Artykuł

Komentarz tygodnia: Covid bez zmian

Przez ostatni tydzień mieliśmy właściwie codziennie nowy rekord pod względem zachorowań. Zarówno jeśli chodzi o liczby globalne, jak i w samej Polsce. Jednocześnie temat całkowicie stracił swoją sensacyjną wartość, więc już w mediach przycichło.

Warto przy tej okazji powtórzyć coś, co mnie wydawało się oczywiste od dawna, a jednak wielu ludzi zarówno z lewa jak i prawa dało się złapać na burżuazyjne zagrywki rządu. Teraz kiedy zachorowań jest najwięcej i wiele wskazuje, że ta liczba będzie rosnąć, już ograniczeń nie ma. A co jest w zamian? W zamian są antypracownicze ustawy i przelewanie publicznych środków na konta prywaciarzy. Ale jakby co to pamiętajcie, że „PiS to komuniści z krzyżem w zębach” – jak to woła poseł Berkowicz.

Partie burżuazyjne wprowadziły chwilowe ograniczenia po to żeby mieć łatwe wytłumaczenie dlaczego rasie panów w marynarkach należą, no po prostu należą się publiczne pieniądze. I wszyscy dali się na to nabrać! No skoro rząd ograniczył prowadzenie firmy, to przecież to oczywiste że ma teraz ona dostać publiczne pieniądze” – mówią wolnorynkokretyni; a gdzie podziały się slogany, że „rząd nie ma własnych pieniędzy” i „żeby dać 500 trzeba zabrać 700”?

Zero refleksji.

Oczywiście nie sądzę, że prawicowy rząd od początku sobie zaplanował wprowadzenie chwilowych ograniczeń, żeby potem mieć uzasadnienie dla sprywatyzowania ogromnych kwot z zasobów publicznych. Raczej nazwałbym to dość logicznym ciągiem przyczynowo-skutkowym po przyjęciu pro-burżuazyjnego punktu widzenia.

Na tym tle pojawia się ponownie problem wyrobienia ideowego. A to z racji, że również tzw. lewica z dobrego domu, również dała się na to nabrać.

Jakiś czas temu gdy pisałem z jednym komunistą z Hiszpanii, zadałem mu pytanie o tamtejszą lewicę. Potrafił on wymienić wiele partii socjaldemokratycznych zarówno ogólnych jak i krajowych (Katalonia, Andaluzja itd.), jak i wiele partii komunistycznych. Następne moje pytanie dotyczyło tego jak ma się sprawa z poglądami na gospodarkę centralnie planowaną w Hiszpanii, czy są jacyś opowiadający się za tym ekonomiści lub partie. W odpowiedzi otrzymałem już tylko „xd”.

Ta przypowieść pokazuje, że zagadnienie pracy ideowej jest podstawową kwestią. Można mieć w rządzie samych ludzi z takiej Lewicy Razem, a jednocześnie pracować na Janusza 24/7, męczyć się z anarchią produkcji i spekulacją. Brak rewolucyjnej teorii oznacza brak rewolucyjnej praktyki i fundamentalną niezdolność do zniesienia kapitalizmu.

Oprócz tego mieliśmy znowu szopkę związaną z rocznicą powstania warszawskiego. Nie obyło się od dużej dawki faszyzmu serwowanej nam w otoczce „no przecież ludzie z ONR walczyli w powstaniu”. Jest to prawda, ale tak samo w powstaniu walczyli żołnierze LWP i członkowie Armii Ludowej. Jednak nie sądzę żeby to jakoś ocieplało wizerunek komunistów w Polsce czy mogło sprawić, że czerwony sztandar spotkałby się z powszechną akceptacją ze strony „znawców historii z Łupaszką na koszulce”.

Tworzenie z tej tragedii festynu dla gawiedzi, bezrefleksyjne radowanie się z wykorzystywania dzieci dla celów militarnych (szare szeregi), czy w końcu wychwalanie szaleństwa dowództwa i obwinianie ZSRR o to, że miasto zostało zniszczone, bo ci nie wjechali czołgami, miotaczami ognia i haubicami w sam środek zamieszkanego miasta na pełnej (…) to kolejne objawy antykomunistycznego szaleństwa.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments