wewnętrznych rejonów umocnionych i stanowisk ogniowych dla artylerii.

Zewnętrzna pozycja twierdzy przebiegała poza terenem miasta: od Rudy Ewansa przez Marymont, Parysów, na zachód od fortu Bema, fort Wola, Radiostację, Ksawerów, fort Legionów Dąbrowskiego, Czerniaków do Siekierek.

Prac tych nie zakończono i pozycja ta była doraźnie przygotowana przy pomocy fortyfikacji polowej. Składała się ona z jednej lub dwóch transzei, pomiędzy którymi wybudowano rów przeciwczołgowy. Znajdujące się na tej linii forty zostały wykorzystane w celu wzmocnienia pozycji. Transzeje odcinkami wykonano o pełnym profilu, ze stanowiskami dla strzelców i broni maszynowej.

Pozycja ta, zwrócona frontem na wschód, mogła w równym stopniu służyć do obrony przed uderzeniem nieprzyjaciela od północy, zachodu czy południa. Oprócz nie wykończonego rowu przeciwczołgowego żadnych innych zapór fortyfikacyjnych i minowych nie przygotowano..

Pozycja główna (Hauptkampflinie) w pasie otaczającym twierdzę składała się na odcinku wzdłuż Wisły z poi owej pozycji obronnej rozbudowanej od 1 do 4 transze i pełnego profilu na głębokość nie przekraczającą 400 m. W odstępach 15-20 m przygotowano stanowiska do broni maszynowej. Poszczególne transzeje połączono systemem rowów łącznikowych oddalonych od siebie 200-300 m.

Na pozycji tej na głębokości 3-4 metrów pod ziemią przygotowywano schrony dla żołnierzy. Ze schronów tych, urządzanych także w piwnicach zburzonych domów, prowadziły często podziemne przejścia do stanowisk ogniowych, znajdujących się na przednim skraju obrony tuż nad brzegiem rzeki. Na drugiej transzei oddalonej średnio 150-200 m od pierwszej zbudowano 3-5 schronów bojowych na każdym kilometrze okopów. Schrony bojowe na pozycji nadwiślańskiej zbudowane były głównie z drewna i cegły, rzadziej z żelazobetonu. Były one przygotowane do prowadzenia ognia w kierunku wschodnim. Wszystkie nadbrzeżne domy wzmocniono i również przystosowano jako punkty ogniowe, a górne piętra służyły jako punkty obserwacyjne. Transzeje i rowy łączące oraz ulice biegnące prostopadle do linii frontu były starannie zamaskowane. Na skrzyżowaniach ulicy z transzeją stosowano podkopy.

Gęsto ustawione miny, głównie przeciwpiechotne, powiązano w system z sygnalizacją, ogniem z broni maszynowej i zasiekami z drutu kolczastego. Pola minowe ustawiono także na wszystkich wyspach powstałych przez obniżenie się stanu wody na Wiśle.

W ten sposób Wybrzeże Gdańskie i Kościuszkowskie poorano kilometrowymi rowami, nasypami z ziemi i gruzów, pokryto bunkrami i schronami oplecionymi jedno- i dwurzędowymi zasiekami z drutu kolczastego, przed którymi znajdowały się osłaniane ogniem z broni maszynowej i strzeleckiej pola minowe.

Budowa punktów oporu i schronów bojowych (bunkrów) miała zapewnić organizację krzyżowego systemu ognia. Domy stojące na przeszkodzie postanowiono usunąć z ulic, inne, położone naprzeciw tych punktów, zamurować, pozostawiając w nich otwory do prowadzenia ognia. Obronę przeciwpancerną głównej pozycji zamierzano osiągnąć przez zamurowanie zbędnych dla ruchu ulic, a w terenie otwartym przez wykopanie rowów przeciwczołgowych.

Jak wynika z wytycznych dowódcy 9 armii, przed główną pozycją zamierzano wyburzyć także wszystkie obiekty, które mogłyby utrudniać utworzenie co najmniej 400 m pola ostrzału zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz twierdzy.

Cytadela, zajmująca wyjątkowo ważne położenie w strukturze obrony pozycji głównej, miała być również rozbudowana według specjalnego zarządzenia. 

