Artykuł

Bruno Guigue – „Bzdura 100 milionów ofiar komunizmu”

[ Z profilu FB prof. Bruna Drwęskiego. W tekście poprawiono odmianę niektórych wyrazów i inne drobiazgi, ale bez ingerencji w faktografię (mimo że niektóre z faktów są dyskusyjne).]

Mimo że komunizm został ogłoszony martwym trzydzieści lat temu, zwolennicy kapitalizmu bez granic, którzy ogłosili wówczas “koniec historii”, nadal walczą z rzadko spotykaną od wieków furią przeciwko trupowi, który w rezultacie wydaje się nadal niebezpieczny… a zatem bardzo żywy.

Jesteśmy więc zalewani pracami niby naukowymi, które wykorzystują quasi-sakhanowistyczną metodę dla systematycznego zwiększenia liczby “ofiar komunizmu”. W większości przypadków unika się badań porównawczych z represyjną i ludobójczą polityką różnych reżimów kapitalistycznych, także najbardziej «liberalnych», i unika się również umieszczania w ich kontekście dramatu budowy socjalizmu, z którym zmagali się przywódcy wywodzący się z klas społecznych bez doświadczeń w sprawowaniu władzy i którzy nie tylko mieli do czynienia z zewnętrznymi wrogami, ale także mieli do czynienia ze sprzecznymi interesami społecznymi w samym swoim kraju, a także wewnątrz samej partii komunistycznej. Błędy gospodarcze, represje, czystki i kontr-czystki muszą być zatem postrzegane jako forma niewypowiadanej wojny domowej w kontekście zewnętrznych zagrożeń i wojen. A zatem mamy do czynienia z podzieloną odpowiedzialnością miedzy zwolennikami i wrogami systemu i nie można uznać wszystkich represji za pochodzące “z reżimu” jako całości, ale częściej z różnych frakcji reprezentujących różne interesy, z których niektóre były powiązane z interesami mocarstw zewnętrznych. Dlatego też zbawienny jest poniższy artykuł, który podsumowuje główne elementy historycznego dyskursu antykomunistycznego i który dostarcza elementów odpowiedzi na niego, w oparciu o zbyt rzadkie poważne badania przeprowadzone na ten temat przez prawdziwie niezależnych badaczy.
http://www.lapenseelibre.org/

„Bzdura 100 milionów ofiar komunizmu”, lipiec 2020 r. Bruno Guigue

Od Parlamentu Europejskiego po francuskie podręczniki szkolne i intelektualistów pokroju Michela Onfraya, antykomunizm ponownie się nasilił. “Demokracja a totalitaryzm”, “100 milionów zabitych”, Gułag, rewolucja kulturalna, wszystko splata się i tworzy obraz, który ma zadziwić opinię publiczną, inicjując ideę szerokiego spisku wrogich sił antyludzkich, którego Chiny, «ohydny reżim totalitarny», którego “bankructwo” przepowiedział Le Monde zaledwie trzy miesiące temu, byłyby ostatnim awatarem. Ale gdybyśmy tylko mieli się zadowalać produkowaniem opowieści na temat teraźniejszości! Oczywiście, że nie! Musimy jeszcze przepisać na nowo historię, przemalowując ją na kolory dominującej ideologii.

Ideolodzy antykomunizmu posuwają się nawet do stwierdzenia, że to nie Związek Radziecki, a odważne demokracje zachodnie pod przywództwem Wuja Sama pokonały Hitlera. Nie ma znaczenia jaka jest rzeczywistość historyczna, nie ma znaczenia, że od Moskwy do Stalingradu, od Stalingradu do Kurska i od Kurska do Berlina to ZSRR zniszczył nazistowską machinę wojenną i odesłał jej plany dominacji rasowej na śmietnik historii. I że kosztem 27 milionów zabitych, naród radziecki uwolnił świat od tego morderczego szaleństwa.


Wkład komunizmu w emancypację

Jednocześnie zapominają przypomnieć o ogromnym wkładzie komunizmu w ludzką emancypację. Bo to właśnie bolszewizm dał decydujący impuls do walki antykolonialnej, a “Kongres Narodów Wschodu”, który odbył się w Baku w 1920 roku, zainaugurował proces wyzwolenia stanowiący główne wydarzenie XX wieku. Wezwanie do buntu, które odniosło ogromny sukces w Azji! Po przekształceniu największego kraju na świecie, Rosji, komunizm zwyciężył w najbardziej zaludnionym kraju, Chinach. Kładąc kres stuletniemu chaosowi i kolonialnym grabieżom, Mao Zedong przywrócił chińską suwerenność w 1949 roku.

Po zjednoczeniu kraju, zniesieniu patriarchatu, przeprowadzeniu reformy rolnej, rozpoczęciu uprzemysłowienia, przezwyciężeniu analfabetyzmu, daniu Chińczykom dodatkowych 24 lat życia, ale także popełnieniu tragicznych błędów w latach 1960, które Chińczycy wzięli na siebie, maoizm przeszedł ewolucję. Jego następcy wzięli pod uwagę wnioski wyciągnięte z tego doświadczenia i zbudowali gospodarkę mieszaną z silnym państwem na czele, której wyniki przerosły nawet najbardziej optymistyczne prognozy. Ale bez Chin Mao Zedonga i tak nie mogłyby powstać Chiny Denga i Xi.

Z pewnością, pod koniec ponad stuletniego istnienia, prawdziwy komunizm wydaje się daleki od teorii wypracowanej w połowie XIX-ego wieku. Ale jaka doktryna w historii jest wyjątkiem od reguły, że ludzkie działania nie są zgodne z ich intencjami? I czy istnieje jedna doktryna, której udało się uczynić z ludzkiego współżycia łóżko z samych róż? Postęp komunizmu nie obył się bez niepowodzeń, o czym świadczy upadek Związku Radzieckiego, który okazał się katastrofalny dla równowagi światowej. Historyczny komunizm nie zniósł ani wewnętrznego podziału społeczeństwa, ani ciężaru ograniczeń państwowych. Ale odciął się od okropności niedorozwoju, pokonał niedożywienie, wyeliminował analfabetyzm, podniósł poziom oświaty i uwolnił kobiety w krajach, gdzie kapitalizm nie pozostawił po sobie nic poza ruinami.

Oczywiste jest, ze lepiej jest urodzić się w Chinach niż w Indiach: wskaźnik śmiertelności niemowląt jest tam czterokrotnie niższy, a średnia długość życia wynosi 77 lat w porównaniu z 68. W Indiach lepiej jest mieszkać w Kerali: stan rządzony przez komunistów od 1957 roku jest najbardziej rozwiniętym w całej Unii Indyjskiej i jedynym w którym kobiety mają wskaźnik chodzenia do szkoły bliski 100%. Lepiej jest żyć na Kubie, kraju socjalistycznym, niż na sąsiedniej Haiti, która jest amerykańskim protektoratem: średnia długość życia tam wynosi 80 lat zamiast 64, a nawet na Kubie dziś przekroczyła średnią Stanów Zjednoczonych. Prawdą jest, że kubańskie systemy opieki zdrowotnej i edukacji są modelami znanymi na całym świecie. Również socjalistyczny Wietnam, który wygrał nad dwoma imperialistycznymi reżimami, doświadcza spektakularnego rozwoju opartego na mieszanej gospodarce i silnym państwie.

Ruch komunistyczny nie założył społeczeństwa bezklasowego, ale prowadził walki klasowe, które przyczyniły się do postępu społecznego na całym świecie. Jeśli Francuzi korzystają z ubezpieczenia społecznego, oni to zawdzięczają komuniście Ambroise’owi Croizatowi, postaci ruchu oporu przed 1944, który został ministrem generała de Gaulle’a. Postęp społeczny w krajach rozwiniętych nie wynikał z hojności pracodawców, ale z ciężkich walk społecznych. W budowie korzystnego układu sił klasowych na całym świecie, także w krajach kapitalistycznych, główną rolę odegrały walki prowadzone przez komunistów. Ich wpływy w związkach zawodowych, kontrofensywa ustanowiona w krajach rozwiniętych, ale także prestiż Związku Radzieckiego i echo postępu osiągniętego w krajach socjalistycznych przyczyniły się do postępu społecznego na Zachodzie i w innych krajach.

