Artykuł

Globalny spadek wzrostu gospodarczego jako skutek sprzeczności kapitalizmu

Według metody dialektycznej, ważne jest przede wszystkim nie to, co się wdanej chwili wydaje trwałe, ale zaczyna już obumierać, lecz to, co powstaje i rozwija się, jeżeli nawet wydaje się w danej chwili nietrwałe, albowiem według metody dialektycznej, to tylko jest niezwyciężone, co powstaje i rozwija się. [1]


Powyżej przytoczoną regułę można i należy odnieść również do całej ludzkości i jej urządzeń społecznych. Formacje społeczne, które pozwalają na rozwój to urządzenia postępowe. Te zaś przy, których rozwój zwalnia to formacje reakcyjne, to znaczy zatrzymujące postęp i ograniczające rozwój ludzkości. Istotą człowieczeństwa jest twórczy charakter człowieka. To dzięki niemu człowiek może nie tylko zachować się przy biologicznym życiu, ale także tworzyć i zachować kulturę. Klasowe formacje społeczne zużywają się jednak ze względu na narastające w nich sprzeczności. Podział na klasy posiadające oraz nieposiadające środków produkcji i wypaczanie życia gospodarczego przez dążenie do utrzymania panowania tych pierwszych jest podstawowym źródłem sprzeczności społeczeństwa opartych na podziale klasowym. Takim społeczeństwem jest społeczeństwo kapitalistyczne.

Przejawem zużywania się formacji społecznych i narastających w nich sprzeczności jest między innymi spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego. Właśnie takie spowolnienie obserwujemy dziś w przypadku kapitalizmu. Przyjrzyjmy się więc danym na temat wzrostu gospodarczego.

Wykres 1. Dynamika i trend wzrostu gospodarczego na głowę. (źródło: na podstawie danych Banku Światowego)


Z powyższego wykresu można odczytać spadkowy trend tempa wzrostu gospodarczego na głowę. Tendencja zwyżkowa wśród krajów mało i średnio zamożnych to głównie zasługa szybkiego rozwoju Chin. Jednak dziś również i Chiny będą wchodzić w spowolnienie. Problem ten dotyczy Chin głównie dlatego, że jest to nadal gospodarka, w której obowiązuje zasada maksymalizacji partykularnych zysków przedsiębiorstw (zasada komercjalizacji). Chiny są również gospodarką, której wzrost zależny jest mocno od wzrostu eksportu głównie do najbogatszych krajów, których gospodarki a wraz z nimi popyt na importowane dobra rośnie coraz wolniej.

Wykres 2. Roczny wzrost PKB Chin. (Źródło: opracowanie BBC na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego, www.bbc.com/news/business-48985789 )
Wykres 3. Średnie tempo wzrostu produkcji w przemyśle i w rolnictwie w latach 1950-2014. (Źródło: Aaron Benanav, Automation and the Future of Work-1, „New Left Review”, II/119, 2019)

Oprócz PKB sprawa ma się podobnie z innymi wskaźnikami takimi jak produkcja przemysłowa. Spowalnia wzrost produkcji (to ciemniejsze na wykresie) żywności ale to akurat wiąże się mocno ze spadkiem tempa wzrostu liczby ludności. Natomiast w przypadku produkcji spadek jest znacznie szybszy niż spadek przyrostu naturalnego co oznacza, że coraz wolniej rośnie produkcja przemysłowa na głowę. Co istotne, spada nie tylko przyrost produkcji ale także wydajność roboczogodzin.

Wykres 4. Tempo wzrostu wydajności roboczogodzin w krajach rozwiniętych i rozwijających się. (Źródło: Timothy Taylor, Global Productivity Growth: Diminishing Convergence, seekingalpha.com/article/4057817-global-productivity-growth-diminishing-convergence)


Najbardziej niepokoi fakt, że spada ona w najbardziej rozwiniętych to jest najbardziej przodujących technicznie gospodarkach. Co oznacza ten spadek? Otóż spadek tempa wzrostu wydajności pracy bierze się z mniejszego zastosowania techniki oraz wzrostu kosztów wytwarzania. Spadek wydajności pracy może się brać z coraz większych problemów z wytworzeniem tej samej porcji produktu w danym czasie. Może być to spowodowane na przykład kurczącym się dostępem do zasobów. Nieprzypadkowo regres w wydajności pracy jaki widzimy na wykresie przypada na okres po kryzysie naftowym kiedy ze względu na wzrost cen ropy naftowej spadła wydajność gospodarek opartych na szerokim jej zastosowaniu.

