Artykuł

Co najmniej milion uczniów ma problemy ze zdalnym nauczaniem

Naiwne rozporządzenie MEN-u o zdalnym nauczaniu dotknęło co najmniej milion uczniów. Gdy rząd – tak chwalący się sukcesami socjalnymi – rozporządził naukę zdalną, uczniowie z ubogich rodzin dostali – jeśli w ogóle – sprzęt najniższej jakości oraz internet sieci OSE, który zrywa połączenie i jest poblokowany.

Jak się okazuje, według SWPS co piąty uczeń nie ma dostępu do szerokopasmowego internetu.

W Internecie krążą listy od uczniów do redakcji wielu portalów medialnych, z których wynika, że wielu uczniów tak naprawdę nie otrzymało pomocy od rządu. Uczniowie, nauczyciele, dyrektorowie, całe szkoły skarżą się i proszą o pomoc, jednak rząd dalej milczy, wraz z resortem edukacji, który nie skusił się zebrać danych odnośnie tego, ile dzieci przestało uczęszczać na lekcje w październiku z powodu problemów technicznych czy braku sprzętu. Zapewne wyniki pojawią się dopiero po fakcie, a rząd wspomni o “sukcesach”, czyli kolejnych kilkuset milionach na lekcje zdalne+, które wydał tak naprawdę w błoto.

Cyfrowe wykluczenie

Centrum Cyfrowe na podstawie danych PISA wyliczyło, że 1,5% uczniów (70 tys.) nie ma w domu odpowiedniego sprzętu w postaci komputera czy tableta. Wobec tego łatwo obliczyć, że problem braku jakiegokolwiek sprzętu elektronicznego dotyka kilkadziesiąt tysięcy osób.

Według danych tego samego źródła ok. 25% uczniów w Polsce (co najmniej milion osób) jest zmuszonych do współdzielenia komputera z innymi członkami rodziny, w tym z rodzeństwem. Kiedy nauczyciele myślą, że uczniowie się leniwią, tak naprawdę czekają, aż ich brat czy siostra skończy pisać e-sprawdzian na Microsoft Teams.

Prawda, że innym wyjściem są aplikacje na telefon, takie jak Microsoft Teams, Zoom czy dziennik internetowy, na przykład Librus. Jednak jako licealista mogę powiedzieć, że nie pamiętam, aby choć jedna z tych aplikacji działała sprawnie na telefonie. Problemem są nieprawidłowości w systemach spowodowane przeciążeniem. O ile dzieci osób bogatszych zapewne radzą sobie z takimi problemami, osoby z dostępem jedynie do sieci OSE mogą sobie pomarzyć o wygodnym nauczaniu zdalnym.

Uczniowie i ich komfort psychiczny.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zbadała, że aż 43% 13-17-latków ma dosyć zdalnego nauczania. To nie jest jedynie spowodowane problemami technicznymi, bo liczba sięga prawie połowy uczniów. Dlaczego zatem tak jest?

Jako licealistka mogę powiedzieć, że nauczyciele są kurewsko leniwi. Gdy jedni korzystają z rozumu i prowadzą normalnie lekcje, drudzy wolą wysłać nawałę zadań i dać czas do następnego dnia. A po terminie nie można nic wysłać. Jak zadania są źle – dostajesz gałę. Co z tego, że przerabiało się materiał samemu, a nauczyciel nawet nie wytłumaczył tematu, bo MEN rozporządził, by przez spotkania online była jedynie połowa lekcji.

Inteligentni nauczyciele tak nie robią, jak na przykład moja ulubiona pani od geografii (mająca podobne poglądy polityczne do naszej redakcji), która wie, że lepiej jest przekazać wiedzę niż zostawić ucznia z grubym podręcznikiem, a także ma świadomość tego, iż połowa lekcji przez kamerkę to za mało, by przerobić cały materiał.

Testy online są bezsensowne, często nauczyciele dają pytania, na które trzeba dpowiedzieć w ciągu 30 sekund, a jak się nie odpowie, wyświetla się kolejne pytanie, a za poprzednie oczywiście nie ma punktów. Gdy narzekasz, nauczyciele w takich sytuacjach uwielbiają się usprawiedliwiać słowami ,,Inni się nie skarżą”.

Pamiętam moje problemy techniczne w trakcie testu, za które nauczycielka postawiła mi jedynkę. Pamiętam niezliczone zadania z polskiego, których nie udało mi się wysłać na czas, co również obniżyło moją średnią z przedmiotu. Nauczyciele nawet nie starają się pomagać uczniom, stresują limitem czasu na testach, który wyświetla się po ich otworzeniu, bardzo często nie odpowiadają na e-maile albo skarżą się do wychowawcy, że jakim prawem ja sprzeciwiam się postawieniu oceny dostatecznej przez problemy techniczne.

Mam sąsiada, który posiada jedynie jeden słaby laptop do nauczania i dzieli go z siostrą. Nauczyciele prześladują go na e-lekcjach, że nie włącza kamerki. Problem jest w tym, że chłopak dzieli pokój z trzema innymi osobami, więc nie ma warunków do komfortowej nauki. Zamiast wsparcia, otrzymuje od nauczycieli komentarze, by ,,jego matka poszła do roboty”.

I tutaj pojawia się problem, bo drobnomieszczaństwo myśli, że biedniejsi ludzi nic nie robią, tylko żyją w luksusach na zasiłkach. To nieprawda. Duża część drobnomieszczan nie ma nawet kontaktu – albo nie chce mieć – z ubogimi. To są ludzie, którzy zwłaszcza w dobie pandemii mają problem z zatrudnieniem albo zostali wyrzuceni z pracy. To są ludzie, którzy często mają wiele dzieci, a to wiąże się z obowiązkiem opiekuńczym. Nie mają pieniędzy, a państwo dalej ich przekonuje, że kapitalizm to jedyna etyczna droga ekonomiczna. BŁĄD! Przedsiębiorcy zarabiają tyle, że mogliby zapewnić całemu krajowi dostęp do ponadprzeciętnej jakości i internetu, i sprzętu. W tym czasie wolą gromadzić swoje bogactwo i udawać, że go nie ma. Rząd nawet nie próbuje zmniejszyć różnic w dochodach społeczności, woli przeznaczyć resztki hajsu na gówniany sprzęt, by wyglądało, że coś robi.

Uważam nierówności w trakcie zdalnego nauczania za nieetyczne. Chcę progresywnych podatków, dobrego sprzętu dla ubogich, a w ostateczności likwidacji systemu, który gardzi biednymi.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
CWIRRED
CWIRRED
7 miesięcy temu

A nie lepiej znieść te obostrzenia w tym nauczanie zdalne

Mr. Cauliflower
Mr. Cauliflower
7 miesięcy temu
Reply to  CWIRRED

Tak, i pozwolić ludziom umierać. Mhm.

Mr. Cauliflower
Mr. Cauliflower
7 miesięcy temu

Mój nauczyciel od historii gdy stwierdził że nasza klasa niespecjalnie lubi być przytłaczana zadaniami zaczął normalnie prowadzić wszystkie lekcje zdalnie.