Artykuł

Manifest odrodzonej Polskiej Partii Robotniczej

Spis treści:

Przedmowa do publikacji na portalu Odrodzenie.fr

Rozdział 1

1.1 Stetryczały zachodni kapitalizm

1.2 Dlaczego Polska Partia Robotnicza?

1.3 Co to znaczy odrodzić komunizm?

1.4 Socjalizm to godność

1.5 Kryzys socjaldemokracji

 1.6 Wzmaga się fala rewolucyjna

Rozdział 2

Stanowisko PPR wobec następujących zagadnień:

2.1 Trockizm i „marksizm antystalinowski”

2.2 Partia Razem

2.3 Ruch Sprawiedliwości Społecznej

2.4 Religia i Kościół Katolicki

2.5 KPP (m) – Pseudokomunistyczna Partia Polski

2.6 Feminizm

2.7 Ruch LGBT

2.8 Ruch ekologiczny

2.9 Anarchizm

2.10 Lewica patriotyczna

2.11 Antyimperializm

2.12 Związki Zawodowe

Rozdział 3

Cztery etapy rewolucji

3.1 Dyktatura Proletariatu

3.2 Państwowy Kapitalizm

3.3 Socjalizm

3.4 Komunizm

3.5 Polityka mieszkaniowa PPR

3.6 Państwo socjalistyczne

3.7 Prawo i system karny w nowej PRL

3.8 Socjalistyczna Polska a reszta świata

Rozdział 4

Rewolucja Ekologiczna

4.1 Nadchodząca katastrofa ekologiczna

4.2 Ekologia w Bloku Socjalistycznym

4.3 Odejście od konsumpcjonizmu

4.4 Socjalizm a hodowla zwierząt

Rozdział 5

Kim jest Towarzysz Michał?

5.1 Trockistowskie początki

5.2 Lewica Bez Cenzury

5.3 Robotnik na emigracji

5.4 Odrodzenie Komunizmu

Rozdział 6

Propozycje statutowe Towarzysza Michała

6.1 Grupa Inicjatywna PPR

6.2 Robotniczy charakter partii

6.3  Kwestia powołania młodzieżówki

6.4 Wybory samorządowe 2023

Rozdział 7 

Analizy geopolityczne

7.1 Czym jest Unia Europejska?

7.2 Nasz stosunek do Chińskiej Republiki Ludowej

Przedmowa do publikacji na portalu Odrodzenie.fr

Niniejszy tekst powstał na przełomie grudnia i stycznia,  gdy żłobek naszego synka został na krótko zamknięty w okresie bożonarodzeniowej przerwy, a moja rodzina poleciała do Polski. Okres świąteczny to w mojej chłodni czas intensywnej pracy, kiedy to każdego tygodnia wyrabiałem minimum 10 nadgodzin, a tekst powstawał w godzinach nocnych, kosztem mojego snu. Pierwotnie miał to być agitacyjny manifest zachęcający do tworzenia naszej nowej partii, ale niektórzy moi towarzysze na podstawie przeczytanego szkicu stwierdzili, że tekst ten nie spełnia swojej roli, że jest za długi i porusza zbyt wiele niepotrzebnych wątków. Z krytyką tą częściowo się zgadzam i być może agitacyjny manifest będzie trzeba napisać jeszcze raz. Niemniej uważam, że polski ruch komunistyczny ograniczający się w swojej działalności do mediów społecznościowych, od dawna potrzebował dłuższego tekstu, który by w sposób poważny postarał się odpowiedzieć na najważniejsze współczesne kwestie. Celem tego tekstu, jest odrodzenie komunizmu, które można rozumieć dwojako. 

Po pierwsze jako ruch intelektualny. Tekst poruszył wiele wątków z różnych dziedzin i pewnie trudno będzie znaleźć kogoś, kto ze wszystkim się zgodzi. Tekst powstał dla widzów kanału Odrodzenie Komunizmu, ale napięte obowiązki w pracy uniemożliwiły mi w sposób poważny podjęcie dyskusji nad tekstem, przed jego publikacją. Dlatego też zapraszam do dyskusji, do nadsyłania krytycznych uwag. Liczę na to, że niniejszy manifest zachęci kogoś do studiowania teorii marksistowskiej, a rozpoczęta dyskusja doprowadzi w przyszłości do powstania lepszego dokumentu. 

Jest to mój pierwszy dłuższy tekst od czasów zamknięcia przez prokuraturę portalu Lewica Bez Cenzury w 2008 roku. Dwunastoletni okres mojej literackiej bezpłodności spowodowany był najpierw problemami z polskim wymiarem sprawiedliwości a następnie problemami ekonomicznymi, z którymi borykałem się w pierwszych latach pobytu we Francji. A kiedy już moja sytuacja bytowa się poprawiła, to jako ciężko pracujący robotnik fizyczny przez wiele lat ograniczałem się do nagrywania filmów, które to są mniej czasochłonną formą aktywności. Jeśli jednak chcemy wejść na wyższy poziom aktywności politycznej i rozpocząć działalność partyjną, to tekst pisany musiał powstać. Czy to będzie akurat ten tekst, czy też będzie to nieistniejący jeszcze program PPR, to już nie zależy ode mnie.

Moim celem jest stworzenie rewolucyjnej partii komunistycznej, która będzie odpowiedzią  wyzyskiwanych mas na nasilone ataki burżuazji, dla których pretekstem jest rozpoczynający się kryzys gospodarczy. Mam nadzieje, że nawet jeśli niektóre rozdziały tego dokumentu zostaną przyjęte krytycznie, to przyświecająca nam misja stworzenia robotniczej partii nie zostanie zatrzymana. I choćby ten manifest miał napisać ktoś inny, i choćby jego treść była w wielu miejscach zmieniona, to najważniejsze jest, by jak najszybciej taka partia powstała. Dość już bezkarnego poniżania polskiego robotnika. Dość kolejnych prezentów dla przedsiębiorców. Wszystkie istniejące dziś partie bronią wyzyskiwaczy i czas skończyć z kapitalizmem. Czas odrodzić komunizm, czas budować Polską Partię Robotniczą!

Na koniec chciałbym wyrazić podziękowanie dla towarzyszy, którzy nadesłali swoje uwagi do przeczytanego szkicu. Towarzysz Bruno i Towarzysz Wkomunizmie24 zainspirowali mnie do napisania rozdziałów, których pierwotnie nie planowałem. A Towarzyszce Weronice dziękuję za krytyczne uwagi dotyczące mojego stylu. Jako rodzina jesteśmy znowu w komplecie, a mój jedenastomiesięczny synek jest w ostatnich tygodniach wyjątkowo aktywny i wymaga ciągłej uwagi. Z góry więc przepraszam za błędy stylistyczne, gramatyczne i ortograficzne. Ale ten tekst ma być fundamentem Polskiej Partii Robotniczej, a nie Polskiej Partii Wykształciuchów i jeśli kogoś do członkostwa w naszej partii ma zniechęcić źle postawiony przecinek czy jakaś literówka, to ja z takim paniczem i tak w jednej partii działać nie chcę. Priorytetem jest dla mnie uniknięcie błędów politycznych i mam nadzieje, że przynajmniej w tej materii was nie zawiodłem.

Najprawdopodobniej tekst wymaga gruntownej korekty. Jeśli tekst spotka się z pozytywnym przyjęciem, to możemy go wydać w wersji papierowej i ochotnikom, którzy chcieliby go przetłumaczyć z robotniczego żargonu Towarzysza Michała na literacki język Mickiewicza, z góry dziękuje.

Czas odrodzić Komunizm!

Manifest Polskiej Partii Robotniczej

Rozdział 1

1.1 Stetryczały zachodni kapitalizm

Przez trzydzieści lat od upadku Związku Radzieckiego nasza planeta była świadkiem najszybszego w swoich dziejach i ciągle przyspieszającego rozwoju technologicznego. Upowszechnienie internetu zaowocowało zrewolucjonizowaniem procesu produkcji, przekształcając odseparowane dotąd państwa narodowe w jeden wielki światowy łańcuch dostaw ponadnarodowych korporacji, takich jak Walmart czy Amazon. Atlantyckim metropoliom dominującym do tej pory w światowym systemie kapitalistycznym, przybywają kolejni konkurenci. Centrum światowej produkcji od dawna przeniosło się już do Azji Południowo Wschodniej, a na pustynnych piaskach monarchii w Zatoce Perskiej powstają nowe stolice obrotu finansowego. Ciągle trwa wyścig wzwyż o budowanie kolejnych najwyższych drapaczy chmur, a na jałowych jeszcze niedawno terenach wznoszone są dzisiaj najnowocześniejsze na świecie miasta.

NATO, czyli imperialistyczny sojusz świata zachodniego cały czas militarnie dominuje nad światem. Ale czasy, gdy na Amerykę czy Europę patrzono z podziwem, bezpowrotnie minęły. Świat zachodni spustoszony przez neoliberalny kapitalizm coraz bardziej przypomina trzecioświatowe slumsy. Ciągłe cięcia budżetowych kosztów, to dziurawe drogi i rozpadające się mosty. Transport publiczny zanika, a na mapie Europy ciągle pojawiają się kolejne opuszczone dworce kolejowe. Przestarzałe lotniska i rozpadające się bloki to tylko smutne tło dla katastrofy służby zdrowia w krajach zachodnich, który obserwujemy dziś jako bezpośredni świadkowie podczas epidemii Covid-19. Nowy Jork czy Londyn, będące jeszcze niedawno symbolem nowoczesności i dobrobytu, dziś straszą swoich obywateli prowizorycznymi kostnicami.

Stetryczały zachodni kapitalizm, żerujący głównie na odcinaniu kuponów od zgromadzonego wcześniej kapitału, jest dziś wypierany przez agresywnych i ambitnych konkurentów. Symbolem degeneracji stetryczałego zachodniego kapitalizmu, są jego stetryczali przywódcy, tacy jak brytyjska królowa czy prezydent USA, Joe Biden, którzy bez armii dobrze opłacanych medyków nie są w stanie funkcjonować. W tym samym czasie, gdy na świecie realizowane są kolejne odważne i często ryzykowne, projekty, takie jak budowa sztucznych wysp, miast i farm na pustyni, rozwój nowoczesnej sieci kolejowej trzykrotnie szybszej od samochodów gnających po autostradzie czy wznoszenie sięgających prawie kilometra wieżowców, przywódcy świata zachodniego troszczą się wyłącznie o zyski finansowych spekulantów.

Dwudziesty pierwszy wiek to także pojawienie się nowych graczy w ciągle trwającym wyścigu o dominację nad światem. Budżety amerykańskich korporacji technologicznych, znanych jako GAFAM, czy też innych światowych potentatów, jak np. Samsung, są większe od budżetów średnich państw narodowych. Młodzi menedżerowie tych supernowoczesnych korporacji, pochodzący często z bardzo biednych krajów, to zwycięzcy trwającego całe ich życie wyścigu szczurów, gdzie na sam szczyt trafiają wyłącznie najlepsi i, oczywiście, najbogatsi. W tradycyjnych państwach narodowych cały czas rządzą ludzie pokroju królowej Elżbiety, której jedynym życiowym osiągnięciem jest to, że urodziła się w rodzinie królewskiej. I ta monarchiczna patologia cały czas trwa stawiając na piedestał kolejne pokolenia dynastycznych pasożytów. W tym samym czasie, gdy Google czy Samsung opracowują nowe technologie zmieniające życie miliardów ludzi na świecie, to królowa Elżbieta używa telefonu na korbkę.

Każdego dnia widzimy na całym świecie pogłębiające się procesy proletaryzacji. Każdego dnia szeregi międzynarodowego proletariatu, zasilają kolejne dziesiątki tysięcy pracowników najemnych. Wielkie korporacje, jak bezlitosny walec miażdżą na swojej drodze każdego przeciwnika, spychając drobnych ciułaczy w rosnące szeregi proletariatu. Wbrew propagandowym mitom o zbliżającym się końcu klasy robotniczej, to sytuacja wygląda całkowicie na odwrót. Gdy Karol Marks pisał Manifest Komunistyczny, to liczebność światowej klasy robotniczej liczyła zaledwie kilka milionów. Dziś na świecie jest nas kilka miliardów. I ciągle nas przybywa. Przybywa przede wszystkim proletariuszy w produkcji rolnej. Dawny, jeszcze typowo średniowieczny model produkcji rolniczej, bazujący na indywidualnych gospodarstwach, jest dziś wypierany przez wielki biznes. Dawne gospodarstwa chłopskie z kilkoma kurami biegającymi po podwórku, czy kilkoma muczącymi krowami i jednym świniakiem ustępują miejsca wielkim fermom, gdzie na małej powierzchni stłoczonych jest kilkadziesiąt tysięcy kur, które nigdy nie widziały słońca. Obsadzanie pól ryżowych, które jeszcze niedawno wymagały pracy wielu azjatyckich chłopów stojących cały dzień w błocie z bolącymi plecami, dziś coraz częściej wykonują drony. Nowoczesne szklarnie oferujące świeże warzywa i owoce przez cały rok powstają na całym globie. Od zimnych i ciemnych terenów Islandii na jałowej wulkanicznej glebie, aż po pustynie na kontynencie Arabskim, gdzie temperatury przekraczają 50 stopni Celsjusza.

Drobni rolnicy tracą ziemię i wielki kapitał zmusza ich do migracji zarobkowej do miasta. Powstają kolejne megametropolie, zamieszkiwane przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów ludzi, którzy wegetują w slumsach pozbawionych podstawowych zdobyczy cywilizacyjnych takich jak dostęp do czystej wody pitnej. Zasilają oni i tak już liczne szeregi proletariatu, znajdując zatrudnienie jako pracownicy najemni. Zachodni kapitaliści, a także miejscowi cwaniacy, bezwzględnie wykorzystują ich marne położenie ekonomiczne, narzucając im warunki pracy, które są hańbą dla współczesnej cywilizacji. Największe patologie są oczywiście w krajach Trzeciego Świata, ale podobne zjawisko na mniejszą skalę znają też nasi rodacy, którzy migrując do pracy w Anglii, często gnieżdżą się w mieszkaniu w kilkanaście osób. Jeszcze większe patologie tego pokroju dotyczą pracujących w Polsce Ukraińców. Jednam problemy mieszkaniowe, to nie jest tylko dramat typowy dla migrantów czy mieszkańców regionów od dawna spustoszonych przez imperialistyczną ekspansje. Trwająca obecnie epidemia koronawirusa unaoczniła wszystkim skalę nędzy w USA, które są w końcu najbogatszym krajem na świecie. I ta nędza, to codzienny problem kilkudziesięciu milionów amerykańskich obywateli, pobierających kartki na żywność i wegetujących w namiotach, czy też śpiących w samochodzie.

Efemerydą ekonomiczną jest też promowana od trzydziestu lat polska drobna przedsiębiorczość. Mamienie społeczeństwa przez burżuazyjne media, że każdy z nas może być przedsiębiorcą, że każdy z nas powinien wziąć sprawy w swoje ręce i otworzyć własną firmę, były jedynie zabiegiem maskującym rozkradanie majątku państwowego stworzonego w czasach PRL, który pieszczotliwie przyjął nazwę prywatyzacji, a który de facto oznaczał likwidację  państwowego przemysłu. Miliony Polaków w to uwierzyły, tworząc w tamtych czasach drobne sklepiki czy warsztaty usługowe, albo też lokale gastronomiczne. Dziś to wszystko zdycha. Drobne sklepiki wegetują jeszcze wyłącznie dzięki pomocy PiSowskiego rządu, który swoją ustawą o pracy w niedziele, stara się spowolnić to co nieuchronne, czyli przejęcie całego handlu przez kilka wielkich korporacji. W tym samym czasie w USA w ciągu zaledwie kilku miesięcy Amazon podwoił swoje obroty zabijając drobny handel w Ameryce. To samo nastąpi także w Polsce a dzisiejsi drobni wyzyskiwacze także zasilą szeregi proletariatu. Będzie to tym boleśniejsze, że wychowani są oni w przekonaniu, że pracownicy najemni to przedstawiciele najniższej społecznej kasty. Teraz do tej spauperyzowanej kasty dołączą, gdyż wielki biznes nie potrzebuje się dzielić zyskami z drobnymi ciułaczami.

Pracowników najemnych jest coraz więcej także ze względu na ciągłe wydłużanie czasu  pracy. Bite są kolejne rekordy, a siedemdziesięcioletni pracownik ochrony już nikogo nie dziwi. Dodatkową motywacją jest głodowa emerytura jako efekt prywatyzacyjnych eksperymentów premiera Buzka. Proces urynkowiania wszystkiego wydaje się nie mieć końca. Powstają kolejne biznesy usługowe, takie jak firmy sprzątające mieszkania czy zatrudniające niańki. To co do tej pory było nieodpłatną pracą domową, zazwyczaj wykonywaną przez żonę, dziś jest już normalnym zawodem, sprawiając tym samym, że szeregi proletariatu powiększyły się o miliony kobiet.

Im większe szeregi proletariatu, tym mniejsza jego obecność w dyskursie publicznym. Trwająca epidemia ujawniła ciemną stronę przedsiębiorczej propagandy. Wszystkie partie polityczne będące w parlamencie, zgodnym chórem śpiewały pieśń o wsparciu biednych przedsiębiorców z budżetu państwa. Grono to warto uzupełnić o lewicowe kanapowe sekty, takie jak RSS czy KPP, które również wyraziły solidarność z polskimi przedsiębiorcami. Oczywiście na największą pogardę zasługują przedstawiciele parlamentarnej lewicy, którzy to publicznie postulowali zwolnienie przedsiębiorców z płacenia składek ZUS, co de facto oznacza obniżenie pensji pracowników, która w końcu składa się nie tylko z wypłaty, ale także z odprowadzanych przez burżuja składek.

Bezpieczeństwo mieszkaniowe znane z czasów socjalizmu zastąpiono dojeniem polskich pracowników przez armię spekulantów. Pracownik migrujący do miasta jest skazany na płacenie złodziejskich czynszów kamienicznikom, lub też podpisanie cyrografu z bankiem, na który to będzie pracował przez resztę swojego życia. Bezpłatna służba zdrowia z PRL, z której do dzisiaj znana jest Kuba, została zastąpiona przez prywatne kliniki dla bogaczy i kolejki w niedofinansowywanych szpitalach publicznych, które były niewydolne jeszcze przed epidemią. 

Polska Partia Robotnicza ma być siłą polityczną, która będzie bronić interesów pracowników najemnych. Długofalowym celem PPR jest oczywiście rewolucja obalająca stosunki kapitalistyczne i zbudowanie socjalizmu, ale już dziś jeszcze w warunkach kapitalizmu musimy organizować opór i walkę klasową przeciwko wyzyskiwaczom. Jesteśmy komunistami i organizując robotników w PPR podążamy śladami partii bolszewickiej, ale inspirując się ruchami marksistowskimi z przeszłości, równocześnie tworzymy nową jakość, gdyż mimo wielu zalet, były to także partie posiadające wady. Główną wadą partii bolszewickiej, jak i wielu innych partii komunistycznych, była nadreprezentacja inteligencji i warstw pasożytniczych w partyjnym kierownictwie. To właśnie przywódcy wywodzący się z warstw uprzywilejowanych zdradzili Rewolucję Październikową, wprowadzając NEP. Wykluczenie proletariatu z kierowniczych gremiów partii komunistycznych w Bloku Socjalistycznym doprowadziło do powolnego burżuazyjnienia tych partii, a później do zaimplementowania elementów rynkowych w krajach socjalistycznych i w końcu do kapitalistycznej kontrrewolucji. Warto podkreślić, że partyjna nomenklatura uwłaszczyła się na publicznej własności, dołączając do salonów zachodniej burżuazji.

1.2 Dlaczego Polska Partia Robotnicza?

Jesteśmy komunistami i uważamy się za kontynuatorów trwającej od ponad wieku proletariackiej walki o socjalizm. Lista naszych ideowych poprzedników jest długa. Odwołujemy się oczywiście do tradycji Karola Marksa i Międzynarodówki Robotniczej. Odwołujemy się też do wcześniejszych tradycji rewolucyjnych, sięgających jeszcze czasów Rewolucji Francuskiej. Komuna Paryska, Rewolucja Październikowa, heroiczna walka chińskich towarzyszy czy Rewolucja Kubańska. Wymieniać możemy długo. Jako Polacy uważamy się za kontynuatorów dzieła, które rozpoczął Ludwik Waryński i jego towarzysze z partii Proletariat. Szanujemy tradycje SDKPiL, rewolucyjnych odłamów w PPS i oczywiście przedwojennej Komunistycznej Partii Polski. I świadomi błędów i ograniczeń przedwojennej KPP, my, polscy komuniści, idąc śladami Miedzynarodówki Komunistycznej, uważamy, że masowa propaganda o charakterze antykapitalistycznym w Polsce nie może być dzisiaj prowadzona pod jawnym szyldem komunistycznym. Wychodzimy z założenia, że najważniejsza jest treść, a nie okładka książki, i mając ambicje budowania bojowego i masowego ruchu protestu skupiającego najbardziej świadomych przedstawicieli naszej klasy, umyślnie wybieramy nazwę, która w naszym przekonaniu daje większe szanse na dotarcie do mas. 

Dziś, w obliczu rozpoczynającego się kryzysu kapitalizmu, szkoda nam czasu na ciągłą walkę z wiatrakami, i jeśli wszystkie kolejne burżuazyjne rządy zwalczają partię komunistyczną ze względu na nazwę, to my tą nazwę zmieniamy, tak jak 80 lat temu doradził polskim komunistom Towarzysz Stalin.  Polska Partia Robotnicza to tradycja zwycięskiej walki z polską burżuazją. PPR w trudnych czasach hitlerowskiego terroru zbudowała masową i bojową partię, wzmocnioną o armię partyzancką, która dawała polskim proletariuszom nadzieje walki o wyzwolenie społeczne. I takie są też nasze cele.

Ale nasza odrodzona PPR nie jest klubem rekonstrukcji historycznej. Przejmujemy nazwę kojarzącą się z sukcesem polskich robotników, ale czasy dzisiejsze są inne i inna będzie też nasza partia. Wybraliśmy nazwę PPR, nie tylko dlatego, by ukrywając słowo komunizm w naszej nazwie albo aby łatwiej budować antykapitalistyczne struktury. Wybraliśmy nazwę PPR także dlatego, że chcemy odbudować klasowy ruch robotniczy. Współczesny marksizm kojarzy się, niestety, z nierobami o nieskalanych ciężką pracą rączkach ze środowisk akademickich, którzy kompromitują myśl Marksa poprzez wyszukiwanie kolejnych trzeciorzędnych problemów, byleby tylko nie mówić o walce klasowej. Upadek światowego ruchu komunistycznego i degeneracja partii komunistycznych w Bloku Wschodnim, wynikała m.in. z faktu, że w kierownictwie tych partii nie było robotników. 

Marksizm czy lewicowość w Polsce to dziś hobby wykształciuchów z wielkich miast, którzy gardzą robotnikami głosującymi dziś na PiS. 

Świadomi spustoszeń, jakie dokonała antykomunistyczna propaganda, świadomi faktu, że dzisiejsi polscy robotnicy są zaczadzeni katolickimi zabobonami, wzmocnionymi o agresywny nacjonalizm i inne reakcyjne treści, podejmujemy walkę z chadecką prawicą o poparcie polskich robotników. Nie jesteśmy oportunistami i nie będziemy kapitulować wobec reakcyjnej świadomości polskich robotników. Nie będziemy walczyć z PiS, bo to sługusy Radia Maryi. Będziemy walczyć z PiS, bo to sługusy wielkiego kapitału z banksterem Morawieckim na czele. Nasza strategia to bezkompromisowa krytyka wyzyskiwaczy i popularyzowanie socjalizmu jako lekarstwa, które  przywróci godność polskim pracownikom.

Bo dziś, w obliczu rozpoczynającego się światowego kryzysu kapitalizmu, czas najwyższy powiedzieć, że tego śmierdzącego trupa czas pochować. Naszym hasłem na dziś jest Socjalistyczna Polska. Bankrutujące biznesy prywaciarzy trzeba wywłaszczyć. Firmy zwalniające pracowników pod pretekstem kryzysu trzeba znacjonalizować a milionerów, którzy uciekają ze swoją fortuną do rajów podatkowych, czas najwyższy zamknąć w więzieniach. W odróżnieniu od ugrzecznionej pseudolewicy, która żyje w wiecznym strachu, czy zostanie zaproszona do korporacyjnych mediów, głoszących peany na cześć przedsiębiorców, działacze PPR będą swoją agitację kierować bezpośrednio do ludzi pracy, w fabrykach, na placach budowy czy wczesnym rankiem w transporcie publicznym. Nasz elektorat, to prekariusze na umowach śmieciowych, to pracownicy zarabiający płacę minimalną, to ciężko pracujący robotnicy fizyczni, którzy śmierdzą potem i smrodem z zakładu pracy. Nasz elektorat, to wykluczeni przez kapitalizm bezdomni i bezrobotni, o których głos nikt już nie zabiega. Ludzi tych nikt dziś nie szanuje i tę pustkę wypełni PPR. 

1.3 Co to znaczy odrodzić komunizm?

Stoimy na stanowisku, że od czasów Rewolucji Październikowej ruch komunistyczny odniósł trzy wielkie sukcesy i poniósł trzy wielkie porażki. 

Pierwszym sukcesem komunistów, była budowa socjalizmu w Związku Radzieckim w czasach Towarzysza Stalina, która udowodniła, że kraj bez wyzyskiwaczy, bez obszarników i burżuazji, nie tylko może przetrwać, ale też, że rozwija się znacznie szybciej niż świat kapitalistyczny. Marks napisał w Krytyce programu gotajskiego, że jeden krok rzeczywistego ruchu jest więcej wart niż tuzin programów. Sukcesy ekonomiczne ZSRR udowodniły, że socjalizm nie jest wyłącznie utopijną koncepcją śniących o sprawiedliwości społecznej pięknoduchów, ale że socjalizm to przyszłość gatunku ludzkiego. Zaledwie w ciągu kilku dekad przekształcono Rosję z najbardziej zacofanego kraju Europy w przemysłowe mocarstwo rozpoczynające podbój kosmosu.   

Drugim sukcesem komunistów był eksport socjalizmu do krajów Europy Wschodniej, dzięki któremu także i Polska wyzwoliła się na prawie pół wieku spod panowania międzynarodowego kapitału. I co najważniejsze, wszystkie kraje budujące w Europie Wschodniej socjalizm, odniosły podobne sukcesy do ZSRR. Pierwszy raz w historii zlikwidowano biedę i analfabetyzm, zagwarantowano masom pracującym tych państw bezpieczeństwo socjalne. Pełne zatrudnienie, urlopy, sieć żłobków i przedszkoli, bezpłatną opiekę medyczną, bezpłatną edukację do poziomu uniwersyteckiego, wczasy pracownicze i wiele innych rzeczy, które niestety odeszły już w przeszłość.

Trzecim sukcesem ruchu komunistycznego jest likwidacja kolonializmu. Blok Socjalistyczny aktywnie wspierał ruchy narodowowyzwoleńcze i kolejne rewolucje w krajach Trzeciego Świata osłabiały system globalnego imperializmu. Kuba, Wietnam czy Chiny to kraje, w których rewolucję antykolonialną prowadzili bezpośrednio komuniści. Ale warto tu odnotować także wkład rewolucjonistów z innych krajów, którzy inspirując się nacjonalizmem czy religijnym fundamentalizmem, także przejmowali społeczne wzorce krajów socjalistycznych. W kolejnych krajach Trzeciego Świata zwyciężały rewolucje, które nacjonalizowały złoża surowców i fabryki, należące do tej pory do zachodnich imperialistów. I choć wiele z tych ruchów, na poziomie ideologicznej nadbudowy miało charakter reakcyjny, a równocześnie dokonywano często krwawych represji wobec samych komunistów, to jednak obiektywnie, realizowane tam przemiany ekonomiczne, miały charakter postępowy, udowadniając tym samym atrakcyjność socjalizmu jako lepszego od kapitalizmu modelu społeczno-ekonomicznego.

Niestety, w tym samym czasie ruch komunistyczny poniósł też trzy wielkie klęski. 

Pierwszą klęską jest oczywiście porażka rewolucyjnej fali, która ogarnęła Europę pod koniec Pierwszej Wojny Światowej. W Niemczech, we Włoszech i w wielu innych europejskich krajach posiadających rozwinięty przemysł i silne partie robotnicze, inspirowano się przykładem Rewolucji Październikowej i powstawały rady robotnicze. To właśnie Europa Zachodnia była do tej pory ojczyzną ruchu komunistycznego i wydawało się, że w obliczu powszechnego rozczarowania wynikającego z długotrwałej bezsensownej wojny imperialistycznej i kryzysu gospodarczego, a także korzystając z przykładu rosyjskich robotników, kapitalizm już wkrótce zostanie obalony. I choć na przełomie kilku lat podjęto w Europie wiele różnych rewolucyjnych prób, i choć w niektórych miejscach nawet tymczasowo robotnicy zdobywali władzę, jak na Węgrzech czy w Bawarii, to ostatecznie wszystkie ruchy rewolucyjne zostały stłumione i rewolucyjna Rosja została sama.

To nie jest wstyd podjąć walkę i przegrać. W końcu wcześniejsze próby robotniczych rewolucji w Europie, jak chociażby Komuna Paryska także skończyły się klęską. Prawdziwą klęską ruchu komunistycznego były wnioski teoretyczne, jakie wysunęli zachodnioeuropejscy marksiści. Prawdziwym dramatem była epidemia różnych niemarksistowskich koncepcji, sugerujących, że klasa robotnicza w Europie straciła swój rewolucyjny charakter i trzeba szukać nowego podmiotu antykapitalistycznej rewolucji. To właśnie wtedy zaczęła się rozpowszechniać antyrobotnicza gangrena, której skutki obserwujemy dziś, kiedy to marksizm jest kojarzony z przemądrzałymi wykształciuchami, którzy ograniczają się do solidaryzowania z mniejszościami seksualnymi. 

Drugą wielką klęską światowego ruchu komunistycznego był proces degeneracji KPZR i pozostałych partii komunistycznych, który znany jest jako destalinizacja i rozpoczął się po śmierci Towarzysza Stalina a przyspieszył po słynnym referacie Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR. Chruszczow i otaczająca go biurokratyczna klika, potępili terror wobec zdemoralizowanych i skorumpowanych elementów kompromitujących partię i otworzyli tym samym drogę do procesu burżuazyjnienia KPZR. Każda zwycięska rewolucja jest zagrożona nie tylko przez siły zewnętrznej kontrrewolucji czyli mroczne przez siły imperialistycznych interwentów i krajowej reakcji. Zwycięska rewolucja jest też zagrożona przez proces wewnętrznego gnicia, które rozpoczyna się już pierwszego dnia po zwycięstwie, gdy do zwycięskiej partii masowo zgłaszają się nowi członkowie. Tak też było w Rosji, gdy do kadrowej partii bolszewickiej masowo zaczęli zgłaszać akces przedstawiciele mas pracujących. Jest oczywiście rzeczą pożądaną, by nielegalna jeszcze niedawno partia wykorzystała nową sytuację do poszerzenia swoich szeregów. Niestety okres rewolucyjnej burzy często utrudnia proces wewnętrznej partyjnej weryfikacji i wśród nowych kandydatów na członków partii znaleźć można także elementy oportunistyczne, które chcą wykorzystać przynależność do partii rządzącej dla własnego wzbogacenia się. 

Innym zagrożeniem jest moralna degeneracja zasłużonych dla partii działaczy. Podręcznikowym przykładem takiego degenerata był oczywiście Lew Trocki, którego zasługi podczas samej rewolucji jak i późniejszej wojny domowej były ogromne. Trocki jako twórca Armii Czerwonej, posiadał podczas wojny domowej dyktatorską władzę na froncie i wprowadzona przez niego dyscyplina była niezbędnym czynnikiem pokonania kontrrewolucji. Niestety dyktatorskie prerogatywy Trockiego, które miały charakter tymczasowy, bardzo mu się spodobały i zdemoralizowały go moralnie, przez co pozostałych członków partii traktował w sposób pogardliwy i wyniosły. Arogancja Trockiego wyrażająca się wielokrotnie w jego pogardzie, dla członków partii słabiej znających teorie marksistowską czy nieznających języków obcych sprawiała, że Trocki ze swoją arystokratyczną pogardą dla mas coraz mniej pasował do partii robotniczej. Nic więc dziwnego, że w wyniku demokratycznych procesów w ramach samej partii Trocki systematycznie tracił wpływy, aż w końcu utracił członkostwo w partii i obywatelstwo ZSRR. Dopóki żył Towarzysz Stalin, to partia miała wewnętrzną siłę do ciągłego oczyszczania się z biurokratycznego szlamu. 

Niestety, po referacie Chruszczowa, takie aroganckie typy zaczęły się plenić jak karaluchy. Arogancja czy wręcz feudalne stosunki wewnątrz partii dotyczyły już nie tylko członków Komitetu Centralnego czy elit wojskowych, ale nawet sekretarze miejscy, dzielnicowi a nawet zwykli sekretarze kołchozu, wszyscy zaczęli się szarogęsić i gardzić członkami partii, którzy byli niżej w hierarchii. Ten proces w sposób karygodny coraz bardziej przypominał obalone podczas rewolucji reakcyjne stosunki społeczne. W stosunkach międzypartyjnych zaczęły coraz bardziej dominować stosunki feudalnej podległości, a w relacjach ekonomicznych zaczęto coraz bardziej, przywracać stosunki kapitalistyczne. Najpierw w formie czarnego rynku, a w czasach Gorbaczowa już jawnie rozpoczęto proces tworzenia mafijnego oligarchicznego kapitalizmu. Współczesne Chiny to niestety przykład kolejnego etapu degeneracji partyjnych elit, gdzie partyjni biurokraci już jawnie i bez wstydu posiadają ogromne majątki i bogacą się kosztem ciężkiej pracy chińskich robotników.

Wracając do destalinizacji warto przypomnieć, że te negatywne i kompromitujące ruch komunistyczne procesy zachodziły na całym świecie. W krajach gdzie partie komunistyczne posiadały władzę, zaczęła powstawać czerwona burżuazja, a w krajach kapitalistycznych partie komunistyczne potępiając rewolucyjne doświadczenia bolszewizmu jawnie przechodziły na pozycje klasowej kolaboracji, pod łatką tzw. eurokomunizmu, który był zwykłą kalką socjaldemokratycznej kapitulacji wobec hegemonii burżuazji. Procesy wewnętrznego gnicia były prawie niewidoczne dla obywateli krajów kapitalistycznych, którzy właśnie wtedy masowo do tych partii wstępowali. Komuniści posiadali także dominację kulturalną a najwięksi artyści publicznie deklarowali swoje poparcie dla partii komunistycznych. Partie Komunistyczne we Włoszech czy we Francji posiadały wpływy, o których Lenin i Bolszewicy przed 1917 rokiem mogli tylko pomarzyć. Masowe partie, plus jeszcze większe związki zawodowe w połączeniu z dobrze działającym systemem prasowym, przekładały się na olbrzymie poparcie wyborcze, dające komunistom pełnię władzy w wielu samorządach. 

Niestety zdrada ideałów rewolucyjnych doprowadziła do dramatu 1968 roku, kiedy to ogarnięta strajkami Francja czekała tylko na sygnał do decydującej bitwy. Skompromitowany De Gaulle był w podobnej sytuacji, jak Kiereński w październiku 1917, i gdyby tylko Francuska Partia Komunistyczna rzuciła hasło do szturmu, to Europa wyglądałaby dziś być może zupełnie inaczej. Niestety nikt we Francji nie był zainteresowany taką rewolucją. Lata osiemdziesiąte to początek neoliberalnej kontrrewolucji, kiedy to burżuazja ośmielona upadkiem autorytetu partii komunistycznych przechodzi do ofensywy. Walka ta rozpoczyna się od próby delokalizacji przemysłu i trwają kolejne batalie o kolejne fabryki, którym grozi zamknięcie. Wszystkie te walki komuniści i wspierający je związki zawodowe przegrywają tracąc systematycznie poparcie. Równocześnie trwa masowa imigracja, która na przełomie kilku dekad zmieniła demografię klasy robotniczej w krajach Europy Zachodniej. Partie Komunistyczne przesiąknięte patriotycznymi frazesami, nie są w stanie odnaleźć się w nowej sytuacji, ograniczając swoje wpływy głównie do coraz bardziej starzejącej się białej klasy robotniczej. 

I w ten sposób dochodzimy do finału tej smutnej historii, czyli do fenomenu lat 1989-1991, kiedy to następuje polityczne trzęsienie ziemi. Upada Blok Socjalistyczny, a rządzące w nim partie przechodzą jawnie na pozycje socjaldemokratyczne. Pomijając Rosję, Ukrainę i Czechy to w pozostałych krajach partie komunistyczne mają charakter marginalny, stając się bezczynnym obserwatorem kapitalistycznej transformacji. W czasach największych ataków na klasę robotniczą, komunistów jako zorganizowanej siły politycznej nie ma. Kuba, która do tej pory inspirowała miliony ludzi w Trzecim Świecie i radykalną młodzież w krajach imperialistycznych, popada w długotrwały kryzys gospodarczy, którego symbolem są przerwy w dostawie prądu. Pozbawiona radzieckiej ropy Korea Północna, której zmechanizowane rolnictwo było uzależnione od tego surowca, staje przed widmem głodu. Chiny i Wietnam stają się rajem dla zachodnich korporacji, masowo produkując obuwie i tekstylia dla całego świata. Nic więc dziwnego, że w tych trudnych czasach partie komunistyczne na całym świecie rozpadają się jak domki z kart.

W tych trudnych czasach ciągłych klęsk i wielkiego chaosu burżuazja intensyfikuje antykomunistyczną propagandę. Świat kapitalistyczny, mając świadomość, że “koniec historii” i kapitalistyczny sen wkrótce prysną, i nowe pokolenia robotników znowu będą się organizować przeciwko wyzyskowi, w sposób przemysłowy wydaje kolejne publikacje pseudohistoryczne, których celem jest maksymalne zohydzenie i skompromitowanie komunizmu, oskarżanego o totalitaryzm, sojusz z nazizmem, setki milionów ofiar, niewydolność gospodarczą i wiele innych kłamstw. To właśnie intensywność tej propagandy połączona z przejęciem przez antykomunistycznych fanatyków archiwów i kolejnymi zeznaniami „świadków”, wszystko to na wiele lat uniemożliwiło funkcjonowanie myśli komunistycznej w przestrzeni publicznej. Dawni towarzysze, nie wytrzymali presji. Zastraszeni czy wręcz fizycznie prześladowani, jak na Ukrainie po 2014 roku, w smutku i z poczuciem klęski wycofali się z działalności politycznej. 

Dzieło odrodzenia komunizmu spoczywa na barkach nowego pokolenia, któremu nie można zarzucić wyimaginowanych zbrodni i które doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że antykomunistyczne bajeczki to tylko zasłona dymna dla wielkiej kradzieży majątku państwowego, zwanego prywatyzacją a na świecie, obserwujemy najszybszy w historii kapitalizmu proces koncentracji bogactwa w rękach nielicznych miliarderów. Bitwa została przegrana. Ale walka z wyzyskiem trwa. I po to tworzymy PPR, by znowu stanąć na placu boju o wyzwolenie proletariatu z kapitalistycznego wyzysku.

1.4 Socjalizm to godność

Socjalizm budowany przez PPR, to nie tylko polityka “pełnej michy”, czyli zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych. Socjalizm, który chcemy budować to kwintesencja humanizmu, wyrażająca się w rozszerzeniu procesów decyzyjnych, które do tej pory były zarezerwowane dla wąskiej uprzywilejowanej elity, na całe pracujące społeczeństwo. Obywatele, kraju budującego socjalizm będą świadomymi uczestnikami procesu produkcji. Wykonywana praca przestanie być przykrym narzuconym obowiązkiem. Patologiczne stosunki ludzkie typowe dla korporacji, w których to właściciel, dyrektor i nawet najniższej rangi menadżer są częścią uprzywilejowanej kasty, a pracownik to jedynie zasób ludzki, numer w księgowości, którego w każdej chwili można się pozbyć, z którego zdaniem i wolą nikt się nie liczy. Socjalizm o który walczymy, to nie tylko wywłaszczenie wyzyskiwaczy. Naszym celem, jest transformacja całej dotychczasowej struktury ekonomicznej, nastawionej na zysk, gdzie człowiek pracy jest jedynie dodatkiem do maszyny.

Wyzwolenie klasy robotniczej z kapitalistycznego ucisku oznacza, że klasa robotnicza staje się klasą panującą, czyli klasą odpowiedzialną za podejmowanie decyzji. I nawet jeśli niektóre decyzje miałyby być błędne, to będą to nasze błędy, z których wyciągniemy wnioski. Ale przynajmniej będziemy mieć świadomość, że my, ludzie pracy jesteśmy prawdziwymi gospodarzami w naszym kraju. Jako gospodarze możemy podjąć decyzję o skróceniu czasu pracy. Jako gospodarze możemy podjąć decyzje o zwiększeniu naszych pensji i systematycznie wprowadzać w procesie produkcji rozwiązania, które sprawią, że praca będzie lżejsza i bardziej wydajna. Zlikwidujemy typową dla współczesnego kapitalizmu, feudalną hierarchię, nieustanną presję zwiększania wyników ekonomicznych, czy zwykły sadystyczny mobbing. Szkolenia zawodowe podnoszące kwalifikacje plus rotacyjność na wszystkich stanowiskach w zakładzie pracy sprawi, że każdy pracownik będzie tak samo kompetentny jak jego koledzy i w ten sposób zniknie poniżający pracowników obowiązek podległości wobec przełożonego. Ciągła presja menedżerów, na wyciśnięcie z pracowników ostatniej kropli potu, powoduje naturalną reakcję psychologiczną, że nieobecność menedżera oznacza przerwę w pracy. Jest to oczywiście zdrowa reakcja na terror w zakładzie pracy, ale jest to reakcja niewolników, którzy nienawidzą swojej pracy. Socjalizm to godność, to wzajemny szacunek wspólnie pracujących kolegów, którzy nie muszą się wzajemnie kontrolować, bo każdy z nas wie co robić i będzie tą pracę wykonywał, nie ze strachu przed menedżerem, nie ze strachu przed karami finansowymi czy zwolnieniem, ale ze względu na świadomość, że jest szanowanym przez wszystkich obywatelem kraju budującego socjalizm, i praca którą wykonuje służy nam wszystkim.

Rozpad Bloku Socjalistycznego, to  nie tylko katastrofa humanitarna, to nie tylko masowe bezrobocie, mafijny kapitalizm, zapaść służby zdrowia czy masowa depopulacja, która na przełomie ostatnich trzydziestu lat doprowadziła do ubytku kilkudziesięciu milionów ludzi. Rozpad Bloku Socjalistycznego to także degrengolada moralna. To likwidacja bibliotek, zastąpionych przez centra handlowe. To masowa klerykalizacja, która w Polsce czy w Rosji przywróciła średniowieczny zwyczaj uczestnictwa duchownych w uroczystościach państwowych. Przywrócenie kapitalizmu to wszechobecna pornografia, to bilbordy pełne seksu, to tandetnie oświetlone sexshopy, bary ze streaptesem i tirówki stojące przy drodze. Wolny rynek w dawnym Bloku Socjalistycznym, to urynkowienie kobiecego ciała, którym alfonsi bezczelnie handlują w burdelach.

Kapitalistyczna kontrrewolucja, to świadoma polityka ogłupiania i odczłowieczania ludzi pracy. Nachalny konsumpcjonizm, to moralna degrengolada, która z człowieka robi jedynie zwierzę, które pracuje i konsumuje, i które jeszcze więcej pracuje, by jeszcze więcej konsumować. Sadystyczny  menedżer przekształca pracownika w wytresowane zwierzę, które jest gotowe wypełnić nawet najbardziej bezsensowne polecenie. Im większy stres w pracy, tym większe spożycie alkoholu i narkotyków. Im częściej pracownik jest poniżany, tym większą posiada on potrzebę fizycznego lub psychicznego wyżycia się na żonie, dziecku, prostytutce, przypadkowym przechodniu czy podczas stania w samochodowym korku.

Ciągle rosnąca presja rynku przekłada się na nieustanne nakładanie nowych obowiązków w pracy. Jest to jeden z największych absurdów systemu kapitalistycznego, że mechanizacja i informatyzacja produkcji, która powinna skracać czas pracy, powoduje reakcję wręcz przeciwną. Niewolnik na plantacji pracował bardzo ciężko, ale gdy zapadał zmrok, to następował czas odpoczynku. Współczesny pracownik korporacji, czy zwykły nauczyciel, jest teraz wiecznie przylepiony do smartfona lub laptopa i nawet w środku nocy odpowiada na mejle.

Zaczadzenie klerykalizmem potęgowane jest przez agresywny nacjonalizm wymierzony przeciwko emigrantom z naszej klasy społecznej. Miliarderzy z innych krajów i innych kultur nikomu nie przeszkadzają. Obiektami agresji są jedynie ludzie biedni, ludzie słabi, którzy w drabinie społecznej są jeszcze niżej od wyzyskiwanych pracowników. PPR jest partią robotniczą otwartą dla wszystkich robotników pracujących w Polsce. PPR otwarty jest dla robotników z Ukrainy, a także dla robotników pochodzących ze wszystkich zakątków naszej planety. Przemiany demograficzne, których jesteśmy obecnie świadkami w Polsce wymuszają na nas obowiązek tworzenia wieloetnicznej i wielorasowej partii komunistycznej, która motywowana internacjonalizmem będzie walczyć z dyskryminacją płacową robotników emigrantów. I równocześnie wzywać do wspólnej walki wszystkich robotników o wyższe pensje. 

Rewolucja przeprowadzona przez PPR będzie też rewolucją kulturalną. Reakcyjne prądy współczesnej kultury burżuazyjnej, będą zwalczane i zastępowane przez nową kulturą socjalistyczną. Koniec z promowaniem próżniactwa, typowego dla celebrytów z Pudelka. Koniec promowania seksistowskiej muzyki, gdzie półnaga kobieta jest sprowadzona do rangi przedmiotu. Koniec z imprezami masowymi, gdzie półnagie kobiety pełnią rolę maskotek. Koniec ze sportowymi celebrytami, którzy za kopanie piłki dostają wielomilionowe kontrakty. Koniec świata prymitywnej przemocy, gdzie współcześni gladiatorzy walczą ku uciesze plebsu, zakochanego w najbardziej prymitywnych rozrywkach.

Promowanie kultury socjalistycznej i dążenie do przywrócenia godności ludziom pracy nie jest zadaniem prostym. Dlatego tym większa jest odpowiedzialność moralna członków PPR, którzy dążąc do budowy partii robotniczej, równocześnie muszą świecić przykładem i podnosić zezwierzęcone dziś przez kapitalizm masy pracownicze, do poziomu świadomych proletariuszy, którzy będą godni przyjęcia do naszej partii. Nie jesteśmy sektą. Nie dyskryminujemy żadnego proletariusza za postawy, moralnie wątpliwe. Wierzymy w uświadamiającą moc socjalistycznego programu i wierzymy, że nawet największy degenerat, alkoholik, hazardzista, czy robotnik zostawiajacy całą wypłatę w burdelu, może w przyszłości być dobrym komunistą. PPR obiektywnie reprezentuje interesy ludzi pracy i dlatego musimy wykazywać się ogromną cierpliwością w agitowaniu członków naszej klasy. Równocześnie jednak z pełną stanowczością zwalczamy te same patologie u naszych wrogów klasowych. Dla rasistowskich przedsiębiorców nie będzie litości. 

Socjalizm to przede wszystkim wyzwolenie ludzi pracy. Ale socjalizm to też bardziej racjonalny system ekonomiczny, w którym zostanie zlikwidowana rynkowa presja, która dziś jest odpowiedzialna za ludzkie dramaty i nieszczęśliwe życie osobiste naszych wrogów. Ile to razy słyszeliście bajeczki o drobnych przedsiębiorcach, którzy przez siedem dni w tygodni, pracują po kilkanaście godzin na swój biznes? Ilu to menadżerów narzeka na problemy w życiu prywatnym, na żonę która ich opuściła, bo nie była w stanie być w związku z człowiekiem, który każdego dnia po kilkanaście godzin siedzi w pracy? Ile to już razy słyszeliśmy historię o giełdowych spekulantach, którzy w momencie krachu na giełdzie popełniają samobójstwo. Pieniądze najwyraźniej nie przynoszą szczęścia, czego dowodem są smutne losy bogatych celebrytów uzależnionych od alkoholu i kokainy. To właśnie na niestabilnych emocjonalnie bogaczach żeruje cała armia coachów, psychologów i wszelkiej maści szarlatanów, którzy, za odpowiednią opłatą, sprzedają swoje recepty na szczęście. Przykład mitycznego Buddy jest dowodem na to, że człowiek zamknięty w bańce pełnej bogactwa, nie może być szczęśliwy, gdy obok jest pełno nędzy. Socjalizm to wizja społeczeństwa bezklasowego, który dla klas posiadających będzie oczywiście oznaczać degradację materialną. Ale będzie to też szansa, na zrealizowanie swoich pasji w nowym lepszym egalitarnym społeczeństwie. PPR wychodzi z założenia, że człowiek jest naturalnie dobry, a odpowiednie warunki materialne połączone z odpowiednim wychowaniem są w stanie z każdego uczynić potrzebnego społeczeństwu obywatela cieszącego się powszechnym szacunkiem. Takiej przyszłości życzymy też współczesnym wyzyskiwaczom.

