Artykuł

Niepodległość urojona

Tekst autorstwa Towarzyszy: Arka, Lebaba i Kopytnego

Dziś jedno z najhuczniej obchodzonych świąt państwowych, Dzień niepodległości. Świętowana jest  rocznica odbudowy polskiej państwowości po 123 latach zaborów. Wróciliśmy wtedy na mapy, ale czy poza tym coś jeszcze? Czy faktycznie odzyskaliśmy wtedy suwerenność? I jak architekci ,,niepodległości” urządzili utworzony kraj? Dwa fakty: suwerenności nie odzyskaliśmy w 1918, ale w 1944; II RP natomiast była, wbrew obecnej neosanacyjnej narracji, ruiną, bagnem i państwem z kartonu.

Czy II RP pasuje do definicji państwa suwerennego?

II RP była państwem kapitalistycznym, burżuazyjnym co oznacza, że była to forma państwowości reprezentująca niemal wyłącznie, a przynajmniej w pierwszej kolejności interesy klasy właścicieli kapitału. Po drugie, w samym systemie kapitalistycznym zajmowała ona pozycję peryferii czyli kraju biedniejszego eksploatowanego przez kapitał z krajów bogatszych. Była państwem nie tylko niechętnym ale z uwagi na brak kontroli nad gospodarką również niezdolnym do ochrony interesów zamieszkującej ten kraj ludności.

Państwo suwerenne to takie, które jest niezależne od innych podmiotów w sprawach wewnętrznych i zewnętrznych. Czy II RP spełniała te wymogi? Nie, gdyż była całkowicie zależna od innych podmiotów w sprawach ekonomicznych. A więc nie można mówić, że w 1918 odzyskaliśmy niepodległość, był to jedynie powrót na mapę, ale tak przeprowadzony, że odrodzone państwo polskie stało się niesuwerenne ekonomicznie. Państwo polskie nie miało kontroli nad wykorzystaniem zasobów i operujących na jego terenie kapitałów. Było to państwo pozbawione władzy nad procesem gospodarowania czyli kształtowania środowiska życia obywateli i rozwoju kraju. Tę najważniejszą, podstawową dziedzinę życia narodu rzucono na łaskę i niełaskę procesów rynkowej walki o prywatne zyski krajowych i zagranicznych kapitalistów i obszarników. Przy tym warto zwrócić uwagę na znaczący udział kapitału zagranicznego w gospodarce na terenie II RP. Obrazuje go poniższa tabela:

Mimo, że również krajowy kapitał prywatny w swoim dążeniu do zysków rozmija się z dążeniem do rozwoju realizującego optymalnie interesy narodowe, to przy kapitale zagranicznym sprawa ta się jeszcze bardziej komplikuje. Kapitał zagraniczny wyprowadza wartość wytworzoną dzięki pracy zatrudnionych przez siebie krajowych robotników do kraju swojego pochodzenia. Powoduje to, że wartość która mogłaby być zainwestowana w rozwój krajowej gospodarki jest dzielona między zagranicznych kapitalistów i zasila gospodarki krajów ich pochodzenia. Ten właśnie mechanizm pogłębiający różnice poziomu materialnego między krajami to właśnie imperializm. Jednym z jego elementów jest to, że polityka krajów macierzystych wielkiego kapitału dąży do utrzymania tego systemu eksploatacji. Im więcej kapitału jakiegoś obcego mocarstwa zainwestowano w danym kraju, tym bardziej kraj ten jest obiektem zainteresowania tego mocarstwa starającego się chronić inwestycje zagraniczne swoich kapitalistów. Warto zwrócić uwagę, że w II RP zagranicznym koncernom oddano kontrolę nad strategicznymi obszarami takimi jak infrastruktura i surowce.

Fani II RP starają się bagatelizować znaczenie suwerenności gospodarczej dla uznania kraju za suwerenny. Próbują oni przekonywać, że Polska Ludowa była mniej suwerenna niż kapitalistyczne II RP czy III RP, pomijając właśnie aspekt gospodarczy. Próbują atakować Polskę Ludową za to, że w jej szeregach oficerami w początkowym okresie byli często oficerowie radzieccy. Jednak Wojsko Polskie w II RP również było dowodzone przez oficerów innych armii. Najlepszym przykładem jest dowodzący polskimi wojskami francuski generał Maxime Weygand. Wszystkie argumenty mające rzekomo świadczyć o braku suwerenności Polski Ludowej można podnieść również przeciw II RP. Nasuwa się też lekka dygresja, a mianowicie dotycząca obecności wojsk radzieckich w Polsce, które po pierwsze były tam w sytuacji zagrożenia wojną z krajami kapitalistycznymi, a po drugie ich obecność obowiązkowa nie była (przykładowo do 1958 Armia Radziecka wycofała się z Rumunii).

