Artykuł

KPP: rewizjonizm, nacjonalizm, antysemityzm.

Odrodzenie Komunizmu istnieje od ponad dwóch lat i jedno z pierwszych pytań dotyczących nazwy naszego serwisu brzmiało: dlaczego chcecie odrodzić ruch komunistyczny, skoro komunistyczna partia już w Polsce istnieje? Dziś tego pytania w Polsce już prawie nikt nie zadaje, gdyż na polu teoretycznym, propagandowym i organizacyjnym zarówno KPP, jak i inne sekty próbujące z nami rywalizować są za nami daleko w tyle. Zresztą my KPP wcale nie musimy dyskredytować czy z nią walczyć. Ona sama się kompromituje, zarówno swoim permanentnym brakiem aktywności, jak i wydając kolejne żałosne oświadczenia. By daleko nie szukać, wystarczy przypomnieć oświadczenie sprzed kilku miesięcy wzywające do wspierania upadających polskich burżujów. Zarówno młodzi Polacy inspirujący się marksizmem, jak i polscy robotnicy próbujący w swoim miejscu pracy organizować aktywność komunistyczną, widzą swoją przyszłość w jedynej sile poważnie traktującej dorobek ruchu komunistycznego, czyli w Odrodzeniu Komunizmu. Świadczy o tym ogromna popularność naszego kanału, portalu a także aktywność na różnych naszych forach na Youtube, Facebooku i Discordzie. To dzięki masowemu zaangażowaniu polskich komunistów udało nam się stworzyć te wszystkie projekty takie jak internetowa biblioteka marksistowskich audiobooków, wykłady popularyzujące marksizm i historię ruchu robotniczego, czy też trwająca od kilku miesięcy aktywność Fronty Antykapitalistycznego.

Artykuł ten adresowany jest do czytelników z zagranicy. Czytelników, którzy słyszeli, że w Polsce prześladowana jest KPP i z tego też względu, motywowani komunistycznym internacjonalizmem słusznie z KPP się solidaryzowali. To właśnie do tych zagranicznych towarzyszy ten tekst jest adresowany, w którym postaram się wyjaśnić co sądzę o KPP i dlaczego do KPP nie należę.

Rozważania na temat KPP należy zacząć od stwierdzenia smutnego faktu, że europejski ruch komunistyczny jest od ponad 60 lat pogrążony w kryzysie. Kryzys ten jest konsekwencją degeneracji KPZR po jej XX zjeździe i słynnym referacie Chruszczowa, kiedy to w ZSRR rozpoczął się proces destalinizacji. Konsekwencją zmian w KPZR była też rewizjonistyczna ewolucja europejskich partii komunistycznych, które zrezygnowały z dążenia do wywołania rewolucji komunistycznej i z biegiem lat coraz bardziej ewoluowały na prawo, stając się de facto partiami socjaldemokratycznymi. Nazwa naszego portalu oznacza dążenie do odbudowania rewolucyjnego ruchu komunistycznego, który istniał w Europie w momencie powstawania Międzynarodówki Komunistycznej. Dziś rewolucyjnego ruchu komunistycznego w Europie nie ma i jeśli będziemy akceptować kompromitowanie idei komunistycznych przez rewizjonistycznych zdrajców, to oczywiście taki ruch nigdy nie powstanie.

