Artykuł

Industrializacja, kolektywizacja i mit wielkiego głodu

autor: “Towarzysz Komunista”

Nieustanne rozpowszechnianie mitów o rzekomych zbrodniach socjalizmu i jego niezliczonych ofiarach, dziś, 30 lat po upadku Związku radzieckiego i niemal 80 lat po śmierci Stalina, stało się chlebem powszednim na wszystkich płaszczyznach debaty publicznej (trafniej by rzec – monologu publicznego – prowadzonego z jednej perspektywy i pod jedno dyktando, wykluczającego i dyskredytującego wszystko, co sprzeczne z powszechnie przyjętą, propagandową i fałszywą oceną ZSRR). Prowadzenie takiej polityki historycznej jest jednym z najważniejszych oręży klas posiadających w walce z ideą Komunizmu oraz zwiększającą się popularnością tej idei. Narastająca fala oszczerstw i kłamstw, coraz bardziej wymyślnych i odrealnionych, nabrała charakteru ogólnonarodowego i wykracza znacznie poza krąg burżuazyjnych elit i skupionego wokół nich środowiska. Pogłębiający się dyskurs antyradziecki (o antystalinowskim nie wspominając), jakkolwiek oczywisty w przypadku przedstawicieli lewicy kawiorowej, jest także nierozerwalnie związany z partiami i organizacjami kreującymi się na formacje otwarcie antysystemowe, antykapitalistyczne, a nawet (o zgrozo!) komunistyczne (żeby daleko nie szukać – KPP) – przyjęcie takiego dyskursu, korzystnego z punktu widzenia kapitalistów i z perspektywy ich interesów jest w istocie wyrazem aprobaty dla tych interesów i wyrazem pogardy dla interesów klasy robotniczej.

Wyssane z palca bzdury o niewydolności ekonomicznej i zacofaniu gospodarczym Związku Radzieckiego są podstawową i nieodłączną częścią tego dyskursu, a co za tym idzie – trwającej od lat wielkiej antykomunistycznej krucjaty. Krucjata ta, przyjmując coraz bardziej wyrafinowane i obrzydliwe środki, wysuwa w swym fanatyzmie kolejne, absurdalne oskarżenia – od morderczego Stalina–sadysty zabijającego swych towarzyszy dla przyjemności, po dziesiątki miliony ofiar wielkiego głodu na Ukrainie wywołanego przez kolektywizację i masowe mordy. Wszystkie te kwestie, promowane przez burżuazyjnych historyków z największym zapałem, zacięciem i wściekłością, przedstawiane są w sposób manipulatorski i całkowicie niezgodny z faktami. Manipulatorzy ci, przyjmując rok 1917 jako punkt odniesienia w ocenie władzy radzieckiej, obarczają bolszewików winą za porewolucyjny kryzys i próbują w ten sposób uzasadnić ekonomiczną niewydolność socjalizmu. Takie rozumienie sytuacji w porewolucyjnej Rosji jest całkowicie niepoprawne i wynika z niezrozumienia bądź świadomego pominięcia realiów politycznych w tamtym okresie. Sam fakt objęcia władzy przez partię bolszewicką nie oznaczał bowiem natychmiastowego i pełnego zwycięstwa rewolucji na terenie całego kraju. Wrogowie klasowi, którzy w panicznym strachu rzucili się do obrony starego porządku, stali się istotną przeszkodą w walce o poszerzanie zdobyczy października na resztę terytorium imperium rosyjskiego. Wiązało się to z wybuchem krwawej i długiej wojny domowej, od której wyniku zależały przyszłe losy rewolucji bolszewickiej i młodego państwa radzieckiego. Ogromne wysiłki ukierunkowane na walkę z elementem wywrotowym i silnymi ruchami kontrrewolucyjnymi, skutecznie utrudniały władzy realizację zadań i obowiązków i stanowiły podstawę dalszej ogólnokrajowe destabilizacji. W takich warunkach przyszło bolszewikom budować socjalizm i realizować polityczne postulaty. W takich warunkach przyszło robotnikom i chłopom żyjącym pod butem ucisku walczyć z elitami burżuazyjnymi i nachalną burżuazyjną propagandą. Lata ciężkiej walki, determinacja i odwaga milionów czerwonoarmistów pozwoliły na uzyskanie przewagi militarnej i przyniosły upragnione zwycięstwo. Po ostatecznym pokonaniu wroga, mimo wielu niepowodzeń i chwilowego zagubienia, w ukształtowanym i stabilnym już kraju, na polecenie Partii i ekipy Stalina rozpoczęto budowę nowego, socjalistycznego społeczeństwa.

