Artykuł

Czarna księga Stanów Zjednoczonych

Stany Zjednoczone to najpotężniejszy imperialista naszych czasów, a także jeden z największych w historii. Ten szatański kraj w podporządkowanych sobie krajach lubi kreować się na przyjaciela i globalnego policjanta. Zwolennicy kapitalizmu jako argument za słusznością wyznawanego przez nich systemu lubią wskazywać na to państwo i jego bogactwo. Z okazji wyborów prezydenckich w USA warto powiedzieć coś na temat tego kraju.

Zbrodnicze imperium

Imperialistyczny charakter państwa amerykańskiego jest faktem niepodważalnym. Amerykanie oczywiście przyznawać się do tego nie lubią, ale jest to na tyle ewidentne, że znaczna część społeczeństwa zdaje sobie z tego sprawę. Jankesi mają na rękach bardzo dużo krwi, co oczywiście tuszują, przez co ludzie wiedzą o tym niewiele. Co prawda istnienie amerykańskich zbrodni nie jest czymś ludzi szokującym i zaskakującym, bo wszystkiego ukryć się nie da. Nie zmienia to faktu, że na hasło zbrodniczy kraj odpowiedź USA nie pada aż tak często i szybko. Nie będę się w tym artykule skupiał na ogólnej, zbrodniczej działalności Stanów Zjednoczonych i dłuższych wydarzeniach, takich jak wywołane przez nich niezliczone wojny,  a na paru konkretnych, wartych uwagi zbrodniczych czynach dokonanych przez Amerykanów w czasie ich trwania.
  

    1. Masakra w Mỹ Lai
Chyba najbardziej znana jankeska zbrodnia wojenna. Miała miejsce w czasie wywołanej przez Amerykanów wojny w Wietnamie. Wioska Mỹ Lai znajdowała się w prowincji Quảng Ngãi, gdzie Wietkong cieszył się popularnością. Amerykańskie wojska często ją ostrzeliwały  i bombardowały. Aby sprawić wrażenie odnoszenia sukcesów, często podwyższali niepotrzebne straty w ludziach. Wyznawali zasadę wszystko co nie jest martwe lub białe, jest Wietkongiem. Niemogący poradzić sobie z nadchodzącą porażką amerykańscy żołnierze żądni byli krwi cywilów, którzy chętnie wspierali Wietkong. Dobrym przykładem ich zbrodniczej działalności jest masakra na ludności cywilnej, której dokonali 16 marca 1968 roku w Mỹ Lai i okolicach. Wtedy to 23 Dywizja Piechoty US Army, nie znajdując w wiosce komunistycznych partyzantów, bez ostrzeżenia dokonała mordu na jej mieszkańcach. Towarzyszyły temu tortury i gwałty. Duża część ofiar to osoby starsze i kobiety z dziećmi. Zaczęło się od dowódcy oddziału, który zastrzelił starszą osobę. W początkowej fazie masakry jeden żołnierz plutonu dźgnął nożem Wietnamczyka. Następnie wepchnął innego mieszkańca wioski do studni i wrzucił do niej granat. Następnym krokiem US Army było zabicie strzałem w głowę 15-20 modlących się i płaczących osób. Dziesiątki cywilów wrzucono potem do rowu irygacyjnego i rozstrzelano, co jest było jednym z głównych punktów. Jeden z żołnierzy pamięta, jak strzelał wtedy z karabinu do kobiet z dziećmi na rękach. Następnie mordowano każdego, kogo spotkali, nie oszczędzając nikogo, ich ofiarami padły nawet niemowlaki. Palili też chaty, tak jak Wyklęci. Jankescy oprawcy wielu swoim ofiarom wyryli na ciele bagnetami literę C, symbolizująca ich kompanię. Oto 2 przykłady zeznań świadków :