Ważniejszy jest jednak problem techniki. Produktywność rośnie gdy następuje rozwój bazy technicznej produkcji. Przez rozwój bazy technicznej rozumiemy tworzenie innowacji zwiększających wydajność procesów technologicznych oraz automatyzację, a także upowszechnienie tych innowacji poprzez wzrost masy dóbr kapitałowych takich jak maszyny. Spadek tempa wzrostu bazy technicznej świadczy o tym, że spowalnia postęp techniczny. Spadek zaś samej produktywności oznacza (jako że wykluczamy regres techniczny ponieważ raz opracowana i zastosowana masowo technologia nie przepada), że zastosowanie dóbr kapitałowych (środków produkcji) opartych na technice spada. Dzieje się tak przede wszystkim w czasie kryzysu. Wtedy to upada wiele przedsiębiorstw dysponujących techniką, zaś tam nawet gdzie trwa rozwój, idzie on przy oszczędnościach na inwestycjach w nowoczesną technikę skupiając się raczej na zwiększaniu zysków przez zwiększanie zatrudnienia (co ma sens ponieważ w związku z bezrobociem spada rynkowa cena czynnika produkcji jakim jest praca, względem czynnika jakim są dobra kapitałowe). Jednak nawet stale pogłębiające się kryzysy nie mogą w pełni wyjaśnić długoterminowego spowolnienia wzrostu produktywności. Wzrost produktywności w gospodarkach wysokorozwiniętych zwalnia z powodu zwalniającego postępu technicznego. Spada tempo rozwoju innowacji i ich upowszechniania. Dzieje się tak dlatego, że starczy, gnijący kapitalizm tłumi postęp techniczny.

Kapitalizm jest za nową techniką, gdy rokuje mu ona najwyższe zyski. Kapitalizm występuje przeciwko nowej technice i za przejściem na pracę ręczną, gdy nowa technika nie rokuje mu już najwyższych zysków.[2]


Pierwszym sposobem w jaki gnijący kapitalizm tłumi rozwój techniczny są patenty i wiążące się z nimi ograniczenie i spowalnianie wymiany wyników badań i upowszechniania innowacji. Po drugie spada zainteresowanie inwestycjami w realną produkcję samych kapitalistów. Chodzi o to, że już nie produkcja przemysłowa ale handel i działalność w sferze cyrkulacji to jest obrotu towarów i pieniędzy, staje się najbardziej dochodowym źródłem zysku. Po pierwsze zysk przemysłowy traci atrakcyjność na rzecz renty lichwiarskiej. Widzimy to w niebywałym rozroście sektora finansowego. „Po co podejmować inwestycję w fabrykę, która da stopę zwrotu mniejszą i wolniejszą niż przeznaczenie kapitału na inwestycje w środki trwałe?” – myśli sobie kapitalista i rezygnuje z lokowania środków w działalności produkcyjne.

Wykres 5. Rentowność przedsiębiorstw nienależących do sektora finansowego (w USA). (Źródło: Michael Roberts, The US rate of profit 1948-2015, thenextrecession.wordpress.com/2016/10/04/the-us-rate-of-profit-1948-2015/)
Wykres 6. Rentowność sektora przedsiębiorstwa w USA. (Źródło: Francisco Louçã, As Time Went By – Long waves in the light of evolving evolutionary economics, „SPRU Working Paper Series SPRU Working Paper Series”, Sussex, 2019)

Jak można wywnioskować z danych na powyższych wykresach stopa zwrotu w sektorach niezwiązanych z finansami jest poniżej średniej, a więc stopa zysku w finansach jest powyżej. A skoro stopa zysku w sektorze finansowym, który nie tyle wytwarza dobra co zajmuje się uzyskiwaniem zysków na procesie cyrkulacji kapitału, znaczy to, że inwestycje w produkcję są dla burżuazji coraz mniej atrakcyjne.

Celem kapitalisty nie jest maksymalna produktywność i przyczynianie się do wzrostu gospodarczego. Celem kapitalisty jest maksymalizacja własnego indywidualnego zysku. To stara prawda o której pisał już Adam Smith:

Jedynym motywem decydującym o tym, czy właściciel kapitału zastosuje go raczej w rolnictwie czy w przemyśle, czy też w jakiejś specjalnej gałęzi handlu hurtowego lub detalicznego, jest wzgląd na jego własny zysk. Nigdy nie przychodzi mu do głowy, żeby obliczać, ile pracy produkcyjnej uruchomi kapitał w zależności od tego, jak go zastosuje, albo o ile zwiększy wartość rocznego produktu ziemi i pracy jego kraju.[3]


Oprócz rozrostu finansów mamy również do czynienia z rozrostem reklamy i marketingu. Te bezużyteczne społecznie sektory pochłaniają zasoby pracy a w mniejszym stopniu również kapitału. Dochodzi przez to do absurdalnych sytuacji takich jak w przypadku sektora farmaceutycznego w USA, gdzie wydatki na reklamę przekraczają wydatki na badania. Wbrew temu co zakłada wulgarna, pseudoekonomia kapitaliści aby konkurować o klienta wcale nie muszą się ścigać w podnoszeniu jakości i obniżaniu cen towarów. Walka o to, by zysk wpłynął do tego a nie innego kapitalisty (co z punktu widzenia wzrostu gospodarczego jest bez znaczenia) powoduje konieczność wydatków na marketing i tworzenie marki. Prowadzi to zresztą do absurdalnych sytuacji gdy kapitaliści zamiast obniżać ceny towaru którego nie potrafią sprzedać (co sugerowałaby ekonomia klasyczna) wolą niszczyć towar by nie dopuścić do osłabienia swojej marki. Marka zaś jest tylko iluzją nie mającą wiele wspólnego z jakością produktów oferowanych przez dane przedsiębiorstwo. Taka sytuacja ma miejsce często w przemyśle odzieżowym.

Kapitaliści odwracają się od produkcji w którą inwestycje wymagają wysokich nakładów i dają coraz mniejszy zysk na jednostkę włożonego kapitału. Zamiast tego skupiają się na marketingu i walce o klienta, która odbywa się bynajmniej NIE przez podwyższanie jakości lub obniżanie ceny, ale przez rozwój marketingu, transakcji spekulacyjnych czy spekulacje na rynku finansowym.

Jak widzimy, spowolnienie wzrostu gospodarczego i przechodzenie do fazy stopniowej stagnacji (a być może i regresu) wynika z samej natury kapitalistycznego układu społeczeństwa. Wynika ono z nieuniknionych narastających sprzeczności kapitalizmu. Celem kapitalistów nie jest zwiększanie całkowitego rozmiaru tortu ale po prostu wykrawanie dla siebie jak największych kawałków.

Oprócz tego szkodliwym zjawiskiem zwiększającym zyski kapitalistów bez powiększania realnej produkcji jest postępująca prywatyzacja i komercjalizacja zasobów wspólnych. W wyniku procesu komercjalizacji zasoby (takie jak np. woda) czy infrastruktura (taka jak szkoły, szpitale a nawet drogi) poszerza zasoby kapitalistów i pozwala im zwiększać zyski mimo że z punktu społecznego nie nastąpiła tu żadna inwestycja i zwiększenie ilości i produkcji tych dóbr.

Dlaczego gospodarka kapitalistyczna idzie w kierunku spowolnienia ogólnego wzrostu, marnotrawstwa i niszczenia dóbr publicznych? Dlatego, że wynika to z samej jej natury a konkretnie z podstawowego prawa ekonomicznego kapitalizmu jakie genialnie sformułował Towarzysz Stalin.

Główne cechy i wymogi podstawowego ekonomicznego prawa współczesnego kapitalizmu można by było sformułować mniej więcej w następujący sposób: zapewnienie maksymalnego zysku kapitalistycznego w drodze wyzysku, ruiny i pauperyzacji większości ludności danego kraju, w drodze ujarzmiania i systematycznego ograbiania narodów innych krajów, zwłaszcza krajów zacofanych, wreszcie w drodze wojen i militaryzacji gospodarki narodowej wykorzystywanych dla zapewnienia najwyższych zysków.[4]


W skrócie, główne prawo ekonomiczne kapitalizmu sprowadza się do tego, że najważniejszym i decydującym czynnikiem, który wyznacza kierunek rozwoju gospodarki kapitalistycznej są dążenia kapitalistów do osiągania jak największych zysków. Koszta społeczne tego procesu nie mają żadnego znaczenia. Przed głównym prawem ekonomicznym kapitalizmu muszą ustąpić interes społeczny jakim jest rozwój techniki, sprzężony z nim wzrost gospodarczy oraz zachowanie zasobów naturalnych zapewniających bazę wzrostu i trwania gospodarki.

[1] J. W. Stalin, O materializmie dialektycznym i historycznym, „Książka i Wiedza”, Warszawa, 1949, s. 8

[2] J. W. Stalin, Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR, „Książka i Wiedza”, Warszawa, 1953, s. 65.

[3] Smith, t. II, str. 400 – 401 (Cytat przytoczony za Karolem Marksem z Rękopisów ekonomiczno-filozoficznych).

[4] J. W. Stalin, Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR, „Książka i Wiedza”, Warszawa, 1953, s. 62-63.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o