Wraz z rozpoczęciem budowy socjalizmu rozpoczęto walkę z najgorszymi zaszłościami starego porządku. Bieda, masowy analfabetyzm, brak perspektyw na rozwój i samorealizację, zacofanie ekonomiczne i techniczne, katastrofalny stan wszystkich gałęzi gospodarki (w tym głównie przemysłu) – to tylko część problemów, które trapiły postfeudalną Rosję i których rozwiązanie było konieczne dla dalszego rozwoju ZSRR i przetrwania w obliczu zewnętrznego zagrożenia. Wielkie dziejowe wyzwanie, jakie historia postawiła przed bolszewikami, okazało się wielką próbą stalinowskiego modelu gospodarki planowej. Ogromne przedsięwzięcie modernizacyjne, o nieznanej i niespotykanej dotąd skali, stało się najwyższym priorytetem i najbardziej palącym zadaniem nowej władzy – całkowita i gruntowna przebudowa społeczeństwa; pełna industrializacja, i elektryfikacja, zbudowanie od podstaw całego zaplecza przemysłowego, badawczego i technicznego, zapewnienie powszechnej edukacji i wielki skok cywilizacyjny – wszystkie te cele zamierzano zrealizować w przeciągu kilku lub kilkunastu lat, nadrabiając sto lat rozwoju industrialnego państw burżuazyjnych i dając niezaprzeczalne świadectwo siły i potęgi socjalizmu. Uchwalony w 1928 roku pierwszy plan pięcioletni wprowadził w życie wszystkie te założenia i spełniając pokładane w nim nadzieje, utorował drogę dla dalszego rozwoju kraju. I tak, w latach 1928–32, w przeciągu 4 lat konsekwentnej realizacji wytycznych pięciolatki produkcja przemysłowa w kraju wzrosła ponad 2 razy – wybudowano setki nowych, wyprzedzających swe czasy zakładów, m.in: największą w Europie fabrykę melanżu, przędzalnię “Krasnaja Talka”, fabrykę maszyn torfowych im. Dzierżyńskiego, Nowogrodzką fabrykę samochodów, fabryki traktorów w Charkowie i Stalingradzie i wiele, wiele innych. Tym samym wydajność przemysłu, stojącego na coraz twardszych i pewniejszych fundamentach, wielokrotnie się zwiększyła; W 1932 roku (w odniesieniu do 1928), wydobycie i produkcja kluczowych dla gospodarki surowców wzrosła; dla kwasu siarkowego 3 razy, dla węgla i oleju 2 razy, dla stali 1,4 raza , dla cementu – 2 razy. Podłożono podwaliny pod rozwój przemysłu samochodowego i maszynowego, uzyskując prawie 30–krotny wzrost produkcji pojazdów samochodowych, 7–krotny wzrost produkcji ciężarówek, 10–krotny wzrost produkcji maszyn do cięcia metalu, 2–krotny wzrost produkcji pojazdów innego typu itd. itd. Ogromne wzrosty widoczne były na każdej płaszczyźnie gospodarki, a jakość życia osiągnęła najwyższy poziom w całej dotychczasowej historii. Industrializacja, jako część wielkiego planu socjalistycznej przebudowy, otworzyła radzieckiemu społeczeństwu drzwi do największego w dziejach świata skoku cywilizacyjnego. Dla milionów robotników i chłopów, wraz z wielką kampanią elektryfikacji i likwidacji analfabetyzmu, tysiącami nowych szkół, mieszkań i szpitali, stała się zwiastunem nowego życia i gwarantem świetlanej przyszłości.