Ponadto od lipca 1944 r. powstawał w rejonie Warszawy tzw. zewnętrzny obwód obrony, który rozbudowany był w trzy transzeje przebiegające ogólnie na linii: Młociny, Wólka Węglowa, Bliznę, Chrzanów, Włochy, Okęcie, południowy skraj Służewca do Wilanowa. Pozycja ta, wchodząca w skład drugiego pasa obrony nad Wisłą, pozostawała poza właściwą twierdzą, mogła jednakże spełniać ważną rolę w przypadku organizacji obrony miasta przed uderzeniem przeciwnika od południa i północy. Do obrony przygotowane były między innymi następujące budynki i bloki: betonowe schrony bojowe i stanowiska ogniowe dla artylerii i moździerzy, budynek byłej fabryki mydła „Schicht”, ruiny Zamku przy moście Kierbedzia wraz z wybudowanymi schronami bojowymi, gmachy hotelu Bristol i Europejskiego oraz komendy miasta, służące również jako punkty obserwacyjne, Biblioteka Uniwersytecka, gmach teatru „Ateneum” i Ubezpieczalni Społecznej przy moście średnicowym, Dworzec Główny (obecnie Śródmieście), Muzeum Narodowe i Bank Gospodarstwa Krajowego, gmach Sejmu i przylegający do niego ogród Frascati, koszary wraz z budynkami położonymi między ulicami: Agrykola, Myśliwiecka, Łazienkowska, Czerniakowska, stacja pomp.

Poszczególne zespoły budynków i bloków połączone były ze sobą za pomocą rowów łączących, podkopów lub przekopów. Znamienne pod tym względem było połączenie Dworca Głównego z Muzeum. Wykorzystano do tego biegnący do ul. Smolnej tunel, następnie przez Al. 3 Maja zrobiono przekop do gmachu i dalej przy pomocy rowu łączącego przechodzącego przez Nowy Świat było można utrzymywać łączność z gmachem Banku Gospodarstwa Krajowego.

Wewnątrz miasta było wiele budynków przystosowanych jako samodzielne punkty oporu: kościół św. Augustyna przy ul. Nowolipki, gmach Banku Rolnego przy ul. Nowogrodzkiej, Poczta Dworcowa przy ul. Żelaznej oraz rejon otoczony ulicami: Nowowiejska – Al. Ujazdowskie – Bagatela – pl. Unii Lubelskiej z przylegającym do niego od ul. Szucha gmachem gestapo – Marszałkowska od pl. Zbawiciela.

Na skrzyżowaniach ważniejszych ulic, m. in. u zbiegu ulic Żelaznej i Leszna, Żelaznej i Chłodnej, Białej i Ogrodowej, Waliców i innych, przygotowano schrony bojowe – żelazobetonowe bunkry z okienkami strzelniczymi, pozwalającymi na prowadzenie ognia z broni strzeleckiej w dwóch- trzech kierunkach wzdłuż ulic.

Z łatwością dawały się wykorzystać do obrony istniejące w mieście bloki poszczególnych zakładów przemysłowych, które jakkolwiek „ewakuowano” zostały ufortyfikowane i posiadały znaczne ilości betonowych bunkrów oraz stanowisk dla artylerii, zwłaszcza przeciwlotniczej.

Stanowiska ogniowe dla artylerii przygotowano w parku na Bielanach, w parku przy pl. Wilsona, w Ogrodzie Saskim, na pi. Żelaznej Bramy, na terenie Filtrów, na pl. Unii Lubelskiej i w Parku Łazienkowskim.

Częścią składową przygotowania twierdzy Warszawy do obrony było minowanie poszczególnych rejonów i obiektów. Jak wynika z oświadczenia jeńca niemieckiego, dowódcy podgrupy pionierów, która wykonywała w Warszawie prace specjalne, obszar twierdzy, otoczony pozycją główną, podzielony był na rejony, podlegające w odpowiednim czasie zaminowaniu.

Zapory minowe weszły jako część składowa ogólnego systemu przeszkód inżynieryjnych. Były one powiązane z systemem ognia na danym odcinku lub stanowiły część zadań związanych z burzeniem miasta.

