Artykuł

Zwycięstwo Łukaszenki i postawy polityków Lewicy

W dniu 10.08.2020 został ogłoszony wynik wyborów na Białorusi. Prezydentem ponownie wybrany został Aleksander Łukaszenka. Jest to polityk, który sprawuje władzę od 1994 roku. Popularność przyniosło mu zatrzymanie masowej prywatyzacji i częściowe wycofanie reform rynkowych jakie zaczęto wprowadzać na Białorusi po rozpadzie ZSRR. Przed rozpadem ZSRR Łukaszenka należał do Komunistycznej Partii Białorusi. W pierwszych wyborach w jakich startował na urząd prezydenta uzyskał 80% głosów w drugiej turze. Obejmował on rządy w czasie głębokiej zapaści gospodarczej. Podobną przewagą pokonał on w tym roku Swietłanę Tichanowską – żonę przedsiębiorcy działającego w ramach prozachodniej opozycji.

System gospodarczy Białorusi można określić jako kapitalizm państwowy. W kraju panuje gospodarka wielosektorowa, przy czym na sektor państwowy przypada blisko 40% zatrudnionych. Istnieją silne restrykcje i polityka ochrony przed kapitałem zagranicznym, na który obecne władze patrzą niezbyt przychylenie rozumiejąc, że wartość wytworzona przez białoruskich pracowników w przedsiębiorstwach zagranicznych będzie wypływać z kraju. Mimo to wielu inwestorów kapitalistycznych stara się o dostęp do białoruskiego rynku. Rząd przeznacza znaczne środki na usługi publiczne takie jak edukacja i ochrona zdrowia. Białoruś jest z krajów byłego ZSRR najbardziej zbliżona do modelu państwa opiekuńczego. Dodatkowo kraj ten realizuje politykę pełnego zatrudnienia utrzymując bezrobocie oscylujące około 1%. Łukaszenka w swej polityce gospodarczej kieruje się ideami klasycznej socjaldemokracji (od których odeszły europejskie partie socjaldemokratyczne).

Wydawałoby się, że mimo wszystko politycy socjaldemokracji powinni się przychylnie odnosić do jego rządów chroniących elementy socjalne i dążenie do niezależności od globalnych korporacji… no niestety tak nie jest.

Już w czerwcu wystawiony przez Lewicę kandydat na prezydenta RP Robert Biedroń wyrażał poparcie dla opozycji skupiającej środowiska neoliberalne i białoruskich narodowców. Niedługo później partia Razem opublikowała wpis z poparciem dla opozycji okraszony grafiką z biało-czerwono-białą flagą wykorzystywaną przez białoruską prawicę. Flaga ta była oficjalną flagą Białorusi w latach 1991-1995, czyli w czasach zapaści neoliberalnej. Oprócz tego była ona używana w czasie II wojny światowej przez ugrupowania kolaborujące z hitlerowcami.Właśnie dlatego została ona odrzucona w referendum zorganizowanym przez Łukaszenkę i zastąpiona flagą nawiązująca do flagi darzonej nostalgią Białoruskiej SRR.

Następnie poparcia kandydatce białoruskiej prawicy udzieliły posłanki klubu parlamentarnego Lewicy. Flagę białoruskich prawicowców wstawił sobie na zdjęcie także sekretarz SLD Marcin Kulasek. Wyrazili oni także poparcie dla nałożenia sankcji przeciw Białorusi. Posłowie klubu Lewicy powielają niesprawdzoną i podawaną przez opozycję informację o sfałszowaniu wyborów.

Tezę o tym jakoby zwycięstwo Łukaszenki było wynikiem fałszerstwa poddaje w wątpliwość nawet słynący z wrogiego stosunku do prezydenta Białorusi doktor Marek Migalski.

Żyjący na wysokim poziomie materialnym a jednocześnie pozbawieni wyobraźni posłowie nie są w stanie pojąć, że na Białorusi NIE toczy się walka o to czy Białoruś będzie demokratyczna czy autorytarna, ale o to czy będzie ona neoliberalna i neokolonialna czy socjalna i w miarę możliwości suwerenna gospodarczo. Tu stawką nie są jakieś metafizyczne, wyższe wartości takie jak prawo do zgromadzeń i swobody mediów ale sprawy bytowe takie jak emerytury i miejsca pracy.

Na profilu klubu Lewicy pojawił się również komentarz, w którym padają złowieszcze słowa:

Jako Polska odegraliśmy bardzo dużą rolę wzmacniania demokracji na Ukrainie, a teraz przyszedł czas na Białoruś!

Co przyniosło to „wzmacnianie demokracji na Ukrainie”? Załamanie i tak będącego w opłakanym stanie systemu emerytalnego, masową migrację i poniewierkę milionów Ukraińców, wyprzedaż ukraińskiej ziemi i przedsiębiorstw kapitałowi zagranicznemu, kolosalne zadłużenie zagraniczne przez które ukraiński podatnik finansuje globalne instytucje lichwiarskie, wojnę domową, bezkarność skrajnie prawicowych bojówek, konflikt terytorialny z Rosją, ograniczanie praw mniejszości narodowych.

Żeby nie było, że tylko narzekamy na polską socjaldemokrację – oddamy sprawiedliwość jej pozaparlamentarnym działaczom. Stanowisko klubu Lewicy spotkało się z krytyką przewodniczącego SLD w Rzeszowie:

Oprócz tego Rozumem i Godnością Człowieka wykazała się będąca członkiem zarządu Federacji Młodych Socjaldemokratów Justyna Klimasara pisząc:

Liczni panowie posłowie i panie posłanki pozostali jednak głusi na głosy rozsądku dochodzące spoza klubu parlamentarnego wzajemnej adoracji. Ci sami posłowie, którzy potępiają Łukaszenkę za autorytaryzm sami przyjmują dyktatorską postawę mając w głębokim poważaniu głosy mas partyjnych, na których plecach załatwili sobie diety poselskie.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kaz Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaz
Gość
Kaz

Według Democracy Index, Polska obecnie spadła na dalekie miejsce, 57, pod względem jakości systemu demokratycznego. Inaczej mówiąc, nie liczymy się w ogóle jako państwo demokratyczne, które ma cokolwiek do zaoferowania innym krajom, które chciałyby ulepszyć swoje rządy demokratyczne.
Czyli ci polscy politycy (prawie wszyscy), którzy ciągle sadzą, że Polska stała się przykładową demokracją to typowi polscy mitomani, zagubieni w swoich mrzonkach o mitycznej wielkości polskiego państwa. Niech sobie tak marzą. 56 państw, które ma lepszy system demokratyczny niż Polska, nie potrzebuje lekcji od polskich polityków.