Postępujący w zawrotnym tempie proces uprzemysłowienia kraju, a co za tym idzie, radykalny wzrost liczebności klasy robotniczej, wiązał się ze znacznym przyspieszeniem urbanizacji i zmianą struktury społeczeństwa. Populacja miast zwiększała się coraz szybciej, notując ponad dwukrotny wzrost w najdynamiczniejszym okresie industrializacji (26 mln. w 1926r., 55 mln. w 1939r., 99 mln. w 1955r.). Wynika z tego, że udział mieszkańców miast w ogóle ludności ZSRR wzrósł z 17 do niemal 50 % w ciągu zaledwie 30 lat, co stanowiło ogromne obciążenie dla produkcji żywieniowej kraju – wydajność indywidualnego, rozdrobnionego i postfeudalnego rolnictwa okazało się zbyt mała do wykarmienia rosnącej armii robotników. Tak duża reorganizacja społeczeństwa, połączona z sankcjami gospodarczymi i koniecznością zachowania samowystarczalności, wymagała wdrożenia nowej, socjalistycznej polityki rolnej zdolnej do pokrycia ciągle rosnącego zapotrzebowania. Odpowiedzią na ten problem mogła być tylko kampania kolektywizacji, która, wbrew panującej powszechnie propagandzie, odniosła ogromny sukces i całkowicie zrewolucjonizowała gospodarkę i stosunki pracy na wsi. Media burżuazyjne, poprzez antystalinowskie i antyradzieckie ataki próbują za wszelką cenę podważyć ten sukces i obrócić go w klęskę systemu radzieckiego. Wykorzystują w tym celu mit wielkiego głodu, tzw. Hołodomoru, odmienianego przez wszystkie przypadki i stanowiącego jeden z głównych filarów antykomunistycznej polityki historycznej. O sile i pozornej wiarygodności tej propagandy stanowi wściekłość i fanatyzm jej piewców, którzy grając na emocjach i mamiąc nimi społeczeństwo świadome manipulują faktami. Polityczne prostytutki i tanie sługusy kapitalistów prześcigają się w publikowaniu kolejnych, szokujących szacunków niezliczonych ofiar hołodomoru i bezwzględnych stalinowskich represji. Liczby te zdają się wskazywać, że z każdym następnym rokiem obraz tragicznych wydarzeń lat trzydziestych staje się coraz jaśniejszy, a duchy poległych zdradzają naszym historykom nazwiska następnych ofiar – i tak oto pojawia się w tych szacunkach niewielki, kilkunastomilionowy margines błędu (3–15 milionów zgonów). Czyż to nie szczyt wiarygodności danych statystycznych? Pójdźmy dalej. Co odważniejsi i radykalniejsi „bojownicy o wolność” wskazują na niedoszacowanie tych danych i sugerują, że uzyskanie prawdziwych wartości możliwe jest tylko poprzez ich zwielokrotnienie (popularną liczbą w tym środowisku jest 25 mln i więcej). Te absurdalne i godzące w godność ludzką „statystyki” nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości i są jednym z wielu przejawów piętrzącej się antykomunistycznej histerii. Analiza danych dot. zgonów w Ukrainie w latach 1932–33 pozwala nam stanowczo odrzucić te dywagacje i rzuca całkowicie inne światło na obraz sytuacji. I tak, liczba zgonów w Ukrainie wyniosła 668 tysięcy w 1932 roku i ok. 1,3 mln w 1933, a zatem ok 2 mln zgonów łącznie w tym okresie. Po odrzuceniu zmarłych z przyczyn losowych i naturalnych okazuje się, że liczba ofiar głodu w Ukrainie nie mogła przekroczyć 640–650 tysięcy. Co ważne, liczbę tę zakrzywiać