Artykuł

O przymusie godności

Autorzy: Towarzysze Karol oraz Arek

Znaczenie „wolności”

Wolność, podobnie jak religia, służyła i służy nadal jako motyw szlachetnych czynów, ale i nierzadko jako pretekst do zbrodni.

Tymi słowami lord Acton rozpoczyna swoją „Historię wolności” i jest to obserwacja jak najbardziej zasadna. Wolność i narracja liberalistyczna stanowiły na przestrzeni wieków jedno z najtrwalszych uzasadnień zbrodni. Wszak to niemiecki ruch wolnościowy pod postacią NSDAP likwidował żydów i cyganów w ramach swojej „wolności od” tychże.

“Alfred Rosenberg: Jego życie i czyny” z 1939:

Jakoś tak się jednak składa że ci sami ludzie, którzy – najczęściej mający mentalność drobnomieszczańskich filistrów dodajmy – są pierwszymi do kolportowania opinii jakoby socjalizm był pojęciowo zużyty, a przez to zbędny; sami popadają w kolejne i kolejne odkrywanie wartości narracji wolnościowej. Czy nie warto byłoby odrzucić to najbardziej wyświechtane w historii Europy pojęcie?

No, ale taki jest kontekst historyczny, a czym jest wolność?

Wolność nie zawiera w sobie nic innego niż potencjalność. Więc sama w sobie jest warta tyle samo co możność zrobienia czegoś, czyli nic. To dopiero realne czyny podlegają wartościowaniu i kategoryzacji na dobre/złe. Żeby określić wolność jako dobro trzeba by równocześnie wykazać że wolność wiąże się tylko z czynieniem dobra. Jednak taki warunek oznaczałby już okrojenie wolności, czyli jej zniesienie ponieważ, jak zauważył już XIX wieczny myśliciel anarchistyczny Michaił Bakunin:

Nie można człowieka pozbawić cząstki wolności nie pozbawiając go wolności całkowicie. Ta mała cząstka, którą mi zabieracie jest istotą mojej wolności, jest wszystkim. Cała moja wolność z konieczności skupia się w tej cząstce której mnie pozbawiacie, choćby to była cząstka znikoma.

Żeby rozwiązać ten paradoks narracja liberalistyczna podejmuje próby stopniowania lub warunkowania pojęcia wolności. Obiera je w mętne formułki „nienaruszania wolności drugiego”, „pięść jednego kończy się tam gdzie zaczyna się nos drugiego”, „zasada nieagresji” itp. To co jednak podlega warunkowaniu lub stopniowaniu nie może pełnić roli pryncypialnej i ostatecznej. Innymi słowy wolność jest pojęciem podrzędnym.

Warto się także przyjrzeć samemu ograniczeniu „nienaruszania wolności drugiego”. Takie ograniczenie na, które liberałowie są w stanie się zgodzić, nie jest jednoznaczne z zakazem krzywdzenia drugiego człowieka. Można wyrządzić drugiemu człowiekowi krzywdę bez naruszania jego wolności. Ktoś może na przykład podpisać niekorzystną dla siebie umowę pozbawiającą go prawa do opieki zdrowotnej. Jego autonomia nie została naruszona. Została zawarta dobrowolna umowa. To jednak wcale nie znaczy, że nie ma w tym układzie krzywdy. Inna sytuacja to na przykład taka, w której aby ocalić kogoś przed krzywdą trzeba dokonać pewnych wyrzeczeń. Na przykład kierowca aby pomóc poszkodowanemu, musi zrezygnować z randki, na która nie dojedzie na czas jeśli udzieli pomocy. Sytuacja, w której nie byłby zobowiązany pod groźbą sankcji państwowej udzielić pomocy, pozostawiałaby mu najwięcej wolności osobistej, nie naruszając przy tym autonomii poszkodowanego. Liberalna wolność osobista jest prawem do zdychania pod płotem, i prawem do olewania faktu, że ktoś właśnie zdycha pod płotem. Nie można ludzi zmuszać do tego by konsumowali mniej takich dóbr na jakie akurat im przychodzi ochota, tylko po to by wyskrobać środki na leczenie tych, których nie stać na prywatne, komercyjne kliniki. Byłoby to bowiem naruszenie ich wolności, ich prawa do samodzielnego decydowania o tym jak użyć zasobów. Nie można też narzucić ludziom alokacji zasobów optymalnej biorąc pod uwagę długookresowe konsekwencje ekologiczne – byłby to bowiem zamach na ich wolność. Uczynienie z wolności wartości nadrzędnej czyni nas jako naród i jako ludzkość niezdolnymi do podjęcia działań, które mogłyby zabezpieczyć nasz byt i uniknąć problemów materialnych.