Tyle jeśli chodzi o ewolucję w kierunku eurokomunizmu. Teraz należało by powiedzieć kilka słów o ewolucji partii takich jak PZPR i innych partii rządzących w Bloku Socjalistycznym. Bo choć degeneracja tych partii w dużej mierze przypomina proces gnicia partii komunistycznych w Europie Zachodniej, to jednak to gnicie miało charakter znacznie bardziej zaawansowany i znacznie bardziej kompromitujący ruch komunistyczny. Zacznijmy może od prostego spostrzeżenia, że partia bolszewicka w czasach Lenina była atakowana przez kontrrewolucję wewnętrzną i kraje kapitalistyczne, a mimo to udało się tę walkę wygrać i rozpocząć budowę socjalizmu w ZSRR. Natomiast proces przywracania kapitalizmu w Europie Wschodniej odbywał się bezkrwawo. PZPR nie został obalony przez siły imperializmu. To sam PZPR rozpoczął pod koniec lat 80. proces przywracania w Polsce stosunków kapitalistycznych. Pierwsze reformy kapitalistyczne wprowadzono w Polsce jeszcze przed dojściem solidaruchów do władzy (reformy Wilczka). Najważniejsze twarze polskiego kapitalizmu takie jak Leszek Balcerowicz, to byli członkowie PZPR, a elity PZPR uwłaszczyły się na procesie prywatyzacji i stanowiły zalążek polskiej burżuazji. Podobnie wyglądała kontrrewolucja w innych krajach Bloku Socjalistycznego. Za wyjątkiem Rumunii, właściwie wszędzie ten proces odbywał się bezkrwawo. I jeśli już dochodziło do działań zbrojnych w ZSRR czy Jugosławii, to miały one głównie charakter konfliktów etnicznych. Z kapitalistyczną kontrrewolucją nikt lub prawie nikt nie walczył.

Trudno zrozumieć miałkość obecnej KPP i innych partii pseudokomunistycznych na terenie byłego Bloku Socjalistycznego bez zrozumienia czym były partie rządzące w tych krajach bezpośrednio przed kontrrewolucją. Były to partie władzy, które były magnesem dla oportunistów. W czasach Marksa czy Lenina, za samą przynależność do partii rewolucyjnych groziły represje i było to naturalne sito, które sprawiało, że Lenin w stosunku do partii bolszewickiej używał terminu awangarda. Byli to najbardziej ideowi przedstawiciele rewolucyjnej inteligencji, lub też najbardziej świadomi przedstawiciele proletariatu. W przypadku genezy partii pseudokomunistycznych, które powstały na bazie rozpadu partii rządzących w byłym Bloku Socjalistycznym o awangardzie na pewno mówić nie można. Mógłbym tutaj długo wymieniać przykłady członków rosyjskiej KPRF, którzy z rewolucyjnym proletariatem nie mają nic wspólnego. Można tam znaleźć zarówno drobnych przedsiębiorców jak i bogatych biznesmenów.

Ale tematem tego tekstu jest KPP, więc by powiedzieć o moralno-politycznej degeneracji członków tej partii należałoby powiedzieć najpierw kilka słów o PZPR. Zacznijmy od tego, że według mojej analizy Polska Ludowa była ze wszystkich krajów Bloku Socjalistycznego najmniej socjalistyczna. Jeszcze w trakcie trwania II Wojny Światowej, polska reakcja i polscy faszyści rozpoczęli działalność zbrojną i kontrrewolucyjną przeciwko nowej socjalistycznej władzy w Polsce. Wyklęci faszyści co prawda zostali rozbici, ale jeszcze w latach czterdziestych duża część nowego aparatu władzy to byli nacjonaliści i czasami wręcz jawni antykomuniści. Przykładem może być Józef Kuraś „Ogień”, który należąc do Urzędu Bezpieczeństwa (czyli polskiego odpowiednika NKWD) prowadził działalność antykomunistyczną. Poglądy nacjonalistyczne, antysemickie, antysocjalistyczne i wrogie ZSRR były od zawsze obecne w PZPR. Jest to temat na oddzielny artykuł, ale skrótowo można powiedzieć, że poglądy reakcyjne były słusznie represjonowane w latach 1948-1956, następnie tolerowane 1956-1968, a po antysemickiej czystce w partii w 1968 stały się poglądami dominującymi.