Realia i rozwój II RP

II RP była państwem kapitalistycznym. Co prawda pierwsze rządy takie jak rząd Ignacego Daszyńskiego czy Jędrzeja Moraczewskiego były rządami socjalistów, jednak trwały one łącznie nawet nieco ponad dwa miesiące. Projekt socjalistyczny został zarzucony na skutek zdrady marszałka Piłsudskiego, który zaprzedał niepodległość interesom wielkich właścicieli ziemskich i zagranicznego kapitału. Na 20 kolejnych lat władzę w Polsce przejęła prawica – najpierw w postaci endecji a następnie autorytarnych rządów dyktatury piłsudczyków. Jak się okazało, rynek nie rozwiązał problemów Polski. Rynek nie zapewnił ani elektryfikacji, ani industrializacji, a gdy w końcu rządy sanacji zaczęły sobie zdawać z tego sprawę, państwo które przez kilkanaście lat było jedynie państwem policyjnym niewiele więcej było w stanie wskórać.

Całkowita produkcja polskiego przemysłu dopiero chwilę przed wybuchem II wojny światowej przekroczyła poziom uzyskiwany na tym samym obszarze w 1913 r. Różnica wyniosła jednak jedynie 5 proc., podczas gdy w 18 największych krajach europejskich tempo wzrostu sięgnęło 41 proc. Zmiany wartości produkcji przemysłowej w kraju nad Wisłą nie nadążały więc za przyrostem liczby ludności. W efekcie produkcja przemysłowa na głowę mieszkańca w 1938 r. była o prawie 10 proc. niższa od wartości z 1913 r. Produkcja wytworzona w Polsce międzywojennej na mieszkańca wynosiła ok. 610 zł. gdy np. w Rumunii równowartość 600 zł., a w krajach Europy Zachodniej przeciętnie 1800 zł. (w USA 4500 zł.)

W latach 1925–1928 średnia wartość rocznego eksportu Polski do Niemiec stanowiła 45 proc. średniej rocznej wartości sprzedaży produkcji w zaborze pruskim do pozostałych prowincji Niemiec w latach 1911–1913. Co pokazuje jak bardzo II RP była zależna od rynku niemieckiego.

Polski dług zwiększył się z 1598,6 mln zł w 1924 roku do 2515 mln zł  w 1938, osiągając swą szczytową wartość w 1929, kiedy to skoczył do 10328 mln zł.

Produkcja ropy naftowej w latach 1922-1938 spadła z 705 tys. ton rocznie do 507 tys.

Dopiero gdy w latach 1936–1939 państwo porzuciło politykę liberalizmu gospodarczego i poprzez budowę COP zaangażowało się w napędzanie gospodarki, przy niewykorzystanych mocach produkcyjnych i wysokim bezrobociu, przyniosło to zbawienne skutki w postaci wzrostu produkcji przemysłowej. Polska była jednym z krajów, które najpóźniej przeszły na kurs interwencjonistyczny, najdłużej trzymały się zasady minimalnej ingerencji państwa w gospodarkę i nieprzypadkowo była też jednym z krajów, które najdłużej podnosiły się z kryzysu.

Warto zwrócić też uwagę na jedyne państwo socjalistyczne w tym zestawieniu czyli Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, który dzięki polityce stalinowskiej socjalistycznej industrializacji, w 10 lat zwiększył swoją produkcję przemysłową prawie sześciokrotnie.

Podobnie było także w przypadku produkcji energii elektrycznej. W latach 1928-1937 produkcja energii elektrycznej w kapitalistycznej II RP wzrosła o około 40% kiedy w socjalistycznym ZSRR było to 710%.

