Artykuł

Dlaczego zostałem komunistą? – Tow. wKomunizmie24

Urodziłem się w podlaskiej rodzinie; patriotycznej i katolickiej. O ile jednak nigdy nie czułem potrzeby przeżyć transcendentalnych i wraz z zakończeniem przymusu w uczestnictwie w mszach, czyli po bierzmowaniu odciąłem się od kościoła, pozostałem jednak patriotą. Okres młodzieńczy był anarchistyczny – od około 14 roku życia uważałem się za anarchistę totalnego tzn. bezprzymiotnikowego. Uważałem wówczas, że naród powinien odrzucić państwo i instytucje które z nim były związane, czyli z racji na wiek – szkołę i kościół. Potem pod wpływem kontaktu z konserwatystami odrzuciłem te poglądy uznając, że świat anarchistyczny oparty na totalnej negacji nie przyniósłby niczego innego niż zapaść ekonomiczną i umysłową.

Jednak duch buntu pozostał ze mną. Widząc nasilającą się w Polsce antykomunistyczną schizofrenię, walkę z lewactwem itp. zacząłem się tym tematem interesować i próbować wyjaśnić o co faktycznie chodzi. Kiedy spotkałem się z materiałami Krzysztofa Karonia, który próbuje uchodzić za znawcę Marksa, ów duch buntu skusił mnie do tego żeby sprawdzić te materiały, o których tyle mówi, żeby sięgnąć ad fontes. Rozwarło to przede mną ocean zakłamania, manipulacji i oszustw wtłaczanych ludziom każdego dnia. Pojąłem wówczas, że w Polsce mamy „terror poprawności politycznej”, ale to nie jest poprawność anglosaska odnosząca się do kolonialnego dziedzictwa. Polska poprawność polityczna to nienawiść do władzy ludowej, do gospodarki socjalistycznej, do marksizmu, do rygoru pracy w celu ogólnospołecznym.

Po zrozumieniu tego próbowałem i nadal próbuję ludziom wyjaśniać, że są manipulowani w celach egoistycznego zysku przez garstkę wodzirejów. Turbolechita sprzedaje swoje książki o wielkiej Lechii mówiąc, że jest to obrona przed „komunistyczną edukacją uznającą Mieszka za pierwszego księcia”, mecenas Michalkiewicz neguje zmiany klimatyczne „bo mówią o nich naukowcy, a przecież w ZSRR też byli naukowcy”, poseł Braun chce koronować Jezusa na króla Polski bo to obroni ją przed komuną itp. Ten ocean bredni wylewa się non stop. Jest on w „dobrym smaku”. Pod hasłem demokratyzacji po 89 odebrano ludziom prawo do odwołania posła…

Swoją walkę o prawdę rozpocząłem jednak nie jako socjalista. Po prostu młodzieńcza wola uczciwości, szacunku do przeszłości kierowała mnie do tego żeby w rozmowach wyjaśniać ludziom, że to jest manipulacją, a to jest kłamstwem. Ludzie zaś na próby ich uświadomienia reagowali pianą na ustach. Dla nich prawda była obrzydliwa i godziła w ich wizję świata, nazywali mnie za to „żydem, komuchem, bolszewikiem, platformersem (?) itp.”. Chęć naprawy świata kierowała mnie w kierunku zainteresowań historycznych; jakim rozczarowaniem było gdy odkryłem, że historycy to najbardziej sfanatyzowani antykomuniści! Ludzie, którzy w teorii przynajmniej powinni dostrzec historyczną rolę manifestu PKWN, zakończenia tysiąca lat ciemnoty klerykalno-obszarniczej, zamiast tego plują nienawiścią.

Trzeba zrozumieć, że antykomunizm to choroba polegająca na pewnym dwójmyśleniu. Wobec PRL tacy ludzie stawiają żądania kompletnie niemiarodajne i absurdalne. Notorycznie na przykład spotykam się z zarzutem, że członkowie rządu mieli lepszy status majątkowy niż reszta ludności… chciałoby się rzec: dobrze, że dzisiaj już takich różnic nie ma! Problem jest taki, że dzisiaj te różnice są kilkadziesiąt razy większe niż w PRL i ciągle rosną jak i ogólne rozwarstwienie.

Równocześnie do wzrastania mojego obrzydzenia wobec polskiego przemysłu antykomunizmu wzrastało we mnie wyczucie na relacje pracy. Na jałowość konsumeryzmu, na bzdurność anarchii produkcji, na bezsens dystrybucji rynkowej. Uświadomiłem sobie, że Polska rynkowa to Polska rzucona na żer kilku wielkich gospodarek światowych. Widzimy dzisiaj podobne sytuacje jak w latach 30. XX wieku, gdy w Polsce zamykano tartaki, bo finansjera na Wall Street przesadziła ze spekulacją. A to w białostockich aptekach nie ma leków, bo rząd ChRL zamknął fabrykę, a to firmy bankrutują bo RFN ograniczyło import i tym podobne. To dzieje się non stop. Gospodarka rynkowa to brak wpływu na cokolwiek i wieczna wegetacja z nadzieją, że wielcy tego świata nami się nie zainteresują, a los się do nas uśmiechnie i spadną ochłapy z pańskiego stołu.

