Artykuł

Grover Furr – (Nie)krytyczne czytanie i dyskurs antykomunizmu

Tłumaczenie ze strony: http://www.redcritique.org/WinterSpring2006/uncriticalreadingandthediscourseofanticommunism.htm#_edn2 tam też jest podana bibliografia do której odnosi się artykuł [1]

Chociaż oficjalnie zakończyła się zimna wojna, antykomunizm jest żywy i ma się dobrze we wszelkiego rodzaju dyskursach (krytycznych, historycznych i politycznych) mających duży wpływ zarówno na naukę, jak i zwykłych ludzi. Przez około trzy dekady komunizm funkcjonował jako wielki niewypowiedziany wróg w poststrukturalistycznej „wojnie przeciwko totalności”. Ataki na „logocentryzm” „zachodniego racjonalizmu” zwykle były nakierowane na burżuazyjne dziedzictwo Oświecenia, ale jeśli przyjrzeć się językowi tych ataków, Marks wydaje się być na celowniku tak samo jak Locke czy Rousseau.

Sformułowana jako krytyka „redukcjonizmu klasowego” w komentarzach opartych na „intersekcjonalności” modelu płci, rasy i klasy, a także na stosunku dyskursu do ideologii, ta antypatia do marksizmu przenika ostatnio do wód gruntowych kultury, tworząc silny i trwały wpływ nawet (a może szczególnie) na szkolnictwo, o którym się zakłada, że „wykroczyło poza teorię” i wróciło do «prawdziwych problemów». I chociaż wpływ tego anty-marksizmu jest w dużej mierze ograniczony do akademików, gdzie jest wyrażany w wysoce teoretycznym języku, to jednak rozprzestrzenia się w całym społeczeństwie poprzez dziennikarstwo i wypowiedzi publiczne intelektualistów z jednej strony, a studentów i magistrów z drugiej, ostatecznie zbliżając się do zimnowojennych opowieści o czerwonym autorytaryzmie, które zresztą nigdy nie zostały porzucone.

Od ładnych paru lat badam historię Trzeciej Międzynarodówki, a w szczególności – z pomocą rosyjskich uczonych z byłego ZSRR – zagłębiam się w to, co zostało opublikowane z byłych radzieckich tajnych archiwów. Odkryłem masowe dowody wskazujące, że niezwykła ilość kłamstwa jaka została wtłoczona – i nadal jest wtłaczana – w opisy komunistycznej historii i polityki, cieszy się to praktycznie niezachwianym zaufaniem w USA, zarówno wśród naukowców, jak i ogółu społeczeństwa.

Innymi słowy odkryłem, że fakty mogą być nie tylko fetyszyzowane i pozbawiane kontekstu, ale także zwyczajnie fałszywie przedstawiane. I takie przedstawianie (lub mówiąc wprost, takie kłamanie) może pozostać praktycznie niezauważone, pod warunkiem, że będzie zgodne z niesprawdzonymi, ale bardzo popularnymi poglądami na temat lewicowego redukcjonizmu i autorytaryzmu.

W naszym obecnym środowisku naukowym poststrukturalistyczne zamiłowanie do oderwanych fragmentów i antypatia do całości łączą się zatem płynnie z odziedziczonym dyskursem antykomunizmu. A obecna tendencja historyków do postrzegania „faktów” jako funkcji „dyskursów” – a zatem nie podlegających osądom prawdy lub fałszu – utrudnia jeszcze bardziej zadanie wyciągnięcia się z obecnej narracji i zmiany jej na inną. Niemniej jednak jestem zaangażowany w realizację tego zadania.

Chciałbym krótko zarysować niektóre z moich odkryć ujawniających lekceważenie, a nawet pogardę dla konkretów będącą podstawą niektórych z ostatnich antykomunistycznych badań – tak naprawdę pseudobadań – o Związku Radzieckim.