Wśród wielu lewicowców panuje niestety moda na licytowanie się na miarę wolności z liberałami. W takim konflikcie zawsze socjalizm będzie na przegranej pozycji. Morze rojeń o „możności” jakie roztacza liberalizm jest nie do przelicytowania.  Bo czy w socjalizmie można wynająć 13 letnie Tajki do seksu? Nie. A w kapitalizmie można. Oczywiście jeśli jest się odpowiednio bogatym, ale dla liberałów sama wizja że mogliby to zrobić gdyby byli odpowiednio bogaci już ich upaja (lub podnieca). Dlatego wchodzenie w to błoto nie ma sensu. Socjalizm odrzuca wolność jednostki choćby wtedy gdy postuluje likwidację prywatnej przedsiębiorczości. Odbierając człowiekowi prawo do tego, by stać się kapitalistą i żyć z wyzysku opartego o dobrowolne umowy, odbiera mu się wolność.

Socjalizm w odróżnieniu od liberalizmu, rozumie, że istnieje jedna materialna rzeczywistość. Ludzie nie żyją każdy tylko w swojej bańce, a ich decyzje mają wpływ na los innych, w tym przyszłych pokoleń.Socjalizm rozumie, że jest tylko jedno materialne środowisko i jedna pula zasobów. Właśnie dlatego muszą być one poddane jednolitemu zarządowi kierującemu nimi tak, by w jak największym stopniu realizować dobro wspólne. Nie można więc pozwolić by panowała tu wolność polegająca na przyzwoleniu na walkę każdego z każdym o swoje egoistyczne interesy i pragnienia.

Warto pamiętać, że realna swoboda działania składa się nie tylko z praw, autonomii, przyzwolenia ze strony władz, ale także z dostępu do środków umożliwiających faktyczne zrealizowanie zamiaru na który mamy przyzwolenie. Ten ostatni warunek jest całkowicie ignorowany przez kult wolności. Liberałowie wolność sprowadzają do przyzwolenia na podjęcie przez jednostkę pewnych działań i braku przymusu do nich. Jest to niezwykle cwane zagranie ponieważ, wydanie przyzwolenia nic nie kosztuje a pozwala tworzyć wrażenie, że się ludziom coś dało i kreować się na ich wielkiego wyzwoliciela. Przyzwolenie nie wymaga podjęcia żadnego wysiłku, żadnych odpowiedzialnych decyzji zmieniających coś w materialnej rzeczywistości. Tym właśnie różni się przyzwolenie od umożliwienia. Przyzwolenie beznogiemu inwalidzie na udział w biegu maratońskim nic nie kosztuje i nie wymaga jakiejkolwiek ingerencji w rozdysponowanie puli zasobów. W odróżnieniu od umożliwienia tego poprzez zorganizowanie mu protez.

Retoryka wolności jest bardzo korzystna dla polityków. Pozwala ona uciec od ponoszenia odpowiedzialności za los obywateli. Jeśli obywatele są wolni, a my jako rząd nie możemy  w większości spraw ingerować w ich życie, to wtedy oni ponoszą całą odpowiedzialność za swój los, a my mamy czyste rączki. Nie musimy podejmować decyzji ani ponosić odpowiedzialności za ewentualne błędy w myśl zasady, że nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Liberał to ktoś, kto miga się od ponoszenia odpowiedzialności za innych i dlatego liberałowie z założenia nie nadają się do rządzenia. Ugrupowania odwołujące się i uzasadniające swoje programy ideologią liberalną nie powinny być dopuszczane do sprawowania władzy w państwie, ponieważ o takich można z góry stwierdzić, że nie będą brać odpowiedzialności za dobro narodu.