Główne magistrale, takie jak Al. 3 Maja, Al. Jerozolimskie, ul. Marszałkowska, Al. Ujazdowskie, Nowy Świat, Grójecka, Czerniakowska, Górnośląska, Koszykowa, Towarowa, Leszno, Wolska, Elektoralna, Senatorska i inne, minowano za pomocą tzw. „szlabanów minowych”. System ten polegał na ustawianiu min przeciwpiechotnych i przeciwczołgowych jedna obok drugiej w specjalnych ramach drewnianych, którymi zamykano całą szerokość ulicy. W północnej części miasta ulice minowano za pomocą tzw. „krzaków minowych”, złożonych z kilku min wzmocnionych często ładunkiem materiału wybuchowego.

Oddzielnym zagadnieniem było minowanie ważniejszych budynków. Obiekty, których nie zdołano zniszczyć i te, które były potrzebne jako punkty oporu lub osłona, minowano lub przygotowywano do wysadzenia w powietrze w ostatniej chwili, przed ewentualnym opuszczeniem danego budynku lub rejonu (ewentualność opuszczenia Warszawy ze względu na wydane rozkazy nie mogła być brana pod uwagę). Sposób minowania poszczególnych budynków zależał od losu, jaki mu wyznaczono. W budynkach przewidzianych do zburzenia zakładano najczęściej w piwnicach, na parterze, a także na wyższych piętrach dochodzące do 2 ton ładunki wybuchowe z trotylu, min, bomb lotniczych lub połączonych za pomocą różnych kombinacji pocisków artyleryjskich. W taki sposób zaminowano m. in.: elektrownię na Wybrzeżu Kościuszkowskim, dworce, mosty, wiadukty, Fort Traugutta, Bema, budynki przy ul. Krakowskie Przedmieście, Czerniakowskiej, Grażyn, Radnej, Szucha, Szkołę Handlową przy ul. Górnośląskiej, fabrykę mydła „Polo” we Włochach, dom przy ul. Koszykowej, kościoły św. Barbary, Bernardynów, Wizytek i Karmelitów, oraz wiele innych obiektów.

Takie obiekty jak Muzeum Narodowe, Belweder, Łazienki, pałac Staszica miały być zburzone w ostatniej chwili.

Jeżeli w technice minowania przedniego skraju obrony i ulic można ustalić pewien system, to minowanie poszczególnych budynków było tak niejednolite, iż niemalże w każdym obiekcie oprócz zasadniczego ładunku znajdowało się kilka tzw. min-niespodzianek (pułapek). Do teg6 typu zaliczyć można wiązki granatów, pocisków, ładunków wybuchowych itp. zakładane w różnych miejscach (na klatkach schodowych, w łazienkach, na strychach itp.), obliczonych na wybuch przez otwarcie drzwi, odkręcenie kranu, otwieranie szafy itp., oraz małe kilkudziesięciogramowe ładunki trotylu umieszczone w małych blaszanych pudełkach, w puszkach od konserw, a nawet w pociskach wykonywanych w postaci wiecznych piór, ołówków i innych drobnych przedmiotów, które z chwilą podniesienia z ziemi (porozrzucano je wszędzie) eksplodowały.

Na ulicach znajdowały się barykady i zapory przeciwczołgowe jeszcze z czasu powstania. Barykady te uzupełniono i powiązano z wewnętrznym systemem obrony miasta.

Do 17.1.1945 r. zburzono większość przewidzianych w planie obiektów. Nie zdołano jednakże zrealizować w pełni planu zbudowania twierdzy na ich gruzach, nie urządzono wszystkich żelazobetonowych schronów bojowych i punktów oporu, zwłaszcza na odcinku południowym, i nie wykonano jednolitej zapory przeciwpiechotnej złożonej z zasieków z drutu kolczastego przewidzianej w rozkazie dowódcy 9 armii. Najlepiej do obrony przygotowany był odcinek nadwiślański, rozbudowywany intensywnie od połowy września. Stąd bowiem spodziewano się przede wszystkim uderzenia wojsk radzieckich i polskich. W tym też kierunku, mimo charakteru okrężnego, ciążyła cała twierdza.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o