1.5 Kryzys socjaldemokracji

Upadek Bloku Socjalistycznego, był nie tylko tragedią dla mieszkańców naszego regionu. Zniknięcie ZSRR i rozpad partii komunistycznych doprowadził do agresywnej ofensywy burżuazji w Europie Zachodniej, czego pośrednim efektem była ewolucja partii socjaldemokratycznych, które bez wstydu przeszły na pozycje socjalliberalne, przeprowadzając w całej Unii Europejskiej neoliberalną kontrrewolucję. Socjalliberalizm w Polsce miał twarz Millera, Hausnera i Belki, którzy w latach 2001-2005 godnie kontynuowali dzieło Balcerowicza. Jawna zdrada dużych partii socjaldemokratycznych doprowadziła do powstania tzw. lewicowej socjaldemokracji. W wielu różnych krajach dotkniętych kryzysem roku 2008, wybuchały protesty, których efektem było powstanie tworów politycznych „na lewo” od socjaldemokracji. Taka była geneza hiszpańskiej Podemos i greckiej Syrizy. Z kolei protesty z 2011 roku znane jako Occupy Wallstreet, doprowadziło do zainteresowania się młodego pokolenia Amerykanów ideologią socjalistyczną, co z kolei przełożyło się na karierę Berniego Sandersa. Kolejnym przykładem socjaldemokraty „na lewo od” była kariera Jeremy’ego Corbyna, który został przywódcą Labour Party. Syriza, Podemos, Sanders i Corbyn, a także wiele innych mniej znanych przypadków, wszystkie łączy ostateczna klęska. W tym kontekście można też umieścić programową kapitulację Razem, która rezygnując ze swojej tożsamości dogadała się z SLD. 

Można oczywiście zastanawiać się, dlaczego ten czy inny ruch nie odniósł sukcesu. Jakie błędy popełniono. Naszym zdaniem przyczyną klęski radykalnych socjaldemokratów jest postawa burżuazji, która w obecnym świecie bez ZSRR nie jest zainteresowana wchodzeniem w kompromisy. Przykładem może być polityka USA wobec Wenezueli od 20 lat czy też zignorowanie wyborczego zwycięstwa Evo Moralesa rok temu.

 1.6 Wzmaga się fala rewolucyjna

Od ponad roku obserwujemy wzmożoną aktywność mas pracujących protestujących przeciwko neoliberalnej polityce cięć. Współczesny kapitalizm, podporządkowany rynkom finansowym, prowadzi politykę oszczędności budżetowych, które to są przyczyną kolejnych radykalnych protestów na całym świecie. Symbolicznym początkiem tej nowej fali rewolucyjnej jest tradycyjnie Francja i ruch Żołtych Kamizelek protestujący przeciwko podwyżkom cen benzyny. Podobne protesty wybuchły w ostatnich miesiącach na wszystkich kontynentach. Podwyżka cen biletów w Chile wywołała największe protesty od czasów upadku Pinocheta. Przeciwko ogólnej nędzy protestowali mieszkańcy Iraku, który to protest został brutalnie zmasakrowany przez lojalne wobec amerykańskich imperialistów irackie wojsko. Ekwador, Liban a nawet teokratyczny Iran, to tylko niektóre z krajów, gdzie masowo protestowano jeszcze przed wybuchem epidemii.  

Rok 2020 to wielkie przebudzenie amerykańskiego społeczeństwa. Tysiące ofiar koronawirusa w połączeniu z masowymi zwolnieniami stworzyło mieszankę wybuchową, która eksplodowała w momencie policyjnego morderstwa na czarnoskórym Georgu Floydzie. Nie było to ani pierwsze, ani zapewne ostatnie takie morderstwo w tym rasistowskim kraju. Ale ogólna frustracja wywołana gwałtownym wzrostem bezrobocia spowodowała wybuch masowych protestów w całych USA, a także protesty solidarnościowe pod amerykańskimi ambasadami na całym świecie. Protesty antypolicyjne, przekształciły się w protesty przeciwko rasizmowi w przestrzeni publicznej, czego efektem było obalenie wielu pomników jawnych rasistów. Równocześnie wzmogła się walka klasowa i wybuchły strajki domagające się zarówno lepszej ochrony w pracy przeciwko wirusowi jak i wyższych pensji. W końcu wybuchł strajk czynszowy, kiedy to miliony tracących pracę Amerykanów odmówiły płacenia czynszów. W społeczeństwie amerykańskim drzemię w tym momencie ogromny potencjał rewolucyjny, któremu niestety brakuje rewolucyjnego kierownictwa.

Masowe protesty wybuchły też w Europie Wschodniej. Przez ponad 3 miesiące protestowali obywatele Bułgarii, przeciwko skorumpowanej mafijnej klice, którą wspiera Unia Europejska. Także protesty, które wybuchły w Polsce wpisują się w logikę kryzysu światowego systemu kapitalistycznego. Zapalnikiem do wybuchu protestów był oczywiście zakaz aborcji. Ale masowość i radykalizm tych protestów jest wynikiem bankructwa moralnego polskiego państwa, które poległo w walce z epidemią. Wieloletnie oszczędności na służbie zdrowia i polityka niskich pensji zmuszająca polskich lekarzy i pielęgniarki do emigracji zarobkowej, sprawiły że na jesieni Polska zaczęła odnotowywać najgorsze wskaźniki zachorowalności i umieralności w Europie.

Rozdział 2

Stanowisko PPR wobec następujących zagadnień:

2.1 Trockizm i „marksizm antystalinowski”

PPR uważa, że współczesny trockizm jest dzieckiem zimnowojennej konfrontacji i propagandy antykomunistycznej w krajach imperialistycznych. Nie jest przypadkiem, że ruch trockistowski był najlepiej rozwinięty w dawnych mocarstwach imperialistycznych takich jak Wielka Brytania czy Francja i równocześnie prawie nie istniejący w byłych koloniach a dzisiejszych krajach Trzeciego Świata. Pod sztandarami trockizmu nigdy i nigdzie nie przeprowadzono żadnej zwycięskiej rewolucji obalającej kapitalizm i nic nie wskazuje, by to się miało zmienić. Nasz stosunek do wszystkich krytyków kapitalizmu jest oczywiście życzliwy i ze względu na fakt, że Związek Radziecki już nie istnieje, a więc tym samym zniknął obiekt sporu, to chcielibyśmy współpracować z trockistami w ramach szerokiego frontu antykapitalistycznego. Wierzymy w to, że intensywna propaganda antykomunistyczna szkalująca Związek Radziecki, tak głęboko zakorzeniona została w kraju takim jak Polska, że młodzi ludzie rozpoczynający swoją polityczną aktywność w szeroko rozumianym ruchu antykapitalistycznym, po prostu nie są w stanie od razu przyswoić sobie myśli marksistowsko-leninowskiej i zaczynają od różnych ideologii krytycznych zarówno wobec kapitalizmu, jak i radzieckiego socjalizmu. 

Warto podkreślić, że sam trockizm także ewoluuje i dawna niechęć wobec ZSRR i Bloku Socjalistycznego została zastąpiona niechęcią do krajów, które są dzisiaj na celowniku krajów NATO. Wstyd przyznać, ale stanowiska niektórych międzynarodówek trockistowskich wobec kolejnych finansowanych przez CIA kolorowych rewolucji, pokrywały się de facto ze stanowiskiem rządów w krajach NATO. Warto podkreślić, że dzisiejsze sekty trockistowskie w krajach zachodnich nie tylko nie mają zakorzenienia w klasie robotniczej i w ogóle ruch robotniczy przestał być dla trockistów tematem dominującym. Współcześni trockiści zajmują się głównie aktywnością w różnych ruchach o charakterze drobnomieszczańskim takich jak ruch ekologiczny, parady LGBT, burżuazyjny feminizm czy organizacje prawoczłowiecze.

Przywódcy organizacji trockistowskich bardzo często są to osoby skompromitowane wspieraniem zachodniego imperializmu czy też promowaniem różnych socjaldemokratycznych sojuszy i z takim elementem współpraca nie ma żadnego sensu. Zwłaszcza, że dla wielu trockistów bardzo często, głównym wrogiem cały czas jest nieżyjący Józef Stalin. Niemniej w naszych szeregach spotkać można wielu towarzyszy, którzy o trockizm się otarli i oczywiście młodych trockistów nie skompromitowanych jeszcze wspieraniem imperializmu zapraszamy dziś do współpracy, a w dalszej perspektywie nawet do naszej partii. Nie jesteśmy sektą, w której wszyscy musimy się zgadzać co do każdej historycznej kwestii i naszym priorytetem jest dzisiejsza walka o wyzwolenie proletariatu. Tym samym jesteśmy otwarci dla innych nurtów marksistowskich.

Jedynym warunkiem jest dla nas akceptacja naszej strategii stawiającej na pierwszeństwo walki klasowej. Każdy kto chce z nami budować partie robotniczą, jest naszym sojusznikiem. Parady LGBT, ruchy proaborcyjne czy demonstracje ekologów często są organizowane pod hasłami, które możemy popierać. Ale są to imprezy o charakterze ponadklasowym, które promują kolaboracje klasową z naszymi wyzyskiwaczami. PPR nie bierze udział w demonstracjach z przedstawicielami wielkiego kapitału czy wyzyskujących nas korporacji. PPR nie bierze udziału w demonstracjach z przedstawicielami burżuazyjnych partii. I nawet jeśli w tych akcjach biorą udział zwykli pracownicy najemni, to kierownictwo tych ruchów należy do naszych wrogów klasowych. I to nam przeszkadza. I to nas różni od współczesnych trockistów.

2.2 Partia Razem

Partia Razem, to drobnomieszczańska formacja promująca kapitalistyczną Szwecję. Zarówno pochodzenie klasowe liderów tego środowiska, jak i mało radykalne postulaty, skupiające się głównie wokół kwestii podatkowych, to zagadnienia, które nas nie interesują. W odróżnieniu od tradcyjnych partii socjaldemokratycznych, mających zakorzenienie w klasie robotniczej, Razem to partyjka wykształciuchów z wielkich miast. Razem to oczywiście tuba zachodniego imperializmu, która w czasie nieudanego białoruskiego puczu najgłośniej wspierała politykierów finansowanych przez CIA. Razem to także pseudolewicowe narzędzie burżuazyjnych salonów do krytykowanie Polski Ludowej i ruchu komunistycznego. Kierownictwo tej partii, to nasi polityczni przeciwnicy. Niemniej dostrzegamy fakt, że jest to względnie duża struktura o charakterze ogólnopolskim i w mniejszych miastach, w szeregach Razem możemy znaleźć osoby inspirujące się marksizmem. Strategicznym celem PPR jest dotarcie do tych ludzi i ideologiczne wsparcie w ich walce z Zarządem. I nawet jeśli większość z nich nigdy nie wstąpi do partii komunistycznej, to młodzi radykalni ex-członkowie Razem, mogą być wartościowym sojusznikiem. 

2.3 Ruch Sprawiedliwości Społecznej

Piotr Ikonowicz jest najbardziej rozpoznawalnym działaczem polskiego ruchu antykapitalistycznego i na przestrzeni ostatnich 30 lat był członkiem kilku różnych organizacji, ale wszystkie te twory (PPS, PPS nurt radykalny, Nowa Lewica, RSS) występują w naszym slangu jako „organizacje Ikonowicza”. Miały one podobny profil polityczny i podobną autorytarną strukturę, gdzie lider był zawsze ten sam. Ikonowicz jako działacz polityczny to antykomunistyczny socjaldemokrata i oportunista, który wchodził w polityczne sojusze z jawnymi wrogami naszej klasy. Ikonowicz jako polityk, jest naszym konkurentem i PPR w swojej publicystyce musi oczywiście zwalczać wszelkie przejawy antykomunizmu, czy to na prawicy, czy też na lewicy.

Warto równocześnie podkreślić, że Ikonowicz angażuje się także w ruch lokatorski, broniąc ubogich obywateli przed eksmisją. Jako chyba jedyny przedstawiciel polskiej lewicy zajmuje się pracą u podstaw i broni najsłabszych i najbardziej upośledzonych. Ikonowicz jako polityk zapraszany do telewizji jest naszym wrogiem. Ikonowicz jako społecznik wspierający najuboższych jest naszym sojusznikiem. Polska Partia Robotnicza powstaje właśnie po to, by najubożsi i najbardziej wyzyskiwani mieli wreszcie swoją partię. I ruch lokatorski skupiony wokół Ikonowicza to nadzieja dla wyzyskiwanych z całej Polski, że ludzie biedni także mogą bez kompleksów wejść do polityki. PPR powstaje właśnie po to, by ludzie biedni nie tylko biernie uczestniczyli w protestach i bili brawo po przemówieniach Ikonowicza, ale by sami mogli takie wiece prowadzić.

2.4 Religia i Kościół Katolicki

PPR nie jest antyreligijną czy antyklerykalną sektą. PPR w swojej publicystyce partyjnej nie podejmuje tematu religii i nie ingeruje w wierzenia religijne członków partii. PPR nie jest miejscem na dyskusję o tematyce religijnej i nie dyskryminuje swoich członków wierzących w Boga jak i ateistów. Zasadą PPR powinna być świeckość i symbole religijne, jak i antyreligijne nie powinny być prezentowane na partyjnych zebraniach czy na publicznych wiecach. PPR ma być platformą klasy robotniczej w walce o socjalizm i nasi członkowie mają pełną swobodę do wypowiedzi na tematy religijne na swoich prywatnych blogach czy w zgromadzeniach religijnych w których uczestniczą. Mając pełną świadomość jak bardzo jest to temat drażliwy PPR będzie cenzurować jakąkolwiek formę dyskusji religijnej, która szybko może się przekształcić w konflikt, z którego tylko będzie się cieszyć burżuazja. PPR domaga się oczywiście świeckiego państwa i ograniczenia wpływu Kościoła Katolickiego na polską rzeczywistość, ale PPR nie będzie uczestniczył we wspólnych protestach z liberałami, którzy są wrogami naszej klasy.

Członkowie PPR muszą akceptować nasz program rewolucyjny, który zakłada wprowadzenie ateizmu państwowego. Oznacza to podjęcie wszelkich niezbędnych kroków do wyeliminowania wpływów związków wyznaniowych na państwo. Religia to prywatna sprawa każdego obywatela, ale związki religijne to organizacje szkodliwe, które są potencjalnym gniazdem kontrrewolucji, czyli postaw antyhumanitarnych, obskuranckich i fanatycznych. Jedną z pierwszych decyzji, po zwycięstwie rewolucji, będzie atak na ekonomiczne fundamenty tych sekt. Po rewolucji będzie promowany naukowy światopogląd. Ale naszym celem nie jest walka ideologiczna z ludźmi, którzy w jakiejś religii się wychowali. Socjalizm to przyszłość i nas głównie interesuje młodzież, by nasze dzieci wychowywane bez kapitalizmu, mogły też wychowywać się bez zabobonów.

2.5 KPP (m) – Pseudokomunistyczna Partia Polski 

Budujemy PPR, by polscy komuniści wreszcie mieli swoją partię. 18 lat istnienia KPP (m) uznajemy za przykład jak nie budować ruchu rewolucyjnego. Partia ta ignorowała rozwój społeczeństwa polskiego, zamiast tego opierała się ona na kapitale kulturowym z PRL. Powołujemy PPR jako partię walki w opozycji do marazmu kapepowskiego. Życzymy naszym kolegom powodzenia, ale naszym celem jest budowanie bojowej partii polskiego proletariatu, który w czasach rozpoczynającego się światowego kryzysu kapitalizmu, musi przejść do ofensywy i musi mieć własną partię! Wszystkich członków KPP, którzy chcą się włączyć w realną walkę z systemem kapitalistycznym zapraszamy w nasze szeregi. Komuniści, jeśli chcą w tym kraju politycznie zaistnieć, to muszą być zjednoczeni w działaniu. Muszą rozwijać rewolucyjną teorię i praktykę, biorąc za fundament marksizm-leninizm.

2.6 Feminizm

Ruch socjalistyczny zawsze walczył z uciskiem kobiet. Charles Fourier, Fryderyk Engels, August Bebel czy Włodzimierz Lenin i wielu innych naszych ideowych poprzedników, poświęcili kwestii kobiecej sporo uwagi. Rewolucja Październikowa wyzwoliła rosyjskie kobiety i jest to tradycja do której się odwołujemy. W dzisiejszych czasach w Europie istnieje formalna równość płci i w czasie gdy ruch komunistyczny jest rozbity, to PPR nie angażuje się w kampanie burżuazyjnych feministek wspieranych często przez wielkie korporacje. Jako komuniści skupiamy się przede wszystkim na walce klasowej i nie możemy angażować się ruchy polityczne zakładające klasową kolaborację. Dodatkowo należy podkreślić, że liderki ruchu feministycznego to bardzo często kobiety ekonomicznie uprzywilejowane i w odróżnieniu od drobnomieszczańskiej lewicy, która wlecze się w ogonie tych burżujek, to PPR powinien w przyszłości, gdy będzie wystarczająco silny organizować własny, proletariacki ruch kobiecy. Naszym strategicznym celem powinno być upolitycznienie pracownic, które pracują w branżach pogardzanych przez mainstream. Sprzątaczki, kasjerki z supermarketów, pielęgniarki czy szwaczki wreszcie powinny być dopuszczone do głosu. I po to jest PPR.

2.7 Ruch LGBT

PPR nie ingeruje w seksualność swoich członków. Członkami PPR mogą być przedstawiciele wszystkich mniejszości seksualnych i zabronione jest dyskryminowanie kogokolwiek ze względu na orientacje seksualną. PPR sprzeciwia się represjom wobec społeczności LGBT i jeśli w przyszłości powstanie ruch LGBT o charakterze proletariackim, to będziemy ten ruch wspierać. Niemniej, dzisiejszy ruch LGBT promuje kolaborację klasową i jest wspierany przez wielkie korporacje. Dlatego też stojąc na stanowisku, że burżuj i menadżer to nasz wróg, nie możemy uczestniczyć w demonstracjach z wrogami naszej klasy.

PPR stoi na gruncie nauki i jako materialiści uważamy, że płeć ma charakter biologiczny. Osoby LGBT mogą należeć do naszej partii, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy priorytetem będzie dla nich walka klasowa. Także walka z burżujami angażującymi się w ruch LGBT.

2.8 Ruch ekologiczny

System kapitalistyczny prowadzi naszą planetę i nasz gatunek w prostym kierunku do ekologicznej katastrofy i walka o ocalenie ludzkości jest jedną z przyczyn angażowania się w ruch antykapitalistyczny. Niemniej chcemy podkreślić, że ekologia to słowo pod którym się podpisują dzisiaj wszyscy i PPR oczywiście odcina się od polityków burżuazyjnych czy finansowanych przez korporacje organizacji pozarządowych. PPR mówi jasno: Trzeba wywłaszczyć burżuazję, zlikwidować mechanizmy rynkowe i wprowadzić centralne planowanie gospodarki demokratycznie zarządzanej przez całą ludzkość. Tylko w ten sposób możemy powstrzymać świat od zbliżającej się zagłady. PPR będzie w swojej krytyce kapitalizmu podkreślał jego zabójczy dla planety charakter i w dalszej przyszłości być może powstanie ruch społeczny współpracujący z PPR o charakterze antykapitalistycznym i równocześnie ekologicznym. Niemniej dzisiejszy ruch ekologiczny, ma charakter drobnomieszczański i wiele postulatów stygmatyzuje ludzi ubogich czy też robotników zatrudnionych w przemyśle ciężkim. Warto podkreślić też imperialistyczny charakter ekologów z krajów imperialistycznych, którzy zwalczają byłe kolonie, które weszły dziś na ścieżkę industrializacji. Ze względu na fakt, że współczesny ruch ekologiczny jest zdominowany przez wrogów naszej klasy, to PPR w tych kampaniach nie uczestniczy. Temat ekologii został szerzej rozwinięty w rozdziale czwartym: Rewolucja ekologiczna

2.9 Anarchizm

Nasza analiza anarchizmu w dużej mierze przypomina rozdział o trockizmie. Anarchizm tak jak trockizm, to ułomne dzieci antysowieckiej propagandy w krajach imperialistycznych. Anarchizm tak jak trockizm, nigdy nie przeprowadził żadnej zwycięskiej rewolucji i nigdy nie wprowadził swoich postulatów w życie. Anarchistyczne eksperymenty na Ukrainie w czasach Machno, czy rewolucja w Katalonii udowodniły tylko, że ruch rewolucyjny jeśli chce przetrwać, nawet jako zaledwie kilkumiesięczna efemeryda, to i tak musi tworzyć zalążki państwa. W naszym przekonaniu partyzanci Nestora Machno czy członkowie rewolucyjnych milicji CNT naśladowali doświadczenia rosyjskich Bolszewików i to tłumaczy nie wielkie sukcesy tych eksperymentów. Współczesny ruch anarchistyczny, to przede wszystkim młodzieżowy bunt w krajach imperialistycznych, nie zdolny według nas do powtórzenia sukcesu hiszpańskiej CNT.

W odróżnieniu od kawiarnianych mądrali z sekt trockistowskich, anarchiści posiadają zdolność praktycznego działania. Inspirowana anarchizmem Antifa odgrywa ważną rolę w protestach w USA i radykalizm tych protestów, także radykalizm formy wyrażający się w podpalonych komisariatach czy zniszczonych sklepach, inspiruje młodych ludzi do działalności antykapitalistycznej. Natomiast trockizm, jako daleki krewny ruchu komunistycznego posiada mimo wszystko nad anarchizmem przewagę teoretyczną. Bo w końcu jedną z głównych wad globalnego kapitalizmu, chociażby w kontekście katastrofy ekologicznej, jest właśnie anarchiczny charakter produkcji. Rozwiązaniem dla świata, nie jest decentralizacja i rynkowa konkurencja drobnych anarchistycznych komun, tylko centralizm i kolektywne zarządzanie środkami produkcji naszej planety.

Trwająca na świecie epidemia koronawirusa wykazała wyższość państw inspirujących się socjalizmem takich jak Kuba czy Wietnam nad bogatymi krajami kapitalistycznymi i jeszcze bardziej utwierdziła nas w przekonaniu, że w obliczu wyzwań takich jak epidemie czy katastrofy naturalne, socjalistyczne państwo jest póki co najskuteczniejszym narzędziem ludzi pracy w dziele budowania lepszego świata. Anarchizm jako przejaw egoistycznego indywidualizmu jest postawą typową dla milionerów, którzy ze swoim majątkiem uciekają do rajów podatkowych. Nic więc dziwnego, że na gruncie anarchizmu pojawił się tzw. anarchokapitalizm, czyli ideologia drobnych chciwych wyzyskiwaczy, których niechęć do państwa, sprowadza się do niechęci płacenia składek na ZUS.

Rewolucja, którą PPR chce przeprowadzić, ma przede wszystkim na celu wywłaszczenie burżuazji, czyli przejęcie należących do niej środków produkcji. Naszym celem nie jest zniszczenie fabryk czy niszczenie sklepów. Oczywiście nie będziemy naśladować burżuazyjnych mediów i ubolewać nad anarchistycznym wandalizmem, ale nasza strategia jest inna. PPR wyraża życzliwą sympatię dla anarchistycznej młodzieży, jako dla ideowców, którzy wybrali niebezpieczną drogę buntu. PPR solidaryzuje się z represjami wobec anarchistów, ale równocześnie musimy podkreślać, że droga do ostatecznego zwycięstwa nad burżuazją, to droga Lenina i Partii Bolszewickiej. I najważniejszym argumentem przeciwko anarchistom jest nieskuteczność ich działań.