Ważna jest godność, a nie wolność

Człowiek bez godności jest jak ściana niepomalowana

To co zwiększa naszą wolność realnie, a nie na polu abstrakcyjnej utopii nieograniczonych „możności” to wzrost gospodarczy, coraz lepsza technika itp. To wszystko jednak wymaga pewnej dozy rygoru do spełnienia tychże celów, a następnie skorzystania z owoców tych procesów.  Innymi słowy, wolność realna wymaga pewnego podporządkowania człowieka, wymaga tego żeby był on istotą godną. Stworzenie takiego człowieka to nasz cel, homo dignitas i homo sovieticus są tym samym.

Człowiek staje się istotą godną wtedy gdy realizuje swój twórczy potencjał. Gdy rozwija się i tworzy budując gmach cywilizacji – gdy staje się lepszym człowiekiem. Godność ludzka wypływa z możliwości udziału i przynależności do wspólnoty tworzącej dorobek człowieka, jego siłę a tym samym poznanie materialnej rzeczywistości. Poprzez człowieka i jego poznanie, sam Wszechświat poznaje siebie. To właśnie ten fenomen jest źródłem doniosłości aktywności ludzkiej i źródłem GODNOŚCI człowieka. Istotą godną można być tylko w zespoleniu ze społeczeństwem. To właśnie poprzez jedność ludzie stają się zdolni do wypełniania wielkiego zadania, jakim jest rozwój materialny i intelektualny ludzkości. Dążenie do tego by z czasem ludzie stawali się coraz potężniejsi i mądrzejsi, by rosły sprzężone ze sobą możność działania i poznanie – jest to właśnie postępowy charakter człowieka. Właśnie ten postępowy charakter rozwoju człowieka stanowi o jego GODNOŚCI. Człowiek, którego życie nie idzie w kierunku postępowym jest obdarty z GODNOŚCI. Postęp może być skutecznie wypracowany tylko społecznie, tylko na zasadach kolektywizmu. Tylko w ten sposób może być realizowany trud umacniania naszego człowieczeństwa.

Jak pisał twórca renesansowego humanizmu, Erazm z Rotterdamu:

Człowiek nie rodzi się człowiekiem, on się nim staje.

Naukę tę rozwija humanizm socjalistyczny. Metafizyka postrzega naturę ludzką jako coś stałego, niezmiennego. Humanizm socjalistyczny daje odpór temu błędnemu, metafizycznemu poglądowi. Humanizm socjalistyczny przedstawia człowieka w sposób poprawny czyli w sposób dialektyczny.

Oznacza to, że natura ludzka podlega ciągłym zmianom. O charakterze istoty ludzkiej stanowi wynik nieustannej walki kierujących rozwojem człowieka tendencji postępowych i tendencji reakcyjnych (wstecznych). Tendencje postępowe to jest GODNOŚĆ a tendencje reakcyjne są degeneracją człowieka. Proces rozwoju człowieka to wojna i socjalizm w tej wojnie stoi po stronie GODNOŚCI.

Na gruncie socjalizmu liczy się GODNOŚĆ. To ona określa nasz pogląd na relację człowiek-państwo, czy człowiek-społeczeństwo. W odróżnieniu od liberalizmu, socjalizm prowadzi do wniosku, że należy stwarzać warunki by to co postępowe mogło kwitnąć, a jednocześnie należy dławić to co w człowieku reakcyjne. Tylko w ten sposób można walczyć o GODNOŚĆ człowieka.

Właśnie dlatego uważamy, że człowieka nie tylko można ale wręcz należy do GODNOŚCI zmusić. Walka o GODNOŚĆ musi być bezkompromisowa i nie może być w jej ramach mowy o tolerancji dla tendencji reakcyjnych. Należy je w człowieku zdławić choćby wbrew jego woli. Jednocześnie należy człowieka zmuszać do czynienia i angażowania się w to co postępowe.