Przemoc, represje i interpretacje ahistoryczne

Ale trzeba by więcej, aby zniechęcić krytyków komunizmu. Przemoc popełniona podczas procesów rewolucyjnych w rzeczywistości służy jako pretekst do antyhistorycznej interpretacji. Ograniczając rzeczywisty proces do teatru ideologicznych cieni, stronniczy dyskurs historyczny uwalnia się od wszelkiej kontekstualizacji. Ukrywa on wtedy prawdziwe znaczenie zjawiska komunistycznego: odpowiedź mas proletariackich na kryzys społeczeństw zacofanych, kolonialnych i półkolonialnych (Rosja, Chiny, Korea, Wietnam, Kuba). W tym samym duchu, liczba ofiar komunizmu poddawana jest groteskowej inflacji. Śmierci z rosyjskiej wojny domowej, chińskiej wojny domowej, radzieckiej kolektywizacji, gułagu, wielkiego skoku naprzód i rewolucji kulturalnej piętrzą się w sposób masowy. Zaprzeczanie rzeczywistości przemocy popełnionej w imię komunizmu jest absurdalne, ale kompilacje liczb, które uniemożliwiają jakiekolwiek rozumienie historii i identyfikują komunizm jako przestępcze przedsięwzięcie, są nieudolne. Celem tego oszustwa jest oczywiście ukrycie wkładu kapitalizmu w okropności stulecia. Jest on uwolniony od szeregu ogromnych faktów: masakry kolonialne, wojny imperialistyczne, zbrodnie dyktatur i embarga narzucone przez tak zwane demokracje, nie wspominając o zubożeniu całych społeczeństw przez kapitalizm, spowodowały dwadzieścia razy więcej ofiar niż komunizm. Czy kryteria oceny tych ostatnich staną się nagle nieistotne, jeśli chodzi o stosowanie ich do przestępstw kapitalistycznych? A z okrucieństw popełnianych przez zachodnie demokracje, dlaczego nie wydedukować kryminogennego charakteru liberalizmu?

Ponieważ antykomunistyczne psy uwielbiają liczby, nie oprzemy się i my podobnej przyjemności, jaką im dajemy. Kiedy Hannah Arendt akredytuje tezę o homogenicznym “systemie koncentracyjnym”, wspólnym dla nazizmu i stalinizmu, na przykład, jest oczywiste, że uwalnia się od wymogu dbania o prawdziwość faktów. W odróżnieniu od obozów nazistowskich, Gułag nie podlegał logice eksterminacji, ale logice karania i reedukacji. A z pracy wykonanej przez historyków J. Archa Getty’ego, Gábora T. Rittersporna i Wiktora N. Zemskowa od momentu otwarcia radzieckich archiwów wyłania się obraz radzieckiego systemu więziennictwa, który jest znacznie bardziej wiarygodny niż ordynarne ekstrapolacje dokonane przez ideologów i pseudohistoryków na ich usługach.

W latach 1933-1953 liczba więźniów wszystkich kategorii w ZSRR wahała się między 900.000 a 1.700.000, osiągając w 1938 r. maksimum w wysokości dwóch milionów, co stanowi średnią stopę uwięzienia porównywalną do tej, jaka obowiązuje w Stanach Zjednoczonych na początku XXI wieku. Oczywiście, warunki uwięzienia były bardzo surowe. 90% więźniów to byli zwykli przestępcy, a przeciwnicy lub uznani za przeciwników państwa, odbywali haniebny wyrok. Ze względu na zimno i warunki sanitarne, śmiertelność była wysoka, zwłaszcza w czasie wojny, ale ludność radziecka cierpiała jeszcze bardziej gdy mieszkała blisko frontu. W Gułagu zginęło łącznie 1.300.000 osób, co stanowi 4,1% przez cały okres (1933-1953) i 10% w czasie wojny.[1]