Podszedłem i zobaczyłem, jak ci faceci robią dziwne rzeczy (…) Podpalają hopy [w slangu wojny w Wietnamie chata pod strzechą bądź zaimprowizowana przestrzeń życiowa] i chaty i czekają, aż ludzie wyjdą, a potem do nich strzelają (…) wchodząc do hopów i strzelając do nich (…) zbierają ludzi w grupy i strzelają do nich (…) Kiedy wchodziłem, widać było stosy ludzi w całej wiosce (…) wszędzie. Zebrali się w duże grupy. Widziałem, jak strzelali z granatnika M79 do grupy ludzi, którzy jeszcze żyli. Ale głównie za pomocą karabinu maszynowego. Strzelali do kobiet i dzieci, tak jak wszyscy. Nie napotkaliśmy żadnego oporu i widziałem tylko trzy zdobyte bronie. Nie mieliśmy ofiar. To było jak każda inna wietnamska wioska – starzy papa-sans, kobiety i dzieci. Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, bym widział w całym mieście ani jednego mężczyzny w wieku wojskowym, żywego lub martwego,

Było tam kilku południowowietnamskich ludzi, może piętnastu z nich, w tym kobiety i dzieci, szli polną drogą, może 100 jardów [90 m] dalej. strzelali do ludzi z granatników M79 (…) Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.


Głównym odpowiedzialnym za tę zbrodnię był dowódca kompanii William Calley, który osobiście zabił 22 osoby, w tym dwuletnie dziecko. W 1971 roku skazano go na dożywocie, ale prezydenta USA Richarda Nixona niezbyt obchodziły setki zamordowanych cywilów, więc kazał go wypuścić. Ostatecznie dostał jedynie 3,5 roku aresztu domowego. Wyobraźmy sobie co by się działo w burżuazyjnych źródłach historycznych, gdyby Armia Czerwona dokonała podobnej zbrodni, a Stalin jej winnego kazałby wypuścić na wolność. Według amerykańskiej strony łączna liczba ofiar wyniosła 347, zdaniem bardziej wiarygodnej, wietnamskiej strony – 504. Rzeź przerwał chorąży Hugh Thompson, który przelatywał wtedy nad wioską helikopterem i zauważył trwającą zbrodnię wojenną. Miał w przeciwieństwie do pozostałych żołnierzy resztki moralności i razem z załogą interweniował. Coś, bez czego takie zdarzenie odbyć się nie mogło, to próby tuszowania prawdy o nim, w co zamieszany był Collin Powell, przyszły sekretarz stanu USA. Całe szczęście tym razem nie udało im się. Dorzucę jeszcze poniżej kilka zdjęć z masakry.

     2. Obóz koncentracyjny Phú Quốc

Będąc przy temacie wojny w Wietnamie warto wspomnieć o działalności amerykańskiego obozu koncentracyjnego na wyspie Phú Quốc, z której to niewiele osób zdaje sobie sprawę. Wybudowali go w 1949 Francuzi, a jankeska armia przejęła w 1967. Formalnie był pod jurysdykcją amerykańskiego pupilka, Wietnamu Południowego. Trafiali do niego wietnamscy jeńcy, z czego około 4 tys. z nich zmarło na skutek panujących tam warunków, a dziesiątki tysięcy innych wyszło z niego jako niepełnosprawni. Raporty Międzynarodowego Czerwonego Krzyża wykazały, iż panowały tam nieludzkie warunki, a więźniów torturowano i głodzono. Z obozem tym najbardziej kojarzone są tzw. klatki tygrysie, zrobione z drutu kolczastego, w których zamykano skulonych więźniów i zostawiano na kilka dni na pełnym słońcu. Moim zdaniem najstraszniejszym czynem, jakiego dopuszczali się tam było gotowanie żywcem w kotłach jeńców. Wybijano też zęby młotkiem, oczy przypalano żarówkami, wbijano w różne części ciała (przykładowo kolana czy głowa) gwoździe, wyłupywano zęby patykami, powodowano ślepotę oświetlając oczy z bliska dużymi reflektorami, umieszczano więźniów w beczkach z wrzącą wodą i bito, a także stosowano elektrowstrząsy. Skala okrucieństwa Amerykanów na Phú Quốc z pewnością jest porównywalna do skali okrucieństwa nazistów w Auschwitz, choć tam nie stosowano tak często na tyle brutalnych metod.

       3. Masakra w No Gun Ri

Masakra w No Gun Ri ma z masakrą w Mỹ Lai trochę wspólnego. Obie były masowym mordem dokonanym przez US Army na ludności cywilnej w trakcie jednego ze znanych konfliktów zbrojnych rozpętanych amerykańskich imperialistów, mającym cechy wspólne także w przebiegu. Zbrodnia dokonana w wiosce No Gun Ri w Korei Południowej miała miejsce w czasie wojny koreańskiej. Trwała 3 dni, od 26 do 29 lipca 1950 roku. Jesteśmy na południu Półwyspu Koreańskiego, wojna trwa, około 600 cywilów jest ewakuowanych, niosących ze sobą swój dobytek. Właśnie jakiś patrol kazał im zmienić trasę i maszerować wzdłuż torów kolejowych. Co w związku tym robi amerykańskie lotnictwo? Oczywiście, zaczyna ich bombardować. Zdaniem świadków atak był zamierzony, a chwilę przed atakiem nad niebem latały maszyny rozpoznawcze, które siłą rzeczy musiały rozpoznać uchodźców ubranych na biało. Oprócz tego kilkukrotnie bombowce zawracały i zrzucały ładunki na rozbiegających się ludzi. Wybuchła panika, ludzie zaczęli uciekać. Zdaniem jednego z ocalałych żołnierze przybyli na miejsce i strzelali do rannych na torach. Będąc pod No Gun Ri uciekinierzy zastali jankeskie wojska. Początkowo, zastanawiając się czy nie ma tam zakamuflowanych żołnierzy północnokoreańskich, Amerykanie oddali strzały ostrzegawcze, które odstraszyły tłum. Ten  jeszcze bardziej przestraszony niż wcześniej uciekł i skrył się w tunelach pod pobliskim mostem. Gdy nadszedł zmrok, żołnierze amerykańscy postanowili do nich zacząć strzelać. Ostrzał trwał kilkanaście minut. Potem pilnowali jeszcze z bronią tunelu przez następne 2 dni. Strzelano do osób które się poruszały lub próbowały uciec. W końcu 29 lipca wycofali się. Po prostu ich unicestwiliśmy; To była rzeź – tak tamte dni wspominają sprawcy tej masakry. Dzieci krzyczały, dorośli modlili się, a żołnierze nie przestawali strzelać – to za to opis osoby, która straciła wtedy syna i córkę. Ofiar śmiertelnych całego zajścia było kilkaset, ciężko wskazać dokładną liczbę, często szacowana jest na 400. Było też wielu rannych. W 2005 roku Komitet ds. Przeglądu i Przywrócenia Honoru Ofiarom No Gun Ri podał nazwiska 150 zabitych (z czego 41% to dzieci poniżej 15 roku życia, a 70% to kobiety, dzieci lub mężczyźni powyżej 61 lat), 13 zaginionych i 55 rannych, z czego część zmarła później na skutek odniesionych obrażeń. Stwierdzono, że nie wymieniono wielu ofiar z powodu różnych czynników, między innymi upływu czasu. Informacja o tym masowym morderstwie rozeszła się po kraju, ale od 1948 do 1960 Koreą rządził dyktator Rhee Syng-Man, marionetka USA, toteż informacje o masakrze ukrywano, a ocalali bali zgłaszać się oficjalne skargi. Jeden z nich, Yang Hae-chan, twierdzi, że uciszała go policja. W 1960 Syng-Mana obalono i zaczęły pojawiać się  pierwsze petycje o zbadanie sprawy, odszkodowanie i przeprosiny, które spływały przez następne kilkadziesiąt lat, ale na ogół je ignorowano. Niemal udało się ukryć zbrodnię i do 1999 poza Koreą nie wiedziano o niej. Wtedy to opublikowano artykuł Associated Press , gdzie relacje ocalałych zostały potwierdzone przez żołnierzy.  AP ujawniło także odtajnione rozkazy armii amerykańskiej dotyczące ostrzału zbliżających się cywilów z powodu doniesień o infiltracji przez Koreę Północną grup uchodźców. Dwa lata później śledztwo przeprowadziła armia USA. W końcu się przyznali się, ale od razu zaczęto wybielać masakrę, przedstawiając ją jako niecelową. Odrzucili przy tym prośby o przeprosiny i odszkodowanie. Strona południowokoreańska, wtedy już bardziej niezależna od USA niż wcześniej, zanegowała słuszność jankeskiego raportu, a ocalali nazwali go wybielaniem. Słusznie. AP odkryła później, że również archiwalne dokumenty wskazujące na to, że kazali strzelać do cywilów na froncie wojennym. Śledczy Pentagonu mieli je, ale oczywiście ujawniać ich nie zamierzali. Wśród nich był też list ambasadora Stanów Zjednoczonych w Korei Południowej z którego wynika, iż amerykańska wojsko przyjęło ogólną taktykę strzelania do zbliżających się grup uchodźców. No Gun Ri jest zbrodnią zapomnianą, której sprawcy nigdy nie zostali ukarani, a rodziny ofiar nie mogą liczyć na rekompensatę.
          4. Masakra nad Sand Creek