Na zasadzie przymusu  do GODNOŚCI opierają się takie rozwiązania społeczne jak choćby obowiązek szkolny. Zmuszamy dzieci do nauki właśnie dlatego, że wiemy, że przysłuży się to ich rozwojowi. Ktoś by mógł powiedzieć, że to co stosuje się do nieletnich nie może stosować się do pełnoletnich obywateli. To jednak nieprawda. Jeśli przez pojęcie dziecka rozumieć niewykształconego, niedojrzałego człowieka, który z racji na swoje ograniczenia wymaga wychowania/korygowania ze strony innych, to w pewnym sensie każdy z nas jest dzieckiem. Każdy z nas jest niewykształcony na jakimś polu. Dlatego też na co dzień i tak musimy być prowadzeni przez inne osoby, bo w danym zagadnieniu pozostajemy „dziećmi”, a lepiej poinformowani pełnią w danej sytuacji rolę „rodziców”. Człowiek nie zatrzymuje się w rozwoju wraz z osiągnięciem pełnoletności. Właśnie dlatego troska ruchu postępowego o rozwój jego GODNOŚCI nie może ustać nigdy.

Oczywiście należy tutaj zauważyć, że najskuteczniejszym organizatorem takiego życia „familijnego” jest państwo. Nie tylko z racji na bycie największym agregatem jednostek, ale też z racji na to, że może niepokorne „dzieci” karać. Najdoskonalszym zaś jest pod tym względem państwo socjalistyczne, które zadaniu umacniania GODNOŚCI mas podporządkowuje całe życie gospodarcze stanowiące materialną bazę określającą kształt kolejnych dziedzin życia, nie istniejących nigdy w oderwaniu od tej bazy. To ono zespala ludzi w jedną armię walczących o materialny i intelektualny postęp ludzkości.

Ta wychowawcza rola państwa jest kluczowa przy zagadnieniu GODNOŚCI. Mogą być przecież ludzie którzy nie rozumieją czym jest GODNOŚĆ, albo też nie chcą być godni. Co z nimi należałoby robić? Otóż zmusić ich do GODNOŚCI. Tak jak dotychczas na gruncie narracji liberalistycznej usuwano ze społeczeństwa elementy niepożądane (żydów, cyganów, biedaków itp.), my przyjmujemy założenie wprost przeciwne. Nikogo nie usuwamy. Wszystkich trzymamy razem i zmuszamy do GODNOŚCI.

Jeśli człowiek chce sobie czynić krzywdę należy go przed tym powstrzymać wszelkimi możliwymi środkami, w tym bezpośrednim opartym na przemocy przymusem państwowym. Jako, że stanowimy wszyscy jedność w materialnej rzeczywistości, degeneracja każdego człowieka jest degeneracją nas wszystkich. Walka o GODNOŚĆ musi być prowadzona kolektywnie, wspólnymi siłami. Właśnie z nakazu walki o GODNOŚĆ wypływa nieznana liberalizmowi troska o człowieka. Poszanowanie GODNOŚCI człowieka znajduje swój wyraz w trosce. Jak mówił prezydent Bolesław Bierut:

Dla nas, ludzi partii, troska o prostego człowieka o zwykłym, ale jakże czułym sercu, o lepsze jego życie, o lepszy jego los i przyszłość, jest sprawą najświętszą.

Przyjęcie założenia godnościowego stanowiłoby istotny przewrót w losie socjalizmu. Skończyłby się jałowy okres licytacji, a nastąpiłby moment wykazania dojrzałości filozoficznej i politycznej. Socjaliści godnościowi nie szliby ścieżkami wydeptanymi przez burżuazję liberalną, ale obraliby własną, autonomiczną drogę. Co więcej, nawet jakby chcieli iść drogą narracji wolnościowej, to by nie mogli. Pojęcie GODNOŚCI nie podlega żadnemu warunkowaniu a postawienie go w centrum naszego aparatu pojęciowego pozwoli nam uniknąć wikłania się w ciągłe paradoksy jakie rodzi operowanie hasłem o wolności. To nie wolność ale GODNOŚĆ stanowi oś humanizmu socjalistycznego i dlatego musi stanowić punkt odniesienia dla każdego socjalisty.

Przymus do GODNOŚCI jest więc najczystszą realizacją humanizmu socjalistycznego.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Krzysztof Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krzysztof
Gość
Krzysztof

No nie powiem,ciekawy artykuł,przynajmniej da się czytać – tym razem.Malej złośliwości jednak nie potrafiłem sobie odmowić.Ale dobrze napisane-poważnie.