Artykuł

Towarzysz Arek orze Misesa. Część 2

„Dlaczego nienawidzą oni kapitalizmu? Dlaczego, korzystając z dobrobytu, który on ludziom przyniósł, z nostalgią wspominają „dobre dni” i tęsknie spoglądają na nędzne warunki pracownicze w ZSRS.” 15

Dlatego, że te „nędzne” warunki pracownicze polegały na tym, że praca była dostępna dla każdego, pracownicy w wielu przedsiębiorstwach mieli zapewnioną stałą opiekę medyczną, zakład pracy organizował wczasy dla pracowników i ich rodzin, dyrektor jak równy z równym siedział z szeregowym pracownikiem, a stopa życiowa i siła nabywcza wypłat rosły szybciej niż w krajach kapitalistycznych. Te warunki pracy były nędzne z jeśli patrzeć z punktu widzenia kapitalisty, bo jaki wyzyskiwacz godziłby się zapewniać wszystkim pracownikom takie wygody za cenę obniżenia stopy zysku? Jednak na warunki pracy należy patrzeć z punktu widzenia pracownika choćby z tego powodu, że większość ludzi to są pracownicy i choćby tę prawdę wypierali głupimi złudzeniami, pracownikami pozostaną.

„To co dla nas jest ważne to fakt, że zachowanie istnienia instytucji feudalnych było nie do pogodzenia z systemem kapitalistycznym. Ich obalenie i ustalenie zasady równości wobec prawa usunęło bariery dzielące ludzkość od możliwości korzystania ze wszystkich tych dobrodziejstw, które jedynie system prywatnej własności środków produkcji i prywatna przedsiębiorczość czynią możliwym.” 16

Własność prywatna środków produkcji istniała również w feudalizmie. Prywatne była zarówno ziemia jak i zakłady rzemieślnicze. Jednak nikt nie ukrywa, że obalenie feudalnych ograniczeń stanowych umożliwiło rozkwit prywatnej przedsiębiorczości i było wydarzeniem postępowym. Imputowanie, że krytycy kapitalizmu są zwolennikami feudalizmu jest po prostu idiotyczne. Socjaliści odnoszą się wrogo do feudalizmu jako systemu dławiącego i ciążącego rozwojowi sił wytwórczych jeszcze bardziej niż kapitalizm. Nie ma jednak potrzeby prowadzić walki z systemem, który dwa wieki temu pokonała burżuazja. Jest to typowe dla adwokatów kapitalizmu bicie chochoła rozszerzające termin „socjalizm” tak szeroko by wcisnąć weń nawet absurdalne rzeczy niemające nic wspólnego z tym, czego zwolennikami są jacykolwiek socjaliści.

„Kapitalistyczna demokracja rynku nie wynagradza ludzi na zasadzie ich prawdziwych zalet, wrodzonych wartości, czy moralnych walorów. Nie ocena zasług oparta na absolutnej zasadzie sprawiedliwości zapewnia większe czy mniejsze powodzenie, lecz jego ocena przez innych ludzi, którzy stosują wyłącznie miarę swych własnych potrzeb, życzeń i celów.” 19

Jeśli system z góry zakłada, że nie będzie dążyć do wynagradzania według prawdziwych zasług oraz prawdziwej sprawiedliwości, to chyba doskonale świadczy to o jego patologiczności. Patologią jest nie tylko to, że system jest niesprawiedliwy ale to, że odrzuca się w jego ramach wszelkie dążenia do sprawiedliwości na rzecz indywidualnych zachcianek stawianych w jednym rzędzie z realnymi potrzebami.