Wydarzenia z 29 listopada 1846 roku znad Sand Creek w Kolorado odbiegają trochę od powyższych. Po pierwsze, miało miejsce nie gdzieś daleko od USA, ale na ich własnym podwórku. Po drugie, mamy różnicę czasową. W tamtym okresie, w związku z gorączką złota, trwał spór miejscowej ludności indiańskiej z plemion Czejenów i Arapahów z białymi osadnikami. Aby załagodzić sytuację związaną w walkami, gubernator Kolorado nakazał wysłać tam oddziały milicji, na których czele stał płk. John Chivington, dawn polityk i duchowny. Był to człowiek brutalny i zbrodniczy, o czym świadczy masakra na Indianach, której dokonał. Nad ranem 29 listopada 1864 nastąpił amerykański atak na indiańską wioskę Czejenów i Arapahów. Zamordowano około 200 osób, choć podawane są różne liczby. Opór był niewielki, między innymi dlatego, że znaczna część ofiar była bezbronna. Przebieg był bardzo brutalny, dopuszczano się gwałtów. Oto zeznania świadków:

Widziałem ciała leżących tam pocięte na kawałki, okaleczonych gorzej niż cokolwiek, co kiedykolwiek widziałem; kobiety pocięto wszystkie na kawałki (…) Nożami; oskalpowane; ich mózgi wybite; dzieci w wieku dwóch lub trzech miesięcy; leżą tam osoby w każdym wieku, od ssących niemowląt po wojowników (…) Przez kogo zostali okaleczeni? Przez wojska Stanów Zjednoczonych (…),

Widziałem jedną Indiankę leżącą na brzegu, której złamano nogę. Podszedł do niej żołnierz z wyciągniętą szablą. Podniosła rękę, żeby się chronić; uderzył, łamiąc jej ramię. Przewróciła się i uniosła drugie ramię; uderzył, łamiąc je, a następnie zostawił ją nie zabijając. Widziałem, jak jedna Indianka, została rozcięta, a obok niej leżało nienarodzone dziecko.,

Było jedno małe dziecko, prawdopodobnie trzyletnie, na tyle duże, że mogło chodzić po piasku. Indianie szli naprzód, a to małe dziecko szło za nimi. Maluch był zupełnie nagi i podróżował po piasku. Widziałem, jak jeden człowiek zszedł z konia w odległości około siedemdziesięciu pięciu jardów i wyciągnął karabin i strzelił. Nie trafił dziecka. Podszedł inny mężczyzna i powiedział: „Daj mi spróbować sukinsynie-”. Mogę go trafić. Zsiadł z konia, ukląkł i strzelił do małego dziecka, ale chybił. Podszedł trzeci mężczyzna, zrobił podobną uwagę i strzelił, a malec upadł,

Odcięto im palce i uszy za biżuterię, którą nosili. Głównym celem było ciało Białej Antylopy, leżące samotnie w dnie potoku. Oprócz skalpowania go żołnierze odcięli mu nos, uszy i jądra – ostatnie na sakiewkę na tytoń.…


Prasa amerykańska odnotowało to jako wspaniałe zwycięstwo nad walczącymi i dobrze uzbrojonymi Czejenami. Kilka tygodni później do gazet zgłosili się naoczni świadkowie i na jaw wyszła prawda i wszczęto śledztwo. Ostatecznie Chivingtonowi nie postawiono zarzutów karnych. Do 2002 roku pomnik upamiętniający amerykańskie zwycięstwa, między innymi nad Sand Creek, nie zawierał informacji o szczegółach zbrodni.