Podobne zresztą nadzieje widać na poziomie jednostkowym. Ludzie obecnie domagają się żeby nikt się nimi nie interesował, ćpun chce mieć wolność narkotyzowania się, przedsiębiorca chce mieć wolność łamania BHP, rodzice chcą mieć wolność bicia dzieci, a księża chcą mieć wolność wyprowadzania pieniędzy do Watykanu. Każdy gardłuje o wolności, Polska truje się od liberalizmu, od pragnienia żeby każdy sobie wpełznął pod kamień i tam rzepkę skrobał. Jest to etyka liberalna, indywidualistyczna. Jest to etyka robacka.

Jako anarchista też taką etykę reprezentowałem, a jednak mi się odmieniło. Dojrzałem, że droga wiedzie w stronę przeciwną, że to nie ucieczka lecz walka jest słuszna, metamorfoza z przedmiotu w podmiot, zarówno w wymiarze jednostkowym jak i ogólnopaństwowym. Wielkie momenty historyczne w Polsce nie były apologią warcholstwa i samowolki, ale wręcz przeciwnie. Były to okresy wzmacniania państwa, centralizacji i inwestycji państwowych. Czy to Kazimierz Wielki, czy Drucki-Lubecki, na swój miałki sposób Eugeniusz Kwiatkowski i ostatecznie, a zarazem najbardziej skutecznie – Bolesław Bierut.

Każdy wyznawca etyki indywidualistycznej mówi, że wolność pierwszego kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego. A jednak taki pogląd jest moim zdaniem obrzydliwy. Nawiązując do tradycji liberalnej pokażę to na przykładzie ziemi: mamy dwa gospodarstwa, jedno ma dużo ziemi, ale gospodarzy tam małżeństwo bezpłodnych starców, zaś obok mamy małe gospodarstwo z młodym małżeństwem które się rozmnaża. Dlaczego ci rozwijający się, żyjący, kochający, wzrastający mają być ograniczani przez „wolność drugiego”, dlaczego mają być skazani na wegetację przez „prawo” innych do wegetacji? Pytam: skoro jedno ograniczenie wolności uznaje każdy, to dlaczego nie uznać ograniczenia wolności w celu wzmocnienia sił wytwórczych, w celu rozwoju ludzkości, w celu usprawnienia państwa? Po co składać wolność na ołtarzu wegetacji, skoro jest tyle innych, sensowniejszych ołtarzy? Dlaczego mamy uważać, że wyzwolenie następuje wskutek wegetacji, a nie wskutek wzrostu sił wytwórczych i przemiany człowieka w pana świata?

Zarówno więc znajomość dziejów naszego kraju, jak i poglądy etyczne nakazały mi zrzec się egoizmu w ekonomii i polityce. W dziejach Europy prawie każdą zbrodnię motywowano wolnością, a ile motywowano rygorem, godnością i pracą? Żadnej.

Ostatecznie nie widzę przeciwwskazań żeby nazywać się komunistą. Dla mnie komunizm to walka o prawdę,  o odrzucenie kłamstw, postrzegam to jako elementy składowe wzrastania ludzkości; ekonomikę również postrzegam w tych kategoriach. Wyrugujmy zabobony w historii, ale też i w ekonomii – skończymy z mitem złego PRL; tak samo skończmy z fałszem skuteczności małego biznesu, z obłudą uczciwych milionerów, z wychwalaniem wielkiego wyzysku za małe pieniądze i kultem januszerstwa. Rozprawę z kłamstwami – to nazywam komunizmem.

Zbyt wiele widziałem głupoty popełnianej w imię obalania komuny, zbyt wiele widziałem terroru psychologicznego w imię antykomunizmu, żeby dłużej się przejmować obelgami i całą tą nagonką i straszeniem konstytucją. Skoro miałkie umysły potrzebują podzielenia ludzkości na „złą komunę/neomarksizm/bolszewizm” i „dobrych synów i córki JP2 i Jarosława zawsze dziewicy”, to niech dzielą. Ja będę w obozie zwycięskim, w obozie postępu i demokracji.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ZergKaz Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaz
Gość
Kaz

Inspirujący manifest intelektualnej niepodległości. Brawo!

Przygnębiające jest jednak to, że mój komentarz jest tu pierwszym komentarzem (jeżeli w ogóle zostanie zaakceptowany). Dążenie do prawdy zawsze było również moją naczelną zasadą życiową, nawet kosztem strat finansowych i utratą kariery akademickiej. Ale wszelka inna opcja jest nie do przyjęcia.

Szkoda, że autor używa pseudonimu. Czyż w Polsce panuje obecnie aż tak wielki terror poprawności politycznej?

Zerg
Gość
Zerg

Gdzie poznikały komentarze? Staram sie na bieżąco je moderować wedle swojego czasu