„Równość wobec prawa daje ci siłę do rzucenia wyzwania każdemu milionerowi. Na rynku nie sabotowanym restrykcjami narzuconymi przez rządy tylko ty jesteś sobie winien, jeśli swymi osiągnięciami nie zdystansujesz króla czekolady.” 20

Tak samo liberałowie chętnie przyznają beznogiemu prawo startowania w biegu maratońskim ale już nie są tak chętni zapewnić mu protez, ponieważ to wymaga jakiejś materialnej akcji czy zastosowania przymusu państwowego. Liberałowie proszą nas abyśmy docenili nasze prawa, które przecież nikogo nie nic nie kosztują. Twierdzą, że każdy może coś zrobić jeśli tylko nie ma zakazu. Prawda jest jednak taka, że to, że nie ma zakazu jeszcze nie znaczy, że coś jest możliwe. Człowiek nie może zrobić tego co w jego położeniu jest niemożliwe nawet jeśli prawo mu na to pozwala. Głową muru nie przebijesz nawet jeśli wolno ci próbować. Umiejętności handlowe czy determinacja nie mają znaczenia jeśli nie dysponuje się odpowiednio dużymi zasobami materialnymi. Tak samo jak na wojnie kluczowe znaczenie ma nie tyle talent dowódcy co po prostu liczebność wojsk i jakość wyposażenia. Nawet najwaleczniejsze wojsko z najgenialniejszym dowódcą nie pokona przeciwnika dysponującego miażdżącą przewagą liczebną i technologiczną. Człowiek może osiągnąć to co sobie zamierzył tylko jeżeli warunki materialne nie czynią tego absolutnie niemożliwym w jego położeniu. A warunki są takie, że nie można sobie ot tak założyć firmy i zostać potentatem jeśli nie ma się odpowiednio dużego kapitału wyjściowego.  Dzieje się tak w dziedzinach gospodarki gdzie kapitał potrzebny do wejścia na rynek jest spory, oraz gdzie na korzyść zasiedziałych “tłustych kotów” działa ekonomiczny efekt skali pozwalający obniżać koszta przeciętne i gromadzić środki niezbędne na inwestycje znacznie sprawniej dużym firmom niż małym. Poza tym nawet przy tym samym kapitale pretendent jest w gorzej sytuacji dlatego, że na korzyść bardziej zasiedziałego na rynku działa choćby efekt rozpoznawalności marki i przyzwyczajenie konsumentów.  Oczywiście liberałowie nie wam tego nie powiedzą, tylko będą was karmić bajeczkami o paróweczkowej ekonomii aby was mamić obietnicą zajęcia przez was uprzywilejowanej pozycji w systemie.

Poz tym mówienie tu o „winie” jest samo w sobie ideologicznym założeniem. Niebycie milionerem może być winą tylko wtedy gdy przyjmie się ideologiczne założenie liberałów, że gromadzenie w swoich prywatnych rękach jak największego majątku jest czymś dobrym i godnym pochwały. Załóżmy, że ktoś ma możliwości gromadzić w swoich rękach majątek, ale podejmuje decyzję by z tej możliwości nie skorzystać. Gdzie tu jego wina? To raczej zasługa niż wina! Głową muru nie przebijesz, ale to nie szkodzi bo i tak nie ma po co.

„Ludzką naturą jest, że każdy jest skory do przeceniania swych własnych zasług.” 21

Szczególnie tyczy się to kapitalistów myślących, że samym posiadaniem przedsiębiorstwa wnoszą coś do niego. Tyczy się to również liberalnych pajaców robiących PR kapitalizmowi. Swojej arogancji daje przykład sam Mises w książce „Liberalizm w tradycji klasycznej” gdzie na samym jej początku stwierdza, że kapitalizm mógł się narodzić dzięki temu, że powstała myśl liberalna. Ignoruje on jednak całkowicie materialne interesy burżuazji. To nie program liberalny stworzył burżuazję i dał początek rozwojowi kapitalizmu, ale to kapitalizm dał szanse programowi liberalnemu, którego klasa panująca trzymała się dopóki był dla niej użyteczny w walce z ograniczeniami dla rozwoju kapitalizmu stawianymi przez przeżytki feudalizmu. Gdy jednak feudalizm został pokonany, liberalna ortodoksja przestała stanowić podstawę dla działań burżuazji, która schroniła się pod parasolem państwa nastawionego na służenie jej (a nie na przykład feudałów) interesom. Głosiciele programu liberalnego są jednak nadal pożyteczni dla burżuazji ponieważ ogłupiają masy i tłumią w ten sposób w zarodku bunt mogący podważyć podstawy kapitalizmu jakimi jest własność prywatna i dążenie do zysku.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o