W swojej niedawnej i szeroko szanowanej biografii Stalina Robert Service, nauczyciel z Oksfordu, pisze że marszałek Michaił Tuchaczewski, aresztowany w maju 1937 r. pod zarzutem współpracy z niemieckimi i japońskimi wojskami w celu przeprowadzenia zamachu stanu w ZSRR, przyznał się już po dwóch dniach od aresztowania:

Tuchaczewski został zastrzelony 11 czerwca; podpisał zeznanie zakrwawioną ręką po straszliwym pobiciu. (349)

To stwierdzenie jest nie tylko fałszywe, ale celowo przekłamane. Na zeznaniach marszałka nie ma „krwawych odcisków palców” ani żadnych dowodów na to, że Tuchaczewski został pobity lub że w jakikolwiek sposób mu grożono. Ale ilu z jego czytelników jest w stanie to wiedzieć? [2]

Ten brak dążenia do obiektywizmu w badaniu i analizie źródeł i dowodów dotyczących historii ruchu komunistycznego w XX wieku jest przedmiotem moich badań i tematem mojego eseju. Chciałbym krótko przedstawić niektóre sprawy nad którymi pracowałem.

1. Referat Chruszczowa był kłamstwem

W dniu 26 lutego 1956 roku, na XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w Moskwie, Nikita Chruszczow wygłosił swoje słynne przemówienie „O kulcie jednostki i jego następstwach”. Pod względem konsekwencji jest to z pewnością najważniejsze przemówienie XX wieku, a może i wszechczasów. Przemówienie dało potężne uderzenie światowemu ruchowi komunistycznemu, po którym ten nigdy nie wyzdrowiał.

Studenci, dziennikarze, politolodzy i historycy nadal mówią o „ujawnieniach” Chruszczowa, „zdemaskowaniu” itp. „zbrodni” Stalina w tym przemówieniu. Ile osób wie, że każde tak zwane „ujawnienie” Chruszczowa wypowiedziane w tym przemówieniu było fałszywe? Nie „niektóre” czy „większość” – ale każde z nich? Spędziłem dużą część ostatnich kilku lat dokumentując ten fakt.

Te same „ujawnienia” Chruszczowa są podstawą, na której zbudowano późniejszą teorię marksistowską i komunistyczną, a także antykomunistyczną propagandę. I – powtórzę – wszystko jest fałszywe.

Nikt nie może wątpić, że Chruszczow i spółka z pewnością nienawidzili Stalina. Ale nie mogli wymyślić żadnej prawdziwej krytyki Stalina – to znaczy żadnej, którą odważyliby się wypowiedzieć na głos. Oznacza to, że za znaną „tajną mową” jest ukryta inna „tajna mowa”, która nigdy nie została wygłoszona i która stanowi prawdziwy powód ataku na Stalina. Po opis prawdziwych powodów, dla których Chruszczow i spółka nienawidzili Stalina, odsyłam do mojego dwuczęściowego artykułu w «Cultural Logic» z roku 2005, zatytułowanego „Stalin and the Struggle for Democratic Reform” (Stalin i walka o reformę demokratyczną). Napisałem także znacznie dłuższą monografię, w której przechodzę przez tak zwane „ujawnienia” wygłoszone przez Chruszczowa w tym przemówieniu – jest ich ponad 50. Udokumentowałem przy pomocy dowodów z niegdyś tajnych radzieckich archiwów, że praktycznie każde z nich jest fałszywe.

Jakie są implikacje dla naszego rozumienia historii ruchu komunistycznego, „faktycznie istniejącego socjalizmu”, czy teorii marksistowskiej? Wszystko musi zostać ponownie zbadane, ponownie przemyślane. Jeden z najlepszych amerykańskich badaczy okresu stalinowskiego w ZSRR, J. Arch Getty, nazwał badania historyczne przeprowadzone w okresie zimnej wojny „produktami propagandy”, „badaniami”, których nie ma sensu krytykować ani starać się poprawiać poszczególne części, ale trzeba wykonać od nowa. Zgadzam się z Gettym, ale dodam, że takie tendencyjne, politycznie naładowane i nieuczciwe „badania” są nadal produkowane.