może epidemia tyfusu, która przetoczyła się w tamtym czasie przez tereny Ukrainy i Kaukazu północnego. Jednocześnie głód lat trzydziestych, celowo przedstawiany w błędnym kontekście, sprawia wrażenie wyjątkowego i utożsamiany jest ze sprawującymi władzę bolszewikami. Takie stawianie sprawy jest kłamliwe i manipulatorskie, gdyż problem głodu nie był zjawiskiem nowym i cyklicznie nawiedzał Imperium Rosyjskie przez cały okres jego istnienia. W 1891 roku klęska głodu dotknęła niemal 40 milionów ludzi i pochłonęła prawie 2 miliony istnień. W latach 1900–1903 z powodu głodu zmarło ponad 3 miliony osób, a zaledwie dekadę później, w 1911 – 2 miliony. Wszystkie te okresy są dobrze udokumentowane i tylko propagandowe względy burżuazji sprawiają, że temat ten został całkowicie przemilczany i wyłączony z debaty publicznej. Tradycyjne i niezmechanizowane rosyjskie rolnictwo, szczególnie podatne na czynniki pogodowe i nieodporne w obliczu zagrożenia, było zatem narażone na powtarzające się klęski głodu. Echo postfeudalnych stosunków słyszalne było również na początku lat 30. i w połączeniu z suszą i nieurodzajem, przyniosło warunki sprzyjające kolejnej katastrofie żywieniowej. Mimo tych niepokojących wieści, pędząca pełną parą kampania kolektywizacji niosła nadzieję na ostateczne przezwyciężenie tego problemu. Głód lat 30. (łagodniejszy od tych z lat poprzednich) okazał się ostatnim głodem w historii radzieckich narodów i na zawsze zamknął etap niepewności i strachu przed dniem jutrzejszym. Rozwijający się ruch kołchozów (spółdzielczych gospodarstw) pozwolił w racjonalny i efektywny sposób zagospodarować ziemię pod uprawę i maksymalnie wykorzystać wszystkie dostępne środki dla poprawy wydajności pracy. Postępująca mechanizacja rolnictwa coraz bardziej oddalała czasy starej wsi i otwierała drogę nowej wsi, wolnej od ubóstwa i morderczego wysiłku.

Konie i kosy zaczęły być zastępowane przez traktory i kombajny – zerowa dotychczas produkcja traktorów gwałtownie wzrosła, osiągając 50 tysięcy sztuk w rok po masowym otwarciu linii montażowych i oscylując w granicach 70–100 tysięcy sztuk przez cały okres przedwojenny. Liczba traktorów wykorzystywanych w rolnictwie w ciągu zaledwie 4 lat zwiększyła się kilkukrotnie – z 34 tysięcy sztuk w 1929r. do ponad 200 tysięcy sztuk w 1933r. Ta wielka modernizacyjna rewolucja przyczyniła się do znacznego wzrostu możliwości rolnictwa oraz całkowicie odmieniła realia życia chłopów. Kolektywizacja nie była przyczyną, a ostatecznym rozwiązaniem problemu głodu. Kolektywizacja, przerywając długi łańcuch głodowych katastrof, położyła ostateczny kres tragicznej tradycji caratu. Kolektywizacja, powszechna mechanizacja i nowe warunki pracy nie spowodowały głodu w Ukrainie. Przeciwnie. Główną przyczyną głodu, prócz niesprzyjających warunków pogodowych, była wściekła i destrukcyjna, antykołchozowa kampania kułaków, którzy bojąc się utraty majątków i źródeł dostatniego życia próbowali zniszczyć i podkopać wszelkie zdobycze kolektywizacji. W tym celu niszczyli i dewastowali zbiory, podpalali pola i zakopywali pszenicę, atakowali kołchozy i mordowali pracujących w nich