Artykuł

ANDRE VLTCHEK „OBNAŻAJĄC KŁAMSTWA IMPERIALNYCH KAPITALISTÓW”

Imperializm kapitalistyczny łże. Łże o teraźniejszości, przeszłości, a nawet przyszłości. Łże dzień i noc, łże nieubłaganie.

Jego dogmaty założycielskie opierają się na oszustwie, historia na fałszywym patosie i nieszczerym heroizmie.

Zachodnioeuropejskie centrum kapitalizmu, wciąż obrzydliwie bogate (choć zawsze narzekające) znajduje się wciąż w uprzywilejowanej sytuacji, będącej wynikiem nieszczęścia setek milionów ludzi na całym świecie, którzy zostali przez “zachód” okradzeni i zamordowani, którzy stali się ofiarami barbarzyńskiego kolonializmu, krucjat i handlu niewolnikami. Katedry i pałace, muzea i teatry, dworce kolejowe – wszystko to zostało zbudowane na przerażających fundamentach z kości i krwi, spojonych ludzkimi łzami. Było aż tak wiele stuleci tej kapitalistycznej grabieży, że akty plądrowania całego świata dla wyłącznej korzyści nielicznych przekształciły się w nieodłączną część „zachodniej egzystencji i kultury”. Jest to w XXI w. temat tabu, którym prawie nikt nigdy się nie zajmuje, a jego krytyka nie istnieje.

Współczesne północnoamerykańskie odgałęzienie kapitalistycznego imperializmu – rozwinęło się w „najbogatszą część świata” w wyniku ludobójczej kampanii prowadzonej przez „pionierów” przybywających ze „starego kontynentu”. Po przybyciu po prostu ukradli oni ziemię i znajdujące się pod nią bogactwa; większość „tubylców” została zamordowana lub zmuszona do przyjęcia chrześcijaństwa przez nadgorliwych „bogobojnych” moralnie nieistniejących „purytanów”. Jednocześnie miliony ludzi, których ścigano jak zwierzęta w całej Afryce, zostało skutych kajdanami, wrzuconych do strasznych statków towarowych, przywiezionych do Ameryki i zamienionych w niewolników. Czarne kobiety były przykute łańcuchami na środku pól, w diabelskim upale lub zimnie. A protestanccy fanatycy prawości mogli sobie na nich seksualnie ulżyć kiedy tylko zechcieli.

Za „wielkim sukcesem” Zachodu i chrześcijaństwa stoi „pobożny” fanatyzm, niezrównana chciwość i barbarzyńska brutalność. Świat został podbity, ludzie zniewoleni, bogactwa zaś skonfiskowano i wykorzystano do budowy szeregu zachodnich kapitalistycznych i imperialistycznych ośrodków, a potem w końcu jednego – USA, które do tej pory uzurpuje sobie prawo do kontrolowania planety.

Kontrolę tę kapitalistyczni imperialiści sobie całkowicie zapewnili, zarówno poprzez konkretny, jak i abstrakcyjny strach i terror oraz poprzez ciągły zastrzyk prymitywnych, ale bardzo skutecznych doktryn i zabobonów. Zmobilizowano propagandę, „edukację”, „kulturę”, rozrywkę, a nawet naukę. Celem wyszukanego prania mózgu stała się zarówno klasa niższa, jak i średnia ze strony oprawców narodów, a także ogromna większość ludzi w podbitych krajach.

Zniekształcenie rzeczywistości było ekstremalne. Nawet te narody, które kiedyś miały znacznie większą i głębszą kulturę niż Europa, teraz postrzegają siebie i oceniają za pomocą importowanych zachodnich narzędzi i skrzywionego światopoglądu. Najzdolniejsi synowie i córki są wysyłani z kolonii do stolic centrum kapitalizmu na „edukację” i reedukację, i zmuszani do nabycia konformizmu i posłuszeństwa aby lepiej służyć imperialistom.

Nawet te kraje, które są teraz na tyle odważne, by stawić czoła zachodowi – Chiny, Rosja, Wenezuela, Ekwador, Iran czy Zimbabwe – mają własną «piątą kolumnę», swoją «elitę» lub przynajmniej znaczną jej część, która jest w pełni zindoktrynowana i lojalna wobec zachodnich kapitalistycznych imperialistów. Im bardziej „wykształcony”, tym bardziej zindoktrynowany. Z reguły im więcej tytułów i lat nauki, jakie osoby te przywożą do domu z zagranicy (lub z tych lokalnych, prywatnych, głównie religijnych) szkół, tym większa jest ich służalczość wobec swoich panów.