Żaden wolnorynkowy raj na ziemi

Zdaniem wielu USA to kraina mlekiem i miodem płynąca, która zawdzięcza swoje bogactwa systemowi kapitalistycznemu. Sprostujmy trochę. Stany Zjednoczone od lat borykają się z problemem bezdomności, którego nie są w stanie rozwiązać, co zdołała szybko zrobić szybko znacznie słabsza od nich powojenna Polska. Ich liczba w ostatnich latach wynosiła ok 550 tys., choć może być w rzeczywistości większa. W USA bezdomność to problem narodowy już od lat 70. XIX wieku. USA, w przeciwieństwie do krajów socjalistycznych, boryka się również z bezrobociem, którego stopa średnio wynosi 5,8%. Stany Zjednoczone mają 2 mln więźniów i wskaźnik pozbawienia wolności 655 na 100 tys. mieszkańców, co jest światowym rekordem. To ¼ z wszystkich osadzonych na świecie, pomimo że udział ludności USA w światowej populacji jest znacznie niższy. W zeszłym roku amerykańska policja zabiła 1094 osoby, co jest standardowym wynikiem w tamtym kraju. Polscy policjanci rocznie zabijają nie więcej niż parę osób. Szansa na bycie zastrzelonym przez policję w Stanach Zjednoczonych jest wyższa niż w ogarniętym wojnami narkotykowymi sąsiednim Meksyku. Biorąc pod uwagę brutalność amerykańskiej policji, powinno być tam pod względem kryminalnym bardzo bezpiecznie. Tymczasem tak nie jest. Wszyscy wiemy o ciągłych strzelaninach w tym kraju. Do masowej strzelaniny, czyli takiej, w której postrzelone zostają co najmniej 4 osoby, dochodzi tam mniej więcej codziennie. To największy wynik na całym globie. Średnio raz w tygodniu ktoś otwiera ogień w amerykańskiej szkole. W 2015 strzelanin w USA było więcej niż dni w kalendarzu. Amerykanie mają stagnację zarobków od 40 lat. Warto wspomnieć o płatnej opiece zdrowotnej i jej ciągle szybko rosnących kosztach. Długi studenckie w USA to odpowiednik kilkuletnich przeciętnych zarobków (zarobków, nie oszczędności). Według wyników opublikowanych w magazynie „The Lancet” kosztuje to rocznie życie 68. tys osób i jest ogromnym wydatkiem, wynoszącym  rocznie 450 mld dolarów. Biedni w USA nie mogą na nic liczyć, więc często uciekają się do rabunków. Amerykańska gospodarka jest najsilniejszą na świecie, co ma zdaniem niektórych świadczyć o słuszności i wydajności kapitalizmu. Po pierwsze Stany Zjednoczone zawdzięczają swoje bogactwo w dużej mierze imperialistycznej polityce, kapitał wywożą z ogromnej ilości państw. Po drugie szybki rozwój USA w XIX wieku, na który powołują się czasem wolnorynkokretyni, wynikał z przewagi kapitalizmu nad wcześniejszym i reakcyjnym w stosunku do niego feudalizmem, a nie słuszności kapitalizmu w porównaniu do socjalizmu, wobec którego kapitalizm ma się jak system kapitalistyczny do feudalizmu.

Stany jednoczone to okropne i zbrodnicze państwo. Trzeba mówić to głośno, a nie bronić Jankesów. Część dorobku zła USA przedstawiłem powyżej, aczkolwiek jest on znacznie większy. Czekamy aż, jak każde supermocarstwo, Stany Zjednoczone upadną. Nie mogę się doczekać.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Andrzej Kawczyński Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej Kawczyński
Gość
Andrzej Kawczyński

Dodał bym jeszcze jedno – Ameryka nigdy nie prowadziła na swoim terytorium żadnych niszczących wojen (poza wojną secesyjną, ale ona obejmowała relatywnie niewielki obszar państwa). Poza tym to przecież kraj leżący na wszystkich bogactwach naturalnych, a od ostatnich 200 lat masowo wykorzystywał tanią siłę roboczą w postaci emigrantów zarobkowych. To stąd wzięła się amerykańska potęga gospodarcza.