2.10 Lewica patriotyczna

Lewica patriotyczna, to rozpowszechniony głównie w mediach społecznościowych trend ideologiczny, który jest antyzachodnią kalką partii Razem. Kierownictwo Razem i główni promotorzy tzw. lewicy patriotycznej, to zazwyczaj absolwenci kierunków humanistycznych, przede wszystkim politologii, którzy w momencie uzyskania dyplomu intensywnie zaczęli dreptać nóżkami w poszukiwaniu sponsora do działalności politycznej. Ci bardziej skuteczni trafili do Razem, uzyskali dotacje z fundacji niemieckich i trafili do politycznego mainstreamu. Promotorzy lewicy patriotycznej, to nieudacznicy, którzy nie załapali się na granty z zachodu i intensywnie poszukują sponsora na Wschodzie. Jedni i drudzy mają w głębokiej pogardzie polityczną aktywizację klasy robotniczej. Jedni i drudzy zafascynowani są rozwiązaniami socjaldemokratycznymi i potępiają postulat radykalnego wywłaszczenia burżujów.

Pompowana przez korporacyjne media partia Razem, odniosła minimalny sukces, wyrażający się w umiejętności stworzenia struktur o charakterze ogólnopolskim. I mimo całego krytycyzmu do zarządu Razem, to wśród szeregowych członków można znaleźć młode radykalne osoby, na które warto politycznie oddziaływać. Bojkotowana przez korporacyjne media lewica patriotyczna, to polityczny margines nie zdolny do samodzielnej działalności ulicznej. Brak jakichkolwiek sukcesów powoduje jedynie frustracje i wzajemne skłócenie tego środowiska. 

Na plus można wymienić pozytywny stosunek do PRL i krytyczną postawę wobec NATO. Minusów jest niestety znacznie więcej. Przede wszystkim środowisko to wierzy w jakiś wielki antysystemowy sojusz łączący krytyków Zachodu o poglądach lewicowych ze skrajnie prawicową Konfederacją. Trzonem Konfederacji są libertarianie skupieni wokół Janusza Korwina Mikke i obowiązkiem każdego lewicowca jest polityczna walka z tymi wolnorynkowymi fanatykami. Tymczasem oportuniści z tzw. lewicy patriotycznej tej walki nie prowadzą i występują w mediach Konfederacji w roli politycznych wasali.

Oddzielną kwestią są geopolityczne analizy, które bywają trafne gdy dotyczą krajów NATO i równocześnie strasznie naiwne gdy dotyczą krajów takich jak Rosja. Współczesna Rosja to raj dla oligarchów i piekło dla pracowników i to samo dotyczy współpracujących z Rosją byłych republik radzieckich. Warto dodać, że na marginesie tych środowisk funkcjonuje wielu świrów promujących poglądy jawnie antysemickie czy też panslawizm. Rozpowszechniona w tym środowisku nostalgia za Blokiem Socjalistycznym sprawia mylne wrażenie, że są to nasi sojusznicy. Dla nas jako robotników walczących z kapitalistycznym uciskiem, lewica patriotyczna to przede wszystkim typowo inteligencka formacja promująca nie tylko kolaboracje klasową z drobnymi ciułaczami i kułakami, ale nawet z wielkimi oligarchami na Wschodzie.

PPR dopuszcza współpracę z tymi środowiskami na gruncie walki z NATO.

2.11 Antyimperializm

PPR podążając śladami Towarzysza Lenina uważa, że imperializm jest najwyższym stadium kapitalizmu i tym samym, obowiązkiem każdego komunisty, jest walka z imperializmem. PPR wyraża głęboki szacunek dla wszystkich rewolucjonistów, którzy z imperializmem walczyli w przeszłości. Szanujemy postawę Róży Luksemburg i Karla Liebknechta, którzy za swój sprzeciw wobec imperialistycznej wojny trafili do więzienia. Szanujemy marksistowskich rewolucjonistów w krajach Trzeciego Świata, takich jak Ernesto Che Guevara, Thomas Sankara czy Ho Chi Minh. Solidaryzujemy się również z antyimperialistycznymi partyzantami z Ameryki Łacińskiej, zainspirowanych teologią wyzwolenia czy też arabskich nacjonalistów jak Nasser czy Khadafii. PPR pozdrawia społeczeństwa Kuby, Wietnamu, Wenezueli czy Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej, które to znajdują się pod ciągłą presją międzynarodowych instytucji finansowych dążących do konfrontacji militarnej. PPR składa szczere gratulacje dla przywódców boliwijskiej partii MAS, którzy to odsunięci rok temu przez pucz finansowany przez miliardera Elona Muska, wygrali nie dawno demokratyczne wybory i powrócili do władzy.

PPR solidaryzuje się ze wszystkimi osobami represjonowanymi przez imperializm, mimo dzielących nas różnic politycznych. PPR solidaryzuje się z Edwardem Snowdenem, Julianem Assange’m czy Mateuszem Piskorskim, który za swoją działalność przeciwko amerykańskiej okupacji, trafił na 3 lata do aresztu. W przypadku wojny z udziałem krajów NATO, PPR wzywając do zakończenia wojny, równocześnie bezwarunkowo popiera przeciwników NATO. Jest dla nas bez znaczenia, czy kraj jest rządzony przez nacjonalistę Milosevicia, afgańskich Talibów czy dyktatora Saddama Huseina. Jak bardzo byśmy tych rządów nienawidzili, solidaryzujemy się z nimi w obliczu NATO wskiej agresji. Wybuch wojny z udziałem NATO, to jedyny wyjątek, gdy PPR wzywając do tworzenia antyimperialistycznego frontu, może podjąć wspólną akcję polityczną z przedstawicielami partii burżuazyjnych, które razem z nami sprzeciwiają się imperialistycznej agresji.

2.12 Związki Zawodowe

Tworząc partię robotniczą, naturalnie pojawia się pytanie o nasz stosunek do związków zawodowych. Związki zawodowe powstały w XIX wieku jako oddolne organizacje klasy robotniczej, bazujące na marksistowskiej doktrynie walki klasowej. Walka klas to przekonanie, że interesy robotników i wyzyskiwaczy są sprzeczne. Albo my, albo oni. I takie związki zawodowe PPR popiera. Niestety w Polsce takich związków zawodowych prawie nie ma. Wyjątkiem są marginalne organizacje związkowe o anarchistycznym profilu takie jak Związek Syndykalistów Polski czy Inicjatywa Pracownicza. Zresztą IP nie zdała egzaminu podczas koronakryzysu i opublikowała oświadczenie popierające dotowanie przedsiębiorców z budżetu państwa.

Większość istniejących w Polsce i w UE organizacji związkowych odrzuciło walkę klas i stoją na gruncie dialogu społecznego. Solidarność, OPZZ i inne mniejsze centrale związkowe, wszystkie opowiadają się za dialogiem z wyzyskiwaczami, stojąc na stanowisku, że burżuje i robotnicy w jednej firmie, mają ten sam interes w ratowaniu firmy. Dlatego też największe związki zawodowe, to de facto agentura burżuzji w ruchu robotniczym, widoczna tym bardziej, że związkowi biurokraci są opłacani z budżetu UE, czy to przez różne podejrzane fundacje czy w końcu bezpośrednio przez burżuazję.  

Wielkie centrale związkowe, to fundament dzisiejszej dyktatury kapitału i naszą strategiczną misją, jest odrodzenie radykalnego ruchu związkowego. To od relacji z anarchistycznymi sekciarzami z IP czy ZSP będzie zależeć czy członkowie PPR będą w swoim miejscu pracy rozwijać komórki związkowe istniejących już organizacji, czy też będziemy zmuszeni do powołania, naszego własnego związku zawodowego.

Rozdział 3

Cztery etapy rewolucji

PPR wychodzi z prostego założenia, że jeśli tworzymy partie, to tylko i wyłącznie po to, by w najbliższej przyszłości, za naszego życia, lub życia naszych dzieci, wprowadzić nasz program w życie. Celem naszego istnienia jest obalenie stosunków kapitalistycznych i stworzenie sprawiedliwego, egalitarnego społeczeństwa bez nędzy i wyzysku. I najważniejsze pytanie przed którym stoimy, brzmi następująco, czy we współczesnym świecie bezwzględnej dominacji korporacji, w ogóle jest to możliwe? Czy nasza najważniejsza propozycja programowa, czyli wywłaszczenie wyzyskiwaczy, jest w ogóle jeszcze możliwa? Z naszych obserwacji niestety wynika, że większość naszych kolegów i koleżanek inspirujących się marksizmem, w ogóle w to już nie wierzy i dlatego właśnie zajmują się kwestiami trzeciorzędnymi, które to nie podważają wprost współczesnych stosunków kapitalistycznych. Tworzymy nową partię, by skończyć z tą degeneracją radykalnej lewicy. Tworzymy nową partie, której celem jest radykalne przekształcenie stosunków ekonomicznych i jesteśmy pewni, że najbliższa dekada, będzie okresem wielkiego chaosu, kryzysu gospodarczego i kryzysu światowej dominacji USA.

Jedną z większych wad współczesnego ruchu marksistowskiego w krajach imperialistycznych jest nadmierne przywiązanie do historycznych schematów i wieczne zastanawianie się, kto 100 lat temu miał rację?  I mniejsza z tym, czy identyfikujemy się z Trockim, Stalinem, Machno czy kimkolwiek innym. Jedno jest pewne, świat się zmienił i powtórzenie co do joty doświadczeń rewolucyjnych z przeszłości jest dzisiaj nie możliwe. Brakuje na pewno pytania, jak chcemy wprowadzić nasz program w życie, w tej konkretnej rzeczywistości, czyli w ciągu najbliższych dwóch dekad. Czy naszym celem jest wyłącznie tworzenie dyskusyjnego kółka historycznych pasjonatów? Czy naszym celem jest wieczne użalanie się nad sobą, że głód, że nędza, że wyzysk i mobbing? 

I właśnie w tym burzliwym okresie wielkich zawirowań, tworzenie partii rewolucyjnej jest koniecznością. Trzonem programu politycznego PPR jest zmiana stosunków społeczno ekonomicznych, a konkretnie wywłaszczenie wszystkich wyzyskiwaczy. Jest to więc program rewolucyjny, ale nie wiemy jeszcze jak dokładnie ta rewolucja będzie przebiegać. Możemy jedynie analizować doświadczenia historyczne i wszyscy razem zastanawiać się, jak będzie wyglądać nasza rewolucja, a i tak sytuacja na pewno nas zaskoczy, tak jak zaskoczeniem dla wszystkich rosyjskich rewolucjonistów było zwycięstwo Rewolucji Lutowej w 1917 roku.

Pierwsze skojarzenie z rewolucją, to masowy ruch oddolny. To masowe protesty, strajki, walki uliczne i stawianie barykad. Rewolucja to wiece pełne nadziei i romantyczne obrazki policji przechodzącej na stronę zradykalizowanej ulicy. I jeśli do takich wydarzeń dojdzie, to PPR będzie oczywiście w nich uczestniczyć i robić wszystko by jako zorganizowana siła proletariatu odgrywać w tym rewolucyjnym karnawale jak największą rolę. Ale PPR realistycznie oceniając udane projekty rewolucyjne, stoi na stanowisku, że romantyczna otoczka protestującej ulicy, nie daje gwarancji zrealizowania naszego programu. Żywiołowe i masowe protesty z ostatnich lat jak francuski ruch Żółtych Kamizelek czy też protesty w USA, pokazują olbrzymie możliwości mobilizacyjne mas pracujących w czasach internetu i nowoczesnych technologii. Niestety pokazują też, że państwo burżuazyjne, przy pomocy policyjnego terroru i cenzury internetu, łatwo z tymi protestami jest w stanie sobie poradzić. 

Doświadczenia nielicznych zwycięskich projektów rewolucyjnych z przeszłości, utwierdzają nas w przekonaniu, że kluczem do zmiany ekonomicznej jest zdobycie władzy politycznej. I właśnie zdobycie władzy politycznej jest celem PPR. Darzymy oczywiście wielką sympatią wszystkich kolegów, którzy swój rewolucyjny projekt widzą jako władza rad robotniczych, komitetów fabrycznych czy lokalnych kolektywów. Są to piękne i oddolne projekty, z których burżuazja, lepiej znająca historię walk klasowych od naszych naiwnych kolegów, śmieje się z politowaniem. Nasi naiwni koledzy wychowani na antyrewolucyjnej propagandzie z paszkwilów takich jak Folwark Zwierzęcy, jak ognia boją się samej myśli, że obalić państwo burżuazyjne może być dziełem państwa rządzonego przez robotników. I dlatego właśnie, jeśli już gdzieś na świecie takie państwo powstaje, to jest ono poddane krytyce. W swojej naiwnej infantlnej wizji, nasi koledzy popadają w hurrarewolucjonizm i nie rozumieją etapów przejściowych, nie rozumieją tego, że dzieło likwidacji kapitalizmu i budowa socjalizmu, to trwający minimum kilka lat proces i na początku przemian rewolucyjnych trzeba niestety zachować pewne relikty dawnej epoki. 

Mając pełną świadomość, że historia na pewno nas zaskoczy, równocześnie przedstawiamy naszą wizję rewolucyjnych przemian, dając tym samym dowód naszego realizmu. Ostatnim wielkim projektem socjalistycznym jest rewolucja boliwariańska w Wenezueli i podążająca tą drogą partia MAS Evo Moralesa z Boliwii. Błędem naszych infantylnych kolegów jest tworzenie fałszywej dychotomii: reforma albo rewolucja. Róża Luksemburg mimo wszystkikch swoich zalet, nie jest dla nas autorytetem w dziedzinie wcielania programu rewolucyjnego w życie i rzeczywistość jest troszkę bardziej skomplikowana niż ten naiwny podział, który w przypadku Chaveza należałoby raczej zdefiniować jako reforma i rewolucja. W brutalnych czasach panowania kapitału, budowa nawet najbardziej reformistycznego ruchu społecznego wymaga niestety implementacji niektórych typowo rewolucyjnych rozwiązań. Groźba przemocy ze strony faszystkowskich bojówek (protesty kobiece na jesieni 2020 r.), czy też przemocy ze strony opłacanych przez kapitał ochroniarzy (strajk w Ożarowie w 2002 r.) to tylko niektóre epizody z polskiej rzeczywistości, wyróżniającej się wyjątkową łagodnością na tle ostrych konfliktów klasowych na świecie, w których padają ofiary śmiertelne. Franco w Hiszpanii, Pinochet w Chile czy finansowany przez Elona Muska pucz w Boliwii jasno pokazują, że nasi wrogowie klasowi nie mają żadnych skrupułów moralnych przed zorganizowaniem krwawej kontrrewolucji. PPR na serio podchodzący do kwestii wyzwolenia robotników od wyzysku klas posiadających musi z tych doświadczeń kontrrewolucyjnych wyciągnąć wnioski.

PPR wykorzystując wszystkie legalnie dostępne możliwości działalności politycznej, równocześnie musi być zawsze przygotowany do zejścia do politycznego podziemia. Naiwna wiara w demokratyczność burżuazyjnego państwa, kończyła się w przeszłości masowymi aresztowaniami i błyskawiczną likwidacją partii komunistycznych. Naiwna wiara w wolność słowa i wolność do protestowania na ulicy kończyła się w przeszłości krwawymi konfrontacjami ze skrajną prawicą, w których to nasi ideowi bracia wielokrotnie byli masakrowani. Zawsze musimy liczyć się z ryzykiem aresztowania naszych przywódców pod byle jakim pretekstem, czy też próby zamknięcia naszych mediów. Równocześnie nie powinniśmy popadać w typową dla anarchistów paranoję. W naszym regionie geograficznym istnieją ogromne możliwości legalnej działalności politycznej, o których Bolszewicy mogli tylko pomarzyć. I naszą misją jest wykorzystywać jak długo się da, wszystkie legalne możliwości działania, włącznie z rejestrowaniem własnych komitetów wyborczych do wyborów samorządowych, parlamentarnych a nawet prezydenckich.

Sukces Chaveza to symbioza radykalnego ruchu społecznego ludzi pracy, zdolnego do masowej mobilizacji i konfrontacji bezpośredniej na ulicy, z typowo parlamentarną partią wyborczą, zdolną do wygrywania kolejnych demokratycznych wyborów. Reformistyczna forma zdobycia władzy połączona z oddolnymi milicjami, które realizując dekret Chaveza o reformie rolnej, lokalnie wywłaszczyły obszarników. Oczywiście przemiany w Wenezueli czy Boliwii były bardzo ograniczone w swoim radykalizmie i dzisiejsze problemy tych państw wynikają z faktu, że kapitalistyczni szubrawcy zostali potraktowani w sposób wyjątkowo łagodny. PPR tych błędów nie popełni. Szczegółowy program PPR znajdziecie na następnych stronach, ale już teraz możemy zapowiedzieć, że wielkie fortuny zostaną zdelegalizowane dekretem i przejęte przez państwo.

Nie wiemy jak będzie wyglądać przyszła rewolucja i nie aspierujemy do roli fałszywych proroków, ale uogólniając doświadczenia pierwszego socjalistycznego państwa na świecie, planujemy rewolucję mającą cztery etapy. Nie jesteśmy dogmatykami i nigdy nie twierdziliśmy, że w ZSRR nie popełniono błędów, a społeczeństwo radzieckie było idealne. Niemniej uważamy, że pierwsze 20 lat, jakie upłynęły od zwycięstwa Rewolucji Październikowej, to wzorcowy model, jak mogłoby wyglądać przejście od kapitalizmu do socjalizmu. To co nas różni, od pseudomarksistów z krajów imperialistycznych, to zrozumienie konieczności pewnych etapów i nie popadanie w idealistyczną naiwność, że pierwszego dnia po rewolucji od razu zbudujemy społeczeństwo bez burżuazji, bez rynku, bez wyzysku, gdzie wszyscy będą równi. Jak bardzo byśmy tego nie oczekiwali, to równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że przejście do nowego lepszego systemu wymaga czasu. Naszą rolą, jako partii przygotowującej rewolucję jest to, by ten okres przejściowy trwał jak najkrócej. 

3.1 Dyktatura Proletariatu

Pierwszym i najważniejszym etapem rewolucji jest zdobycie władzy politycznej, przez szergoką koalicję antykapitalistyczną, realizującej program PPR. Nikt nie wie, jak będzie wyglądać przyszłość, ale analizując rewolucyjne ruchy z przeszłości, śmiało możemy powiedzieć, że każda droga do wyzwolenia proletariatu, dająca masom pracującym władzę polityczną w państwie jest dobra. Powinniśmy rozważać zarówno drogę Bolszewików, którzy podjęli próbę decydującego szturmu jako reprezentaci woli rad robotniczych. Nie potępiamy i nie przekreślamy także drogi chińskich czy kubańskich rewolucjonistów, którzy tworząc rewolucyjną armię, zdobywają w końcu stolice. Polska jako półkolonia Zachodu może także inspirować się ruchami rewolucyjnymi z Afryki (Burkina Faso, Libia), gdzie marksizm był najbardziej rozpowszechniony wśród młodych oficerów. W końcu mamy drogę zwycięstwa wyborczego podążając śladami Chaveza. Kluczowe jest zdobycie władzy politycznej i program natychmiastowych reform, których celem będzie ekonomiczne zniszczenie potencjalnej kontrrewolucji. 

Zdobywając władzę w państwie burżuazyjnym musimy w sposób nieufny podchodzić do sił zbrojnych i policji burżuazyjnego państwa. PPR od pierwszych dni powinien przystąpić do tworzenia rewolucyjnej milicji uzbrojonych ludzi pracy, której to celem będzie wywłaszczenie społecznych pasożytów. Najważniejszą misją pierwszych tygodni rewolucji jest:

wywłaszcznie milionerów. Wprowadzamy dekret delegalizujący możliwość posiadania przez rodzinę więcej niż 2 mieszkań. Wszystkie mieszkania, które stoją dziś puste, lub które służą do krótkoterminowego wynajmu zostaną przejęte przez państwo, które powoła fundusz mieszkań socjalnych rozwiązując tym samym w sposób błyskawiczny problem bezdomności i przeludnienia. Równocześnie znacjonalizujemy wszystkie majątki ziemskie, które mają charakter rekreacyjny. Koniec z prywatnymi lasami, koniec z prywatnymi jeziorami, koniec z prywatnymi plażami i stokami górskimi. To co w PRL należało do państwa, znowu do państwa będzie należeć, dając społeczeństwu nieskrępowaną możliwość korzystania z uroków przyrody w naszym kraju.

Wszystkie firmy, które prowadząc działalność gospodarczą w Polsce i płacą podatki w rajach podatkowych zostaną natychmiast znacjonalizowane. Błyskawicznej nacjonalizacji będą podlegać też firmy, które w sposób nagminny łamały prawa pracownicze. Błyskawicznej nacjonalizacji będą poddane majątki powiązane z politykami, którzy w ciągu ostatnich trzydziestu lat wykorzystywali swoją pozycję polityczną, do prywatnego wzbogacenia się. Skończymy z platformerską mafią kamieniczników, która terroryzuje mieszkańców Warszawy. Błyskawicznej nacjonalizacji poddane też będą majątki fanatycznych antykomunistów.

Wywłaszczymy związki wyznaniowe. Tymczasowo zajęte zostaną wszystkie świątynie, do momentu finansowego rozliczenia zaległości na rzecz państwa. Powołamy specjalną komisję, które zbada zaległości Kościoła Katolickiego i innych związków wyznaniowych na rzecz skarbu państwa i dopiero po ściągnięciu środków z Watykanu umożliwimy ponowne odprawianie mszy.

3.2 Państwowy Kapitalizm

Przejście od dyktatury proletariatu do kapitalizmu zarządzanego przez PPR ma charakter płynny. Naszym celem politycznym jest oczywiście uspołecznienie wszystkich środków produkcji, ale wzorem Bolszewików, PPR dopuszcza możliwość istnienia tymczasowgo okresu współistnienia kapitalistycznych środków produkcji z państwem, które buduje socjalizm. Firmy kapitalistyczne respektujące prawo pracy, respektujące normy sanitarne i ekologiczne, które uczciwie płacą podatki w naszym kraju będą mogły dalej funkcjonować. Priorytetem przy trwających ciągle nacjonalizacjach będą zakłady nieinnowacyjne, które nie wymagają skomplikowanych technologii. Wzorem Chin Ludowych, PPR dopuszcza możliwość inwestycji zagranicznych w Polsce, pod warunkiem dostępności dla naszych inżynierów wszystkich technologii. Równocześnie powołamy sprawnie działający wywiad gospodarczy, którego celem będzie zdobycie najbardziej zaawansowanych technologii. Jako wrogowie własności prywatnej nie respektujemy prawa patentowego i w trosce o Polskę, która może stać się obiektem szantażu technologicznego przez kraje imperialistyczne musimy rozwijać nasz państwowy potencjał w strategicznych branżach takich jak sektor zbrojeniowy, sekor farmeceutyczny, czy też różne inne technologie informatyczne. Państwowy kapitalizm, to okres współistnienia ciągle poszerzającego się sektora państwowego, z sektorem prywatnym. 

Strategiczną misją tego okresu, jest nacjonalizacja sektoru bankowego, umożliwiająca państwu pełną kontrolę nad gospodarką. Powstanie jeden państwowy bank posiadajacy monopol na operacje finansowe w Polsce, i wszystkie prywatne instytuacje finansowe: banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne i inne gniazda finansowych spekulantów zostaną zdelegalizowane i wywłaszczone. Wszyscy obywatele i wszystkie podmioty gospodarcze będą posiadać konto bankowe w jednym państwowym banku, co ułatwi monitorowanie transferów finansowych. Będziemy dążyć do całkowitej likwidacji materialnego pieniądza. Koniec z czarnym rynkiem! 

Państwo przejmie całkowitą kontrolę nad branżami gospodarki, które dzisiaj są zdominowane przez świat przestępczy. Narkotyki czy alkohol będą dostępne w sklepach i zyski z ich sprzedaży będą zasilać budżet państwa. Będą istniały tygodniowe i miesięczne limity legalnego zakupy tych środków i obywatele często spożywający niebezpieczne dla zdrowia substancje będą poddani wyrywkowym kontrolom przez spejcalne komisje, które mogą podjąć decyzję o wysłaniu na przymusowy odwyk. Państwo przejmie kontrolę nad prostytucją. Celem państwa będzie zmarginalizowanie tej branży i tolerowane będzie jedynie korzystanie z usług prostytutek przez osoby niepełnosprawne. Koniec z burdelowym sekretem! Mąż czy klecha, którzy korzystając dziś z burdeli, nie tylko poniżają usługujące im kobiety, ale też oszukują swoich najbliższych. Monitorowanie wszystkich tranzakcji finansowych sprawi, że zniknie typowe dla kapitalizmu zakłamanie. Pracujące w państwowych burdelach prostytutki, będą regularnie kontrolowane przez lekarza i objęte wszystkimi świadczeniami pracowniczymi. Prostytuki, będą też musiały obowiązkowo uczestniczyć w kursach zawodowych podnoszących kwalifikacje, dzięki którym w każdej chwili będą mogły się przekwalifikować.

3.3 Socjalizm

Droga do systematycznej likwidacji kapitalizmu wiedzie poprzez efektywność ekonomiczną sektora państwowego, który wykorzystując centralne planowanie i wielkie projekty inwestycyjne będzie wypychał prywatne podmioty z rynku. Nie musimy wywłaszczać drobnych ciułaczy. My ich wykończymy ekonomicznie, gdy w państwowych zakładach będą produkowane tańsze i lepszej jakości towary. Socjalizm, to racjonale wykorzystanie wszystkich możliwych zasobów. Zlikwidujemy bezrobocie, czyli największy ekonomiczny absurd kapitalizmu. Zlikwidujemy bezsensowną konkurencje, gdzie rywalizujące ze sobą firmy, w bezsensowny sposób dublują swoją pracę. 

Wszelka działalność produkcyjna będzie poddana demokratycznej kontroli. Zakłady pracy będą zarządzane przez pracowników. Obowiązkowe szkolenia zawodowe i obowiazkowa rotacyjność sprawi, że każdy pracownik będzie znał wszystkie tajniki procesu produkcyjnego. Koniec z hierarchicznym podziałem na uprzywilejowanych wykształciuchów i pogardzanych społecznie robotników fizycznych! Wszyscy skończą te same kursy i w ten sposób, wszyscy będą tak samo kompetentni, by podczas zebrań załogi świadomie podejmować najlepsze decyzje. Będziemy dążyć do zdecentralizowanego społeczeństwa, gdzie najważniejsze decyzje dotyczące procesu produkcji będą podejmowane przez robotnicze załogi. Centralne planowanie gospodarki będzie polegać na zsumowaniu możliwości produkcyjnych i potrzeb społecznych. Nowoczesne technologie informatyczne umożliwiają błyskawiczne przesyłanie takich informacji, nawet od najmniejszego zakładu pracy gdzieś na dalekiej prowincji. 

Socjalizm to nie tylko większe pensje i lepszy socjal. Socjalizm to godność pracownika, który jest świadomym uczestnikiem procesu produkcji i, który na równych prawach z innymi obywatelami podejmuje najważniejsze dla społeczeństwa decyzje. Równość płac, równość w dostępie do podnoszących kwalifikacje szkoleń zawodowych, rotacyjność likwidująca typowy dla wcześniejszych ustrojów haniebny podział na zarządząjącą elitę i nie świadomych pracowników fizycznych. Socjalizm budowany przez PPR, to ostateczna likwidacja upodlenia robotników, typowa zarówno dla kapitalizmu, jak też jeden z błędów dawnego bloku socjalistycznego.

W socjalizmie budowanym przez PPR, nie będzie bezrobocia. Każdy obywatel kończący proces edukacji, będzie natychmiastowo zatrudniony przez państwo, które będzie pełniło rolę jednej wielkiej agencji pośrednictwa pracy. Koniec z pisaniem CV, listów motywacyjnych i rozmów kwalifikacyjnych, gdzie bezrobotny jest poddany psychologicznej presji. Koniec z systemem, który to marnuje ludzki potencjał i zezwala na wielomiesięczny czy wieloletni okres bez pracy. Centralne planowanie gospodarki i państwowy nadzór nad edukacją dają możliwość błyskawicznej korekty i szkolenia młodych ludzi do branż, w których brakuje rąk do pracy. Student na ostatnim roku studiów już wie, do jakiego zakładu pracy trafi i musi jedynie skupić się na zdaniu egzaminów.

Socjalizm to rozwój. Socjalizm to wielkie projekty inwestycyjne wymagające wykfalifikowanych pracowników. Państwo jako jeden wielki pracodawca w sposób racjonalny i planowy może przygotowywać obywateli do pracy zawodowej. W ten sposób, optymalnie można wykorzystać drzemiący w społeczeństwie potencjał i zaktywizować zawodowo także osoby stare i niepełnosprawne. Koniec z systemem, który poniża emerytów, niepełnosprawnych i osoby słabsze fizycznie. Nawiązując do konstytucji PRL z 1952 r, PPR stwierdza, że praca jest prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela. Osoby starsze, które we współczesnej Polsce pobierają głodowe emerytury i motywowane przymusem ekonomicznym ciągle poszukują pracy, i nie są w stanie rywalizować z młodymi i dynamicznymi pracownikami. 

W socjalizmie, który zastosuje centralne planowanie, będzie możliwe wyszukanie odpowiedniego zajęcia nawet dla osób bardzo starych. Samotność emerytów popadających w depresje, z powodu przekonania o nieprzydatności dla społeczeństwa, zostanie zastąpiona przez racjonalne wykorzystanie potencjału naszych obywateli i zapewnienie lekkiej pracy w niewielkim wymiarze godzin, wszystkim tym, którzy będą chcieli i mogli ją podjąć. W pracy zdalnej i technologiach informatycznych drzemie olbrzymi potencjał, który można zastosować do szkoleń zawodowych umożliwiających w większej mierze niż obecnie przekazywania wiedzy z pokolenia na pokolenie. Osoby niepełnosprawne, które w społeczeństwie rynkowym są jedynie ciężarem dla swoich rodzin, będą zaktywizowane zawodowo i misją państwa, będzie wykorzystać potencjał drzemiący w każdym obywatelu.

Typowe dla socjalzdrajców bajdurzenie o pensji minimalnej, która to ludziom pracy ledwie co starcza na opłacenie rachunków, zostanie zastąpione przez politykę mającą na celu wprowadzenie równości płac. Pensja minimalna dostępna dla młodego pracownika kończącego edukację, będzie wynosić 50 procent pensji maksymalnej. Niezależnie od pensji, która będzie pochodną wykonanej pracy, każdy obywatel będzie dostawał od państwa świadczenia na dziecko. Pensja pracownika systematycznie podnoszącego swoje kwalifikacje, będzie równolegle rosnąć do poziomu pensji maksymalnej. Wszyscy pracownicy są niezbędni dla funckjonowanie społeczeństwa socjalistycznego i nie ma żadnego uzasadnienia dla nierówności płacowych.

3.4 Komunizm

Czwartym etapem naszej rewolucji będzie przejście do społeczeństwa komunistycznego. Komunizm w odróżnieniu od socjalizmu, jest możliwy do wprowadzenia jedynie jako system globalny. Przejście do komunizmu, wymaga przeprowadzenia podobnych rewolucji w innych państwach. Dopiero wtedy będzie możliwe stopniowe obumieranie państwa. Komunizm jest ideałem, do którego dążymy. Temat społeczeństwa komunistycznego rozwiniemy w oddzielnej publikacji.

3.5 Polityka mieszkaniowa PPR

Polityka mieszkaniowa planowana przez naszą partię będzie ewoluować równolegle do etapów naszej rewolucji. W okresie dyktatury proletariatu naszym priorytem będzie natychmiastowa likwidacja największych patologii. Z jednej strony wywłaszczymy więc kamieniczników i spekulantów, którzy posiadają liczne mieszkania. W razie potrzeby przejmiemy też lokale biurowe, hotele i ośrodki kultu. Parcelacji ulegną też wielkie wille i pałace. Wszystko po to, by błyskawicznie, w ciagu pierwszych tygodni naszej władzy, zlikwidować bezdomność i przeludnienie. Dzięki dekretom PPR, każdy obywatel naszego kraju, będzie dysponował jednym pokojem na własny użytek.

W kolejnym etapie rewolucji PPR przystąpi do wielkich planów inwestycyjnych, które swoim rozmachem przebiją epokę Gierka. Stworzymy fabryki domów, które będą pracować przez siedem dni w tygodni, 24 godziny na dobę, niezależnie od warunków atmosferycznych. Wielkie zmechanizowane hale i technologia przypominająca produkcję samochodów sprawi, że nasze domy będą mogły powstawać zarówno w zimę, gdy za oknem panuje wielki mróz, jak i podczas letnich upałów. Trwająca obecnie epidemia Covid19 ujawniła problemy wiążące się ze zbyt dużym zagęszczeniem ludności. PPR naśladując reformę administracyjną z czasów Gierka będzie faworyzował decentralizację. Bloki z wielkiej płyty w dużych miastach z czasów PRL zostaną zastąpione przez planowane osiedla domków jednorodzinnych, w których to każdy domek posiada własne podwórko, umożliwiając tym samym odbywanie kwarantanny na świerzym powietrzu.

Domek jednorodzinny, który dziś jest synonimem luksusu, w naszym państwie będzie dostępny dla każdej rodziny robotniczej. Zlikwidujemy równocześnie patologie, typowe dla kapitalistycznego indywidualizmu. Skończymy z egoistycznym podejściem do polityki cieplnej. Nie będzie już więcej palenia śmieciami i śmierdzącego smogu, gdyż domki będą pozbawione pieców i podłączone do osiedlowych elektrociepłowni, które centralnie będą zaopatrywać w ciepło wszystkie domostwa. PPR skończy z typową dla kapitalizmu polityką koncentracji, powodującą wyludnienie prowincji i powstawanie wielkich, wielomilionowych metropolii. Stworzymy dobre miejsca pracy na prowincji, w myśl zasady, by każdy obywatel mógł dotrzeć do miejsca pracy w ciągu 15 minut. Zakorkowane ulice, typowe dla wielkich kapitalistycznych miast będą reliktem przeszłości. Skończymy z patologią województwa mazowieckiego, gdy codzinnie w godzinach szczytu, setki tysięcy samochodów próbują wjechać do Warszawy. Jest to bezsensowne martnotrastwo. Bezsensowna emisja spalin, która obniża jakość powietrza. Jest to równocześnie bezsensowne marnowanie benzyny, która jest spalana, a samochody i tak nie wykorzystują w pełni swoich możliwości. W końcu, jest to marnotrastwo ludzkiej pracy. Stojący w korkach pracownicy codziennie tracą czas, który w socjalizmie mogliby przeznaczyć na dłuższy sen, edukacje, sport czy czas dla rodziny. Do tego dochodzi wieczny stres, konieczność żywienia się śmieciowym żarciem i niepotrzebne sytuacje konfliktowe, które to są smutną codziennością pracowników w dzisiejszym irracjonalnym systemie.

Decentralizacji w polityce mieszkaniowej będzie towarzyszyć stworzenie dobrze działajacego, bezpłatnego publicznego transportu, a także tworzenie państwowych zakładów pracy. Bezpłatny publiczny transport to filar komunistycznej rewolucji. Państwo finansując transport publiczny, zlikwiduje typowe dla współczesnego kapitalizmu wykluczenie komunikacyjne milionów obywateli. Bezpłatny transport publiczny to maksymalna racjonalizacja, konieczna dla rewolucji ekologicznej. Burżuazyjnym kłamstwem jest mit, że koszty transportu indywidualnego ponosi wyłącznie właściciel samochodu. To społeczeństwo ponosi koszt utrzymania dróg, to społeczeństwo musi wdychać śmierdzące powietrze, to w końcu społeczeństwo  jest narażone na choroby układu oddechowego jak astma. 

Pracujące pełną parą fabryki domów, w ciągu kilku lat nasycą rynek mieszkaniowy. Niedobór mieszkań powodujący w kapitalizmie wzrost cen i spekulacje, będzie reliktem przeszłości. Zniszczymy spekulantów mieszkaniowych nie tylko administracyjnym terrorem, ale przede wszystkim masową przemysłową produkcją. Dom przestanie być luksusem, a pracownik przestanie być niewolnikiem spłacającym trzydzieści lat kredyt. Państwo zapewni każdemu obywatelowi, prawo do mieszkania jako podstawowe prawo człowieka, tak jak dostęp do lekarza czy edukacji. 

Wraz z nasyceniem rynku i stworzeniem milionów nowych mieszkań komunalnych, przejdziemy stopniowo do likwidacji prywatnej własności mieszkań. Równolegle z likwidacją prywatnej własności środków produkcji, z uspołeczenieniem ziemi i fabryk, uspołecznimy także mieszkania. Rozwinięte społeczeństwo przemysłowe wymaga ogromnej mobilności. Każdy obywatel w ciągu swojego życia wielokrotnie zmienia miejsce zamieszkania, czy to na kolejnych etapach edukacji, czy też zmieniając miejsca pracy i za każdym razem powinien mieć błyskawiczny dostęp do bezpłatnego mieszkania spełniającego wszystkie cywilizacyjne standardy. Mieszkanie będzie prawem, które bezpłatnie się nam należy. Ale to, że z danego mieszkania korzystamy, nie oznacza, że mamy do niego prawo własności. 

Państwo jako inwestor będzie masowo tworzyć nowe osiedla mieszkaniowe. Ale w dalszym etapie rewolucji, gdy potrzeby mieszkaniowe zostaną już zaspokojone, to państwo realizując cele rewolucji ekologicznej będzie także systematycznie niszczyć obiekty mieszkalne, które budowano w kapitalistycznym bezprawiu. Irracjonalne betonowanie wszystkiego, a także nielegalne, nawet we współczesnym prawie, tworzenie osiedli mieszkaniowych w sąsiedztwie wielkich rzek, to regularne podtopienia i dramat mieszkańców, przed którymi zatajono informacje, że osiedle powstało w sposób nielegalny. Zniszczeniu ulegną też stare bloki w wielkich miastach, a w ich miejscu powstaną parki i ośrodki sportowe. 

Likwidacja prywatnej własności, jest kluczowym czynnikiem do zrealizowania wielkich projektów inwestycyjnych. Socjalistyczne szklarnie uniezależnią nas od areału rolnego i w ten sposób będzie można zalesić wiele polskich wsi. Typowe dla średniowiecza powiatowe drogi pełne bezsensownych zakrętów, zostaną zastąpione przez proste autostrady i sieci kolejowe, które umożliwią przemieszczanie się w sposób znacznie szybszy i znacznie mniej marnotrawiący zasoby.

3.6 Państwo socjalistyczne

Współczesne państwa, to relikt dawnych epok, kiedy to administracja państwowa była tworzona przez najedźców i miała charakter kolonialny tworząc podział na lud i rządzące nim państwo. Ten podział na „My” i „Oni”, kiedy to administracja państwowa jest uprzywielejowaną kastą wrogą społeczeństwu, zostanie w socjalizmie zniesiony. Państwa Bloku Socjalistycznego istniejące w XX wieku tego zadania nie zrealizowały. I choć aparat państwowy w ZSRR był znacznie bardziej przyjazny obywatelom, niż w czasach cara, to jednak jest sporo rzeczy, które można poprawić. Przesłanką do tworzenia przez PPR nowego socjalistycznego państwa będzie rewolucja technologiczna i zmobuliozwanie całego społeczeństwa do różnych zadań państwowych w sposób rotacyjny.

Przepełnione urzędy, sfrustrowani urzędnicy i długotrwałe procedury w najbardziej błachych kwestiach to wada każdego istniejącego dziś państwa. Wada ta jest szczególnie widoczna, gdy porównamy nieefektywność państwowych instytucji z wielkimi korporacjami, które inwestując w technologie informatyczne, a także dostosowując się do klienta są w stanie rozwiązać problem znacznie szybciej. Także wieczorem i w weekend. Państwo socjalistyczne przestanie być biurokratycznym ciężarem dla obywateli w potrzebie. Aktywizując zawodowo ludzi, którzy dziś marnują swój potencjał na bezrobociu, lub też na emeryturze mimo dobrego zdrowia, będziemy w stanie każdy biurokratyczny problem rozwiązać szybko i z ludzkim podejściem do obywatela. 

Powszechna i obowiązkowa dla kobiet i mężczyzn służba wojskowa, a także wiele innych typowych dla państwa instytucji będzie zajęta przez zmobilizowanych obywateli, przez co zniknie typowy dla kapitalizmu podział na obywateli i gnębiące ich państwo, gdyż państwem będziemy po prostu my – wszyscy ludzie pracy.

3.7 Prawo i system karny w nowej PRL

Obecny system prawny stoi na straży systemu kapitalistycznego. W kapitalizmie wszystko jest towarem i towarem jest też prawo, które jest legalnie kupowane przez wielkie korporacje w ramach tzw. lobbingu, które są zalegalizowaną formą korupcji. Prawo nie tylko broni interesów wyzyskiwaczy, ale też tworzone jest w taki sposób, że przeciętny pracownik nie jest w stanie zrozumieć wszystkich szczegółów bez pośrednictwa prawnika. Dlatego też PPR przystępując do reformy prawa w nowej Polsce Ludowej, będzie kierować się następującymi przesłankami: system prawny musi bronić ludzi pracy i ludzie pracy muszą prawo rozumieć bez potrzeby pośrednika. 

Współcześni więźniowie to przede wszystkim osoby, które do działalności przestępczej wypchnęła nędza. Pierwszą niesprawiedliwością, jaką zlikwidujemy to polityka współczesnych sądów, które są bezlitosne dla biednych i pobłażliwe dla bogaczy. I nawet jeśli przestępstwo dokonane przez biznesmena przyniosło społeczeństwu wielokrotnie większe straty niż drobna kradzież, to i tak bogaci bardzo rzadko trafiają za kratki. PPR stoi na stanowisku, że prawo i system karny powinny mieć charakter wychowawczy. Prawo tylko wtedy może spełniać swoją wychowawczą rolę, gdy jest zrozumiałe przez obywateli. PPR nie widzi sensu w niepotrzebnych komplikacjach kodeksu karnego. Proste zasady takie jak: nie kradnij czy nie zabijaj, nie potrzebują wielostronicowego uzasadnienia. Przestępstwo jest przestępstwem i kara musi być wymierzona. Kropka. Proces sądowy, to nie bazar, gdzie o wymiarze kary decyduje targująca się przekupka. Z zaobserwowanej praktyki prawnej we współczesnym kapitalizmie dochodzimy do wniosku, że im bardziej zagmatwany system prawny, tym większe pole dla cwaniaków i innych naciągaczy.

Trzeba powiedzieć jasno: system karny w kapitalizmie ma charakter patologiczny i drobny złodziejaszek, który trafia do więzienia, wychodzi z niego bardzo często, jako zdemoralizowany kryminalista. W kapitalistycznym systemie karnym, przestępca nie żałuje popełnionego czyny. Żałuje jedynie tego, że dał się złapać. Powrót do „normalnego” życia to widmo bezrobocia i problemy w założeniu rodziny. Osoby wychodzące z więzienia mają zasłużoną opinię potencjalnych kryminalistów i ich integracja w społeczeństwie jest bardzo trudna. Dlatego mimo czasem nawet dobrych chęci, brutalna rzeczywistość kapitalizmu zmusza ich do powrotu na ścieżkę przestępczą. Jest to zaklęty krąg i właśnie dlatego PPR zmieni ten patologiczny układ.

Członkowie PPR muszą mieć świadomość, że większość więźniów, to nasi klasowi bracia, którzy zamiast na drogę rewolucyjną, wkroczyli na drogę przestępczą. Rewolucjoniści i kryminaliści są motywowani do działania niesprawiedliwym systemem ekonomicznym. Prokurator, który stoi w obronie wyzyskiwaczy, stoi na stanowisku, że przywłaszczenie sobie własności należącej do kogoś innego, to największa z możliwych zbrodni. My przede wszystkim zadajemy pytanie, dlaczego przestępca zszedł na drogę przestępstwa, dlaczego ukradł komuś czyjąś własność? Nie będziemy potępiać moralnie przestępcy za to, że okradł jakiegoś wyzyskiwacza. Możemy go jedynie potępić za to, że ukradzioną własność zachował dla siebie i się nie podzielił z innymi potrzebującymi.

Dlatego też PPR po dojściu do władzy, przeprowadzi rewizję wszystkich wyroków i przestępstwa motywowane ekonomicznie trafią ponownie przed sąd, który to podejmie decyzje o zastąpieniu długotrwałego bezsensownego więzienia, wychowawczym obozem pracy. Stoimy na stanowisku, że praca jest czynnikiem wychowawczym i dla środowisk przestępczych pochądzących z lumpenproletariatu może to być pierwsza okazja do nauczenia się pożytecznego społecznie zawodu jak i kolektywnej współpracy. Praca oczywiście będzie dużo cięższa, niż analogiczne prace na wolności, ale celem obozu nie jest wykończenie więźniów, a raczej nauczenie ich pokory i dyscypliny. Kursy zawodowe uzupełnione czasami o podstawową edukację (w końcu kapitalizm to epidemia analfabetyzmu), a następnie szkolenie polityczne dadzą możliwość przedterminowej integracji ze społeczeństwem. Stosimy na stanowisku, że każdy zasługuje na drugą szansę, zwłaszcza osoby, które wychowane w biedzie pierwszej szansy nie miały. Oczywiście integracja ze społeczeństwem socjalistycznym możliwa będzie tylko i wyłącznie wtedy, gdy delikwent czynem udowodni swoją niechęć i pogardę dla przęstępczego procederu, pomagając odpowiednim służbom w zlikwidowaniu struktur mafijnych. Państwo budowane przez PPR musi być wyrozumiałe dla podrzędnych przestępców i bezwzględne wobec mafijnych bossów, którzy w obozach pracy powinni być traktowani wyjątkowo ostro. To właśnie oni będą pierwsi do wykonywania najcięższych i najniebezpieczniejszych prac i to oni będą ostatni w przypadku braków w zaopatrzeniu w żywność czy odzież ochronną. Upodlenie mafijnego bossa, musi być lekcją dla wszystkich współwięźniów, że władza socjalistyczna z mafijną gangreną postępuje bez litości.

Oddzielnym zagadnieniem są przestępstwa natury politycznej, dokonywane zazwyczaj przez członków dawnych klas posiadających. Przestępców politycznych skazanych za organizowanie kontrrewolucji należy traktować analogicznie do mafijnych bossów, czyli bez taryfy ulgowej. Alternatywnym rozwiązaniem może być odebranie polskiego obywatelstwa i trwałe wygnanie z dożywotnim zakazem powrotu, po wcześniejszej konwiskacie majątku. Nie może istnieć naprawdę równe i wolne społeczeństwo, gdy dziesiątki tysięcy ludzi siedzą w trwałym odosobnieniu. Wychowaczy charakter systemu karnego w nowej PRL, ma na celu zniechęcić do czynów przestępczych, a z przestępców uczynić szanowanych obywateli. 

3.8 Socjalistyczna Polska a reszta świata

PPR dochodząc do władzy błyskawicznie podejmuje decyzje o wystąpieniu Polski z NATO. Równocześnie podejmujemy decyzję o likwidacji amerykańskich baz wojskowych na terenie Polski i obowiązku błyskawicznego opuszczenia naszego kraju przez żołnierzy amerykańskich. Polska rządzona przez PPR przystąpi do renegocjowania warunków naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Socjalistyczna transformacja polskiej gospodarki wymaga ogromnej aktywności gospodarczej państwa, co jest sprzeczne z unijnymi traktatami i polityką Komisji Europejskiej. Jeśli UE wykażę taką wolę, to Polska tymczasowo może pozostać częścią europejskiego rynku, ale pod warunkiem, że Komisja Europejska nie miesza się w wewnętrzne sprawy Polski. Tym samym kopiujemy model współpracy ChRL z Hong Kongiem. Polska rządzona przez PPR nawiąże przyjacielskie relacje z Chińską Republiką Ludową. Stosunek PPR do UE i ChRL został szerzej rozwinięty w rozdziale 7.

Rozdział 4

Rewolucja Ekologiczna

Wolny rynek doprowadził naszą planetę do ekologicznej katastrofy. Gospodarka oparta o prywatną własność środków produkcji, konkurencja i pogoń za zyskiem to nieracjonalny system ekonomiczny, w którym mimo oznaków zbliżającego się klimatycznego armagedonu, ludzkość nie jest zdolna, mu zapobiec. Kapitalizm przypomina rozpędzony samochód, w którym nie działają hamulce. Centralne planowanie gospodarki w skali świata, to natychmiastowa konieczność. Ocieplenie klimatu, pogorszająca się jakość powietrza, skażone wody gruntowe czy plastik pływający w oceanie, to tylko niektóre symptomy choroby, w jakiej się znaleźliśmy. Likwidacja kapitalizmu, to nie tylko akt dziejowej sprawiedliwości wyzwalający masy pracujące od wyzysku. Likwidacja kapitalizmu i wprowadzenie globalnej gospodarki socjalistycznej, to jedyna nadzieja dla ludzkości by zatrzymać  i cofnąć proces niszczenia naszej planety. 