Bardzo słabo wypada II RP jeśli chodzi o liczbę samochodów na 1000 mieszkańców, która nie tylko była niska w stosunku do państw rozwiniętych, ale nawet nie zmniejszał się dystans. Obrazuje to poniższa tabelka :

W epoce przemysłowej II RP pozostawała gospodarką przemysłowo – rolniczą, ze znaczną przewagą tego drugiego sektora (w najlepszym, 1929 roku, jego udział w dochodzie społecznym wynosił ok. 68%, a 2/3 zatrudnionych pracowało w rolnictwie). Instytut Gospodarstwa Społecznego szacował, że w 1935 bez zmiany struktury agrarnej i poziomu stosowanej techniki z rolnictwa mogłoby odejść natychmiast ok. 2.4 mln osób, bez zmiany poziomu produkcji. W niektórych gospodarstwach praca była tylko częściowo wykorzystywana, co w przeliczeniu oszacowano na ok. 2.1 mln osób, a więc ludzi zbędnych w rolnictwie międzywojennej Polski było 4.5 mln, choć niektóre źródła mówią o nawet 8 mln.

W II RP panował głód, nie byle ubóstwo, a po prostu głód. W latach 30. dobowa podaż kaloryczna wśród rodzin chłopskich i robotniczych o dochodach niższych od wartości typowej wynosiła zaledwie 1660 kcal (poziom prawidłowy dla wykonujących prace biurowe to 2300 kcal, a dla pracujących fizycznie – 4000). Ceny w II RP : kilogram ryżu – 70 gr, chleba – 30 gr, mięsa – 1,4 zł, soli – 2,1 zł, ziemniaków – 10 gr, cukru – 1 zł, litr mleka – 24 gr, 10 kg węgla – 32-48 gr, komorne z opałem i oświetlaniem naftą – od 200 do 400 zł rocznie. Aby uzmysłowić sobie, jak wysokie były to ceny, należałoby powiedzieć, że w latach 1933-1935 roczne spożycie w wyrażeniu pieniężnym na 1 osobę w grupie wielkich właścicieli ziemskich wynosiło 10 204 zł, natomiast w grupie chłopów – 158 zł. Przeciętne roczne przychody brutto robotników rolnych z tytułu wynagrodzeń kształtowały się na poziomie 700 zł dla mężczyzn i 300 zł w przypadku kobiet. Mimo że średnia płaca w przemyśle była wyższa o 50%, to 35% mężczyzn w przemyśle pracowało za stawki niższe niż 2 zł dziennie, a 40% kobiet – za mniej niż 1 zł dziennie, natomiast co jedenasta rodzina z bezrobotnym dysponowała kwotą 2,5 zł na tydzień. „Cukier na wsi nie istnieje. Większość dzieci nie widziała go nawet nigdy, chyba w formie cukierków na odpustach. Sól używa się obecnie szarą, nieraz nawet czerwoną bydlęcą. Na wiosnę w okresie przednówka z braku gotówki nawet na te najgorsze gatunki stosuje się, kilkakrotnie gotując ziemniaki w tej samej osolonej wodzie” – taki stan można było uświadczyć w 1935 roku.

Jak mieszkali mieszkańcy II RP? Aż 79% ludności kraju zajmowało jedno lub dwuizbowe mieszkania, najczęściej o klepiskowej podłodze, a 43% miało do dyspozycji tylko 1 izbę, przy przypadających na nią 2.3 osobach w miastach i 4.8 na wsi. Przez cały okres istnienia II RP sytuacja się praktycznie wcale nie poprawiła.

Porównanie II RP z Polska Ludową

Bylejakość II RP rzuca się w oczy jeszcze bardziej jeśli porównamy ją z sukcesami Polski Ludowej.

Porównując dane statystyczne można zauważyć, że o ile w latach 1928-1937 wzrost produkcji energii elektrycznej przy kapitalizmie wyniósł ok. 40%, to w latach 1950-1960 było to 220%. Także wzrost produkcji przemysłowej w latach 1950-1955 wyniósł 99,6% czyli kilkakrotnie więcej niż całkowity wzrost w okresie 20 lecia międzywojennego. PRL stał się szybko potęgą przemysłową. Rolnicza II RP mogłaby sobie o takich wynikach co najwyżej pomarzyć.

Warto też wspomnieć o porażce II RP na polu socjalnym. Jeśli chodzi o ochronę zdrowia II RP niewiele osiągnęła. Umieralność noworodków od 1927 (początek rejestracji) do 1938 udało się obniżyć jedynie do 140 na 1000 ze 150 na 1000. Warto też dodać, że poniższe dane nie uwzględniają w pełni województw wschodnich gdzie śmiertelność była największa.

W analogicznym okresie, to jest w latach 1950-1960, w Polsce ludowej udało się obniżyć umieralność noworodków do ok 50 na 1000 z ponad 100 na 1000.

Oczekiwana długość życia wynosiła dla obu płci około 46 lat (przykładowo w Niemczech 61), a w czasach Polski Ludowej szybko wzrosła do 70. W latach 60. dystans zdrowotny do Europy Zachodniej praktycznie nie istniał.

Porażkę II RP widać także na polu edukacji. W latach 30. na jednego nauczyciela przeciętnie przypadało 58.3 uczniów. 70% szkół w Polsce to były szkoły 1– i 2–klasowe niedające możliwości kontynuowania nauki na poziomie średnim. Szkół 7 klasowych było ok. 10%. Najgorsza sytuacja była na wsi, gdzie tylko 14% szkół miało więcej niż 3 klasy. W drugiej połowie lat trzydziestych system szkolny wyglądał w ten sposób, że szkoła podstawowa liczyła 6 klas. Dodatkową siódmą klasę musieli skończyć ci, którzy nie chcieli dalej kontynuować nauki. Ci którzy ją kontynuowali mieli przed sobą 4 lata gimnazjum i dwa lata liceum. Przy czym wtedy rodzice musieli zapłacić 200 zł rocznie czesnego (pensja doświadczonego policjanta czy oficera w stopniu porucznika wynosiła ok. 300 zł miesięcznie). W efekcie do szkoły średniej trafiała wyselekcjonowana młodzież z zamożnych domów. Nic dziwnego, że w kraju panował powszechny analfabetyzm, który udało się obniżyć jedynie o kilkanaście punktów procentowych w ciągu 20 lat, jednak nie udało się go zwalczyć.

Po wojnie Polska Ludowa zapewniła młodzieży dostęp do powszechnego i bezpłatnego szkolnictwa. Pojawiła się także możliwość bezpłatnych studiów wyższych. To właśnie Polska Ludowa wykształciła synów niepisatych chłopów na inżynierów, magistrów a nawet profesorów, z których nie jeden krówki by pasał gdyby nie system zbudowany przez komunistów. Polska Ludowa przeprowadziła też masową akcję likwidacji analfabetyzmu obniżając jego skalę z 16,7 do 1,8 % w nieco ponad dwa lata. W nieco ponad 2 lata socjalistyczna Polska Ludowa osiągnęła na polu oświaty tyle ile kapitalistyczna II RP przez 20 lat.

Warto też wspomnieć elektryfikację, która w II RP zakończyła się kompletną porażką a w PRL udało się ją przeprowadzić. Na czym polegała różnica w przypadku oby tych państw? W II RP elektryfikację pozostawiono wyłącznie ślepym siłom rynkowym i zagranicznym inwestorom. Skutek był taki, że nie poczyniono na tym polu praktycznie żadnych postępów nawet po wprowadzeniu dotacji państwowych dla przedsiębiorców decydujących się na przeprowadzenie elektryfikacji. Skutkiem było to, że jedynie niecałe 40% ludności miast miało dostęp do elektryczności, a tylko 13% dostęp do kanalizacji. Najgorzej było na wsiach, których to jedynie 3% miało prąd pod koniec 1938, a zaopatrzonych w prąd gospodarstw wiejskich było 2%.

W Polsce Ludowej natomiast udało się w przeciągu 4 lat zelektryfikować więcej wsi niż suma wszystkich wsi jakie w 1939 miały dostęp do prądu. W miastach już w latach 50. rury i kable do niemal każdego domu były podoprowadzane i był prąd, była woda bieżąca i był, kurwa, gaz. Było to możliwe dzięki temu, że państwo samodzielnie przeprowadziło elektryfikację tworząc własne publiczne przedsiębiorstwo odpowiedzialne za realizację tego zadania i wsparte funduszami na jakich zgromadzenie pozwoliła nacjonalizacja głównych gałęzi gospodarki.

Komuniści zlikwidowali 2 problemy, które II RP trapiły – bezdomność i bezrobocie. To drugie w okresie wielkiego kryzysu sięgało 41%. W Polsce Ludowej natomiast bezrobocie praktycznie nie występowało. Był zakaz żebraniny, zakaz bezdomności i przymus pracy. Na szczególną uwagę zasługuje polityka mieszkaniowa Polski Ludowej, której to sukcesy widać dobrze na poniższym wykresie:

I jak to wypada w porównaniu do II RP? Dalej będziesz pluć na Polskę Ludową i zachwalać Piłsudskiego?!

Bolszewicy a polska niepodległość

Socjalizm to rozwój i GODNOŚĆ narodu polskiego zaś kapitalizm to jego nędza i upodlenie. Zdrada Piłsudskiego doprowadziła do upodlenia narodu polskiego w bagnie kapitalizmu i wyzysku neokolonialnego. Gdy w 1920 Armia Czerwona szła na Warszawę rozbić siły Piłsudskiego, który napadł na Rosję Radziecką, szły z nią dziesiątki tysięcy Polaków. Było to 100 000 żołnierzy Polskich Armii Czerwonej ale także polscy komuniści z Polrewkomu pod wodzą Juliana Marchlewskiego. Szli by oddać Polakom odebraną im GODNOŚĆ i socjalizm będący niezbędnym fundamentem niepodległości. W 1920 wojna zakończyła się pokojem w Rydze i nie udało się wyzwolić Polaków spod władzy obcego kapitału i krajowych klas pasożytniczych. Następna okazja nadarzyła się dopiero po 20 latach męczarni w II RP i 5 latach okupacji hitlerowskiej. Gdyby nie przejęcie władzy przez komunistów to byśmy byli tak zależni jak przed wojną czyli co oznaczałoby, że większość gospodarki w rękach zagranicznych korporacji. Tutejsza praca, tutejsze surowce – wszystko to generowałoby zyski dla zachodu, a nie dla nas. Mielibyśmy przez to mniej środków na własny rozwój. Ponadto nie dałoby się zrobić wielkich inwestycji bez koncentracji kapitału, a to właśnie wielkie inwestycje są źródłem wzrostu gospodarczego. W Polsce przedwojennej państwo miało bardzo mały kapitał i nie było go stać na wiele potrzebnych  inwestycji. Dzięki przejęciu banków i fabryk przez państwo udało się zgromadzić środki na inwestycje o odpowiednio dużej skali. Nękana kryzysami II RP cierpiała na niedomagania strukturalne których źródłem była rezygnacja z potrzebnych reform w 1919 roku. Dobra wola ministrów, administratorów i całego narodu napotykały na ograniczenia strukturalne, od których Polska zostało uwolniona dopiero reformami PKWN i KRN. To one zrealizowały porzucone u zarania II RP programy rządów Daszyńskiego i Moraczewskiego. To właśnie komuniści zrobili to, co trzeba było zrobić już w 1919. Unarodowili gospodarkę dając Polakom GODNOŚĆ i silny fundament realnej, a nie tylko papierowej niepodległości. Warto przypomnieć, że to właśnie bolszewicy anulowali traktaty rozbiorowe dekretem Rady Komisarzy Ludowych 29 sierpnia 1918, a biali byli przeciwko niepodległej Polsce i chcieli utrzymać IMPERIUM Rosyjskie. Dokonali tego jako pierwsi, przez co dzięki nim oraz całej rewolucji październikowej Polska wróciła na mapę 11 listopada. Tamto wydarzenie dało Polakom wielką nadzieję oraz motywację do działań na rzecz walki o powrót po 123 latach. W rewolucji brali udział też Polacy, jak np. Feliks Dzierżyński. Później wśród Polaków dużym poparciem cieszyli się Bolszewicy m. in. na Kujawach, gdzie mieli to poparcie również w trakcie wojny polsko-bolszewickiej.

Podsumowując. My, Polacy, powinniśmy świętować nie 11 listopada, a 22 lipca. Wtedy to faktycznie odzyskaliśmy suwerenność po nie 123, a 149 latach niewoli. Na 123 lata zniknęliśmy z map, ale suwerenność mieliśmy dopiero od momentu wyzwolenia się spod imperializmu i jarzma obcego kapitału. Prawdziwy polski patriotyzm wymaga uznania socjalizmu, a każdy go zapluwający nie ma prawa nazywać się patriotą.

Dodaj komentarz

avatar

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  Subscribe  
Powiadom o