Artykuł

Hasło dyktatury proletariatu

Pojęcie dyktatury proletariatu burzy liczne mieszczańskie sumienia, słyszymy wręcz nawoływania do zakazania komunizmu czy delegalizacji partii komunistycznych jako niedemokratycznych. Oczywiście tylko osoby nieobeznane z nauką marksizmu, za to oślepione jedną z niezliczonych ideologii burżuazyjnych mogą uznać takie wnioski za poprawne.

Jedno państwo może być jednocześnie i demokracją i dyktaturą – to podstawowy wniosek marksizmu w tej sprawie. Starożytny Rzym był demokracją dla właścicieli niewolników – Juliusz Cezar czy Krassus mogli sobie głosować do woli; zaś jednocześnie ta Republika była dyktaturą dla niewolników. Kiedy niewolnicy i chłopi bezrolni się organizowali, nagle cała demokracja rzymska demaskowała się jako instrument totalnej władzy latyfundystów.

Dlatego też nie ma sprzeczności między demokracją i dyktaturą proletariatu. Dzisiaj masy robocze są uciskane przez kapitał; strajki są tłumione, ich postulaty rozwadniane w kolejnych obradach a ostatecznie zmieniane w kompromis który jest li formą zamaskowanej władzy kapitału. Zresztą Polakom nie trzeba tego tłumaczyć, sam akt założycielski Polski burżuazyjnej to rozwadnianie i neutralizowanie Solidarności.

W ostatniej instancji więc nie stajemy przed wyborem demokracja czy dyktatura tylko demokracja dla kogo i dyktatura dla kogo. Dyktatura proletariatu to zdecydowane wybranie demokracji dla proletariatu i dyktatury dla plutokracji. To deklaracja, że plutokracja u nas miejsca nie znajdzie, że nasze państwo jako pierwsze wystąpi przeciwko plutokracji, a ujmie się za masami pracującymi.

Często powyższe wnioski próbuje się obalić przez mieszanie demokracji z partiokracją. Szczególnie w tym wytresowała się burżuazyjna socjologia i politologia ogłaszając, że państwa realnego socjalizmu nie były demokratyczne, bo nie było tam wielu partii, zorganizowanej opozycji sabotującej budowę socjalizmu, gazet wrogich socjalizmowi finansowanych przez zagraniczne kartele itp. itd.

Oczywistym jest, że powyższe wnioski są błędne. Zresztą w wielu państwach mieliśmy wiele partii; w PRL było kilka partii i stowarzyszeń w Sejmie i rządzie. Mimo to i tak słyszymy o monopartii w Polsce. Dlaczego? Bo pozostałe partie i stowarzyszenia nie występowały przeciwko socjalizmowi. A dlaczego dzisiaj nie słyszymy o braku demokracji w Polsce mimo że nikt w sejmie nie występuje przeciwko kapitalizmowi? Otóż dlatego, że propaganda burżuazji się sama nie zdemaskuje jako niedemokratyczna.

Demokracja nigdy nie powinna być kwestią formy rządu, ale metodą rządzenia. Jedna masowa polityczna inicjatywa jest większym sukcesem demokracji niż 10 głosowań w parlamencie gdzie padnie kilka głosów „przeciw” i setki „za”. Dlatego też dyktatura proletariatu/demokratyzm proletariacki nie jest antydemokratyczny, bo angażuje najszersze masy w procesy polityczne.

Zauważmy że pod tym względem demokracje burżuazyjne zawodzą co chwilę. Niedawno mieliśmy powszechny ruch na rzecz zniesienia zakazu aborcji i co? Kilka aresztowań, setki procesów, a prawo utrzymano mimo że wszystkie sondaże pokazują że masy ludowe są przeciwko niemu. Tylko żeby zadowolić klechów i szurów z Konfederacji/PiSu.

We Francji od dwóch lat trwa ruch przeciwko plutokratom, wysuwa on kolejne postulaty i znowu: według wszelkich badań cieszą się one najszerszym poparciem ludu. Dlaczego demokracja burżuazyjna ich nie wprowadza? Bo nie zażyczyły tego sobie wiodące kartele i czołowi lobbyści.

Powszechne prawo wyborcze to maksimum tego, co może dać demokracja burżuazyjna. Tymczasem dyktatura proletariatu może zapewnić bazę materialną dla działalności politycznej najszerszych mas. Drukarnie, studia nagrań, sale, kina staną przed obywatelami otworem dając pole wszechstronnej socjalistycznej agitacji politycznej i otwierając kolejne nowe pola dialogu.

Ktoś mógłby zapytać: dlaczego on mówi o agitacji socjalistycznej, czyżby kapitalistyczna agitacja została zakazana? Nic z tych rzeczy, po prostu doskonale wiem, że pierwszego dnia władzy ludowej cały gmach propagandy kapitalizmu by się zawalił. Wszyscy szczekacze od „oddać pieniądze bankierom, ziemię kułakom, fabryki kartelom” musieliby się zamknąć widząc szeroki ludowy front przekazujący finanse, ziemię i fabryki w zarząd masom pracującym.

Zauważmy że kapitalizm w Polsce nie wszedł demokratycznie – nawet pod otępieniem kleru, zdradzieckiej junty wojskowej i oszustów z Solidarności lud się na frazesy kapitalistyczne nie nabierał, więc był zwodzony i oszukiwany. Siły wrogie socjalizmowi szeroko i gęsto stosowały pomówienia, wypaczenia, restaurację kapitalizmu przedstawiały jedynie jako reformę gospodarczą i drobną korektę. Wiedzieli ci zdrajcy że szczere wyłożenie swoich intencji spotkałoby się z najszerszym bojkotem ze strony społeczeństwa. Rok 89 w pełni potwierdził, że nie ma demokracji bez socjalizmu.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
towarzysz Kicimierz
towarzysz Kicimierz
3 miesięcy temu

Bardzo ciekawa klarowna argumentacja. Lubię bardzo Towarzysza słuchać na kanale.