PPR ma pełną świadomość, że Polska to gospodarczy pigmej, który w niewielkim stopniu odpowiada za negatywne trendy dotyczące całej planety i bez rewolucji światowej, nawet najbardziej ekologiczna polityka gospodarcza naszego kraju, nie będzie w stanie powstrzymać zbliżającej się katastrofy. Niemniej uważamy, że jako komunistyczna partia w kraju średniej wielkości, możemy dokonać wielkiej transformacji polskiej gospodarki i krajobrazu naszego państwa, które będą wzorem do naśladowania dla innych narodów. Gdy świat zobaczy, że nasza rewolucja likwidująca prywatną własność środków produkcji w skali jednego kraju, przyniosła pozytywne efekty, to pójdą naszym przykładem. 

Wiemy jakie są źródła choroby i wiemy jak je rozwiązać. Nasz manifest, to jedynie zarysowanie najważniejszych ekologicznych projektów. W odróżnieniu od podobnych manifestów z przeszłości, gdy nie było jeszcze rozwiniętej świadomości ekologicznej, do jakich konsekwencji może doprowadzić kapitalizm, to dla nas jest to temat bardzo ważny. Dzisiejsza katastrofa jest konsekwencją błędnej polityki gospodarczej wcześniejszych pokoleń, zarówno w krajach kapitalistycznych jak i w krajach budujących socjalizm. Industrializacja w Związku Radzieckim w dużej mierze przypominała rewolucję przemysłową w krajach kapitalistycznych, z tą różnicą, że dokonała się znacznie szybciej. Nasza rewolucja komunistyczna i będąca jej częścią składową – rewolucja ekologiczna, nie będzie kopiowaniem rozwiązań z żadnego kapitalistycznego kraju. Przede wszystkim ze względu na fakt, że żadne ze współcześnie istniejących państw nie zlikwidowało własności prywatnej środków produkcji. 

Socjalistyczna Polska będzie racjonalnie zarządzanym organizmem gospodarczym, gdzie rozsądnie wykorzystuje się prace obywateli, ale także surowce. Archaiczne rolnictwo, które w niektórych aspektach nie wiele odbiega od prehistorycznych czasów rewolucji neolitycznej, zostanie poddane gruntownej transformacji. Socjalistyczna Polska masowo będzie wznosić szklarnie, w których to zostanie zlikwidowana zależność zbiorów od warunków atmosferycznych. Susza, grad czy huragany, które to dzisiaj są koszmarem każdego kułaka, w socjalizmie już u nikogo nie wywołają lęku. Szklarniowe rolnictwo uniezależni nas od cyklicznych pór roku, a świeże owoce i warzywa zerwane prosto z krzaczka,  będą trafiały do naszych obywateli nawet w zimnym styczniu. Rolnictwo szklarniowe to racjonalne wykorzystanie zasobów. Przede wszystkim wody. Irracjonalna polityka nawadniania pól na świeżym powietrzu prowadzi do gigantycznego marnotrastwa wody. W dodatku, woda z pól zawierająca różne nawozy i pestycydy trafia później do strumyków i rzek. 

Socjalistyczne szklarnie, to zamknięty obieg wody i innych substancji niezbędnych dla rolnictwa. Socjalistyczne szklarnie, to wykorzystanie współczesnej technologii, to elektroniczne monitorowanie każdej roślinki i optymalne wykorzystanie każdej kropli wody. Socjalistyczne szklarnie to bardziej racjonalne wykorzystanie powierzchni naszego kraju. Poprzednie systemy społeczno -ekonomiczne dokonywały jedynie ekspansji w szerz. Podbijano kolejne kraje i wypalano kolejne lasy przekształcając je pod uprawy. Socjalizm, to ekspansja w wzwyż. Budując wielopiętrowe szklarnie, w których to można wyprodukować wszystkie możliwe zboża, pasze, owoce i warzywa, będziemy mogli systematycznie odwracać dotychczasowe trendy ekspansji człowieka. Im więcej szklarni i im będą wyższe, tym więcej dzisiejszych terenów uprawnych będzie mogło być ponownie zalesione.

Socjalistyczne rolnictwo to także wyzwolenie dla milionów ludzi, którzy do tej pory pracując jako indywidualni posiadacze ziemscy, byli równocześnie niewolnikami ziemi, na której pracowali. Każdy obywatel socjalistycznego społeczeństwa ma prawo do unormowanego czasu pracy, czasu wolnego i urlopu. Zlikwidujemy patologie polskiej wsi, takie jak praca dzieci czy przywiązanie do ziemi, które uniemożliwia współczesnym chłopom korzystanie z owoców cywilizacji. Rolnictwo socjalistyczne, tak jak każda inna branża gospodarki będzie nastawiona na technologiczne innowacje, której celem będzie poprawa warunków pracy.

Szklarnie w Islandii już dziś umożliwiają produkcje warzyw i owoców, które do tej pory były jedynie domeną krajów tropikalnych. Skażenie oceanów i powietrza przez wielkie kontenerowce, które przez pół świata transportują towary rolnicze, to patologia, z którą jak najszybciej trzeba skończyć. Należy dążyć do likwidacji monokultur, które są reliktem imperialistycznego podboju i dążyć do ograniczenia bezsensownego transportu, który jest jednym z głównych czynników zatruwających powietrze. Socjalistyczne, zdecentralizowane szklarniowe rolnictwo, to koniec TIRów przemierząjących całe kontynenty, czy transportu morskiego sprowadzajacego towary, które możemy produkować w Polsce.

4.1 Nadchodząca katastrofa ekologiczna

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie dokładnie będą konsekwencje ocieplającego się klimatu i jak szybko ten proces będzie postępował. Jedno jest pewne, ocieplenie klimatu to już nie tylko teoria, ale rzeczywistość, którą wszyscy możemy dostrzec. W miesiącach letnich pojawiają się coraz częściej, coraz dłuższe i coraz silniejsze fale upałów, które to są bezpośrednim zagrożeniem życia dla osób najsłabszych, nowonarodzonych dzieci i emerytów. Kilkudniowa fala upałów przekraczająca 40 stopni w cieniu to też zagrożenie dla zwierząt i rolnictwa. W południowej Europie możemy już dzisiaj dostrzec pustynnienie gleby, a wszystko wskazuje na to, że proces ten obejmie także Polskę. Susza w Polsce, to już nie tylko katastroficzna wizja ekologów, tylko realne zagrożenie, którego widocznym przykładem jest niski poziom polskich rzek w miesiącach letnich.

Trzydzieści lat po kapitalistycznej kontrrewolucji, Polska staje się krajem sezonowego braku wody w kranach, a w lipcu poziom Wisły sięga zaledwie do kolan. Długotrwała susza, to pożary, których kapitalistyczne państwa nie są w stanie ugasić. Kalifornia, będąca jednym z najbogatszych miejsc na świecie, gdzie celebryci i wielkie koncerny technologiczne mają swoją siedzibę, jest od kilku lat regularnie pustoszona przez pożary. W bogatej Kalifornii, jak w soczewce widzimy absurdalność systemu kapitalistycznego. Pomimo faktu, że jest to jeden z najbardziej ubogich w wodę regionów w USA, to równocześnie jest to stan posiadający największą liczbę prywatnych basenów w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Najbogatsze i najpotężniejsze państwo na świecie jest bezradne wobec tych pożarów a mieszkańcy wielkich kalifornijskich miast co roku przez wiele dni muszą wdychać toksyczny dym.

Wielkie pożary to dramat występujący dziś na wszystkich kontynentach. Długotrwałe pożary puszczy amazońskiej, australijskich stepów czy syberyjskiej tajgi to już nasza codzienność. I skala tego zjawiska się nasila. I jedno jest pewne, kapitalizm zawiódł. Państwa kapitalistyczne, wzorując się na biznesowej logice, są motywowane krótkotrwałym zyskiem i nierentowna ekonomicznie infrastruktura, która nie generuje zysku jest wiecznie niedofinansowana. W tym samym czasie, gdy tysiące dobrze opłacanych i nikomu nie potrzebnych pasożytów bezpiecznie bunkruje się w swoich rezydencjach, to całe połacie lasów są po prostu skazane na zagładę i gaszenie pożaru następuje dopiero wtedy, gdy zagrożone są rezydencje milionerów. A już szczytem bezczelności jest system, w którym to ryzykujący życie strażacy, czy pracownicy służby zdrowia za swoją ciężką i niebezpieczną pracę, dostają pensje, z których trudno opłacić rachunki.

Program rewolucji ekologicznej promowany przez PPR to próba powstrzymania wiszącej nad ludzkością katastrofy, ale negatywny scenariusz jest niestety coraz bardziej prawdopodbny i być może nadchodzącego kataklizmu uniknąć się nie da. Być może już w ciągu najbliższej dekady, warunki życia na ziemi ulegną tak dramatycznym zmianom, że zdobycie władzy przez komunistów z PPR będzie dla ludzi pracy jedyną szansą na przetrwanie. Bo socjalizm już wielokrotnie udowodnił swoją wyższość w sytuacjach kryzysowych. Inspirująca się socjalizmem Kuba, znacznie lepiej radzi sobie z coraz silniejszymi huraganami niż bogate USA. Komitety Obrony Rewolucji, w momecie zagrożenia kataklizmem ewakuują do schronów wszystkich przebywających na wyspie ludzi. Tymczasem w USA, każdy radzić musi sobie sam. W USA już dziś jest socjalizm, ale tylko dla milionerów, którzy zawsze sobie jakoś poradzą. Dla milionów amerykańskich bezdomnych, huragan to wyrok śmierci.

W obliczu zmian klimatycznych, wielkie inwestycje infrastrukturalne będą decydować o przetrwaniu milionów ludzi. Im klimat jest cieplejszy, tym bardziej niezbędne są inwestycje w zbiorniki retencyjne, fabryki odsalające wodę z oceanu, czy tworzenie klimatyzowanych szklarni. Grozi nam wysuszenie całego kontynentu i jeśli nie chcemy by Polska przypominała Saharę, to natychmiastowo potrzebujemy wielkich planów inwestycyjnych, których wolny rynek nam nie dostarczy. Być może już wkrótce, w każdym polskim domu będzie trzeba zainstalować klimatyzatory, które znacząco zwiększą zapotrzebowanie na energię elektryczną. 

Dość bezczelności kapitalistycznych pijawek, które w obliczu fali upałów, godzinami pluskają się w prywatnych basenach, gdy miliony przedstawicieli naszej klasy poci się w transporcie publicznym w drodze do pracy. Gdy influencerki z Instagrama, wrzucają do sieci kolejne fotki w stroju kąpielowym, to starzy ludzie w mieszkaniach bez klimatyzatorów masowo umierają. Kapitalizm zabija! Setki robotników poniosło śmierć budując obiekty sportowe w Katarze na zbliżające się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Praca budowlańców z Pakistanu, Bangladeszu czy Nepalu, podczas ekstremalnych upałów doprowadziła do przedwczesnej śmierci wielu naszych klasowych braci, gdy w tym samym czasie, szejkowie i ich rodziny przebywali w klimatyzowanych pałacach.

Polska energetyka bazuje na inwestycjach z czasów Gierka. Nieremontowana od pół wieku sieć przesyłowa, to widmo awarii. Mimo ciągle zwiększających się potrzeb energetycznych, to polski kapitalizm całkowicie zawiódł i fanatyczni polscy antykomuniści do dzisiaj korzystają z prądu, który tworzą elektrownie budowane przez komuchów z PZPR. Specjaliści są zgodni co do tego, że pięćdziesięcioletnia sieć przesyłowa podczas długotrwałych upałów, które to nie tylko rozgrzewają kable, ale i zwiększają zapotrzebowanie na prąd (klimatyzatory, zamrażarki) to groźba niespotykanych dotąd awarii i widmo braku prądu, gdy najbardziej będziemy go potrzebować.

W obliczu nadchodzącej katastrofy, odejście od mechanizów rynkowych to warunek naszego przetrwania. System, w którym to podczas śmiertelnych upałów rosną ceny wody pitnej, to system barbarzyński. Chciwość spekulantów bogacących się na ludzkim nieszczęściu, to najwyższa cnota moralna. 

4.2 Ekologia w Bloku Socjalistycznym

Program ekologicznej rewolucji przeprowadzonej przez PPR będzie bazował na udanych doświadczeniach ekologicznych istniejących w krajach socjalitycznych. Zlikwidowanie typowej dla kapitalizmu prywatnej własności umożliwiło w ZSRR stworzenie wielkich elektrowni wodnych. Elektrownie wodne to czysta energia, nad którą człowiek sprawuje całkowitą kontrolę. W zależności od potrzeb energetycznych można dowolnie podnosić i zmniejszać nasilenie wody w turbinach. Taka elektrownia wodna istnieje także w Polsce, to słynna Solina. Dzięki możliwości wywłaszczenia dotychczasowych posiadaczy ziemskich stworzono gigantyczne jezioro, które jest jedynym tak głębokim zbiornikiem wodnym w Polsce, dzięki czemu powstał tam zupełnie nowy, niezanany wcześniej w naszym kraju wodny ekosystem. Radzieccy inżynierowie budowali też elektrownie wodne w krajach trzeciego świata, jak choćby słynna elektrownia wodna na rzece Nil w Egipcie, która powstała w czasach prezydenta Nassera. Współcześnie niekwestionowanym liderem w budowie wielkich elektrowni wodnych jest Chińska Republika Ludowa ze swoją wielką Tamą Trzech Poziomów. Warto też wspomnieć o Norwegii, które co prawda jest krajem kapitalistycznym, ale rządząca tam od lat socjaldemokracja mocno inspirowała się w swojej polityce energetycznej doświadczeniami ZSRR i dzisiaj ponad 98 procent energii produkowanej w Norwegii pochodzi z elektrowni wodnych.

Kolejnym przykładem rewolucji ekologicznej, z której my, komuniści, możemy być dumni, to polityka zalesiania przeprowadzana w wielu różnych krajach, w których zanegowano kapitalistyczne stosunki produkcji i wymiany. Przykładem może być Burkina Faso rządzona przez Thomasa Sankarę, który walcząc z postępującym pustynnieniem swojego kraju nakazał posadzenie milionów drzew, które zatrzymały ekspansje Sahary. Tradycyjnie też należy pochwalić współczesne Chiny, które w czasie wielkiej wycinki drzew w puszczy Amazońskiej posadziły jeszcze więcej drzew w Chinach, a współczesne areały leśne w Chinach są dziś większe niż przed rewolucją przemysłową. I cały czas rosną.

Jednym z głównych problemów ekologicznych współczesnego świata, jest zanieczyszczenie oceanów przez plastik. Kapitalistyczna kontrewolucja w Polsce oznaczała masowe wprowadzenie plastiku, co było przedstawiane przez burżuazyjną propagandę jako wielki technologiczny sukces. Plastikowe butelki, plastikowe torebki czy w końcu plastikowe naczynia i plastikowe sztućce. Plastikowa tandeta to nieodłączny element budowanego w latach dziewiędziesiatych mafijnego kapitalizmu. I warto tutaj przypomnieć, że w PRL radzono sobie bez plastiku. Szklane butelki zwracano do sklepu lub punktów skupu, z których później trafiały do fabryki, gdzie były myte i przeznaczane do ponownego użytku. Sztućce i talerze w barach mlecznych i zakładowych stołówkach nadawały się do wielokrotnego użytku i po konsumpcji po prostu były myte. Zakupy powszechnie robiono w materiałowych torbach, tzw. siatkach (przypominających rybackie sieci), które można było używać przez wiele lat. Wędlina czy nabiał sprzedawany w sklepach był pakowany w ekologiczny szary papier.  W PRL wprowadzono wiele ekologicznych rozwiązań, które nie tylko nie zanieczyszczały planety, ale też były racjonalne ekonomicznie.

Podobnym racjonalnym i ekologicznym rozwiązaniem było centralne ogrzewanie. Osiedla mieszkaniowe były wyposażone w kaloryfery podłączone do centralnej sieci grzewczej, która dostarczała ciepło i ciepłą wodę do każdego mieszkania. Patologią obecnej Polski jest indywidualizm i egoizm, którego przykładem jest system indywidualnego ogrzewania się w domkach jednorodzinnych, które to sprawiły, że w miesiącach zimowych jakość powietrza w Polsce jest najniższa w całej Europie.  

Socjalizm to dobrze rozbudowana sieć transportu publicznego. Metro moskiewskie budowane w ZSRR to tylko jeden z wielu przykładów wyższości socjalizmu nad wolnorynkową Polską. Warto podkreślić, że Polska, która w całym Bloku Socjalistycznym była najsłabiej zaawansowana w procesie budowy socjalizmu, posiada równocześnie nasjłabiej rozwinięty transport publiczny. Mińsk, Kijów, Praga, Budapeszt, Sofia i inne miasta Europy Wschodniej posiadają lepsze metro i lepszy transport publiczny od Warszawy. Ale efekty kapitalistycznej kontrrewolucji najbardziej są widoczne na polskiej prowincji, zdewastowanej przez wykluczenie komunikacyjne. Likwidowanie „nierentownych” połączeń kolejowych doprowadziło do przekształcenia Polski w jedno wielkie złomowisko, a po polskich drogach jeżdzą sprowadzane z Niemiec zdezelowane samochody. To także znacząco pogarsza jakość powietrza i dopóki ten system będzie trwać, to ta patologia będzie się tylko pogłbębiać. Wstyd patrzeć na wielkie inwestycje kolejowe we współczesnych Chinach, kiedy to powstają superszybkie linie kolejowe osiągające prędkość kilkukrotnie wyższą od samochodów. Takie inwestycje wkrótce powstaną w wielu różnych krajach Trzeciego Świata blisko współpracujących z Chinami, i gdy na polskiej prowincji nieużywane linie kolejowe są pełne chwastów, to w Afryce powstaną wkrótce super nowoczesne linie kolejowe budowane z pomocą chińskich inżynierów.

4.3 Odejście od konsumpcjonizmu

Rewolucja ekologiczna postulowana przez PPR to przede wszystkim wielka transformacja społeczeństwa. W odróżnieniu od burżuazyjnej ekologii, która promuje moralny szantaż na indywidualnych konsumentach, moralizując o konieczności segregowania śmieci czy oszczędzania wody, PPR przede wszystkim będzie dążyć do zbudowania wielkich projektów inwestycyjnych. Niemniej, jeśli chcemy skutecznie bronić naszej planety, to obywatele naszego państwa będą musieli wyrzec się dotychczasowych zwyczajów konsumpcyjnych. Zły przykład idzie z góry. To celebryci swoim próżniaczym stylem życia, promują styl ubierania się wymagający od obywateli posiadania ogromnej garderoby. Gdy osoba publiczna dwa razy założy to samo ubranie, to jest piętnowana jako sknera. Korzystanie z autobusów PKS czy tramwajów to symbol obciachu, bo każdy powinien posiadać własny samochód. 

Dopóki agencje reklamowe i wszechobecny marketing będą kontynuować ogłupianie obywateli naszego państwa, dopóty nawet najlepszy program ekologicznej transfmoracji jest skazany na klęske. Czas skończyć z systemem nastawionym na ciągłe zwiększanie produkcji i ciągłe zwiększanie konsumpcji. Czas skończyć z systemem, który masowo produkuje krótkotrwałe buble. Sprzęt AGD produkowany w Bloku Socjalistycznym był trwały i raz kupiona pralka czy lodówka mogła służyć bez szwanku kilkadziesiąt lat. Kapitalizm preferuja buble i towary nieskiej jakości, które sztucznie napędzają boom konsumpcyjny. 

4.4 Socjalizm a hodowla zwierząt

Jednym z czynników przyspieszających degradację naszej planety jest przemysłowa hodowla zwierząt. Ludzie przez tysiące lat konsumowali mięso w bardzo skromnych ilościach. Mięso było rarytasem, który podawano w czasie najważniejszych świąt. Przemysłowa produkcja mięsa to systemowa patologia i niezależnie od tego, co sądzimy o zabijaniu i jedzeniu zwierząt, to jedno jest pewne: z punktu widzenia gospodarczego, masowa produkcja mięsa jest ekonomicznie nieracjonalna. Produkcja mięsa wymaga ogromnej ilości paszy, które to z kolei wymagają wycinania kolejnych lasów.  

Przemysłowa produkcja mięsa jest odpowiedzialna za jedną z największych epidemii współczesnego świata, jaką jest otyłość. Nieograniczone niczym obżarstwo połączone z nachalnym marketingiem, powoduje, że istniejąca przez tysiące lat równowaga kaloryczna została zaburzona. Pomijając już czynniki estetyczne, państwo grubasów to dodatkowe niepotrzebne koszty. Państwo grubasów to choroby układu krążenia i ogromne koszty na służbę zdrowia. Państwo grubasów to słaba armia, która może stać się łatwym łupem dla imperializmu. Państwo grubasów to kompleksy kobiet i mężczyzn niezadowolonych ze swojego wyglądu i popadających w depresje, które to są pożywką finansową dla całej armii nieistniejących wcześniej zawodów takich jak coache, dietetycy czy trenerzy fitness. Cała ta branża istnieje jako uzupełnienie patologicznego systemu nadmiernej konsumpcji. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu, by ludzie ciągle się obżerali i ciągle narzekali na swoje zdrowie i wygląd. Patologię tą łatwo rozwiązać poprzez drastyczną zmianę obecnego modelu produkcji i dystrybucji żywności.

W pierwszej kolejności należy odejść od przemysłowej produkcji mięsa. Zwięrzeta przez tysiące lat towarzyszyły człowiekowi w jego codziennym życiu. Udomowione krowy czy kozy razem z człowiekiem ponosiły trudy dnia codziennego. Zwierzęta te dostarczały człowiekowi mleka, a po śmierci także mięsa i skóry. Był to model symbiozy, który dla zwierząt oczywiście kończył się śmiercią, ale przynajmniej ich życie było godne. Na świeżym powietrzu z innymi podobnymi zwierzętami. Współczesne kurze fermy, gdzie na małej powierzchni stłoczone są dziesiątki tysięcy kur, to model barbarzyński i społeczeństwo socjalistyczne ze względów moralnych musi takie barbarzyństwo odrzucić. Każdy człowiek, ale też każde zwierzę, powinno mieć prawo do świeżego powietrza i zdrowego życia. Zwierzęta zamknięte w przemysłowym fermach, które konsument widzi tylko na swoim talerzu, to zaburzenie trwającego tysiące lat współistnienia obok siebie ludzi i zwierząt. 

Przemysłowe fermy to w końcu niebezpieczne eksperymenty z antybiotykami, które to prowadzą do powstawania kolejnych mutacji groźnych dla człowieka wirusów i bakterii.

PPR nie promuje weganizmu. PPR pozostawia każdemu członkowi naszej partii swobodę decydowania o tym, co chce jeść. Ale nie można nie zauważyć, że niektóre argumenty środowisk wegańskich są słuszne i jeśli chcemy budować zdrowe społeczeństwo socjalistyczne, to trzeba odrzucić współczesny model produkcji mięsa.

Rozdział 5

Kim jest Towarzysz Michał?

5.1 Trockistowskie początki

Doświadczenie z prowadzenia kanału na Youtube uczy, że pojawiający się ciągle nowi odbiorcy zadają wiecznie te same pytania dotyczące mojej biografii. Mimo więc, że jeszcze nic znaczącego w życiu nie osiągnąłem, to zamieszczę tutaj krótki szkic biograficzny, by każdy zainteresowany mógł sobie łatwo znaleźć informacje na mój temat. Pierwsze i najczęstsze pytanie jakie się pojawia, to moja droga do komunizmu i jak komunistą zostałem. Wydaje mi się, że kluczowym czynnikiem były antyklerykalne nastroje w moim domu wynikające przede wszystkim z proaborcyjnej aktywności mojej mamy, która stała się sławna, gdy na międzynarodowej konferencji w Kairze, krytykowała polskiego papieża i klerykalizację polskiego społeczeństwa. Nie byłem ochrzczony i nigdy nie chodziłem na religie i chyba przygotowało to mój późniejszy buntowniczy polityczny kręgosłup. Jako mały chłopiec bardzo dużo grałem w piłkę i po szkole zostawałem na boisku. Z faktu, że nie chodzę na religię, nigdy nie miałem kompleksów, a nawet zachęcałem kolegów by razem ze mną grali. Granie w piłkę było atrakcyjniesze od katechezy, a zarówno ja, jak i moi bracia zostaliśmy zawodnikami RKS Marymont Warszawa i to imponowało rówieśnikom. Był więc podatny grunt, ale sam z siebie pewnie nigdy komunistą bym nie został. A w każdym razie nie w tak młodym wieku.

Początki mojej aktywności politycznej sięgają roku 1997, kiedy to mój starszy brat Florian zaczął dostarczać mi broszurki trockizującej organizacji o nazwie Solidarność Socjalistyczna. Z kolei za aktywizację polityczną mojego brata odpowiadał w dużej mierze nasz dziadek Andrzej Nowicki, który był honorowym przewodniczącym Polskiej Partii Socjalistycznej. To właśnie dziadek skontaktował mojego brata z PPS i mój starszy brat przez dość krótki okres był członkiem młodzieżówki PPS. Tam z kolei trafił na Solidarność Socjalistyczną i jakiś czas później zaprowadził swojego młodszego czternastoletniego brata na zebranie tej malutkiej organizacji. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że była to forma swoistej politycznej pedofilii i rozpoczynając współpracę z SS nie miałem o marksizmie i socjalizmie żadnego pojęcia. 

Politycznie wychowałem się na dwóch naiwnych broszurkach: „Marksizm w działaniu” i „Czym jest socjalizm oddolny”, które są obowiązkową lekturą dla każdego członka tej organizacji. Pamiętam też, że w tym samym czasie brat namawiał mnie do przeczytania kilku prac Marksa, z Manifestem Komunistycznym na czele, ale jakoś nie miałem do tego ochoty i sięganie do klasyki kojarzyło mi się czymś strasznie nudnym i nie potrzebnym. W dodatku legendarny Andy nie naciskał by czytać Marksa, więc rozpocząłem swoją młodzieżową aktywność antykapitalistyczną, bazując jedynie na tych dwóch broszurkach. W tygodniu chodziłem na zebrania a w weekendy sprzedawaliśmy gazetę. Pamiętam, że miałem dobre wyniki sprzedażowe co było za pewne premią za młody wiek. Andy był zadowolony ze sprzedanych gazet, ale równocześnie przypominał, że od każdego klienta należy też brać numer telefonu czy inną formę kontaktu, i tutaj moje wyniki były znacznie gorsze.

Z pierwszej mojej akcji plakatowej, dzisiaj mogę się tylko wstydzić. Był to okres kampanii wyborczej do parlamentu, w których to Solidarność Socjalistyczna poparła Unię Pracy i rozklejałem plakaty wzywające do głosowania na tych antykomunistycznych socjalzdrajców. Pamiętam, że już wtedy miałem zastrzeżenie do tego plakatu, wynikające z mojej pogardy do zawodowych polityków. Z kolei pierwsze moje rozmowy z rówieśnikami, których próbowałem werbować dotyczyły zmarłej Księżnej Diany. Akurat był to momet, kiedy ta rozpieszczona paniusia zmarła w wypadku samochodowym i pamiętam jak dziś, że Solidarność Socjalistyczna na okładce swojej gazetki napisała hasło: Diana nie była jedną z nas. I ja tą gazetkę kolportowałem w liceum i pamiętam, że wywołała ona spore zainteresowanie. 

Towarzysz Michał swoją polityczną karierę rozpoczął od śmiesznej antystalinowskiej sekty, która nie wymagała od swoich członków znajomości marksizmu. Mniej więcej po roku nawiązałem bliższy kontakt z członkami konkurencyjnej trockistowskiej sekty, wydającej gazetę Platforma Spartakusowców. I tak jak liderem SS był Andy, który przyjechał z Wielkiej Brytanii, tak liderem Spartakusowców był Andrew, który przyjechał z Kanady. Spartakusowcy, to był fenomen, który fascynował a równocześnie rozśmieszał warszawską radykalną lewicę. Dość powiedzieć, że połowa tej grupy to byli zawsze obcokrajowcy, bardzo słabo mówiący po polsku. Celem aktywności Spartakusowców było przede wszystkim zwalczanie Solidarności Socjalistycznej i od czasu do czasu pojawiali się w miejscu, gdzie SS kolportowała gazetę i krzyczeli, że Solidarność Socjalistyczna to są pseudo trockiści i sługusy imperializmu. Prędzej czy później Andy tracił panowanie nad sobą i wtedy dochodziło do pyskówek między Andym a Andrew w języku angielskim.

Spartakusowcy za punkt honoru postawili sobie nawracanie każdego cliffowca i zacząłem regularnie się z nimi spotykać. Z perspektywy czasu uczciwie mogę powiedzieć, że to właśnie dzięki nim zyskałem minimalne pojęcie o marksizmie, a przede wszystkim o bolszewizmie. Spotykaliśmy się dość często, gdzie tłumaczyli mi czym jest prawdziwy trockizm, a równocześnie wymuszali na mnie czytanie kolejnych tekstów. Czy to z Platformy Spartakusowców czy też tekstów Lenina. Pamiętam, że raz nie przeczytałem zadanej pracy domowej i Andrew zrobił mi straszną awanturę. Nigdy więcej już tego błędu nie popełniłem i Andrew dużo skuteczniej wciskał mi marksizm do głowy od mojego starszego brata.

Ważnym momentem w mojej aktywności był rok 1999 i bombardowanie Jugosławii. Był to dla mnie czas politycznego maratonu, kiedy to prawie każdego dnia odbywały się pikiety pod ambasadą USA, lub ze Spartakusowcami sprzedawaliśmy gazetę pod bramą Uniwersytetu. I ku mojemy zdziwieniu, bardzo wielu studentów nas popierało. Andrew krzyczał antywojenne hasła i ludzie się zatrzymywali. Rozpoczynały się żywe dyskusje. I choć można było spotkać Polaków zaczadzonych NATO-wską propagandą, to jednak większość była zszokowana tym, że każdego dnia na Jugosławię spadają bomby. Spartakusowcy niewątpliwie sporo mnie nauczyli i przez dłuższy czas podzielałem ich historyczne analizy. Na zerwnanie współpracy wpłynęły na mnie dwie kwestie. Pierwsza to spotkanie organizowane przez Ikonowicza, gdzie jako Spartakusowcy robiliśmy „interwencję”, która polegała na tym, że Andrew głośno krzyczał, że PPS to socjalzdrajcy. Zgodnie z przewidywaniami zostaliśmy z lokalu  PPS usunięci i to co mnie odrzuciło to cyrk, który Andrew robił. Kładł się na ziemię i czekał, aż PPSowcy go z lokalu wyniosą. Uważałem, że jest to postawa niegodna rewolucjonisty. Z kolei Spartakusowcy byli zniesmaczeni moim brakiem zainteresowania dla niepodległości Quebecu. Rahityczne międzynarodówki mają to do siebie, że kampania organizowana przez jedną kanapową sektę jest wspierana przez kanapowe sekty w innych krajach. I kanadyjscy Spartakusowcy prowadzili kampanię na rzecz niepodległego Quebecu i Andrew chciał taką ulotkę rozdawać w Warszawie. A ja wyraziłem swoją opinię, że polskich robotników to mało interesuje, za co zostałem opieprzony za zdradę internacjonalistycznych pryncypiów.

Następnie razem z bratem zaangażowaliśmy się w działalność w trzeciej już trockistowskiej sekcie zwanej jako Nurt Lewicy Rewolucyjnej. Moja działalność pod szyldem NLR trwała prawie dwa lata, ale o tej sekcie to nie ma co się rozpisywać. Działalność to zresztą słowo na wyrost, gdyż NLR żadnych działań nie podejmował i organiczał się jedynie do organizowania zamkniętych zebrań, gdzie dyskutowano głównie o węwnętrznym konflikcie z innym NLR, którego liderem był Zbigniew Marcin Kowalewski. Razem z bratem i innym towarzyszem szukaliśmy kontaków poza trockistowskim zaściankiem. Nawiązaliśmy kontakty ze Związkiem Komunistów Polskich Proletariat i uczestniczyliśmy kilkukrotnie w obozie młodzieżowym Komunistycznej Młodzieży Polski. Był to także czas międzynarodowego przełomu, którym było pojawienie się ruchu antyglobalistycznego. Rozpoczynałem działalnosć polityczną w latach 90 tych, kiedy to panowało przekonanie, że historia się skończyła i kapitalizm będzie wiecznie panującym systemem na świecie. Środowiska antykapitaliczne były wtedy bardzo słabe. I nawet większość radykalnej lewicy pogodziła się z faktem, że nie ma alternatywy dla kapitalizmu. Ruch antyglobalistyczny zakwestionował ten zgniły kompromis. Razem z bratem pojechaliśmy na protesty przeciwko szczytowi G8 w Genui. Pierwszy raz w życiu zobaczyliśmy dziesiatki tysięcy ludzi na ulicy zgromadzonych pod czerwonymi sztandarami. Dwa dni spędzone w Genui było obaleniem wszystkich propagandowych mitów lat dziewiędziesiątych, że komunizm to już umarł i już nigdy się nie odrodzi.

Z Genui wróciliśmy z nową energią do działania i kiedy dwa miesiące później doszło do sporu o stanowisko NLR wobec wojny Afganistanie to zdecydowaliśmy się  na rozłam i rozpoczęliśmy budowę nowej organizacji – Ofensywy Antykapitalistycznej. Tylko dla porządku dodam, że dla nas głównym wrogiem był (i jest do dziś) imperializm i dlatego protestowaliśmy przeciwko inwazji na Afganistan. Natomiast nasi byli koledzy stali na stanowisku, że Talibowie prześladują kobiety i imperializm ameryański jest mniejszym złem. Ofensywa to już jest organizacja, na której kształt miałem wyraźny wpływ, więc być może w przyszłosci coś więcej o niej napisze. Teraz tylko zaznaczę, że profil ideowy był mniej dogmatyczny i poza trockizmem był też Guevaryzm. Nie zmienia to jednak faktu, że jako OA nawiązaliśmy kontakty z kilkoma innymi trockistowskimi międzynarodówkami, których przedstawiciele przyjechali na nasz wakacyjny obóz. Na obozie najlepsze wrażenie zrobili na nas przedstawiciele CWI i właśnie z tą międzynarodówką wiązaliśmy przyszłe plany. I na tym można zakończyć pierwszy etap mojej politycznej aktywności. Pierwsze pięć, to luźna współpraca z czterema trockistowskimi międzynarodówkami. 

Drugi etap, to rozłam w OA i założenie przeze mnie portalu Lewica Bez Cenzury w 2003 r. Pierwszy, trockistowski rozdział mojego życia, to rozdział definitywnie zamknięty i dlatego swobodnie mogę o nim pisać. Z perspektywy własnej działalności, wzbogaconej o późniejszą analizą podobnych eksperymentów w krajach byłego Bloku Socjalistycznego śmiało mogę ogłosić, że próba zaimplementowania trockizmu importowanego z Zachodu skończyła się sromotną klęską. Była to przede wszystkim klęska dokrtyny. W momencie gdy piszę te słowa, to mój syn ma jedenaście miesięcy i bardzo komplikuje to moją dalszą aktywność polityczną. Na wagę złota są dla mnie każde minuty, głównie w nocy gdy rodzina śpi i mogę na komputerze w minimalnym stopniu kontynuować dalszą aktywność nad kanałem Odrodzenie Komunizmu. Zostałem ojcem akurat w momencie wybuchu światowej koronawirusowej pandemii, która znacznie zmniejszyła uliczną aktywność francuskiej radykalnej lewicy. Niemniej trudno mi sobie obecnie wyobrazić aktywność wymagającą częstszego wychodzenia z domu. 

Tymczasem w momecie gdy przyłączyłem się do Solidarności Socjalistycznej, to Andy i Elisiv mieli dziecko w podobnym wieku do mojego synka. Małe dziecko uczestniczyło w zebraniach i wielokrotnie podczas wykładów prezentujących cliffowską wersję marksizmu, Elisiv karmiła piersią. Co by nie mówić o tej dwójce, to nigdy nie widziałem takich tytanów pracy. Przez wiele, wiele lat Andy prowadził swoją aktywność, wymagającą przynajmniej trzykrotnego wyjścia z domu w ciągu tygodnia. Cotygodniowe zebranie, cotygodniowy kolportaż gazety w weekend w centrum miasta i w końcu cotygodniowy kolportaż gazety pod jakąś uczelnią. A do tego jeszcze dochodziły demonstracje i plakatowanie. Przez przynajmniej kilkanaście lat, Solidarność Socjalistyczna organizowała tzw. weekendy antykapitalizmu, które były formą ogólnokrajowego zjazdu członków i sympatyków tej organizacji i one też wymagały wysiłku organizacyjnego. A to tylko aktywność, której byłem aktywnym świadkiem. O ile się nie myle, to Grupa Andy’ego powstała na początku lat dziewiędziesiątych i działa do dzisiaj. I przez te trzydzieści lat Andy jest cały czas tak samo aktywny i cały czas robi dokładnie to samo, z tym samym mizernym rezultatem.

Z uporem maniaka próbuje zaszczepić na polskim gruncie swój cliffizm, nie rozumiejąc, że problemem nie jest jałowa gleba, tylko ułomne nasiona. Wydaje mi się, że nawet gdyby w tej organizacji było 50 ludzi jak Andy to i tak próba dotarcia do mas skończyła by się podobnym zerowym skutkiem. Andy jest człowiekiem, którego każdy antykapitalista w ostatnich trzydziestu latach poznał, każdy z nim rozmawiał i równocześnie Andy ciągle działa w grupie, która nigdy nie przekracza kilkunastu członków. Ruch polityczny nie może ignorować historii. Ruch polityczny potrzebuje własnej tradycji i polski socjalizm posiada tradycje robotniczej walki, marksistowskiej myśli i bohaterskich organizacji rewolucyjnych. Dość powiedzieć, że Polacy w XIX wieku, jako naród walczący o własną niepodległość, uczestniczyli w ruchach rewolucyjnych w całej Europie i Polak był synonimem rewolucjonisty. Na ziemiach polskich miały miejsca wydarzenia rewolucyjne w latach 1905-1907, które inspirowały ruch socjalistyczny na całym świecie. Ponad 100 tysięcy Polaków uczestniczyło w Rewolucji Październikowej. A przedwojenna Komunistyczna Partia Polski, była rewolucyjną partią posiadającą setki tysięcy sympatyków. W końcu nasza ideowa poprzedniczka, czyli Polska Partia Robotnicza bohatersko walczyła z hitlerowskim okupantem i przeprowadziła później program reformy społecznej. To wszystko są tradycje, z których możemy być dumni. 

Prawica o tym doskonale wie i dlatego tak wielkie fundusze są przeznaczane na różne instytucje propagandowe zadaniowane do walki z komunizmem. Transformacji ustrojowej dokonanej pod hasłem śmierci komunizmu, towarzyszyła agresywna próba rewizji polskiej historii. Atakowano kolejne symbole, niszczono kolejne pomniki a bandytów wynoszono do rangi cnót moralnych. Walka o polską historię, to ważny filar walki politycznej i trockiści importowani z Zachodu w ogóle tego nie zrozumieli. I jeśli już mówili o historii, to prezentowali historię własnej sekty. Ponieważ jednak te organizacje nie odniosły nigdy żadnych sukcesów, to próba zaimplementowania kultu Tony’ego Cliffa, Teda Granta czy Ernesta Mandela były skazane na klęskę. Bo niby czemu miało by być inaczej? Co ci ludzie osiągnęli? Kilkadziesiąt lat historii trockizmu, to kilkadziesiąt lat istnienia kanapowych sekt, zajmujących się głównie szkalowaniem ZSRR, które nigdy i nigdzie nie przeprowadziły żadnej zwycięskiej rewolucji. I obawiam się, że nigdy też takiej rewolucji nie przeprowadzą.

Jako były trockista śmiało mogę powiedzieć, że myśl ta jest inspirująca tylko i wyłącznie do momentu, do którego człowiek nie zada sobie pytania o to co dalej, co robić i jak obalić kapitalizm w kraju, w którym mieszkam. I tutaj trockistowscy mędrcy są bezradni. Z samego faktu, że ZSRR się rozpadł wynika, że popełniono błędy. I na pierwszy rzut oka, hasło „to nie był prawdziwy socjalizm” wydaje się atrakcyjne. Bo trzeba krytycznie analizować historie Bloku Socjalistycznego. Niestety Andy i jego koledzy po fachu do takiej analizy nie są zdolni, a zamiast tego oferują fanatyczną antysowiecką papkę, która bliźniaczo przypomina propagandę nie tylko IPN ale nawet propagandę Trzeciej Rzeszy. I młody marksista, którego serce podpowiada mu, że IPN to propagandowa instytucja burżuazji, której celem jest uniemożliwienie powstania nowej rewolucyjnej organizacji polskiego proletariatu odczuwa niesmak, czy wręcz chęć wymiotów, gdy widzi, że trockiści nie tylko nie walczą z próbą fałszowania historii, ale w dodatku często w swojej codziennej argumentacji używają typowych antysowieckich formułek.

5.2 Lewica Bez Cenzury

W lutym 2003 roku doszło do wielkiej demonstracji przeciwko wojnie w Iraku, w której uczestniczyła także Ofensywa Antykapitalistyczna. Ponieważ być może kiedyś napisze więcej słów o samej Ofensywie, to teraz jedynie zaznaczę, że doszło tam do pewnych wydarzeń, które kilka tygodni później doprowadziły do rozwiązania tej organizacji, a ja pierwszy raz w swoim życiu, zostałem swoim politycznym szefem. Prowadziłem portal internetowy Lewica Bez Cenzury, który po pewnym czasie stał się popularnym na lewicy medium. Moja nowa działalność była zaprzeczeniem dotychczasowej aktywności. Po pierwsze zacząłem czytać. Po drugie stosowałem bezczelny entryzm na wszystkich możliwych lewicowych spędach. Po trzecie nawiązałem współpracę z wieloma różnymi marksistami, których regularnie publikowałem na portalu.

Przed powstaniem LBC moja znajomość marksizmu była bardzo słaba. Lukę tą próbowali wypełnić Spartakusowcy, ale problem tkwił w tym, że ówczesnym priorytetem było dla mnie działanie i nie widziałem potrzeby w nadmiernej samoedukacji. Prowadząc portal byłem zmuszony do czytania nadsyłanych artykułów. A ponieważ dotyczyły one wielu różnych zagadnień, to koniecznie musiałem wiedzę pogłębić. Do czytania skłonił mnie też entryzm, który przez wiele lat prowadziłem. Przez kilka lat cały czas należałem do jakiejś masowej organizacji, a czasem nawet do kilku naraz. Byłem członkiem ATTAC (chyba nawet miałem jakieś stanowisko kierownicze w Warszawie), byłem członkiem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Kubańskiej, uczestniczyłem w działaniach KPiORP, czyli komitetu stworzonego przez Sierpień 80. Oprócz tego uczestniczyłem w działalności Studenckiego Koła Filozofii Marksistowskiej i w otwartych spotkaniach różnych socjaldemokratów związanych z SLD, organizowanych przez pismo Forum Klubowe. Uczestniczyłem w zebraniach Komunistycznej Partii Polski, Polskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej i Stowarzyszenia Marksistów Polskich. Chodziłem na spotkania anarchistów i Krytyki Politycznej. Brałem udział nawet w niektórych inicjatywach Nowej Lewicy Piotra Ikonowicza, takich jak próba powołania Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Wenezuelskiej. Oprócz tego jako student chodziłem na różne kółka, spotkania i wykłady poświęcone interesującym mnie kwestiom.

Wszędzie robiłem to samo. Słuchałem, uczyłem się i jeśli miałem coś do powiedzenia to mówiłem. Przedstawiałem się jako komunista i wchodziłem w różne debaty i pyskówki. Często te debaty przegrywałem, co tylko motywowało mnie do dalszej edukacji. Za każdym razem reklamowałem portal Lewica Bez Cenzury i w ten sposób, powolutku, ale systematycznie grono czytelników się poszerzało. Poznałem w ten sposób wielu różnych działaczy lewicowych. Poznałem też wiele różnych towarzyszek… 

Byłem studentem historii, w czasach gdy kadra profesorska należąca jeszcze do PZPR odchodziła na emeryture. Byłem uczestnikiem seminarium profesor Anny Żarnowskiej, która w swoim dorobku ma wiele publikacji poświęconych historii polskiego ruchu robotniczego. Profesor Żarnowska była bardzo wymagająca i w ten sposób musiałem przeczytać wiele różnych książek, których w innych warunkach nigdy bym nie przeczytał. Politycznie odrzuciłem trockizm, ale kształtowanie się moich nowych poglądów było procesem długotrwałym. Zresztą nie spieszyłem się. Dogmatyzm typowy dla sekt trockistowskich zastąpiłem większą otwartością umysłu, przez co dużo łatwiej udawało mi się zdobywać kolejne kontakty. 

W końcu zdecydowałem się na powołanie własnej organizacji i w ten sposób powstała Organizacja Młodzieżowa LBC im. Feliksa Dzierżyńskiego. Gdybym ograniczył się do samej publicystyki, to pewnie LBC dalej by istniała, zwłaszcza że nawet bardzo radykalne treści jakie pojawiały się na portalu, zawsze można było asekuracyjnie zaprezentować jako poglądy, których nie podziela redakcja. Przejście do działalności praktycznej sprawiło, że liczba naszych wrogów gwałtowanie zaczęła rosnąć. Ze względu na akcje wymierzone w pomniki kolaborantów Gestapo, znanych jako żołnierze wyklęci to zainteresował się nami Nasz Dziennik, który systematycznie zaczął o nas pisać i kolejne nasze akcje zgłaszać do prokuratury. Także przedstawiciele lewicy z zazdrością spoglądali na nową radykalną organizacje, która przyciągała uwagę mediów. Przykładem może być pochód pierwszomajowy z 2007 czy 2008 roku, kiedy to nasz wielki czerwony transparent 1917.pl  z podpisem Lewica Bez Cenzury był pokazany we wszystkich mediach. Portal istniał przez pięć i pół roku. Przez pierwsze pięć lat grono czytelników powiększało się bardzo powoli. Przełomem stała się nagonka Naszego Dziennika i innych prawicowych szczekaczek, które sprawiły, że ostatnie mięsiące istnienia portalu to był wielki medialny sukces. 

O LBC zaczęło być głośno, a do mnie zaczęli zgłaszać się dziennikarze z prośbą o wywiad. Wywiad ze mną ukazał się w Polityce i w TVN24. O mojej aktywności zaczęto też rozmawiać w Sejmie i kolejni prawicowi posłowie zadawali pytanie z sejmowej mównicy, czemu nasz portal i nasza organizacja istnieje. Wszystko skończyło się 15 października 2008, kiedy to decyzją prokuratury portal został zamknięty. I tutaj należy wprowadzić nowy temat, mojej kryminalnej przeszłości. Za swoją aktywność polityczną miałem łącznie pięć różnych postępowań karnych. W tamtych latach był to absolutny rekord na polskiej lewicy. W dalszych latach zaczęło się to zmieniać i po uciszeniu LBC rozpoczęły się próby delegalizacji KPP, a po dojściu PiS do władzy w 2015 r. zaczęto intensywnie wykorzystywać ABW do zwalczania lewicowych środowisk. Nie zmienia to jednak faktu, że ja byłem pierwszy.

Pierwszy raz zostałem aresztowany jeszcze jako członek Ofensywy Antykapitalistycznej, za udział w strajku w Ożarowie Mazowieckim w listopadzie 2002 r. Tego dnia łącznie ze mną zostało aresztowanych kilkudziesięciu robotników i w następnych miesiącach odbywały się nasze procesy. Skazany zostałem już jako redaktor LBC i dostałem karę finansową. Następne cztery postępowania karne były związane już z działalnością LBC. Jest to abberacja polskiego systemu karnego, że za działalność jednej organizacji można mieć w jednym czasie cztery niezależnie od siebie postępowania karne. Najważniejsza sprawa dotyczyła rzekomego propagagownia przez LBC systemu totalitarnego. Próbowano mi też wlepić wyrok za znieważenie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, a także dwie sprawy za zbeszczeszczenie tzw. miejsc pamięci, czyli faszystowskich pomników bandytów przeklętych. Przez 1,5 roku wielokrotnie musiałem się stawiać na różne komisariaty i składać zeznania. To też jest temat, który pewnie opiszę kiedyś bardziej szczegółowo w innej publikacji, więc przejdę od razu do sedna i w sierpniu 2010 roku zostałem zaocznie skazany na 100 dni więzienia, z możliwością zapłaty. Na apelacje miałem kilka dni i ponieważ koszty wynajęcia adwokata przekraczały zasądzoną karę, to zapłaciłem. Tym samym do papierów wpisano mi na 5 lat, że jestem osobą skazaną, co znacząco utrudniło mi poszukiwanie pracy w Polsce.

