Artykuł

Nie będę płakać po KPP(m)

Ozdobą procesów inkwizycyjnych na półwyspie iberyjskim w dawnych czasach było auto de fe – publiczne wyrzeczenie się grzechów i przyjęcia wiary katolickiej. Podobne wyznanie wiary zgłosiło kierownictwo KPP w odpowiedzi na artykuł tow. Michała [odpowiedź jest w komentarzu]. Czytamy w niniejszej odpowiedzi:

Wezwania Michała Nowickiego do tworzenia tajnych struktur partyjnych szkodzą ruchowi komunistycznemu, zamiast go budować. Jakiekolwiek niejawne działania partii w Polsce byłyby pretekstem do jej delegalizacji.

Żeby nie krążyć nieporadnie wokół zagadnienia to teraz zachęcam do zestawienia powyższej deklaracji z fragmentem z Krótkiego Kursu WKP(b):

Mieńszewicy cofali się panicznie, nie wierząc w możliwość nowego przypływu fali rewolucyjnej; w haniebny sposób wyrzekali się rewolucyjnych żądań programowych i rewolucyjnych haseł partii, chcieli zlikwidować, zburzyć rewolucyjną nielegalną partię proletariatu. Dlatego mieńszewików takich nazywano likwidatorami.

Także jak na ironię 3 tygodnie po tym mieńszewickim (dlatego dalej KPP będzie występować z dopisanym m) auto de fe prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył wniosek o delegalizację partii…  Najwyraźniej likwidatorstwo nie popłaca. Cykliczne pozywanie KPP(m) stanowi już świecką tradycję porządku politycznego 3 RP. Obalanie komuny to wdzięczny temat do zapunktowania wśród reakcyjnego elektoratu.

Kierownictwo partii zamiast wyciągnąć z tego jakieś wnioski woli trwać, narażać własnych członków na koszty procesowe i dawać skrajnej prawicy okazję do lansowania się. Z kolei na użytek międzynarodowy trwanie KPP(m) stanowi laurkę dla republiki burżuazyjnej. Patrzcie, jesteśmy tak demokratyczni i za wolnością słowa że nawet komunistom zalegalizowaliśmy partię – mogą mówić polscy rządzący między jednym, a drugim pozwem.

Każda taktyka jest dobra jeżeli zbliża Polskę do socjalizmu. Jeżeli zwiększenie skuteczności będzie wiązać się z delegalizacją to należy i tak działać w ten sposób. W miejsce zdelegalizowanej organizacji co najwyżej powoła się jakiś komitet-słup w stylu międzywojennego Związku Proletariatu Miast i Wsi i już.

Co do tezy o likwidatorskim charakterze KPP(m) nie ma potrzeby wdawać się w dyskusje z członkami partii. Niech mówi za nich samo życie. Czy rok 2020 jest rokiem przypływu fali rewolucyjnej? Niewątpliwie tak. Nasila się kryzys ekonomiczny i społeczny. Co w tym czasie robi KPP(m)? Otóż zamyka swój organ prasowy. W 2020 nie wyszedł żaden numer Brzasku! Z całego pisma ostał się profil na FB z rachitycznymi notkami relacyjnymi. 

A co robi quasi-partyjny kanał na YT „Bolszewik eu”? Otóż też się zamyka na okres kilku miesięcy, a jedyny przejaw życia pojawia się dopiero kiedy organy Odrodzenia Komunizmu zaczęły o wypaczeniach KPP(m) informować zagraniczny ruch komunistyczny.

Należy pamiętać że powyższy marazm dotyczy organizacji, która posiada KILKUSET członków. Do prowadzenia codziennie aktualizowanego portalu potrzeba 10 osób (wniosek z obserwacji działalności odrodzenie.fr), do prowadzenia kanału na YT wystarczy JEDNA osoba. Skalę marnotrawstwa pozostawiam do oceny czytelników.

Ciężko więc powyższe zjawiska traktować inaczej niż potwierdzenie obiegowej tezy, że partia ta działa na użytek zewnętrzny (tzn. aby lansować się za granicą). Kierownictwo KPP(m) może brylować na konferencjach ruchu komunistycznego, pić szampana za składki szeregowych członków, a jednocześnie zawieszać wszelką działalność agitacyjną w kraju pod pretekstem obawy o delegalizację.

Zaraz, ale czy uczestniczenie w lewicowych imprezach nie stanowi agitacji? Nie, nie stanowi. Nikt nie potrzebuje zapoznawać się z KPP(m) na pochodach pierwszomajowych i innych wydarzeniach tego typu. Tam wszyscy już się z KPP(m) zapoznali. Przez agitację rozumiem neutralizowanie wpływów antykomunistów. Do tego trzeba bronić historii ruchu komunistycznego, bronić ekonomii marksistowskiej i bronić materializmu dialektycznego.

KPP(m) na żadnym z tych obszarów nie funkcjonuje. Przewodniczący partii przyłączył się w wywiadzie do antykomunistycznego jazgotu. Kandydat KPP do Sejmu w 2019, Lech Fabiańczyk reklamował się frazesami z Biblii, retoryką antyrewolucyjną i powrotem do „idei Józefa Piłsudskiego”.  Część członków partii przynależy do nacjonalistycznego ugrupowania Grunwald. I tak dalej i tak w kółko.

W tym momencie podejrzewam, że przynajmniej kilka osób napisze coś w stylu „ale czy kierownictwo partii ma pilnować co robią jej członkowie?”. Odpowiedź brzmi: oczywiście, że tak. Kto sądzi inaczej najwyraźniej z leninizmem nie miał nigdy styczności. Przecież o wyjściu z etapu chałupnictwa i rozproszenia organizacyjnego jest całe Co robić?. Jeżeli KPP(m) nie potrafi realizować zasad dyscypliny wewnątrzpartyjnej to tym samym kompromituje się jako organizacja marksistowska.

Chciałbym w tym momencie przejść konkretnie do postaci przewodniczącego. O Krzysztofie Szweju wiem tyle, że jest. Spuścizna właściwie każdego człowieka z kierownictwa WKP(b) idzie w setki artykułów i dziesiątki książek. Po sekretarzu generalnym Komunistycznej Partii Filipin Jomie Sissonie pozostało 10 tomów dzieł zebranych. Były przewodniczący MLPD Stefan Engel pisze co kilka lat kolejne książki, a gdzie jest dorobek Krzysztofa Szweja? Nie ma go. Ciężko więc potraktować jego nominację na przewodniczącego inaczej niż jako biurokratyczną rozgrywkę wewnątrzpartyjną.

Przed kierownictwem KPP(m) stoi prosty wybór: albo wrócenie do bolszewickich standardów pracy partyjnej, narzucenie dyscypliny członkom, obieranie kierownictwa na podstawie merytoryczności, walki w nowych i starych mediach z antykomunistami zarówno z lewa jak i prawa. Jeżeli tego nie zrobią, to pewnego dnia obudzą się mając za swoje sąsiedztwo KPP(b) powołane przez szczerych marksistów-leninistów.

To co się nie rozwija, umiera. I taki będzie bilans marazmu KPP(m). Osobiście nie będę za nią płakać.

 Marcin Bierut

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Towarzysz Piotr
Towarzysz Piotr
4 miesięcy temu

Towarzysz zapomina, że nie wszyscy marksiści, komuniści są zarazem leninistami. Nie cofają się do błędów przeszłości by je usprawiedliwiać. Więc nie, kierownictwo Partii nie powinno pilnować co robią jej członkowie o ile nie łamią statutu i przyjętych regulaminów