Artykuł

Bohaterowie Zwycięstwa – Konstanty Rokossowski

Jego życiorys mimo jego pozycji, którą zyskał ciężką pracą nie jest usłana różami. Znajduje się tam wiele kolców owych róż. Najwięcej kolców uderzających w jego rodzinę pojawia się obecnie w jego ojczystym kraju.

Trudne początki

Przyszły marszałek Polski i Związku Radzieckiego od dzieciństwa nie miał łatwo. W wieku zaledwie 6 lat jego ojciec zginął podczas pracy na kolei. Jaką pracę wykonywał to do końca nie wiadomo. Od tamtego momentu młodym Konstantym, Heleną, Marią i ich matką zajmowała się najbliższa rodzina Ksawerego (matka i liczne rodzeństwo. Jego ojciec zmarł około roku po narodzinach wnuka). Niestety 9 lat po śmierci ojca, przyszły marszałek traci matkę tym samym kończąc naukę w gimnazjum i podejmując pracę w fabrykach. Miał wtedy 15 lat. Tam również napotyka się z pierwszymi ruchami lewicowymi. Pochłonięty socjalizmem w 1912 wybiera się na marsz z okazji 1 maja, który zbytnio dobrze się dla niego nie kończy. Trafia na półtora miesiąca do Pawiaka. I tu znowu jego rodzina mu pomaga. Wyciągając go z opresji i dając pracę. Do sierpnia 1914 pracował u swojego wuja (męża siostry jego ojca) w zakładzie kamieniarskim. Legendy głoszą, że brał udział w budowie mostu Poniatowskiego (ówcześnie im. Mikołaja II).

W trakcie służby w wojsku carskim

I wojna światowa

Rokossowski zgłosił się do wojska w sierpniu 1914 roku. Nie miał wówczas ukończonych 18 lat, więc prawdopodobnie postarzył się o dwa lata (taka ciekawostka, major Henryk Dobrzański ps. Hubal zrobił identyczny krok). Został rozdzielony z kuzynem – Janem Franciszkiem, ale za to oboje trafili do pułków kawalerii. Według źródeł przyszły marszałek już w latach dzieciństwa był wybitnym jeźdźcem. Swoją 54-letnią służbę wojskową rozpoczął w 5 Kargopolskim Pułku Dragonów. Tam poznano się na jego talencie. W latach 1916-1917 uczęszczał na kursy na których został awansowany na kaprala. Wielokrotnie ranny, awansowany i nagradzany Krzyżem św. Jerzego. Już niedługo jego życie diametralnie się zmieni.

Rewolucja

Sercami większości chłopców z jego pułku jak i samego Konstantego zawładnęła rewolucja. W przeciwieństwie do kuzyna nie powrócił do Warszawy, lecz dołączył do Armii Czerwonej. Jego pułk w związku z rewolucją został rozformowany, lecz bolszewicy ponownie go sformowali wyznaczając Rokossowskiego na zastępce dowódcy, którym był jego wojenny przyjaciel Adolf Juszkiewicz. I tu Konstanty zyskuje pierwsze radzieckie odznaczenie – Order Czerwonego Sztandaru za skuteczną szarże na białogwardzistów pod Iszymem. W późniejszym czasie walczył sam na sam (jak napisał w swojej książce) wraz z „białym” dowódcą generałem Woskriesienkim. Dowódca mocno postrzelił go w okolicę barku. Przez to musiał przez dłuższy okres przebywać w szpitalu, lecz generał nie przeżył. Został śmiertelnie godzony szablą przez Konstantego. W tym czasie zapisał się do KPZR.

Przy granicy z Mongolią

Na dalekim wschodzie ponownie już któryś raz przyszły marszałek ZSRR i Polski okazywał swoje talenty wojskowe. Dzięki nim po raz drugi został nagrodzony Orderem Czerwonego Sztandaru podczas walki z 10 tysięczną armią „białego” dowódcy Azjatyckiej Dywizji Konnej-Romana Ungerna von Sternberga. Kolejny raz ranny, lecz cios zadany mu przez przeciwnika szablą spowodował jedynie złamanie nogi. Został wysłany przez władze radzieckie do walki w wojnie domowej w Mongolii. Przywiózł z niej wiele doświadczenia jak i odznaczeń. Pisząc o latach marszałka na Zabajkalu nie można, nie wspomnieć o dwóch kobietach, które Rokossowski kochał. Pierwszą z nich była Maria Kursanowa, córka zabajkalskiego kupca. Głębszy związek nie był im dany. Los skierował do Marii, Władimira Zabielskiego – dowódcę Rokossowskiego. Lecz w przyszłości tak samo jak został skazany, a później rozstrzelany. Ciekawe czy Maria żałowała swojego wyboru patrząc, że jej była miłość została marszałkiem ZSRR i bohaterem narodowym. Drugą miłością marszałka była jego żona Julia. Mimo wszystko co się stało byli ze sobą do końca życia. Rokossowski zauroczył się nią pewnego razu w teatrze, lecz jego nieśmiałość nie pozwoliła mu do zgłębienia znajomości. Marszałek prawie kilka razy dziennie przejeżdżał konno koło jej domu. W pewnym momencie musieli pomóc im znajomi. Do spotkania doszło. Oboje się sobą zauroczyli. Prawie nie doszło do ich małżeństwa przez to, że rodzina Julii miała odmienne poglądy do tych które przedstawiał Konstanty. Brat Julii walczył po stronie „białych”. Jednak Julia postawiła na swoim (jak parę lat później ich córka). Ślub wzięli w 1923 roku. Niestety niedługo Rokossowskiego wysłano na kursy doszkalające dla dowódców kawalerii do Leningradu (na tych samych kursach byli G. Żukow, I. Bagramian i A. Jeremienko). W 1925 roku urodziła się ich córka Ariadna. Pod koniec lat 20 XX w. był instruktorem armii w Mongolii.

Czarne lata

W 1936 roku został dowódcą 5 kawaleryjskiego korpusu w Pskowie. Niestety szczęśliwe lata jego i jego rodziny nie trwały zbytnio długo. W 1937 został niesłusznie oskarżony. Podobno przed umieszczeniem go w więzieniu poprosił enkawudzistów którzy go aresztowali o to by mógł odwiedzić jeszcze grób Puszkina. Puszkin był jego ulubionym poetą. Jego matka była nauczycielką literatury i tą miłość przekazywała też swoim dzieciom. Jego prośba została spełniona. W murach NKWD spędził 2 i pół roku. Traktowano go brutalnie. Wkrótce został oczyszczony z zarzutów, także dzięki wstawiennictwu marszałka S. Timoszenki.

1940

Po wypuszczeniu został wysłany wraz z żoną i córką na wypoczynek do Soczi. Później został zaproszony przez S. Timoszenke. Marszałek Timoszenko zaproponował mu ponowne objęcie stanowiska dowódcy 5 korpusu, który przenoszono na Ukrainę. Później udał się z innymi generałami do Besarabii w celu wyzwolenia jej. Po powrocie jednak został wyznaczony na dowódcę 9 korpusu zmechanizowanego. Było to dla niego zeskocznia, dlatego że od 26 lat związany był z kawalerią. „Pożegnawszy więc kawalerię, zostałem czołgistą” skomentował w swojej książce „Żołnierski obowiązek”.

W czasie bitwy na łuku kurskim

Czas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i Zwycięstwa

21 czerwca Rokossowski wraz z innymi dowódcami mieli wybrać się na ryby. Jednak gefraiter z Poznania zgłosił się do Wojsk Ochorny Pogranicza z informacją o tym, że 22 czerwca III Rzesza napadnie na ZSRR. Oczywiście wędkowanie przełożono by skupić się na prawdopodobnym ataku. I tak się stało. 22 czerwca o godzinie 4 rano Konstnaty dostał informację o tym, że musi otworzyć tajną kopertę. Dyrektywa w niej zawarta kazała nacierać na kierunki Równe-Łuck-Kowel. Z braku odpowiedniego sprzętu, Rokossowski musiał skonfiskować pojazdy z miejskich garaży. Były tam głównie samochody przystosowane do przewozu ludzi. Wracając do domu z ważnymi informacjami napotkał własną córkę. Nakazał jej powrót do domu razem ze sobą. Poinformował ją i Julię o wybuchu wojny. Odwiózł je na dworzec kolejowy i wysłał do Moskwy. Nigdy tam nie dotarły, ale o tym później. Już od samego dnia wojny ukazał się pełen talent dowódczy przyszłego marszałka. Mimo przegranej pod Smoleńskiem i dużych start udało mu się opóźnić atak Niemiec na stolicę Związku. Został za to nagrodzony. Podczas bitwy o Moskwę znowu ujawnił się jego talent. Ale nie na długo. Konstanty został poważnie ranny odłamkiem bomby, osłaniając tym samym jego przyjaciela Malinina, który gdyby nie Rokossowski odłamek ugodził by go w głowę. „No, chyba mnie trafiło” powiedział chwilę po ugodzeniu. Te słowa upamiętnił w swojej książce. Rana była bardzo poważna. Ledwo nie zmarł, jednak jego silny organizm wszystko przetrwał. Podczas pobytu w szpitalu odnalazł żonę i córkę, które przebywały w Kazachstanie. W Moskwie otrzymali mieszkanie w którym przebywał do czasu polepszenia się jego stanu zdrowia. Nie mogąc wytrzymać, sprzeciwił się lekarzom i resztę kuracji spędził na froncie. Często dzwonił i pisał do rodziny. Kolejne jego sukcesy to m.in. wzięcie w okrążenie armii F. Paulusa podczas bitwy stalingradzkiej czy Operacja Bagration czyli wyzwolenie Białorusi. Za Operację Bagartion Rokossowski został marszałkiem ZSRR. W 1944 roku jego wojska wyzwalały Lublin, gdzie marszałek po raz pierwszy przemawiał po polsku. Następnie marszałek został przeniesiony z I frontu białoruskiego na II front. Według plotek miała to być kara dla marszałka za pomoc (wysłanie berlingowców) do walki z Niemcami pośród ruin Warszawy. Wyzwolenie Berlina przypadło G. Żukowowi. Front marszałka został wysłany na północ Polski (Pomorze oraz tereny Prus). Właśnie na Pomorzu marszałka zastało Zwycięstwo, ale już przy ukochanej rodzinie. Jednak i tak w 1945 roku przebywał w Berlinie na spotkaniu z Montgomerym.

Z córką i żoną nad Bałtykiem

Lekarz wojenny

O Galinie Wasilijewnej Talanowej wspominałam już trochę w jednym z poprzednich artykułów poświęconej Walentynie Sierowej. Galina Talanowa była jedyną wojenną miłością marszałka Rokossowskiego. Spotkali się w okolicy szpitala, gdy biegła do nowo przywiezionych rannych. Wtedy Konstanty zwrócił się do niej słowami „Czemu lekarzu, nie witacie generała?”. Galina przeprosiła i poszła dalej z lekka wystraszona. W tamtym czasie w obojgu narodziły się uczucia do siebie. Podobno kolejne spotkanie Galiny i Rokossowskiego odbyło się podczas kolacji w której uczestniczyła przyjaciółka Galiny, również Galina żona przyjaciela Rokossowskiego Wasilija Kazakowa. Po tym wydarzeniu coraz częściej Galina i Konstanty się ze sobą spotykali. Zakochali się w sobie. Niestety w 1943 roku doszło do dramatycznego zdarzenia. Niemcy zaczęli bombardować szpital. Rokossowski, Kazakow i Galina ledwo przeżyli. Niestety żona Kazakowa nie miała tyle szczęścia i mimo starań Rokossowskiego o najlepszych lekarzy zmarła. W niedługim czasie Wasilij poznał Swietłanę. Wieści szybko się niosą i niedługo Julia dowiedziała się o romansie swojego męża. Napisała do niego. Rokossowski odpowiedział jej, żeby się niczym nie martwiła bo gdy tylko wojna się skończy, skończy się związek jego z Galiną. Nie można zapominać, że marszałek gdy tylko mógł wysyłał rodzinie jedzenie i jak wspominałam często pisał i dzwonił. Związek z Galiną skończył się szybciej niż wojna. Konstanty spotkał się z nią ostatni raz w styczniu 1945 po narodzinach ich córki – Nadieżdy, która tak samo jak ojciec urodziła się w Polsce. Już nigdy więcej się nie spotkali.

Po wojnie

20 dni po Zwycięstwie został głównodowodzącym Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej, która stacjonowała w Legnicy i była tam przez wiele lat. Razem z nim mieszkała jego siostra Helena (o której już pisałam w innym artykule). W listopadzie 1949 marszałek Rokossowski został marszałkiem Polski. Miał wiele wątpliwości co do nowego stanowiska, ale jednak podołał zadaniu. Pomógł dużo polskiej Armii. Tak samo jak m.in. Wiktorowi Thomme, obrońcy twierdzy Modlin z czasów kampanii wrześniowej. Pomagając uzyskać godną emeryturę i dawne mieszkanie. Jednak po śmierci Bieruta i nastania okresu Gomułki coraz bardziej zaczęto marszałka odsuwać od polskiej polityki. Tym samym również w listopadzie ale 1956 roku wyjechał z Polski jak się okazało na zawszę. W latach 50 pełnił jeszcze funkcje zastępcy ministra obrony ZSRR. W związku z pogarszającą się sytuacja na Bliskim Wschodzie został wysłany do Zakaukaskiego Okręgu Wojskowego. Od 1961 do 1968 kierował grupą badającą sprawę zatonięcia okrętu podwodnego S-80. Marszałek zmarł dzień po skończeniu spisywania swoich wspomnień, 3 sierpnia 1968 na raka. Mimo jego próśb został pochowany w ścianę Kremla.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o