Edward Gierek będący przywódcą partii i państwa w latach siedemdziesiątych o socjalizmie mówił wyłącznie na spotkaniach o charakterze międzynarodowym. Gdy przemawiał do Polaków, to była to taka populistyczno-patriotyczna papka o wydźwięku socjaldemokratycznym. W czasach Gierka nastąpił ogromny wzrost liczebny członków PZPR i do partii zaczęli wtedy masowo wstępować oportuniści. To właśnie w czasach Gierka wstąpili do PZPR późniejsi założyciele dzisiejszej KPP. Epoka Gierka to taka polska wersja rynkowego socjalizmu, która później została skopiowana przez Denga w Chinach. Gierek uzależnił polską gospodarkę od koniunktury na rynkach światowych. Kredyty w bankach zachodnich plus bazowanie na zachodniej technologii sprawiło, że w momencie kryzysu kapitalizmu w 1979 roku i sankcji nałożonych na Polskę w 1981, Polska gospodarka pogrążyła się w długotrwałym kryzysie trwającym de facto całą dekadę lat osiemdziesiątych. Socjalizm, który w czasach Stalina udowodnił swoją wyższość gospodarczą nad krajami kapitalistycznymi, został przez Gierka skompromitowany i w momencie problemów gospodarczych, które pojawiły się w Polsce w latach osiemdziesiątych doprowadził do skompromitowania ideologii socjalistycznej wśród Polaków.

To właśnie wtedy pojawiły się słynne kolejki i puste półki w sklepach. Zaczął się tworzyć czarny rynek, którego filarem były polonijne spółki w RFN i USA, które były tolerowane przez aparat władzy, zwłaszcza resorty siłowe. Tak to pod koniec lat osiemdziesiątych narodził się w Europie Wschodniej kapitalizm, który od samego początku miał charakter mafijny, a jego filarem byli wysoko postawieni członkowie PZPR. Pod koniec lat osiemdziesiątych do PZPR wstępowali głównie karierowicze, którzy doskonale rozumieli, że przynależność do partii umożliwia prywatne wzbogacenie się. To właśnie tacy ludzie zdecydowali o przywróceniu stosunków kapitalistycznych w Polsce i rozwiązaniu PZPR. I nikt socjalizmu nie bronił.

Część członków rozwiązanej PZPR powołało do życia Związek Komunistów Polskich „Proletariat”, który funkcjonował na polskiej scenie politycznej w latach dziewięćdziesiątych. Obok ZKP funkcjonowało także Stowarzyszenie Marksistów Polskich zrzeszające marksistowskich działaczy akademickich, którzy w tamtym czasie byli zagrożeni czystkami na polskich uniwersytetach. W momencie swojego powstania ZKP liczyło kilka tysięcy członków. Na skalę PZPR był to jedynie promil, pokazujący jak niewielu było  marksistów w partii rządzącej. Niestety była to partia, której przekrój demograficzny nie przypominał organizacji rewolucyjnych, które znamy ze świata. Ruch socjalistyczny na całym świecie inspirował i do dziś inspiruje głównie młodzież. Marks i Engels zaangażowali się w ruch komunistyczny jako ludzie młodzi. I ten sam schemat widzimy następnie w rewolucyjnym ruchu rosyjskich studentów w latach 70. XIX wieku czy też podczas Rewolucji Kubańskiej.

Tymczasem członkowie ZKP Proletariat to były osoby już wiekowe i co za tym idzie, politycznie bierne i niezbyt odważne. Liczba kilku tysięcy członków może robić wrażenie. Niestety na próżno szukać śladów jakiejś ulicznej aktywności polskich komunistów w latach dziewięćdziesiątych. Transformacja ustrojowa, zniszczenie publicznej służby zdrowia i masowe zubożenie polskiego społeczeństwa dokończyły dzieła. W każdym numerze partyjnej gazety Brzask były kolejne nekrologi i grono komunistycznych emerytów szybko zaczęło się wykruszać. Środowisko to zresztą wkrótce się podzieliło i powstały dwie nowe partie, Polska Socjalistyczna Partia Robotnicza i Komunistyczna Partia Polski. Osiemnaście lat temu, w 2002 gdy rejestrowano KPP, było jeszcze wystarczająco wielu weteranów z PZPR, dzięki czemu udało się uzyskać wymagane przez sąd tysiąc podpisów pod rejestracją partii. Ale procesy demograficzne nie zostały zatrzymane, a w Brzasku cały czas publikowano kolejne nekrologi. W końcu Brzask zaczął wychodzić coraz rzadziej. A od kilku lat jest to gazeta głównie dostępna w internecie.

