Artykuł

O wielkim kryzysie

W 1929 światowy kapitalizm się załamał. Zwykły człowiek zauważył, że nie jest to taki dobry system, jak go przekonywano. O wielkim kryzysie słyszał chyba każdy. Powiedzmy o nim coś więcej.

Czarny czwartek i jego skutki

Zacznijmy od informacji powszechnie znanych, ogólnych. W USA rosła bańka spekulacyjna. Rosnące ceny akcji spowodowały podniesienie wartości aktywów należących do inwestorów giełdowych. Banki udzieliły wielu kredytów pod zastaw przewartościowanych akcji. Za pożyczki inwestorzy kupowali kolejne akcje. Wiele spółek, których akcje notowały ogromny wzrost, było w rzeczywistości nic nie wartych i prowadziło niepewne interesy. W końcu liczba nowych inwestorów wchodzących na giełdę okazała się niewystarczająca do podtrzymania wzrostu cen akcji. 24 października 1929 roku rozpoczęła się gwałtowna wyprzedaż. Im bardziej ceny spadały, tym więcej osób pozbywało się akcji. Wszyscy chcieli sprzedać udziały, wiedząc, że za chwilę stracą one wartość. W panice sprzedawano również akcje spółek o pewnych fundamentach. Obrócono tamtego dnia 13 milionami akcji, a w ciągu następnych kilku liczba ta doszła do 30 milionów. Wartość większości udziałów spadła praktycznie do zera. Inwestorzy stracili wszystko, a ci, którzy wzięli kredyty, zbankrutowali. Dłużników było tak wielu, że banki utraciły dużą część wkładów ludności. Wiele z nich ogłosiło też bankructwo. Rozpoczęła się spirala zadłużenia. Rozprzestrzeniło się to na wszystkie kapitalistyczne kraje. Masa ludzi na całym świecie straciła pracę. Bezrobocie w USA wyniosło 23% ,w Niemczech przekroczyło 30%, a w sanacyjnej Polsce sięgnęło 43%. Produkcja przemysłowa spadła w wielu krajach, w tym Stanach Zjednoczonych czy II RP o ponad 50%, wolumen handlu światowego zmalał z 3 mld (ówczesnych) dolarów w 1929 do mniej niż 1 mld w 1933, ceny upraw spadły o około 60%, a w latach 1929-1932 światowy PKB spadł o 1. Amerykańskie pensje obcięto o 43%. Sytuacja polepszyła się w 1933, choć w niektórych regionach trwała do końca lat 30. Co istotne, jedynie w ZSRR kryzysu nie było. Podczas gdy kapitalistyczne kraje zmagały się z kolejnym kryzysem nadprodukcji, nieodłącznym elementem kapitalizmu, Związek Radziecki rozwijał się prężnie.

Stany Zjednoczone

Jak dokładnie wyglądał w USA wielki krach? Już pierwsze dni kryzysu doprowadziły do bezdomności 600 tys. Amerykanów. Ford i GM mocno obniżyły pensje pracowników. Liczba wędrownych pracowników, pozbawionych pracy i dachu nad głową, tzw. hobo, wyniosła 700 tys., z czego 200 tys. dzieci, którym rodzice nie byli w stanie zapewnić opieki i wyżywienia, a ostatecznie wielu skończyło jako chorobliwe i niedożywione. Zdesperowani szli szklakiem kolei lub wsiadali do przypadkowych pociągów towarowych. Będące wśród nich kobiety często musiały się trudnić prostytucją i często doświadczały gwałtów. Dzietność malała, spadła o 20%, rosła za to liczba samobójstw, które w czasie wielkiego kryzysu popełniło 40 tys. osób. Rósł też agresywny antysemityzm. W amerykańskim śnie ludzi bez godnego mieszkaniach, w łachmanach i głodujących, co przyznał sam Roosevelt, czyli „starych biednych”, była 1/3 narodu amerykańskiego. Tymczasem w ZSRR szybko i skutecznie likwidowano właśnie takie zjawiska. W USA powszechny stawał się też przemyt alkoholu, narkotyki, rozboje i hazard. Mafia bardzo dobrze umiała wykorzystać sytuację. Zasadniczo działalność przestępcza była wtedy opłacalna, toteż stała się powszechna i wielu Amerykanów uciekło się do niej, co zaskutkowało wieloma napadami na banki i zabójstwami na zlecenie. Wzrosła również korupcja wśród służb. Częściej sięgano po narkotyki i alkohol w związku z prężną działalnością mafii, która dzięki kryzysowi i bezradności władz mogła nimi handlować. Ludzie nie mogli liczyć na swoich zatrudniających czy rząd, a więc inicjatywę przejęła mafia, co objawiało się takimi rzeczami jak Al Capone karmiący i dający ubrania biedakom. Społeczeństwo amerykańskie popadło w totalną patologię dzięki kryzysowi, a więc dzięki gospodarce rynkowej. Panowało bezprawie, czego przykładem jest porwanie i zabójstwo syna pioniera lotnictwa Charlesa Lindbergha. Nie brakowało strajków, demonstracji, ale i kolejek. Zwolennicy kapitalizmu krytykują gospodarki socjalistyczne za kolejki właśnie, a w największym mocarstwie kapitalistycznym były one codziennością, czymś normalnym. Poniżej progu ubóstwa żyły miliony. Słynne zdjęcie „Migrującej Madonny” wygląda tak, jakby powstało gdzieś w 3 świecie, ale zrobiono je w USA.

Polska

Sanacyjna II RP mocno odczuła skutki kryzysu. Mocno odczuła to wieś, gdzie zarobki gospodarzy spadły nawet o 96%. Wśród stanowiących duży odsetek społeczeństwa chłopów obuwie stało się rarytasem. Sytuacji nie ułatwiały ciążące podatki. W efekcie obciążenia te z roku na rok miały coraz większy udział w ogólnych wydatkach pracujących na roli. W latach 1928-1929 na jeden hektar wynosiły one 12,9%, by cztery lata później sięgnąć nawet 26%. Chłopi nie mogli liczyć na państwo. Mieli poważny problem ze spłacaniem podatków i często popadali w ogromne długi. Był przypadek, gdzie chłop nie mógł się z nimi uporać i musiał oddać krowę. Sytuację pogorszyło rozwarcie nożyc cenowych. Jerzy Michałowski w 1935 napisał: „Cukier na wsi nie istnieje. Większość dzieci nie widziała go nawet nigdy, chyba w formie cukierków na odpustach. Sól spożywa się obecnie szarą, nieraz nawet czerwoną bydlęcą. Na wiosnę w okresie przednówka z braku gotówki nawet na te gatunki stosuje się kilkakrotne gotowanie ziemniaków w tej samej osolonej wodzie. Poza tym niektórzy chłopi wygotowują beczki po śledziach i tak otrzymany wywar dodają „do smaku”.” Rarytasem były też mleko i jajka, a także zapałki. Ci, których było jeszcze stać na zakup pojedynczych zapałek, dzielili je na dwie a nawet cztery części. W przypadku biedniejszych gospodarzy według Michałowskiego sytuacja wyglądała tak: „rozpalanie ognia odbywa się dzięki uprzejmości sąsiedzkiej: wczesnym rankiem raz po raz widać przebiegające przez drogę gospodynie z płonącymi drzazgami”. Tak jak w USA ludzie żyli w łachmanach. Dzieci były „zawiązywane na cały dzień po szyję do worków z sieczką, gdyż bez ubrania zamarzłyby w zimnej, nieopalonej izbie”. Niektórych chłopów nie było stać na zakup węgla czy nawet drewna. I na wsi, i w mieście dominowała powszechna niepewność jutra. Kontrastuje to z PRLem, w którym takowej nie było. Fragment pamiętnika jednego z mieszkańców Dąbrowy Górniczej: „Czwartek 17 września [1931]. Udało mi się spieniężyć kilka rzeczy z lepszych czasów. Jest to zegarek, palto, garnitur i gramofon. Część pieniędzy powędrowało na mieszkanie zaległe od kilku miesięcy. (…) Poniedziałek 19 października. Sprzedałem łóżko żelazne i żakiet. W domu za to jest ciepło, bo kupiłem dwa korce węgla i trochę będzie na życie”. W zajęciach bezrobotnych dominowały zajęcia dorywcze, takie jak „zrobienie klucza, wstawienie szyby, malowanie ścian, wypiek ciastek i pieczywa, fotografowanie, sprzedaż kwiatów, cukierków, galanterii […]. Pomimo długiej litanii jest to zaledwie drobna cząstka zajęć dorywczych”. Ważną rolę odgrywały społeczne organizacje zajmujące się opieką nad biednymi.” W miastach także powszechne były długi.

Niemcy

Niemcy skutki kryzysu odczuły wyjątkowo mocno. Banki nie wypłacały zachowanych przez nielicznych oszczędności. Rezerwy złota w banku centralnym spadły o 85% i Niemcy znalazły się na granicy bankructwa. Szalało bezrobocie. W latach 1929-1932 produkcja przemysłowa Niemiec spadła o ok. 40%, obroty handlu zagranicznego o ok. 60%, wydobycie rud żelaza o ok. 70%, a produkcja stoczniowa nawet o ok. 80%. Rezerwy złota stopniały z 2,39 mld marek do 1,36 mld marek. Skrajnie niedożywieni ludzie niemal tak, jak obecnie w państwach 3 świata. Centralnym punktem jest tu skutek tego – dojście nazistów do władzy, które skończyło się największym ludobójstwem w historii i najkrwawszą wojną.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o