Artykuł

Przymus pracy, czyli słuszna polityka na nowe czasy

Kwestia przymusu pracy rozpala wiele głów, budząc w nich jak najgorsze skojarzenia. Jest to postrzegane jako forma ograniczenia wolności (czyt. partykularnego interesu) i naginanie jednostki do wymogów państwa. Jednak takie opinie byłyby błędne. Praca jest obowiązkiem obiektywnym, tzn. dotyczy wszystkich. Po prostu obecne społeczeństwa w ramach zwierzęcej indywidualnej konkurencji konkurują również w zwalaniu coraz to większych obciążeń pracowych na innych przedstawicieli swojego gatunku. Ten obecny ogólny kierunek rozwojowy wręcz urósł do zasady międzynarodowej i tak globalna północ spycha obowiązek pracy na południe. Jednak ten obiektywny wymóg pracy jest czym innym niż podejmowany tutaj pozytywny wymóg pracy.

Zasadniczo przymus pracy istniał w większości krajów socjalistycznych. Władze tych krajów całkiem rozsądnie uznały, że są dwa źródła pozyskiwania zasobów: praca pożyteczna albo czerpanie w jakiś sposób przychodu pasywnego z tejże pracy (czyt. pasożytnictwo). W związku z tym uchwalano różne przepisy odnoszące się do obowiązku wykonywania pracy. Jeśli zaś ktoś przez określony czas (przykładowo 4 miesiące) nie podjął żadnej działalności, uznawano, że należy zastosować wobec niego przymus pracy, czyli skierować go do zakładu pracy. Jeżeli zaś te przypadki się powtarzały, to stosowane były kary grzywny, więzienia itp.

Zasada ta była całkiem rozsądna. Wszak skąd osoby które nie pracują od 4 miesięcy miałyby mieć środki do życia? Albo żebrzą, czyli wyciągają od ludzi którzy robią coś pożytecznego, albo kradną. Jako, że państwo socjalistyczne każdemu zapewnia dostęp do miejsca pracy, a dodatkowo przy tym maksymalnie upraszcza papierologię, to tym bardziej należy uznawać, że ludzie niepracujący są zwykłymi cwaniakami, którzy upatrzyli sobie możliwość lukratywnej działalności żebraczo-zbójeckiej.

Dzisiaj uznanie, że praca stanowi obowiązek, honor i godność każdego człowieka byłoby doniosłym osiągnięciem cywilizacyjnym. Wielu ludzi nie może znaleźć pracy stosownej do własnego wykształcenia, nie może przebić się przez biurokratyczny bełkot, a w końcu boi się podjąć pracy wobec obaw o to, że prywaciarz ich oszuka, pognębi itp. Budowa socjalistycznych zakładów pracy znacząco zmieniłaby te warunki otwierając drogę dla tysięcy ludzi do pracy uczciwej, godnej, zgodnej z wykształceniem i z wypłatą stosowną do jakości i ilości wykonanej pracy.

Tysiące studentów kierunków technicznych czy humanistycznych zostałoby po raz pierwszy w życiu skierowana do pracy w wyuczonym zawodzie. Wielu tutaj powie, że przecież studenci są uczeni byle czego i przez to nie pracują w zawodzie. Jest to błąd. Cykl rozwojowy gospodarki jest następujący: agrarna → przemysłowa → informacyjna. Dlaczego więc nagle w przypadku 3 RP cykl rozwojowy miałby ulec zmianie i od prowadzenia badań naukowych miałaby być ważniejsza obsługa frytkownicy?

Oczywiście ten sam mechanizm dotyczyłby każdej innej osoby. Człowiek stanowi najcenniejszy kapitał. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na marnowanie ludzi, na ich gnojenie i wypychanie z kraju, na to by leżeli i śmierdzieli.

Zastosowanie przymusu pracy stanowiłoby zniesienie rynku pracy. Skończyłoby się kupczenie sobą, rozsyłanie kolejnych ulotek reklamowych mylnie nazywanych CV i jałowe oparte na kłamstwach i socjotechnikach rozmowy o pracę. W miejsce tego weszłyby oficjalne, jawne i merytoryczne wskaźniki, skończyłby się indywidualizm „dobrowolnych” umów o pracę, co w warunkach nierównomiernych relacji między pracownikiem, a kapitalistą oznacza tyle co ciągłe poddaństwo i lizusostwo. Po wprowadzeniu przymusu pracy w końcu pracownicy mieliby GODNOŚĆ.

Bynajmniej nie jest tak, że osoba która postuluje przymus pracy musi być jakimś praco-tytanem. Wręcz przeciwnie. Wielu Polaków – szczególnie za granicą – lubi się chwalić jak to się upadla, jak to przebija kolejne normy i tak dalej. Jedyne co mają z tej pracy to garba, bo przecież i tak większość wartości która została przez nich wytworzona zostanie zawłaszczona przez kapitalistę. Trzeba zrozumieć, że nie chodzi o to żeby pracować dużo, ale żeby pracować mądrze.

Przymus pracy oznaczałby aktywizację ogromnej liczby ludzi, która obecnie nic nie robi. Wskaźnik bezrobocia, a faktyczna liczba ludzi nic nie robiących to dwie różne sprawy. W momencie kiedy te masy zostałyby posłane do pracy okazałoby się, że indywidualny czas pracy mógłby zostać znacznie obniżony, bo napływ nowych ludzi pokryłby produkcję dotychczas wykonywaną przez jedną osobę. Praca stałaby się przez to znacznie przyjemniejsza i znacznie łatwiejsza, stałaby się nie karą za grzech pierworodny jak przekonują nas klechy, ale spójnią socjalną i przykładem demokracji.

A co z tymi, którzy nie chcieliby zostać skierowanymi do zakładu pracy? Otóż wolna droga! Mogą robić co chcą, ale nie mogą wyciągać łap po realne dobra wyprodukowane przez gospodarkę socjalistyczną. Skoro nie chcą jej budować to dlaczego mieliby korzystać z jej owoców?

Podsumowując, przymus pracy nie stanowiłby żadnego ograniczenia wolności. On by tylko zmuszał do uczciwości, ale taką opłatę każdy miłujący wolność człowiek jest w stanie ponieść. Zmniejszenie indywidualnego czasu pracy, do czego przymus by dążył, pozwoliłoby na spędzanie znacznie większej ilości czasu na innych bardziej cenionych aktywnościach. Zaś człowiek, który by pracował zgodnie z własnym zainteresowaniem, pasją i wykształceniem wcale by nie czuł tego przymusu, bo to, co by robił odbywałoby się w zgodzie z wolą.

PRACA

OBOWIĄZKIEM

HONOREM

GODNOŚCIĄ

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] w tym, że obejmie więcej osób czy że więcej da, ale na tym że może przy okazji te osoby zmusić do korzystania z wędki. I dopiero w takich warunkach socjal staje się pomostem między różnymi pozycjami […]