Obecnie neokolonialiści całkowicie kontrolują planetę, a kontrola ta ma wiele warstw. To nie tylko kwestie militarne i ekonomiczne, ale także ideologiczne, mentalne, intelektualne i emocjonalne.

Jak naiwni są ci, którzy wierzą, że kapitalistyczny imperializm prowadzi wojny głównie za ropę i inne zasoby naturalne! Ropa to tylko środek! A cel? Cel jest znacznie bardziej monumentalny: to bezsporna, całkowita władza nad planetą!!!

Od wczesnego dzieciństwa mieszkałem na całej tej pięknej, ale pokrytej bliznami planecie. Na początku przenoszenie się z jednego miejsca w drugie nie było moją decyzją, było podyktowane okolicznościami. Ale później stało się to moim wyborem.

Do tej pory nie mam „ojczyzny”, żadnego kraju, który mógłbym lub chciałbym nazwać swoim własnym; miejsca, które postawiłbym ponad innymi.

Urodziłem się w Leningradzie, w Związku Radzieckim, dorastałem w Pilznie (wtedy jeszcze była to Czechosłowacja), a później w Nowym Jorku. Mieszkałem w Meksyku i Chile, Kostaryce i Wietnamie, Samoa, Japonii, Indonezji, Kenii i Libanie.

Im więcej doświadczałem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że nie ma nic bardziej szokującego i przerażającego niż te cicho głoszone i skrzętnie ukrywane prawa i przywileje zdobywców, a także głębokie upokorzenie i „nieistotność” miliardów tych, którzy zostali zredukowani do służących po utracie wszystkich swoich praw. Korupcja globalnego układu jest oczywista, ale tylko dla tych, którzy nie zostali jeszcze w pełni zindoktrynowani.

Imperializm nieustannie przechwala się „demokracją”, a faktycznie jest to najbardziej totalitarny reżim, jaki kiedykolwiek był znany ludzkości. Popularni wśród swoich społeczeństw, postępowi, odpowiedzialni liderzy i rządy na całym świecie, zdeterminowani by służyć swoim obywatelom, byli przez kapitalistycznych imperialistów obalani, mordowani, a następnie demonizowani po śmierci. Nazwanie kapitalistycznego imperializmu „mafijnym” byłoby wielką zniewagą nawet dla Cosa Nostry.

Byłem świadkiem brutalnych i aroganckich czynów imperialistów we wszystkich zakątkach globu. Oburzony zacząłem pisać eseje i książki o neokolonializmie i imperializmie i znowu zacząłem robić filmy dokumentalne na ten temat.

Po drodze było bardzo mało wsparcia i wiele zdrad, ale nie mogłem i nie chciałem zawrócić.

W miarę zacieśniania się globalnego uścisku władzy odkryłem, że pracowałem dzień i noc, tworząc to, co jeden z czytelników opisał jako „ogrom pracy zwykle wykonywany przez batalion”. Nie dlatego, że z natury pracuję niezwykle ciężko, ale dlatego, że los świata wisi na włosku. Paradoksalnie im bardziej się martwiłem, tym bardziej zdecydowanie walczyłem. Im bardziej czułem się przestraszony, tym odważniejsza stawała się moja walka.

Próbowałem naśladować przykłady wielkich ludzi, którzy byli dużo starsi ode mnie. Mam na myśli wojowników przeciwko imperializmowi i jego okropnościom: Noam Chomsky, John Pilger i Eduardo Galeano.

Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że po obejrzeniu tego, co zobaczyłem, po poznaniu mechanizmów stosowanych przez kapitalistów imperialistycznych, nie miałem już prawa się zatrzymać: imperializm tworzy «ruchy opozycyjne», od Ameryki Łacińskiej po Ukrainę, Rosję, Chiny, Kubę, Syrię, Erytreę. Wysyła zielonoświątkowców i innych religijnych fanatyków do wszystkich zakątków świata; używa dronów do mordowania ludzi z dystansu, jednocześnie używa zachodniej muzyki pop i gadżetów komunikacyjnych oraz mediów społecznościowych, aby zmienić ludzi na całym świecie w jedną monolityczną, uległą, idiotyczną, różowawą i bezmyślną masę.

Podobnie jak w ciemnych wiekach, podobnie jak w ogarniętej grozą protestanckiej kalwińskiej Genewie, imperializm uczynił zaufanie i komunikację między ludźmi prawie niemożliwymi. Wielu nie mogło już nawet ufać swoim żonom ani sąsiadom. Istota istnienia skurczyła się do strachu, irracjonalnego posłuszeństwa i poczucia winy.

Ludzie, jak również całe narody, próbowali przewidzieć następny ruch i nadchodzący stan umysłu imperialistów. Starali się ich uspokoić, sprawić, by byli z nich zadowoleni i dumni, jakby imperializm kapitalistyczny był sadystycznym ojcem, a oni jego „dziećmi”.

Załamała się wszelka racjonalność. Stosunkowo młody tyran rządził teraz starożytnymi kulturami. Zachowywał się jak jakaś religijna postać ojca, siejąc strach, osądzając i karząc. Cała struktura globalnego reżimu stała się nagle skrajnie pokręcona, kazirodcza, nieskończenie przygnębiająca.

Uciszono rewolucyjne pieśni, zapomniano o poezji, wyśmiano marzenia i pragnienia życia w znacznie lepszym świecie.

Taki przygnębiający nihilizm i tyrania nie mogły być dłużej tolerowane. Trzeba było się z tym skonfrontować!

Mniej więcej od początku 2012 r. porzuciłem próby oszczędzania pieniędzy, budowania rezerw i posiadania czegokolwiek, co namacalne: cokolwiek zyskiwałem z moich filmów, książek lub reportaży, natychmiast wydawałem na podróże do najbardziej zniszczonych i najbardziej zagrożonych zakątków świata. Wszystko poszło na koszty hoteli, biletów i sprzętu. Nie było czasu na życie osobiste – świat płonął, a za niezliczone rzezie w pełni odpowiadali obłąkani rynkowi imperialni kapitaliści i stworzeni przez nich post-chrześcijańscy fundamentaliści, fundamentaliści innych religii, rasiści i bigoci.

Odwiedzałem pola bitew i kraje zdestabilizowane i zaatakowane przez zachodnich neokolonialistów i neokonserwatywnych podżegaczy wojennych: Irak, Ukrainę, Kubę, Wenezuelę, Chiny, Zimbabwe, Demokratyczną Republikę Konga (DRK), Erytreę, Ugandę, Jemen, Palestynę, żeby wymienić tylko kilka. Kontynuowałem badanie i analizę systemu, mechanizmów używanych przez imperialistów. Jeden kraj po drugim był niszczony za służenie własnemu ludowi zamiast imperializmowi i jego korporacjom.

Filmowałem, fotografowałem i pisałem; dzień i noc.

W 2012 roku omawiałem stan świata z Noamem Chomskim w dialogu, który stał się podstawą naszej książki „On Western Terrorism: From Hiroshima to Drone Warfare” (Pluto, 2013, jak dotąd przetłumaczonej na 14 języków).

W pewnym momencie Noam zapytał o moje dzieciństwo i wpływ zachodniej propagandy na moje wczesne lata.

To było niezwykle ważne pytanie! Nagle przypomniałem sobie wyraźnie, co wydarzyło się wiele lat temu: dorastałem w Europie Wschodniej. Zachodnia propaganda medialna w postaci głównie radiowej docierała wtedy bez trudu za „żelazną kurtynę”. My, młodzi ludzie, byliśmy tak zindoktrynowani, że opowiadaliśmy się za odrzuceniem socjalizmu. Opowiadaliśmy się za rezygnacją z całego „projektu” świata dwubiegunowego, walki z zachodnim kolonializmem i imperializmem. Zniechęcono nas skutecznie do prób reformowania i ulepszania naszego niedoskonałego, ale pełnego nadziei systemu.

Staliśmy się dysydentami. Zaatakowaliśmy całą istotę naszego systemu. Opuściliśmy nasze kraje!

„Radio Wolna Europa”, „Voice of America”, BBC i niezliczone inne organizacje propagandowe kapitalizmu poddały mnie dokładnemu praniu mózgu. Stało się to, gdy miałem 14, 15 lat – tak młody.

Paradoksalnie, mieszkając w Nowym Jorku potrzebowałem kilku lat, zanim się zorientowałem jak bardzo kapitaliści wyprali mi mózg. Miałem szczęście, że wokół mnie było wtedy kilku bystrych, młodych i nie tak młodych, wyjątkowo obeznanych intelektualistów z Nowego Jorku. Inni na moim miejscu nie mieli tyle szczęścia.

Broń masowego rażenia imperializmu to nie tylko bomby atomowe, myśliwce atakujące samoloty cywilne i drony mordujące ludzi zdalnie. Czasami jeszcze skuteczniejsza jest indoktrynacja, propaganda i „kultura”, a dokładniej „antykultura”.

Bombardowanie mózgów tzw. «konsumentów» bezmyślną papką propagandową i reklamami może być znacznie bardziej destrukcyjne niż tysiące czołgów. Popowe melodie i hollywoodzka prymitywna, toksyczna „rozrywka” (podobnie jak jej lokalne odpowiedniki, takie jak Bollywood, K-pop czy telenowele) rodzą całe pokolenia zatomizowanych, płytkich, zdezorientowanych, przygnębionych, egocentrycznych, niepewnych siebie i mało kreatywnych ludzi.

Buntowniczość jest tłumiona. Każdy konsumuje te same rzeczy, porusza się w tym samym rytmie i myśli to samo. To okropny stan dla jednostki ludzkiej!

Determinacja, optymizm i solidarność – wszystko zasadniczo ludzkie i postępowe – wali się i schodzi z drogi imperialistom.

A potem nadchodzą czołgi, atomówki i drony!

Doprowadzony do takiego stanu prawie nikt nie ma już zdolności do walki, organizowania się, obrony ludzkości i postępu!

Ta książka podważa wiele dogmatów. Odkrywa propagandę imperializmu, jego dogmaty, a także zbrodnie.

To długa książka, ale tak samo jak lista zbrodni popełnionych na moich oczach przez kapitalistów imperialnych i ich lokajów.

Książka jest niekonsekwentna, jeśli chodzi o jej styl – istnieją eseje filozoficzne ramię w ramię z hardkorowymi fragmentami dziennikarstwa śledczego z miejsc takich jak Irak, Kuba, Erytrea i Indie. Nie udało mi się jej dopracować do jakiejś stylistycznej perfekcji i szczerze mówiąc, nie chciałem. Nie ma czasu na doskonałość i nie ma takiej potrzeby! Myślmy razem, śmiejmy się razem, płaczmy, planujmy i walczmy! Niech każdy rozdział będzie inny; niech będzie zaskakujący, podobnie jak nasze życie i miejsca rozsiane po całej planecie.

Ta książka jest bezpośrednim efektem kilku lat spędzonych w drodze, w okopach, w niezliczonych slumsach, metropoliach i na frontach. Pracując na wszystkich kontynentach przemieszczałem się od góry do dołu, mieszałem się z elitami państw klienckich, z najbiedniejszymi z biednych, z gangsterami i żołnierzami, naukowcami, artystami, górnikami i rolnikami. Spotkałem też kilku wielkich myślicieli, prezydentów, skorumpowanych urzędników i biznesmenów, dowódców batalionów, masowych morderców i fałszywych proroków. W wielu biednych krajach spotkałem najbardziej cyniczną rasę ludzi – sługusów i kamerdynerów imperialistów.

To była długa, mrożąca krew w żyłach jazda i nie żałuję ani jednego kroku, ani jednej sekundy.

Ta książka jest częścią tego procesu. Wygląda na pokaźną, ale niczego nie kończy. Książek będzie znacznie więcej: w tym roku, w kolejnych latach i dziesięcioleciach. Przysięgam: dopóki są historie do opowiedzenia, będziemy publikować, walczyć. Rozum nie zostanie pokonany! Optymizm nie zostanie złamany. Ucisk będzie zwalczany. Ludzkość zwycięży.

Yokkaichi, Japonia,

7 stycznia 2015

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kaz Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaz
Gość
Kaz

John Pilger, Andre Vltchek, Julian Assange—oto bardzo nieliczni, prawdziwi bohaterowie wolnego słowa w 21. wieku. Tylko dzięki tak niezależnym i odważnym dziennikarzom i pisarzom jest ciągle szansa na poznanie prawdy w szaleństwie obecnego korporacyjnego fałszu i manipulacji.

Żegnaj Andrzej. RIP.