2. Obiektywizm: przypadek procesów moskiewskich

W 1936, 1937 i 1938 r. odbyły się słynne publiczne procesy moskiewskie. Oskarżonymi było wielu czołowych bolszewików i współpracowników Lenina. Zostali oskarżeni o takie przestępstwa jak zabójstwo, sabotaż gospodarczy, planowanie zamachu stanu i morderstwa Stalina i innych, a także spiskowanie z armią niemiecką i japońską.

W tamtych czasach opinia na temat tych procesów była podzielona. Ale od czasów Chruszczowa powszechnie zakładano – to jest właściwe słowo – że oskarżeni byli niewinni, a ich zeznania w jakiś sposób wymuszone. W ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego rząd Gorbaczowa i partia komunistyczna faktycznie ogłosiły praktycznie wszystkich tych oskarżonych „zrehabilitowanymi” – co oznacza, że zostali uznani za niewinnych. Nie przedstawiono jednak dowodów ich niewinności. Członkowie komisji „rehabilitacyjnych” – materiały od nich zostały opublikowane w ciągu ostatnich 15 lat – martwili się o to.

W ciągu ostatnich kilku lat starałem się zebrać i przestudiować cały materiał z niegdyś tajnych archiwów, który został opublikowany i który dotyczy tych procesów. Opublikowano tylko bardzo niewielką część tego, co wiemy, że nadal istnieje. Jednak to pozwala – a raczej wymaga – całkowitego przemyślenia radzieckiej historii.

Lew Trocki był oskarżonym współspiskowcem in absentia w każdym z trzech procesów moskiewskich. Wielu oskarżonych posądzało Trockiego o współpracę z faszystami niemieckimi i japońskimi. Było to oskarżenie, które wielu uważało w tym czasie za mało wiarygodne, a sam Trocki z oburzeniem odrzucił.

Oskarżenia te – przeciwko oskarżonym w procesie moskiewskim i przeciwko Trockiemu – są przez wielu uważane za tak oburzające, że prawie nigdy nie są traktowane poważnie. Co więcej, nikt – o ile wiem – nie zadał sobie trudu przeszukania dokumentów z byłych archiwów radzieckich, aby zobaczyć, co tam jest. Starałem się to zrobić, dlatego chciałbym powiedzieć o tym kilka słów.

W dyskusji o winie lub niewinności oskarżonych w procesie moskiewskim dominuje brak obiektywizmu, a nawet próby bycia obiektywnym. Argumentowanie zniewagami, fałszerstwami, odrzucaniem, czy po prostu przyjmowaniem za pewnik tego, co powinno zostać udowodnione charakteryzuje tę dyskusję na wszystkich poziomach.

Jest to duży problem i poważne zagrożenie dla tych z nas, którzy przywiązani są tradycji marksistowskiej. Myślenie tego rodzaju wyklucza możliwość, że człowiek kiedykolwiek odkryje prawdę.

Marks i Engels napisali, że proletariat „nie ma nic do stracenia poza kajdanami”. W moim rozumieniu oznacza to, że my, którzy jesteśmy po stronie klasy robotniczej, nie powinniśmy obawiać się stawienia czoła prawdzie i wyciągania z niej wniosków, niezależnie od tego, jak bardzo ta prawda może wstrząsnąć naszymi „cennymi” z góry przyjętymi ideami.

Marks napisał także, że powinniśmy „wątpić we wszystko”. Jeśli to nie znaczy „kwestionuj swoje z góry przyjęte pomysły”, to nic nie znaczy.

Zasadniczą częścią obiektywizmu jest zebranie wszystkich dowodów, dokładne ich przestudiowanie, a następnie sprawdzenie, która hipoteza jest poparta przeważającą ilością dowodów. Jeśli kiedyś pojawią się nowe dowody, jesteś gotowy zmienić swoje wnioski.

Kwestia Trockiego i Niemców lub Japończyków jest tak dobra, jak każda inna do rozważenia, dlatego chciałbym trochę o tym porozmawiać.

Ogłaszanie czegoś od początku „absurdalnym” nie jest obiektywne. Nie różni się to od deklarowania, że coś od początku jest „pewne”. Musimy spojrzeć na dowody. Żadna obiektywna osoba nie odrzuci transkrypcji procesów. Wyznania domniemanych współspiskowców są dowodami – do obalenia lub potwierdzenia przez analizę lub dodatkowe dowody.

Poważne podejście do tego problemu może umykać większości studentów i badaczy. Ale nie umykało Trockiemu. Trocki mógł prowadzić spisek z Niemcami lub Japonią albo i nie. Był bardzo inteligentnym człowiekiem.

Nie oświadczył, że zarzuty są „absurdalne”, „szalone” itp. Wiedział, że gdyby to zrobił, obiektywne osoby nie tylko by mu nie uwierzyły, ale straciłyby dla niego szacunek i zastanawiały się, dlaczego nie bierze na poważnie zeznań procesowych. Dlatego zachęcał do ustanowienia „Komisji Deweya”, zeznawał, prosił swoich wyznawców, by zeznawali, zbierał zeznania z zagranicy i tak dalej.

Tak więc transkrypcje oraz dowody i zeznania z Komisji Deweya – wszystko to należy wziąć pod uwagę i zbadać.

I do końca ZSRR sprawy stały na tym etapie. Nie otrzymano żadnych dodatkowych dowodów, w ten czy inny sposób. Chruszczow, „Chruszczowowcy” tacy jak Roj Miedwiediew, Gorbaczow i „rehabilitanci” nigdy nie dostarczyli żadnych dowodów dotyczących kwestii Trockiego i Niemców/Japończyków.

Ale teraz, od czasu końca ZSRR, mamy więcej dowodów z byłych archiwów radzieckich. Oczywiście nie tak wiele, jak byśmy chcieli. Historycy nigdy nie są zadowoleni i zawsze chcą więcej i więcej dowodów! Niemniej jednak mamy teraz odrobinę więcej dowodów. A wszystkie one potwierdzają zarzut, że Trocki rzeczywiście spiskował z Niemcami/Japończykami.

W ciągu ostatniego roku badałem i opracowałem artykuł, w którym próbowałem zebrać wszystkie te dowody. Nie jest jeszcze gotowy do publikacji, ale mogę powiedzieć dwie rzeczy, ponieważ nie jest to tajemnicą:

* ogromna przewaga NOWYCH dowodów sugeruje, że Trocki był w rzeczywistości w kontakcie z Niemcami i Japończykami.

* nie ma „dymiącego pistoletu” (fraza oznaczająca najmocniejszy dowód). Chodzi o rozważenie poszlak z dowodów dostępnych dla badaczy. Jeśli dostępnych będzie więcej dowodów, obiektywny badacz będzie przygotowany do zmiany swoich wniosków, a nawet zmiany oglądu ogólnego.

Gdyby to była kwestia, którą nikt się nie przejmował ani nie miał z góry przyjętych pomysłów – coś do czego można by przystąpić z bezstronnością jaką sędziowie powinni mieć i bardzo często naprawdę mają w sprawie, do której rozstrzygnięcia są upoważnieni – tam po prostu nie byłoby żadnych kontrowersji. Trocki zostałby uznany za winnego, ponieważ dowody są „ponad uzasadnioną wątpliwość”. Nie bez absolutnie żadnych wątpliwości; nie „pewne” – w końcu ile tematów w historii jest „pewnych”? Mimo to dowody, które mamy przeciwko Trockiemu znacznie przewyższają wszelkie dowody jego niewinności i z pewnością przewyższają jego własne zaprzeczenia.

Podczas badań zmieniłem zdanie. Miałem co do tego wątpliwości – czyli otwarty umysł na to. Ile kosztuje mnie powiedzenie: „Stalin lub Jeżow wrobił Trockiego”? Nic! Byłem więc przygotowany, aby się upewnić że tak było. Ale zamiast tego znalazłem coś przeciwnego. To samo znalazłby każdy obiektywny uczeń, który by zbadał dostępne obecnie dowody. [3]

Nawiasem mówiąc, zrobiłem to samo w odniesieniu do Bucharina. Znakiem rozpoznawczym antykomunizmu czy to liberalnego, konserwatywnego, rosyjskiego, zachodniego itp. jest pogląd że Nikołaj Bucharin, który się przyznał i został skazany w procesie moskiewskim w 1938 r., był tak naprawdę niewinny. Rubaszow, bohater „Ciemności w południe” Artura Koestlera, który przyznaje się z „lojalności wobec partii”, był oparty na Bucharinie. Jednak ogromna przewaga dowodów które mamy teraz, sugeruje, że Bucharin był winny dokładnie tego, do czego się przyznał zarówno przed, jak i podczas procesu. Nie wolno o tym mówić, jest to tabu. Ale tak jest.

Czy to – dowody i ich obiektywne badanie – zmieni czyjeś zdanie? Dwie sprawy:

* „Zmiana zdania” nie jest moim zmartwieniem. Praca naukowca jest naukowa. Zbierz dowody; przestudiuj je uważnie; wyciągnij wnioski. Bądź obiektywny. Postępuj zgodnie z dowodami i logiką i „pozwól żetonom spaść tam, gdzie mogą”. “Powiedz prawdę i zmiataj!” („Tell the truth and run” – tytuł autobiografii demaskatorskiego dziennikarza George’a Seldesa).

* Wiele osób jest zdolnych do bycia obiektywnymi. Rozmawiam z wieloma młodszymi ludźmi, którzy widzą okropieństwa kapitalizmu. Chcą zmienić świat – to dobrze! Widzą, że spuścizna ruchu komunistycznego musi być badana, ale badana krytycznie. Chcą być obiektywni, ponieważ widzą – wyraźniej niż wielu z mojego własnego pokolenia – że obiektywność, prawda, jest JEDYNYM krokiem naprzód dla klasy robotniczej. Ja też tak myślę.

Ale są tacy, którzy po prostu nie są w stanie zakwestionować swoich długo utrzymywanych uprzedzeń. Ludzie, którzy są oddani czemuś – trockizm, antykomunizm, kapitalizm, anarchizm, socjaldemokracja – to dla nich znaczy więcej niż obiektywność. Nie zamierzają zmieniać zdania tylko dlatego, że dowody wskazują, że powinni. Nie mogę się o nich martwić.

Podobnie jak średniowieczni marynarze, których mapy były bardziej wyobraźnią niż faktem, zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez kanoniczną wizję historii ZSRR, która jest głównie fałszywa. Proces odkrywania prawdziwej historii pierwszego na świecie eksperymentu socjalistycznego dopiero się rozpoczął. Uważam, że ma to ogromne znaczenie dla historii ruchu komunistycznego, dla przyszłości projektu marksistowskiego i dla przyszłości społeczeństwa ludzkiego.


[1] Polecam zainteresowanemu czytelnikowi dołączoną do tego eseju listę prac badawczych o Związku Radzieckim w epoce Stalina.

[2] Według komisji z czasów Chruszczowa znaki na jednym z zeznań Tuchaczewskiego to krew. Nawet jeśli to prawda i nawet jeśli jest to krew Tuchaczewskiego – nie zostało to ustalone – rzut oka na nich pokazuje, że nie są to „odciski palców”. Nie ma żadnych dowodów na to, że Tuchaczewski został „pobity” lub fizycznie wykorzystany w jakikolwiek sposób. Plamy można zobaczyć na stronie http://images.izvestia.ru/lenta/35492.jpg

[3] Przygotowuję badania dowodów w sprawie Trockiego i Nikołaja Bucharina oraz, wraz z rosyjskim kolegą, wydanie dotychczas nieopublikowanego i niedostępnego zeznania Bucharina z 2 czerwca 1937 r.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o