Rozumiem, że towarzysze z zagranicy mają pytania o bilans trzydziestoletniej aktywności polskich komunistów z ZKP Proletariat i KPP. W końcu trzydzieści lat to kawał czasu, w ciągu którego sprawnie działająca partia jest w stanie zbudować wokół siebie masowy ruch polityczny. Zwłaszcza w kraju takim jak Polska, gdzie w pierwszych latach kapitalistycznej transformacji mieliśmy do czynienia z kapitalistycznym barbarzyństwem w wersji mafijnej. Jaki jest ten bilans? Co w ogóle KPP robi? Przede wszystkim należy powiedzieć, że KPP nigdy nie była politycznie samodzielna. KPP nigdy nie wystawiła własnej listy wyborczej. Nigdy też nie zorganizowała samemu pochodu pierwszomajowego czy jakiejkolwiek innej demonstracji w Warszawie.

I tutaj dochodzimy do kolejnej smutnej kwestii. ZKP i późniejsza KPP zawsze były lojalne wobec SDRP i późniejszej SLD. W końcu działacze SDRP, KPP i SLD znali się jeszcze z czasów PZPR i dzięki temu mogli korzystać z lokali SLD. Kiedy jeszcze mieszkałem w Polsce, KPP przez wiele lat organizowała swoje zebrania w lokalu SLD. Działo się to także w latach 2001-2005, gdy SLD była u władzy, prowadziła neoliberalną politykę gospodarczą, a polski rząd wysługiwał się amerykańskim imperialistom wysyłając wojska do Iraku i Afganistanu. Polskim pseudokomunistom to nie przeszkadzało. W późniejszym czasie KPP podkleiło się pod lewicowego antykomunistę Piotra Ikonowicza. Ikonowicz od 30 lat jest organizatorem pochodów pierwszomajowych w Warszawie, gdzie sam przemawia przez 80% czasu. Następnie do mikrofonu dopuszcza przedstawicieli różnych lewicowych organizacji satelickich, którym to daje mikrofon na 2-3 minuty. I te 2 minuty publicznego przemówienia na pierwszomajowym wiecu w Warszawie to właściwie cała roczna aktywność KPP.

Podkreślam jeszcze raz, w odróżnieniu od KPRF czy greckiej KKE, polska KPP nigdy samodzielnie nic nie organizuje. Zawsze wleką się w ogonie socjaldemokratów, czy to z SLD, czy Ikonowicza, czy też nieistniejącej już Polskiej Partii Pracy, gdzie się przenieśli gdy SLD sprzedało swój lokal. Członek KPP startował w ostatnich wyborach parlamentarnych z listy Lewicy, co zostało poparte przez partię i reklamowane w Brzasku. Czym politycznie jest Lewica? To koalicja socjalliberalnej SLD, z burżuazyjną partią Wiosna Roberta Biedronia i socjaldemokratycznym Razem. Jest to oczywiście koalicja broniąca kapitalizmu. Lewica najgłośniej w parlamencie domagała się wspierania polskich kapitalistów w obliczu korona kryzysu. Sam Robert Biedroń podczas ostatniej kampanii wyborczej występował na spotkaniach polskich przedsiębiorców, a w Parlamencie Europejskim wygłasza antykomunistyczne przemówienia. W polityce zagranicznej Lewica to sługusy zachodniego imperializmu i bardzo aktywnie zaangażowali się we wspieranie puczu na Białorusi w sierpniu 2020. I właśnie z takimi ludźmi współpracuje KPP.