chłopów. Co więcej, do szaleńczej kułackiej kampanii przyłączyła się antystalinowska (często wewnątrzpartyjna) opozycja, która dostrzegła niepowtarzalną okazję na zniszczenie autorytetu i siły państwa radzieckiego. Równolegle do aktów sabotażu i barbarzyństwa, prowadzono szeroko zakrojoną akcję propagandową skierowaną do chłopów i wymierzoną przeciwko kolektywizacji. Strach, oszczerstwa oraz przemoc stosowana przez kułaków skłoniła niektórych chłopów (zwłaszcza w Ukrainie) do niszczenia zasiewów i zbiorów, a nawet uboju zwierząt pociągowych. To właśnie masowa rzeź zwierząt pociągowych (z których znaczna część znajdowała się w rękach kułaków) uniemożliwiła prowadzenie roli i przyczyniła się do wybuchu późniejszego głodu. Żyźniejsze i tym samym twardsze gleby Ukrainy, wymagające do pracy wołów, stały się całkowicie bezużyteczne i niemożliwe do uprawy. Oto prawdziwa przyczyna głodu – Wściekłość oraz ignorancja kułaków i ich popleczników, którzy w obronie własnego interesu poświęcili życie setek tysięcy niewinnych ludzi. Całkowite przeinaczanie, pomijanie kluczowych faktów oraz przepisywanie okrutnej kułackiej zbrodni Stalinowi jest bezwstydnym pluciem w twarz wszystkim jej ofiarom. Na tym jednak nie koniec. Co bardziej bezczelne i absurdalne oskarżenia idą krok dalej i sugerują, że głód w Ukrainie nie tylko wynika z polityki kolektywizacji, lecz także został celowo wywołany przez Stalina z bliżej nieokreślonych powodów (najczęściej pada tu chęć zniszczenia narodu ukraińskiego albo realizacja sadystycznych żądzy Stalina). Absurdalność i śmieszność tych stwierdzeń, zwłaszcza wobec przedstawionych wcześniej faktów, nie wymaga żadnego komentarza. Nadmieńmy tylko, że 25 lutego 1933 roku Rada Komisarzy Ludowych podjęła specjalną uchwałę o przekazaniu republice Ukrainy ponad 50 tys. ton z rezerw państwowych, w ramach pomocy żywieniowej. W dalszym czasie przesłano kolejno; 380 tys. ton ziarna nasiennego, 98 tys. ton zboża paszowego oraz 82 tys. ton zboża jadalnego.

Wszechogarniająca kampania kłamstw ma za zadanie zniszczyć oraz zdyskredytować cały ruch komunistyczny. Wszystkie burżuazyjne media, od pseudolewicy po skrajną prawicę, stosują te same techniki manipulacji i głoszą te same spopularyzowane mity, gdyż leży to w bezpośrednim zasięgu ich interesów. Kampania ta osiągnęła poziom ogólnonarodowy, a powielane przez nią brednie wtłaczane są głęboko do społecznej świadomości. Co smutne, znaczna część „radykalnej”, a często i „komunistycznej” lewicy wyraża aprobatę dla tych działań i, stając się pożytecznym pachołkiem kapitału, sama niszczy to, z czym pragnie się utożsamiać. Każdy komunista i rewolucjonista powinien zachować najwyższą czujność i wykazywać się największą nieufnością wobec wszystkich informacji rozpowszechnianych przez burżuazję i burżuazyjne media. Każdy człowiek stojący na straży proletariatu nie może dać wciągnąć się w wir historycznych manipulacji i pozwalać na sianie nieprawdy. Nieprawda, rozsiewana i zakorzeniana z coraz większą wściekłością na całym świecie, jest największą bronią wymierzoną w serce rewolucji.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments