Artykuł

Czy mamy przepraszać?

Obowiązkowym punktem rozmowy z naszymi przeciwnikami jest wspomnienie o „X milionów ofiar”. Ma to nas rzekomo zdemaskować jako morderców, jako skompromitowany pogląd itp. Nasz oponent oczekuje od nas kapitulacji i przeprosin abstrakcyjnych „milionów ofiar”. Jednak czy taki zarzut ma sens?

No więc, jak wiecie, było coś takiego jak głód w Bengalu. Był to bezsprzecznie głód wywołany przez człowieka, a dokładnie – polityków partii konserwatywnej. Pochłonął on kilka milionów, był objęty cenzurą, tereny głodowe odcięto od świata itp.

Churchill na wieści o głodzie uznał to za karę za nadmierny rozród hindusów.

Należy tutaj zauważyć, że nawet w najbardziej psychopatycznych pracach antykomunistów nie przeczytamy o Stalinie mówiącego o Ukraińcach że „mają sobie karę za nadmierny rozród”. Tymczasem u prawaków nie dość że tak mówiono, to nawet dzisiaj głody w Kenii, czy Somalii kwituje się jako karę za rozmnażanie się i „są sobie sami winni”.

I teraz, czy ten głód ostatecznie „zmasakrował” prawicę? Czy konserwy całego świata targane moralnymi dylematami i współczuciem dla ofiar samorozwiązały swoje partie, albo ewentualnie zostały zdelegalizowane za ludobójczą ideologię? Oczywiście, że nic takiego nie nastąpiło.

Ktoś oczywiście mógłby zarzucić, że przecież oskarżam polską prawicę o zbrodnię prawicy angielskiej. Owszem, ale jeżeli ktoś nie uznaje międzynarodowego powinowactwa to tym bardziej oskarżanie nas o jakieś niedożywienie wywołane suszą i rdzą roślinną w Ukrainie czy w Chinach przestaje być sensowne.

Ktoś może zawołać, że tu chodzi o liczby!

Ale nawet w liczbach zarzuty wobec nas się nie kleją. Co roku umiera z głodu 9 milionów ludzi, oznacza to że przez ostatnie dekady wolne od socjalizmu na świecie z głodu umarło[1] ok. 270 mln ludzi!

Kwestia liczb w ogóle jest dość śmieszna. Kiedy powstała Rosja Radziecka, prasę całego świata obiegły  wieści o „stosach kości” i „morzu krwi w którym kąpią się bolszewicy”. Cała burżuazja gardłowała o milionowych ofiarach, nawet nominalni socjaliści za granicą ubolewali nad „przemocą bolszewicką”.

Przypominam, że te jęki wydobywały się ze strony świata, który sam kilka lat wcześniej zniszczył się w wojnie światowej. Ze świata, po którym hulała grypa hiszpanka (dla odmiany rząd radziecki szybko ją zwalczył), ze świata gdzie miliony w Indiach, Indonezji, Afryce, Ameryce głodowały i żyły w ucisku kolonialnym.

I od tamtych czasów wiele się nie zmieniło. Doszło tylko kilka nowych zdarzeń o których można wspominać.


[1]     https://www.theworldcounts.com/challenges/people-and-poverty/hunger-and-obesity/how-many-people-die-from-hunger-each-year/story

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o