Jeśli więc miałbym podsumować działalność KPP, to mamy brak politycznej samodzielności i wleczenie się za socjaldemokracją. To oczywiście całkowicie dyskredytuje tą partię jako organizację komunistyczną. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Teraz należy powiedzieć kilka słów o aktywności internetowej członków KPP. O ile za to co do tej pory powiedziałem, odpowiedzialność ponosi partyjne kierownictwo, to teraz chciałbym napisać kilka słów o należących do KPP członkach nacjonalistycznego stowarzyszenia Grunwald. Członkiem Grunwaldu jest m.in. były przywódca KPP, Marcin Adam. Grunwald to miejsce średniowiecznej bitwy w 1410, kiedy to rycerstwo polsko-litewskie pokonało Zakon Krzyżacki. Jest to jedno z największych polskich sukcesów militarnych i każdy Polak już jako małe dziecko jest uczony o tej bitwie.

By zrozumieć fenomen Grunwaldu, czyli nacjonalistycznego ugrupowania infiltrującego partię komunistyczną, ponownie musimy się cofnąć do historii Polski Ludowej, a konkretnie do postaci przedwojennego faszysty Bolesława Piaseckiego, który po II Wojnie Światowej współpracował z Władzą Ludową. Piasecki i jego środowisko popierali przemiany demograficzne, które stworzyły z Polski państwo monoetniczne. Doszło więc do egzotycznego sojuszu polskiego faszyzmu z PZPR na gruncie nacjonalizmu antyniemieckiego. Warto podkreślić, że w latach osiemdziesiątych, środowisko Piaseckiego de facto odniosło ideologiczne zwycięstwo, a Wojciech Jaruzelski nie był ani internacjonalistą, ani nawet socjalistą. Właśnie w czasach Jaruzelskiego powstał Grunwald grupujący różne odłamy polskiego faszyzmu (tzw. endokomuna). O ile sam Jaruzelski, jako ojciec chrzestny polskiego kapitalizmu to postać skompromitowana, to paradoksalnie w ostatnich latach, pod wpływem prawicowej propagandy straszącej Polaków najazdem barbarzyńskim migrantów w internecie narodził się pomysł reaktywowania Grunwaldu.

Grunwald udaje organizację lewicową i powołuje się na dorobek Polski Ludowej. Faktycznie niestety jest to organizacja faszyzująca, która straszy Polaków zalewem taniej siły roboczej z Ukrainy itd. Pucz Poroszenki w 2014 roku doprowadził do kryzysu na Ukrainie i późniejszego exodusu milionów Ukraińców. Wielu z nich trafiło także do Polski. I gdy komunistyczna partia motywowana proletariackim internacjonalizmem powinna w tym momencie dążyć do nawiązania z tymi migrantami współpracy, zwłaszcza, że byli to głównie robotnicy fizyczni, Grunwald dołączył się do powszechnego w Polsce klimatu szczucia na Ukraińców i wyzywał pracujących w Polsce Ukraińców od banderowców. I o ile w Ukrainie rzeczywiście doszło do odrodzenia ukraińskiego faszyzmu i kultu Bandery, to warto podkreślić, że akurat większość ludzi emigrujących z Ukrainy, to osoby rosyjskojęzyczne, a więc osoby przez banderowców prześladowane. Ale nawet jeśli część robotników z Ukrainy, którzy wyemigrowali do Polski, to faktycznie są ukraińscy faszyści gloryfikujący zbrodniarzy z UPA, to irytująca jest wybiórczość i pomijanie faktu, że także wśród polskich robotników rozpowszechniony jest kult faszystowskich żołnierzy wyklętych.

