Artykuł

Jeszcze raz o kłamstwach w sprawie Katynia

Mimo że temat ten został już wiele razy omawiany na portalu, sądzę że debunkowania kłamstw o socjalizmie nigdy za wiele. A ten tekst porusza parę kwestii nie omawianych dotychczas, ale też rozszerzenie paru już opisanych w innych tekstach.

Zastanówmy się przez moment; skąd wiemy o zbrodni katyńskiej? No prawda jest taka, że to Niemcy jako pierwsi ogłosili światu rzekomą radziecką rzeź na niewinnej polskiej inteligencji. Jednak czy materiały nazistów mogą, i czy powinny być brane na poważnie? Odpowiedź brzmi: nie. Każdy powinien to wiedzieć z tego choćby powodu, że to NAZIŚCI. Polscy nacjonaliści którzy najczęściej płaczą na Katyniem, powinni pod żadnym pozorem nie ufać Niemcom. Wiemy przecież, że w trakcie wojny dopuszczali się oni licznych fałszerstw. Przykładem może być szereg prowokacji których Niemcy się dopuścili przed wojną w 1939 roku, i jej zwieńczenie czyli prowokacja gliwicka. To już powinno rzutować na wiarygodność tego, co Niemcy ogłosili światu w 1943 roku. Następnie zastanówmy się: czy masowy mord w Katyniu miałby sens? Okolice Katynia to miejsce licznych kurortów wypoczynkowych, gdzie przebywa wielu turystów, a las katyński jest przez nich często oblegany (a z całą pewnością tak było w stalinowskim ZSRR). Czy w takim razie miałoby to sens? Mordować tylu ludzi tuż pod nosem kilkunastu tysięcy ludzi, którzy następnego dnia chodzili by po grobach tych ludzi? To trochę tak jakby w Warszawie zabito w nocy 20 tysięcy ludzi, a potem ich ciała pozakopywano na skwerach. Oczywistym jest, że od razu by to zauważono, a gdyby Sowieci to robili, wiadomo, że nie rzucali by tyłu trupów pod nos zwykłym ludziom. Pójdźmy dalej:

To dokument z książki “Amtliches Material zum massenmord von Katyn”. Kartka pokazana na tym zdjęciu jest datowana z października 1941 roku, a więc podczas okupacji niemieckiej smoleńskiego obwodu. Należy ona do jednego z przedstawicieli polskiej inteligencji, których w Katyniu rozstrzelano. W książce tej można znaleźć też liczne inne dowody na to, że zbrodnia ta jest winą niemiecką. Oczywiście, to nie tak że Sowieci niczego nie zrobili; na jesieni 1940 roku po legalnych procesach sądowych rozstrzelano nieco mniej niż 2 tysiące polskich WOJSKOWYCH I ADMINISTRATORÓW, którzy w II RP odpowiadali m.in. Za użycie lotnictwa przeciwko strajku chłopów, dyskryminację prawną Żydów, Ukraińców, i Białorusinów, czy ludzi zaangażowanych w wsadzanie do więzień opozycjonistów w Berezie Kartuskiej. Byli to zbrodniarze, którzy dostali to na co zasłużyli (tak samo jak niemieccy wojskowi w Norymberdze parę lat później). Nie widzę tu więc powodów do oburzenia. Z kolei co do mordu szeroko rozumianej inteligencji (m.in. listonosze, lekarze, nauczyciele itp.) to tej zbrodni na jesieni 1941 roku dopuścili się Niemcy. Warto również wspomnieć, że dowody obarczające Niemców, to nie „Ruska propaganda” jak chcieliby żeby rzeczywistość wyglądała Polscy narodowcy. Oczywiście istniało coś takiego jak raport Burdenki, który obarcza hitlerowców tą zbrodnią. To również amerykańskie materiały pokazują prawdę, m.in. Raport Harriman. Często mówi się, że czego by nie robiono, jakich dowodów by nie przedstawiano, są świadkowie wydarzeń w Katyniu, jako dowód na to, że zbrodni dopuścili się Rosjanie. Mitem który to pierwsza strona dokumentu Berii do Stalina który został „znaleziony” w latach 90-ch.

Jest uważany jako jeden z największych dowodów na to, że to Sowieci dokonali zbrodni. Jeśli jest autentyczny to wina jest oczywista. Jednakże, jest to fałszywka. Najprawdopodobniej spreparowana przez Niemców. Na tym papierze jest rozkaz zabicia ofiar zabitych w Katyniu, i jest on podpisany przez Stalina. Czemu to fałszywka?

1) Brak daty na górze dokumentu

2) Dokument jest niesłychanie długi, znaczna większość dokumentów dla Biura Politycznego miała około jedną stronę tekstu, góra półtorej. Nikt nie miał czasu czytać czterech stron tekstu.

3) Podpisy. Stalin zawsze się podpisywał od dołu do góry a nie od góry na dół jak w dokumencie. Czasami podpisywał się na prostej linii ale rzadko.

4) Dr. Jurij Żukow zauważył że brakuje pieczątki ministra spraw wewnętrznych (L.P. BERIA). Bez tego dokument nie jest ważny, nawet jeśli ma podpis ministra.

5) Przyznanie się do winy strony rosyjskiej, to nieudolne zakłamywanie historii przez Gorbaczowa i Putina. To Gorbaczow „ujawnił światu prawdę” pokazując ten dokument, który jest właśnie fałszywką. Natomiast w latach 2008-2010 dokonano ekspertyzy tego dokumentu, która wykazała fałszerstwo w 50 miejscach (czcionki, papier, podpisy, rozstępy pomiędzy literami) gdzie w prawie rosyjskim już przy 7 oznakach uznaje się dokument za sfałszowany. Człowiek, który opublikował wyniki tej ekspertyzy – Wiktor Iljuchin – został zlikwidowany już w 2011r. Wkrótce po publikacji został zlikwidowany. W kwestii Katynia warto poruszyć również jeszcze jedną kwestię – Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze skazał odpowiednie osoby na śmierć za przeprowadzenie zbrodni katyńskiej – byli to Herman Hermann Göring oraz Alfred Jodl. Oczywiście nie były to ich jedyne zbrodnie, jednak w ramach oskarżenia opartego na badaniach Nikołaja Burdenki, udowodniono winę tych dwóch osobników. Jodelowi została wymierzona sprawiedliwość, jednak zbrodniarz Göring miał więcej szczęścia i popełnił samobójstwo na krótko przed wyrokiem.

Akt oskarżenia Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze brzmiał następująco:

„Kategoria trzecia – zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości:

Na jesieni 1941 roku w lesie niedaleko Smoleńska wymordowano jeńców wojennych oficerów polskich”.

Wyrok Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze:

Międzynarodowy Trybunał Wojskowy uznaje oskarżonego Göringa winnym we wszystkich czterech kategoriach wymienionych w akcie oskarżenia (mord w Katyniu wymieniono w kategorii trzeciej). Międzynarodowy Trybunał Wojskowy uznaje oskarżonego Jodla winnym we wszystkich czterech kategoriach wymienionych w akcie oskarżenia (mord w Katyniu wymieniono w kategorii trzeciej).

Również istotną kwestią jest stan ciał jeńców rozstrzelanych w Katyniu. Był on zdecydowanie zbyt dobry jak na 3 letnie leżenie pod ziemią i rozkład. Dobrze zachowane tkanki mózgowe i mięśniowe i ścięgna wskazywały na około 1,5 roczne przebywanie w ziemi (data mordu to jesień 1941). Podobna ekspertyza została przeprowadzona odnośnie odzieży, i wykazała że egzekucje miały miejsce w 1941 roku. IPN i inni prawicowi psychopaci często powołują się na „świadków” i twierdzą, że strona uznającą nazistów za zbrodniarzy nie ma ich po swojej stronie. Jest to oczywiście kłamstwo. Jak wyżej jest wspomniane, Sowieci po legalnych procesach rozstrzelali mniej niż 2 polskich zbrodniarzy, naszych odpowiedników takiego właśnie Jodla. Wspomnienia pochodzą więc

Od osób które w ZSRR wówczas były i to widziały, ale nie była to zbrodnia katyńska jak im się wydaje. Istnieli świadkowie, głównie miejscowi kołchoźnicy, którzy widzieli polskich oficerów żywych w 1941r. Wykonujących roboty drogowe pod nadzorem Sowietów. Kucharki na niemieckiej posesji były świadkami rozstrzeliwań jesienią 1941, ich zeznania zostały potwierdzone ponownie w latach 90 tych. Z innych świadków, których było wielu, można wyróżnić postać Wacława Picha, który na własnej skórze przeżył Katyń. Tak jak reszta jeńców, został przeznaczony do rozstrzelania, ale miał więcej szczęścia niż inni jeńcy. Został postrzelony przez pijanego Niemca w głowę tak, że rana nie była śmiertelna. Po odzyskaniu przytomności zdołał wydostać się z mogiły i uciec. Złożył zeznania w 1953 i nigdy ich nie odwołał. Inną taką osobą był Roman Świątkiewicz, więzień łagru w Workucie. Pojmany przez Niemców pracował razem z nimi, i zgodnie z jego wspomnieniami żołnierze Wehrmachtu otwarcie rozmawiali o żywych polskich oficerach w okolicach Smoleńska, już po zdobyciu tych ziem przez nich. Działo się to w roku 1941.

Istniał protokół operacyjny Einsatzgruppen z 1941 r. Do naczelnego dowództwa III Rzeszy o rozstrzelaniu w okolicach Smoleńska dużej ilości Żydów, bolszewików i Polaków. Z innych niemieckich źródeł pisanych, znaleziono fragment listu z poczty polowej z 6 października 1941 r. Jednego z obergefreiterów do gefreitera: „(…) w Katyniu trwa masakra polskich oficerów (…)Kolejnym dowodem świadczącym o winie Niemiec w tej zbrodni, jest to, że pociski w czaszkach oficerów jak i stalowe sznury, którymi były skrępowane ręce oficerów były produkcji niemieckiej. Jak Sowieci mieliby to zrobić w 1940? Wojna z III Rzeszą wtedy jeszcze nie wybuchła, więc nie mogli pozyskać tych przedmiotów poprzez ukradnięcie, albo pozyskanie porzuconego przez niemieckich żołnierzy sprzętu.

Na koniec, trochę jako śmieszną historię, ale równocześnie dowód – Friedricha Ahrensa (głównodowodzącego rozstrzeliwaniami) w procesach norymberskich 1 lipca 1946 roku, stwierdził że odkrył groby pomordowanych przez Rosjan jeńców wojennych… widząc wilka kopiącego dół na głębokość 1,5m. Ktoś tu nie umie kłamać albo ma dobre poczucie humoru.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments