Artykuł

Z okazji 4 czerwca

4 czerwca w propagandzie polskiego reżymu to zawsze okazja, żeby wspomnieć trzy filary polskiej republiki burżuazyjnej. Są to: przewodnia rola Lecha Wałęsy, przewodnia rola Solidarności w obaleniu socjalizmu (aka komunizmu), gromadna nienawiść Polaków do socjalizmu.

Oczywiście, nie zamierzam odmawiać L. Wałęsie tej szlachetnej (czyli antyludowej) roli jaką odegrał w destabilizacji PRL. Wręcz przeciwnie, jestem gotów gorliwie przyznać mu rację, że faktycznie to dzięki niemu powstało w Polsce bezrobocie, rozwalono przemysł i spowodowano katastrofę demograficzną. A to wszystko za dolary od CIA w ramach operacji „QRHELPFUL”.

Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz. Gdyby taki krzykacz-związkowiec pojawił się w jednym z państw będących w „serdecznym sojuszu” z imperium amerykańskim to jego los byłby, delikatnie mówiąc, nienajlepszy. Przecież w tych amerykańskich satelitach normą jest to, że taki krzykacz-związkowiec jest mordowany przez szwadron śmierci, albo, że nagle „znika”. To stara amerykańska metoda, stosowana szeroko od Gwatemali do Argentyny.

Zaś rzekomo „brutalny” i „totalitarny” PRL tolerował takich szkodników. Może faktycznie i szkoda, że nie było u nas jak na zachodzie, czyli maczetą w kark i do stawu z aligatorami.

Jeżeli chodzi o Solidarność to była ona przede wszystkim ruchem za socjalizmem, krytyce poddawali oni doraźne decyzje polityczne, a nie historyczną rolę budownictwa socjalistycznego w dziejach narodu. Poparcie zaś reakcyjnej (ale przedstawiającej się jako prorobotnicza) części kierownictwa tego ruchu było kwintesencją zbiorowego prania mózgu zaoferowanego społeczeństwu przez kościół, cześć opozycji, część rządu i część wojska dążących do uwłaszczenia się.

Zresztą, socjalistyczny charakter Solidarności był dość oczywisty. Nigdzie na świecie ludzie nie strajkują, ani nie protestują pod hasłami: cała ziemia w ręce kułaków, wszystkie banki w ręce plutokratów, prawo pracy do zniesienia!

Więc jaki był stosunek Polaków do socjalizmu w okresie PRL?

Bardzo dobry. Inaczej tego się nazwać nie da zważywszy, że PZPR miał  3 miliony członków. Jaka obecna partia polityczna może poszczycić się taką liczbą kadr? Dodatkowo w Polsce Ludowej nie istniało subsydiowanie partii z budżetu. Więc kiedy ludzie wstępowali do organizacji, to nie mogli liczyć na kasę od państwa. PZPR był w stanie z własnych składek zbudować wydawnictwa, organizacje młodzieżowe, tworzyć manifestacje, akcje masowe, szkolenia i kursy dla członków i ludzi spoza partii.

Kwestia obecnego stosunku Polaków do socjalizmu jest zaś jednym z najcięższych zagadnień republiki burżuazyjnej. Polska jako złote dziecię neoliberalizmu otrzymała zaporowe ilości dotacji (czytaj: jałmużny) od krajów EWG/UE, żeby jako tako to wszystko wyglądało. Mimo tych funduszy zapaść przemysłu i rolnictwa państwowego spowodowały pewne skutki, których do dzisiaj nie udało się rozwiązać.

Oczywiście nie mam zamiaru zaprzeczać, że w 2020 żyje się lepiej niż w 1990. Wynika to z ogólnego rozwoju technologicznego. Na tej samej zasadzie żyło się lepiej w 1970 niż w 1940. Jednak z danych jasno wynika, że PRL rozwijał się dużo szybciej niż IIIRP. Gdyby nie doszło do transformacji i wyprzedaży polskiego przemysłu, poziom życia Polaków byłby dziś nieporównywalnie wyższy.

Zmierzam więc do tego, że obecny negatywny stosunek do PRL wynika z tego, że Polska przez pasożytowanie na obywatelach Europy zachodniej się rozwinęła, co może sprawiać mylne wrażenie, że kapitalizm jest przepisem na sukces. Tymczasem kraje które porzuciły drogę socjalistyczną, ale nie miały okazji pożerować na innych właściwie cofnęły się w rozwoju. Historia polskiego kapitalizmu dowodzi, że jest to system oparty na pasożytnictwie.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o