Oczywiście nacjonalizm członków KPP należących do Grunwaldu to nie jest jakaś wyłącznie polska specyfika. Podobne szambo możemy znaleźć wśród rosyjskiej KPRF Gienadija Ziuganowa, czy też francuskiej PRCF, która to organizowała pikiety solidarności z KPP pod polską ambasadą w Paryżu. Ponieważ mieszkam we Francji, warto tu kilka słów powiedzieć o linii politycznej PRCF. W skrócie można powiedzieć, że PRCF licytuje się z Marine Le Pen na antyunijny radykalizm. PRCF notorycznie powołuje się na tradycje pierwszego rządu francuskiej Czwartej Republiki, w którym to zasiadało czterech komunistycznych ministrów. Dla francuskiej klasy robotniczej był to oczywiście najlepszy rząd w historii Francji, ale PRCF dyskretnie pomija imperialistyczny charakter Francji. To właśnie ten rząd był odpowiedzialny za próbę przywrócenia kolonialnej dominacji w Indochinach czy też represje wobec Algierczyków, które to zapoczątkowały długotrwałą wojnę w Algierii pełnej brutalnego kolonialnego terroru wobec miejscowej ludności. PRCF w swoich materiałach propagandowych, jak też i na demonstracjach lubuje się w lansowaniu patriotycznych symboli. Próbują to robić pod pretekstem nawiązań do tradycji Rewolucji Francuskiej, ale późniejsze zbrodnie imperializmu francuskiego sprawiły, że dziś komuniści tych imperialistycznych symboli powinni się wyrzec.

Chciałbym podkreślić, że moim celem jest walka z kapitalizmem i burżuazją i szkoda mi czasu na zajmowanie się drobną internetową sektą. Niektóre postulaty Grunwaldu wymierzone w NATOwską dominację, czy też eksploatację Polski przez zachodnie korporacje, można by było nawet poprzeć. Ja jedynie oczekuję, by nie nazywać tego komunizmem. Gdyby KPP zmieniła nazwę na partię patriotycznej lewicy, to zniknęły by w ten sposób elementy sporne, a być może nawet pojawiły by się pola ewentualnej współpracy. Dopóki jednak to środowisko podszywa się pod ruch komunistyczny, to w trosce o ludzi, którzy mogą być przez nich oszukani należy ich demaskować.

Referat zatytułowany «dlaczego Grunwald to nie jest ruch komunistyczny» mógłbym kontynuować jeszcze długo. Jeśli ten tekst okaże się niewystarczający i komuniści z zagranicy, których darzę szacunkiem dalej będą się z nimi solidaryzować, to oczywiście mogę napisać część drugą. Póki co ograniczę się do kwestii bieżącej, czyli trwającego w Polsce strajku kobiet. 22 października 2020 pod pretekstem epidemii koronawirusa, praktycznie zabroniono aborcji w Polsce, co było początkiem największych demonstracji antyrządowych w ciągu 30 lat polskiego kapitalizmu. To prawda, że inicjatywa do masowych protestów wyszła ze środowiska burżuazyjnych feministek związanych z organizacją Strajk Kobiet, ale bardzo szybko te protesty stały się areną niezadowolenia dla wszystkich grup społecznych, które co prawda dziś są wkurzone na rządy Prawa i Sprawiedliwości, ale wiele haseł obecnych na demonstracjach de facto neguje bilans wszystkich rządów kapitalistycznej Polski.

Z tego też względu Odrodzenie Komunizmu i współpracująca z nami organizacja Front Antykapitalistyczny, od razu poparły protesty i gdzie tylko było to możliwe, nasi działacze uczestniczyli w demonstracjach i wykorzystaliśmy nasze media do promowania socjalistycznej perspektywy dla protestujących kobiet. To, że ten tekst powstaje właśnie teraz, jest bezpośrednią reakcją na postawę niektórych nacjonalistów z Grunwaldu, którzy publicznie zaczęli te protesty zwalczać, używając typowo reakcyjno-prawicowej argumentacji. Jest to plunięcie w twarz wszystkim kobietom, które na przełomie ostatnich 150 lat angażowały się w ruch socjalistyczny. Jest to także całkowite niezrozumienie marksistowskiej analizy burżuazyjnej rodziny obecnej w pismach Engelsa czy też Lenina.

Wszystko to co zostało tutaj napisane na temat KPP czy też Grunwaldu są to informacje powszechnie dostępne i  łatwe do zweryfikowania. Obecna technologia i automatyczne translatory w przeglądarkach internetowych umożliwiają zrozumienie treści artykułów i oświadczeń na stronach tych organizacji nawet przez ludzi nieznających języka polskiego. Towarzyszy z zagranicy dalej uważających KPP za godną następczynię partii bolszewickiej proszę o zadawanie pytań – w miarę możliwości ja, lub któryś z moich towarzyszy postaramy się na nie odpowiedzieć.

Na koniec chciałbym jeszcze poruszyć dwie sprawy, które oficjalne nie są. Informacje na ten temat nigdzie nie są publikowane jako oficjalne materiały partyjne, ale oczywiście polskie środowiska komunistyczne o nich wiedzą. Pierwsza rzecz jaką chciałbym nagłośnić, to słynny pakt o nieagresji między KPP a Konfederacją. Konfederacja to skrajnie prawicowa koalicja różnych prawicowych świrów (libertarianie Korwin-Mikkego, monarchiści Brauna i Ruch Narodowy). Korwin-Mikke to psychopata, który wielokrotnie publicznie wzywał do mordowania osób o lewicowych poglądach. Właśnie z tego powodu uruchomiliśmy petycję by odebrać mu poselski immunitet i postawić pod sądem. I gdy zachęcaliśmy działaczy lewicowych do podpisania petycji i promowania jej na własnych stronach internetowych, były przewodniczący KPP poinformował nas o istnieniu takiego paktu, gdyż są to dwie organizacje przeciwne Unii Europejskiej, która według niego na dzień dzisiejszy jest głównym wrogiem. Równocześnie też zachęcał on wszystkich swoich sympatyków do bojkotowania naszej petycji, ułatwiając tym samym Korwinowi uniknięcia odpowiedzialności za groźby mordowania  komunistów.

Druga rzecz, którą chciałbym tutaj nagłośnić to rozpowszechniony w KPP antysemityzm. Jest to temat rzeka wymagający oddzielnego artykułu, więc tutaj to zagadnienie przedstawie skrótowo. Już pod koniec XIX wieku carska Ochrana próbowała zdyskredytować ruch socjalistyczny, sugerując, że jest to ruch zainicjowany i kontrolowany przez Żydów. Efektem były pogromy antysemickie podczas Rewolucji 1905 roku, jak i antysemickie pogromy Białych Armii podczas rosyjskiej wojny domowej. Podobną retorykę przejął też Hitler i międzynarodowy ruch faszystowski. W antysemickiej Polsce wylansowano termin Żydokomuny czy też Żydobolszewików, którym to straszono zarówno podczas wojny 1920 roku, jak też i po II Wojnie Światowej. Polskie środowiska faszystowskie rozpowszechniały mit, że Urząd Bezpieczeństwa (policja polityczna ludowego rządu) jest zdominowany przez Żydów. Warto przypomnieć, że podobną strategię stosowano w Rosji, gdzie twierdzono, że NKWD jest zdominowana przez Polaków i Łotyszy. Jest to więc typowe reakcyjne kłamstwo mające na celu zdyskredytowanie socjalistycznego rządu. Niestety ta wroga propaganda została podchwycona przez prawicę w PZPR i w latach sześćdziesiątych doszło do antysemickiej czystki w partii.

Symbolem tej antysemickiej frakcji w partii był Mieczysław Moczar i Albin Siwak. Moczar był weteranem walk partyzanckich podczas II Wojny Światowej i przez cały okres PRL zajmował różne eksponowane stanowiska. Czy sam Moczar był antysemitą to kwestia drugorzędna. Faktem jest natomiast to, że wokół niego gromadziła się cała antysemicka frakcja tzw. partyzantów, którym udało się przeprowadzić czystkę w partii w 1968 r. Siwak z kolei był jedynym robotnikiem we władzach PZPR w latach osiemdziesiątych. Siwak jako robotnik słusznie krytykował ewolucję PZPR w kierunku socjaldemokratycznym czy wręcz kapitalistycznym. Niestety był to człowiek pozbawiony edukacji marksistowskiej i do języka publicznego wprowadził rozpowszechniony wśród polskich lumpenproletariuszy ludowy antysemityzm.

Antysemityzm to niestety nieodłączna cecha polskiego nacjonalizmu, którego ojcem ideowym był Roman Dmowski wzywający w czasach zaborów do pogromów antysemickich. W ówczesnych czasach na terenach Polski mieszkało około 10% Żydów, ale w niektórych miastach populacja Żydów liczyła nawet 50 procent. Holocaust sprawił, że w Polsce Żydów dzisiaj prawie nie ma. Niestety antysemityzm przetrwał. I dzisiaj antysemityzm wyraża się w domysłach, kto jest, a kto nie jest prawdziwym Polakiem, lub też kto służy międzynarodowym środowiskom żydowskim. W ostatnich czasach mamy do czynienia w Polsce z powrotem antysemityzmu w debacie publicznej na bazie konfliktów dyplomatycznych Polski z Izraelem, a także roszczeń amerykańskich Żydów do mienia bezspadkowego, które zostało przejęte przez rząd Polski Ludowej (tzw. Akt 447). Środowiska skrajnie prawicowe związane z Konfederacją zbierały podpisy przeciwko ustawie 447 i temat ten wywołał dyskusje także wśród komunistycznej lewicy. Okazało się, że lider dolnośląskich struktur KPP, Henryk Mikietyn to człowiek zaczadzony tymi wszystkimi antysemickimi stereotypami. Sprawa jest tym bardziej poważna, że Mikietyn o mały włos nie został przewodniczącym partii.

Szanowni towarzysze z zagranicy. Polska to kraj ogarnięty antykomunistyczną histerią i w imieniu polskich komunistów oczywiście dziękuję Wam za okazanie z nami solidarności. Represje te trwają cały czas i jeśli tylko macie możliwość, pikietujcie polskie placówki dyplomatyczne czy też krytykujcie w swoich mediach polskich rządzących. Równocześnie jednak chciałbym was zapewnić, że akurat Komunistyczna Partia Polski, z komunizmem nic wspólnego nie ma. Temu był poświęcony ten tekst i jeśli potrzebujecie jakiś wyjaśnień, to Odrodzenie Komunizmu jest do waszej dyspozycji. Z chęcią odpowiemy na wszystkie pytania i równocześnie zachęcamy do międzynarodowej dyskusji, jak odbudować ruch komunistyczny. Ten tekst był pełen krytycyzmu wobec tego, co pod komunistycznym szyldem robiono w Polsce w ostatnich latach. Chętnie poznam wasze doświadczenia z pseudokomunistami w Waszych krajach.

Rewolucyjne pozdrowienia

Towarzysz Michał. 

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
TobiaszKomunistyczna Partia PolskiPetra Recent comment authors

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Petra
Gość
Petra

Zajebisty artykuł, towarzyszu!

Petra
Gość
Petra

Bardzo dobry artykuł, towarzyszu!

Komunistyczna Partia Polski
Gość
Komunistyczna Partia Polski

Odpowiedź kierownictwa Komunistycznej Partii Polski: W związku z oskarżeniami Michała Nowickiego wobec KPP, opublikowanymi 11 listopada 2020 r. na prowadzonym przez niego portalu, uważamy za stosowne sprostowanie fałszywych zarzutów. Celem Michała Nowickiego jest sekciarska rozgrywka, a nie debata nad strategią działalności komunistycznej w Polsce. Powtarza kłamstwa, przeinacza fakty oraz odnosi się wybiórczo do niektórych zdarzeń, wyrywając je z kontekstu. Są to metody niegodne komunisty, pasujące raczej do PiSowskiej prokuratury, posługującej się podobnymi metodami w oskarżaniu członków KPP o „szerzenie totalitaryzmu”. Główny zarzut – twierdzenie jakoby KPP nie prowadziła realnej działalności, jest absurdalny. Nasza partia, pomimo wielu prześladowań ze strony władz… Czytaj więcej »

Tobiasz
Gość
Tobiasz

Pozdrawiam towarzyszu bardzo dobry artykuł dający wiele informacji