Do miliona ofiar śmiertelnych w gułagu (1933-1953) należy oczywiście dodać 680 000 egzekucji w wyniku terroru lat 1936-38. A jeśli chcemy dokończyć ten obraz, możemy również przypisać mu od dwóch do trzech milionów ofiar chińskiej rewolucji (1949-1969), gwałtownej rewolucji agrarnej pod koniec lat czterdziestych XX wieku, która spowodowała większość tych strat w ludziach w kraju, który miał 500 milionów mieszkańców w 1949 roku i miliard w 1980 roku. Ale jeśli te dramatyczne wydarzenia pogrążyły ludzkość w otchłani przemocy, co mamy dokonać z dziesięcioma milionami Indian wytępionych przez amerykańską demokrację, dziesięcioma milionami Kongijczyków zamordowanych przez króla Belgów, dwoma milionami Algierczyków, Indochińczyków i Malgaszów zastrzelonych przez Republikę Francuską w latach 1945-1962, z dwoma milionami Koreańczyków, trzema milionami Wietnamczyków i czterema milionami ludzi w Azji Południowo-Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej wyeliminowanych na odległość przez wojskową cybernetykę, straconych przez dyktatury podporządkowane USA lub zmasakrowanych przez terrorystów, których sznurki Waszyngton wciąż jeszcze pociąga?

Oczywiste jest, że liczba ofiar jest mniej istotna niż ich pozycja na scenie politycznej. W Indonezji rozprawa wojskowa zorganizowana przez CIA przeciwko komunistom w 1965 r. doprowadziła do śmierci co najmniej 700 000 osób. Ale to wydarzenie nie pojawia się w żadnej zachodniej książce historycznej. I nawet wtedy, takie liczby mówią tylko o bezpośrednich ofiarach operacji wojskowych lub sil paramilitarnych. Jeśli weźmiemy pod uwagę zabójcze skutki sankcji gospodarczych nałożonych przez Stany Zjednoczone, żniwo ludzkie przybiera niesłychane rozmiary, a 500 tysięcy dzieci zamordowanych przez embargo na Irak (1991-2003) samo w sobie ilustruje tę antologię grozy. Ofiary te, złożone na ołtarzu tak zwanej demokracji i tak zwanych praw człowieka, mają zerową miarę w stosunku do cywilizacyjnej misji Zachodu.

Represje, podstępy statystyczne i bitwy o liczby

Ale ideologiczne fałszerstwo nie kończy się na tym. Ponieważ dane liczbowe po drugiej stronie muszą zostać za wszelką cenę zwiększone, przeprowadzany jest kolejny statystyczny trik. W przeliczeniu na ofiary komunizmu uwzględnia się bilans katastrof, z którymi zetknęły się kraje socjalistyczne w trakcie ich rozwoju. Głód z lat 1931-33 przypisuje się następnie przewrotnej woli reżimu stalinowskiego, który rzekomo ponosi wyłączną odpowiedzialność, wraz z dekułakizacją, za dramatyczny niedobór zasobów żywności. Jednakże ta interpretacja jest błędna. Dla amerykańskiego historyka Marka Taugera z pewnością “reżim ponosi częściową odpowiedzialność za kryzys i około pięć milionów zgonów, które w jego wyniku nastąpiły”, ale należy odróżnić “odpowiedzialność od zamierzonego działania”.

Głód z lat 1931-33 był „niezwykle skomplikowanym wydarzeniem, mającym zarówno przyczyny środowiskowe jak i ludzkie”. Ostatecznie, “działania reżimu radzieckiego, jakkolwiek poważne, wydają się najwyraźniej ukierunkowane na opanowanie mimowolnego kryzysu gospodarczego i głodu, a nie na celowe tworzenie takiego kryzysu, aby ukarać konkretną grupę”.[2] Fakt, że ten głód uderzył nie tylko w Ukrainę, ale także w dużą część Rosji i Kazachstanu, co więcej, faktycznie unieważnia tezę, bliską obecnym neonazistom u władzy w Kijowie, że Stalin chciał ukarać Ukraińców poprzez zagłodzenie ich na śmierć.

W Chinach gwałtowne niepowodzenie Wielkiego skoku spowodowało również klęskę głodu, który w latach 1959-1961 spowodował śmierć dziesięciu do dwunastu milionów osób. Podczas gdy był to monumentalny błąd polityki gospodarczej, pogłębiany przez katastrofalne warunki pogodowe, dominujący dyskurs przypisuje tę katastrofę zbrodniczej naturze maoizmu. Główną wadą tego antyhistorycznego poglądu na fakty jest więc to, że zaciera on ich zrozumiałość. Przysłania to obiektywne warunki, w jakich komuniści, przejmując stery społeczeństwa na skraju upadku, odziedziczyli nie z własnej woli. Po przejęciu władzy, kraj musiał zostać wyciągnięty z kolein nędzy i zależności. A przy braku wiarygodnej alternatywy, przejście do nowoczesności odbywało się z kolosalnymi inwestycjami i piekielnymi rytmami.

Ten wysiłek rozwojowy był prowadzony w najgorszych warunkach, przy czym wszystkie środki były skierowane na przyspieszenie wzrostu sił produkcyjnych, a prymat przemysłu ciężkiego odsuwał produkcję dóbr konsumpcyjnych na dalszy plan. Konieczne było położenie fundamentów nowoczesnej gospodarki bez żadnego zewnętrznego wsparcia, naprawienie popełnionych błędów i zmiana kursu w razie potrzeby. Dramat przyspieszonego startu przemysłowego we wrogim środowisku, to doświadczenie miało również dramat polityczny, ponieważ tylko żelazna pięść partii komunistycznej była w stanie utrzymać kurs wbrew wszelkim przeciwnościom. Ale jeśli Rosja, Chiny i Wietnam stały się dziś nowoczesnymi krajami, to oczywiste jest, że zawdzięczają to wysiłkom podejmowanym w czasach socjalizmu.

Historia nie daje żadnego bezwzględnego usprawiedliwienia, ale fakty muszą być rozpatrywane z intelektualną uczciwością. Przyznajmy, że za te ludzkie tragedie odpowiedzialne są reżimy komunistyczne. Jeśli naprawdę chcemy uczynić z nich odpowiedzialność komunizmu, logika nakazuje, aby głód, który uderzył w ludność pod europejskim jarzmem kolonialnym i neokolonialnym, stał się odpowiedzialnością kapitalizmu. Wtedy fakty będą mówić same za siebie. Spustoszenia europejskiego kolonializmu są rzędu nie dającego się określić, a ludobójstwo jest dodawane do ludobójstwa. Dla przykładu, dominacja brytyjska w Indiach to ile dziesiątek milionów zgonów? A kto wie dziś, że Churchill, nakazując zarekwirowanie zapasów zboża, spowodował śmierć trzech milionów Bengalczyków w 1943 roku?

Bitwa o liczby, inwentaryzacja hekatomb, makabryczna księgowość z powołaniem oskarżycielskim, kryminologiczna lektura historii? Nie ma problemu, idźmy w tą stronę. Ale pod tym względem widzimy nieskończenie więcej powodów, aby być komunistą aniżeli liberałem, konserwatystą, reakcjonistą i czymkolwiek innym. Tak, zginęło 100 milionów osób, ale są one związane z kapitalizmem i jego awatarami, kolonializmem i imperializmem. Z drugiej strony, komunizm uratował nieskończenie więcej istnień ludzkich niż ich poświęcił. Jeśli rewolucje komunistyczne spowodowały przemoc, to była ona odpowiedzią na okrucieństwo systemów ucisku. I w przeciwieństwie do okropności kapitalistycznego Zachodu, komunizm, nawet gdy miał ciężką rękę, nigdy nie atakował dzieci. Przepraszam, ale żadna obiektywna rachunkowość ofiar nie ustanowi żadnej historycznej równoważności między komunizmem a barbarzyństwem. Motyw przewodni dominującej ideologii, liberalne wybielanie, ten atrybut nieszczęść stulecia skazuje na zapomnienie.


Przypisy:
[1] J. Arch Getty, Gábor T. Rittersporn i Viktor N. Zemskov, “Victims of the Soviet Penal System in the Pre-War Years: A First Approach on the Basis of Archival Evidence”, The American Historical Review, Oxford University Press, 1993.
[2] Mark Tauger, Famine and Agricultural Transformation in the ZSSR, Delga, 2017, s. 23.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o