5.3 Robotnik na emigracji

Zamknięcie LBC mocno ograniczyło moją polityczną aktywność. Pracowałem wtedy w magazynie bibliotecznym, zarabiając 1400 złotych, za które w Warszawie trudno przeżyć. Organizacja mi się rozpadła a do aktywności publicystycznej nie powróciłem i nikomu nie przeszkadzając, czytałem sobie marksistowskie książki w ramach pracy. Czekałem cierpliwie na rozwój wydarzeń, gdyż nie wiedziałem czy i kiedy będę miał proces i czy pójdę do więzienia. Asekuracyjnie rozpocząłem wtedy naukę języka angielskiego przygotowując się do emigracji. Gdy w końcu zostałem skazany, to poczułem ulgę. W końcu kilkadziesiąt razy byłem przesłuchiwany, i sama kara wobec tego wszystkiego wydawała się czymś śmiesznie małym. Z perspektywy obecnych problemów KPP wyciagam wniosek, że celem jest przede wszystkim nękanie i wieczna niepewność jutra. A same wyroki są dość niskie, by nie tworzyć politycznych męczenników. 

O emigracji myślałem od dawna, ale nie byłem do niej przygotowany. Emigrant powinien znać dobrze język lub mieć konkretny zawód. Ja nie spełniałem żadnego z tych kryteriów. W końcu znalazłem pracę we Francji przy usuwaniu azbestu, która nie wymagała znajomości języka i oferowała bezpłatne szkolenie zawodowe. Była to idealna praca dla mnie. Co prawda nigdy wcześniej nie pracowałem fizycznie, ale dobre zdrowie ułatwiło mi szybką aklimatyzację. Usuwanie azbestu wymagało długotrwałej pracy w masce tlenowej i moje młode płuca nie zniszczone nikotyną dobrze się do tego nadawały. Pracowałem tylko 6 godzin dziennie i niszczyłem to co trzeba było niszczyć. Starsi koledzy pracowali bez maski po 10 godzin dziennie i byli szczęśliwi, że najtrudniejszą ich zdaniem pracę wykonują młodzi, tacy jak ja.

Moja praca przy usuwaniu azbestu to bardzo ciekawy wątek i na pewno go jeszcze kiedyś rozwinę ale  ten szkic to przede wszystkim próba biografii politycznej, by czytelnik łatwiej mógł zrozumieć jak kształtowały się moje poglądy. Pracowałem w Saint Brieuc, małej nadmorskiej miejscowości w Bretanii. Nie znałem języka francuskiego, ale i tak bardzo szybko trafiłem na francuską lewicę. Był to rok 2012 i zbliżały się majowe wybory prezydenckie, w których to startowało trzech lewicowych kandydatów: Nathalie Arthaud z Lutte Ouvriere (Walka Robotnicza – trockiści), Philippe Poutou z Nowej Partii Antykapitalistycznej (również trockista) i radykalny socjaldemokrata Jean Luc Melenchon, który był popierany przez Francuską Partię Komunistyczną. Spacerując po mieście zobaczyłem plakaty i nawiązałem kontakty ze wszystkimi trzema organizacjami. To co mnie uderzyło, to przede wszystkim masowość tych partii. Wyjeżdzając z Polski, gdzie szczytem aktywności politycznej lewicy był pochód pierwszomajowy w stolicy z udziałem kilkuset osób, trafiłem do bardzo małego prowincjonalnego miasteczka, gdzie na pochodzie pierwszomajowym było przynajmniej kilkanaście tysiący ludzi. 1 maj 2012 odbywał się we Francji między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich i Partia Socjalistyczna wykorzystała pochody pierwszomajowe do zachęcania do głosowania na Francoisa Hollande’a. 

Dla mnie był to szok. Przez kilka miesięcy brałem udział w różnych imprezach i choć nie rozumiałem języka, to od razu zrozumiałem, że lewicowa tradycja jest bardzo mocno zakorzeniona we Francji. Dość powiedzieć, że na wiejskiej potańcówce organizowanej przez PCF było chyba z 500 osób. I choć dominowali emeryci, to młodzieży też było całkiem sporo. Z trockistami z LO pojechałem na wiec wyborczy Nathalie Arthaud do Rennes, w którym było z 1000 osób i pamiętam bardzo piękną, czerwoną oprawę graficzną. Do tego młoty i sierpy, rewolucyjne pieśni i płomienne przemówienie Nathalie Arthaud. Po wiecu nawet z nią chwilę rozmawiałem po angielsku i z tego spotkania mamy wspólne zdjęcie. NPA w Saint Brieuc była dużo słabsza od PCF i LO, ale i tak byli zdolni do robienia wieców na kilkadziesiąt osób.

Zamknięcie portalu przez prokuraturę, rozpad organizacji, zerwanie kontaktów z wieloma dotychczasowymi współpracownikami, wielomiesięczny okres ciągłego wzywania na komisariaty i słabo płatna praca. Wszystko to sprawiło, że moje kontakty z najbliższymi uległy pogorszeniu. Każde spotkanie rodzinne prędzej czy później sprowadzało się do pytania, czemu przynoszę wstyd rodzinie, i że teraz sam sobie jestem winny. Jeszcze większą presję wywierała na mnie była narzeczona co zresztą doprowadziło do zerwania związku. Z działalności politycznej faktycznie się wycofałem, ograniczając się do samotnego czytania ciekawych książek w bibliotece. I tutaj nagle znalazłem się we Francji, gdzie w małym prowincjonalnym miasteczku istnieją trzy silne partie antykapitalistyczne a na pochodzie pierwszomajowym jest wręcz czerwono od flag. Nie rozumiałem języka, nie znałem tych ludzi. Nie rozumiałem przemówień, ale poczułem się u siebie. Nikt z nich nie patrzył na mnie jak na dziwaka. I naturalnie zdecydowałem, że we Francji zostanę.

Tak rozpoczął się trzeci okres mojej działalności politycznej, w którym to przestałem się interesować polskimi sprawami i postanowiłem zostać działaczem komunistycznym we Francji. Przestałem czytać polskie media i intensywnie zacząłem się uczyć języka francuskiego. Przeprowadziłem się do Paryża, który od ponad dwustu lat jest mekką dla rewolucjonistów z całego świata i nawiązałem kontakty z każdą większą organizacją. Poza dużymi partiami, które poznałem już wcześniej w Bretanii, to w Paryżu poznałem dużo nowych środowisk, które w Polsce w ogóle nigdy nie były obecne. Przez ponad rok dość blisko współpracowałem z grupą wydającą pismo Internationaliste, która była francuską sekcją potężnej włoskiej partii o nazwie Lotta Comunista (Walka Komunistyczna). W grupie tej działa wielu Włochów, którzy specjalnie dla pracy politycznej nauczyli się języka francuskiego i byli zdolni do politycznej agitacji w tym języku, co bardzo mi zaimponowało.

Moje polityczne kontakty we Francji to jeszcze nie jest zamknięty rozdział i może kiedyś opiszę wszystko to co tutaj ciekawego widziałem. A zapewniam, że jest o czym pisać i w odróżnieniu od groteskowych sekt z Polski, w Paryżu jest cały czas silne środowisko komunistyczne. A jeśli ktoś mi nie wierzy to zapraszam na paryski pochód 1 maja. Drugą ważną zmianą w moim życiu, to moja sytuacja zawodowa. Z perspektywy moich obecnych poglądów śmiało mogę powiedzieć, że w czasach moich trockistowskich fascynacji i prowadzenia portalu Lewica bez cenzury byłem pasożytniczym nierobem. Najpierw jako uczeń a później jako student, sporo krzyczałem o kapitalistycznym wyzysku, który znałem głównie z teorii. Owszem, w czasie studiów dość często dorabiałem różnymi pracami remontowymi, ale jednak mieszkałem wtedy cały czas u mamy i to nie ja musiałem płacić rachunki. Dopiero na emigracji, gdy poznałem podobnych ludzi we Francji, to spojrzałem na swoją przeszłość z innej perspektywy. Pomijając krótki epizod w Bretani, gdzie miałem stabilną pracę z polską ekipą, to moje pierwsze lata w Paryżu były zupełnie inne. 

Do Paryża przyjechałem sam z bardzo słabą znajomością języka francuskiego. Moją pierwszą pracą w Paryżu była praca w pizzeri Domino, w której pracowałem prawie 1,5 roku. Pierwsze trzy miesiące pracowałem bardzo mało i bardzo mało też zarabiałem. Patologią takich sieciówek jest niepełny wymiar godzin i ja pracowałem 22 godziny w tygodniu co przekładało się na nie wiele ponad 600 euro. Później „awansowałem” i łaskawie dali mi aż 25 godzin tygodniowo, co oczywiście też ledwo pokrywało rachunki. Do kiepskiej sytuacji zawodowej analogiczna była moja sytuacja mieszkaniowa. W ciagu pierwszych pięciu miesięcy, aż trzy razy się przeprowadzałem. Najpierw zatrzymałem się u takiego trockisty, by następnie ponad miesiąc spędzić u wyjątkowo niemiłego Polaka. W końcu w okresie wakacyjnym trafiłem do akademika, by na koniec trafić do mieszkania na Barbesie, które od dziesiątek lat nie było remontowane. Barbes to paryska dzielnica Slamsów i ja tam mieszkałem trzy lata. Jako pracujący fizycznie emigrant mieszkajacy w dzielnicy slamsów, ledwo wiążący koniec z końcem zmieniłem moje podejście do wielu różnych kwestii. Przede wszystkim do radykalnej lewicy. 

Moja sytuacja życiowa ustabilizowała się dopiero po kilku latach, gdy znalazłem pracę w chłodni, która to chłodnia następnie pomogła mi w znalezieniu mieszkania socjalnego w którym do dziś mieszkam. Cały czas ciężko pracuje, ale dom do którego wracam nie powoduje depresji, a pieniądze które zarabiam wystarczają na wszystkie nasze potrzeby. Poznałem w swoim życiu wielu marksistów, którzy byli bardzo radykalni, gdy nie musieli opłacać rachunków i którzy równocześnie stali się wyjątkowymi oportunistami, gdy już znaleźli „dobrą” prace. Jako emigrant nigdy takiego dylematu nie miałem. Wszystkie prace, które we Francji wykonywałem, były bardzo ciężkie i cieszyły się niewielkim szacunkiem społecznym. Nigdy też żaden szef nie interesował się tym, co robię po pracy i jakie są moje poglądy. Jeśli kiedyś wyrzucili by mnie z chłodni to przede wszystkim odpocząłbym na bezrobociu, które jest moim wielkim marzeniem. A po dwóch latach zintensyfikowanej dzięki bezrobociu aktywności politycznej znalazłbym bez trudu podobną pracę. 

To mnie różni do wielu marksistów poznanych we Francji, którzy nie wyobrażają sobie pracować w byle jakim zawodzie. Każdy z nich ma dobrze zaplanowaną ścieżkę kariery i jakieś chłodnie, to nie dla takich paniczów, które czytają Marksa. Dość powiedzieć, że trockiści z Lutte Ouvriere to przede wszystkim nauczyciele. I ta epidemia nauczycielstwa wśród francuskiej radykalnej lewicy z czasem zaczęła mnie irytować. Im dłużej przebywałem w tym środowisku, tym większą miałem do niego pogardę uświadamiając sobie, że robotników fizycznych to tam nie ma. Są to partyjki tchórzliwych wykształciuchów, którzy bezczelnie korzystają z kolonialnego charakteru francuskiego rynku pracy. W mojej chłodni pracują przede wszystkim imigranci z Afryki. A jak już trafa się ktoś biały, to zazwyczaj pochodzi on z Europy Wschodniej. Jedyni biali Francuzi, którzy z nami pracują to nasi menadżerowie. I tak wygląda to w całym regionie paryskim. 

Wiele osób po przeczytaniu pierwszych stron tego manifestu, oburzyło się na mnie, dlaczego ja z taką pogardą wypowiadam się o pracownikach umysłowych. „Budując partię komunistyczną, nie masz prawa ograniczać jej tylko do robotników!”,  „To jest niezgodne z marksizmem, przecież w partii bolszewickiej też byli inteligenci!”. Moja odpowiedź jest następująca, buduje partie robotniczą, bo jako robotnik chce, by partia ta reprezentowała moje interesy. I jako osoba, która poznała przeintelektualizowaną francuską radykalna lewicę, śmiało mogę stwierdzić, że to nie są partie, które reprezentują współczesny francuski proletariat. Biali robotnicy na prowincji bardzo często głosują na Marine Le Pen, a imigranci w regionie paryskim w ogóle nie głosują. 

Moja fascynacja francuską lewicą z 2012 roku wynikała w dużej mierze z kontekstu, którego sobie wtedy nieuświadamiałem. Był to czas prezydentury Sarkozy’ego, który był we Francji wyjatkowo znienawidzony. I wybory z 2012 były wielką mobilizacją lewicy by Sarkozy’ego od władzy odsunąć. Do władzy doszedł socjalliberał Francois Hollande, który po kolei wycofał się ze wszystkich obietnic wyborczych i kontynuował neoliberalną politykę Sarkozy’ego. Pięć lat rządów Hollande’a można porównać do rządów SLD z lat 2001-2005, które doprowadziły do wielkiego rozczarowania. I ten Hollande’ którego poparły związki zawodowe, PCF a nawet NPA doprowadził do skompromitowania francuskiej radykalnej lewicy. To nie jest przypadek, że ruch żółtych kamizelek, który wybuchł w 2018 roku, to był ruch, gdzie radykalna lewica wstydziła się czerwonego sztandaru.

5.4 Odrodzenie Komunizmu

Narastające we mnie rozczarowanie wobec francuskiej radykalnej lewicy sprawiło, że po pięciu latach na emigracji znowu zacząłem się interesować polską polityką. W latach 2015 – 2016 dość aktywnie współpracowałem z francuskimi maoistami. Do maoistów przyciągnął mnie ich pozytywny stosunek do Towarzysza Stalina. Francuscy maoiści w swoim sekciarstwie i skłóceniu przypominają trockistów. Są rozbici na kilka zwalczających się sekt, ale łączy ich jedna inicjatywa: kampania na rzecz uwolnienia Georga Ibrahima Abdallaha, libańskiego komunisty, który od ponad 30 lat przebywa we francuskim więzieniu w Lannemezan na południu Francji. Co roku organizowana jest demonstracja pod tym więzieniem i ja też raz tam pojechałem autokarem z Paryża. Poznałem wtedy wielu ciekawych ludzi, także towarzyszy współpracujących z niemiecką partią MLPD.

Kupiłem kilka książek lidera MLPD – Stefana Engela i byłem nimi zafascynowany. MLPD tak jak ja podkreślała, że partia robotnicza to ma nie tylko pisać o robotnikach w gazecie. MLPD zachęca swoich członków do podjęcia pracy w fabrykach i w ten sposób wielu członków tej partii pracuje w niemieckich fabrykach samochodowych. Studia powinny służyć samoktałceniu, które ułatwia zrozumienie myśli marksistowskiej. Ale bazą dla rewolucji komunistycznej jest klasa robotnicza i najłatwiej wejść z nią w kontakt, gdy członkowie partii są robotnikami. MLPD należy do międzynarodówki o nazwie ICOR i we Francji istnieje luźna grupka o nazwie „przyjaciele ICOR”, która zajmuje się głównie promowaniem MLPD. Przez prawie rok uczestniczyłem w seminarium dyskusyjnym, gdzie w bardzo ciekawym gronie omawialiśmy książki MLPD.  To co mnie w tych książkach uderzyło to błędna analiza Bloku Socjalistycznego, która ZSRR po referacie Chruszczowa określała mianem „socjalimperializmu”, a z kolei Jaruzelski był określany mianem faszysty. Fanatyczna wrogość do PRL i ZSRR po 1956 przypominała mi niestety podobne bajdurzenie trockistów i w końcu nasze drogi się rozeszły.

Decydującym czynnikiem, który zachęcił mnie do „powrotu” na polską scenę polityczną była moja kontuzja, która sprawiła, że przez ponad trzy miesiące siedziałem w domu. Żaden lekarz nie był w stanie precyzyjnie określić co dokładnie mi dolegało, ale miałem bolący ból mięśni brzucha, które uniemożliwiały mi robienie dużych kroków i tym samym normalne chodzenie. Był to chyba po prostu efekt przepracowania i nadwyrężonego zdrowia. Do tej pory zawsze ciężko pracowałem i byłem w dobrej formie i w ten sposób nabawiłem się bardzo uciążliwej kontuzji. Siedziałem w domu i uzależniłem się od Youtube. Obejrzałem mnóstwo ciekawych filmów, reportaży i debat politycznych. I w ten sposób dojrzała we mnie myśl by samemu coś podobnego zrobić. Tak narodził się kanał 100 lat Października, którego celem było wypełnienie luki na polsko języcznym Youtube. Co prawda kanałów lewicowych kilka już wtedy było, ale żaden nie zajmował się marksistowską edukacją. 

Tradycyjnie już stałem się ofiarą cenzury i pierwszy kanał został zablokowany, ale szybko stworzyłem nowy kanał Towarzysz Michał, który później zmienił nazwę na Odrodzenie Komunizmu. I tak doszliśmy do dnia dzisiejszego, kiedy to istnieje komunistyczny kanał posiadający prawie 5 tysięcy subskrybentów i prawie 2 tysiące filmów. Wokół kanału powstała społeczeność ludzi, którzy od dłuższego czasu zachęcali mnie do powołania partii politycznej. I jeśli zaangażowanie w nowo powstajacą PPR będzie podobne do aktywności przy tworzeniu naszego kanału, to PPR ma duże szanse na szybką dominację na polskiej lewicy. Ale to już zależy od nas wszystkich.

Rozdział 6

Propozycje statutowe Towarzysza Michała

6.1 Grupa Inicjatywna PPR

My, polscy komuniści skupieni wokół redakcji portalu Ordrodzenie Komunizmu ogłaszamy powstanie Grupy Inicjatywnej Polskiej Partii Robotniczej. Celem GI PPR jest organizowanie struktur naszej partii i przygotowanie najpóźniej w ciągu roku od ogłoszenie tego manifestu Zjazdu Polskiej Partii Robotniczej, na której to przyjęty zostanie program, statut i wybierzemy władze naszej partii. Zjazd zdecyduje też o nazwie i formie partyjnej gazety, a także wybierze redakcje. GI PPR zwraca się przede wszystkim do widzów kanału Odrodzenie Komunizmu z apelem do przyłączenia się w nasze szeregi. Czas najwyższy wyjść z internetowego getta. Czas najwyższy przejść do działalności realnej. Budujcie z nami Socjalistyczną Polskę. Wstąpcie do PPR!

GI PPR wyznaczy regionalnych koordynatorów, spośród najbardziej zasłużonych i sprawdzonych towarzyszy. Celem naszej partii jest rozpoczęcie realnej działalności i będzie to tylko możliwe wtedy, gdy silna partia będzie bazować, na dobrze zorganizowanych Podstawowych Organizacjach Partyjnych. POP PPR mogą rozpocząć działalność lokalną już dziś. Przede wszystkim należy lokalnie kolportować ten manifest i zachęcać robotników, bezrobotnych i bezdomnych do podjęcia wspólnych działań przeciwko wyzyskiwaczom. Wszyscy ci, którym nie starcza na opłacenie rachunków, wszyscy ci, którzy są dojeni przez kamieniczników i banksterów, wszyscy ci, którzy zawiedli się na skorumpowanych związkach zawodowych i kawiorowej lewicy. Wstępujcie w szeregi PPR! Walczmy o Socjalizm! Walczmy o nową Polskę Ludową!

POP PPR ma służyć organizowaniu działalności realnej. Nie jesteśmy naiwni i zdajemy sobie sprawę z faktu, że rozbita i skłócona polska lewica, która od czasów transformacji ustrojowej nie była w stanie zorganizować robotniczej kontrofensywy i każda próba tworzenia nowej jakości, każda próba scalania rozproszonych atomów w jeden silny organizm, musi przejść przez etap sporów teoretycznych. Miejscem sporów teoretycznych będzie portal Odrodzenie Komunizmu i inne nasze media. A Podstawowe Organizacje Partyjne powinny być budowane w duchu lokalnej solidarności i wspólnoty celów lokalnych środowisk antykapitalistycznych mimo istnienia różnic. Tworząc Grupę Inicjatywną PPR apelujemy do środowisk antykapitalistycznych o wyrozumiałość i cierpliwość. O ostatecznym kształcie naszej partii, o programie i statucie zdecyduje Zjazd i dopiero w momenciu przyjęcia programu partii będziemy wymagać całkowitej akceptacji celów naszych działań. Na razie wzywamy wszystkich chętnych do walki z kapitalizmem, którzy chcą walczyć o socjalizm o wspólne budowanie struktur robotniczej partii. Bo jako marksiści jesteśmy przekonani, że to klasa robotnicza jest siłą predescynowaną do obalenia władzy burżuazji i zaktywizowanie biernych dziś ludzi pracy, powinno nas jednoczyć, mimo różnic ideologicznych.

Grupa Inicjatywna PPR jest upoważniona do prowadzenia negocjacji z innymi środowiskami antykapitalistycznymi, których celem było by ewentualne połączenie naszych wysiłków przy zachowaniu frakcyjnej autonomii. Jesteśmy przeciwnikami wiecznych frakcji i zwołanie Zjazdu ostatecznie zakończy wszelkie frakcyjne rozbicie. Jeśli po Zjeździe, ktoś ma zastrzeżenia do naszego programu i celów PPR, zostanie z partii wykluczony.

Oczywiście nawet towarzysze planujący przystąpić do PPR jako zorganizowana frakcja, muszą już dziś akceptować najważniejsze cele i metody działania PPR. Ktoś kto nie uznaje walki klasowej za naszą najważniejszą aktywność, nie może być członkiem partii. Frakcja może być powołana na bazie różnic w analizach historycznych przy zachowaniu oczywiście szacunku dla redakcji Odrodzenia Komunizmu. PPR nie jest klubem dyskusyjnym. PPR nie jest kółkiem historycznym. PPR nie akceptuje w swoich szerech ludzi, którzy zamierzają ograniczać swoją aktywność do krytykowania Związku Radzieckiego czy Polski Ludowej. W pełni zdajemy sobie sprawę z faktu, że nie były to społeczeństwa idealne, że popełniono błędy i sam fakt, że dziś w 100 lat od czasów powstania Międzynarodkówki Komunistycznej ciągle musimy walczyć z kapitalizmem, jest najlepszym dowodem, że nie wszystko było idealne. Być może zjazd powoła kółko historyczne dla miłośników niekończących się dyskusji. Ale zebrania POP PPR mają na celu lokalne organizowanie pracowników przeciwko wyzyskowi. I jak ktoś tego priorytetu nie rozumie, to nigdy w szeregi PPR nie będzie przyjęty.

6.2 Robotniczy charakter partii

Hasło Pierwszej Międzynarodówki brzmiało: Wyzwolenie klasy robotniczej, musi być dziełem samej klasy robotniczej i to hasło jest także mottem PPR. Aktywność polityczna jest dziś zdominowana przez klasy posiadające i przedstawiciele różnych burżuazyjnych partii mogą się różnić w wielu kwestiach, ale wszystkich łączy podobne położenie społeczne i bardzo często znają się z czasów wspólnych studiów. Członkowie parlamentarnej lewicy to przedsiębiorcy, prawnicy czy też dobrze opłacani pracownicy korporacji. Robotników fizycznych czy też pracowników zarabiających pensję minimalną tam nie znajdziemy. Niestety to samo dotyczy różnych organizacji inspirujących się marksizmem. Jedynym wyjątkiem jest polityczne zaangażowanie studentów, którzy łączą studia z pracą zarobkową. Ale student pobierający stypendium czy kieszonkowe od rodziców i jedynie dorabiający pracą fizyczną, mimo że poznaje na własnej skórze realia polskiego kapitalizmu, to jednak nie jest w pełni proletariuszem. Ci prawdziwi proletariusze się niestety w politykę dziś nie angażują. A jeśli już robotnik chce się politycznie zaangażować w partii lewicowej, to tak długo będzie maglowany ze znajomości teorii Quer czy sekowany za nieużywanie genderowej nowomowy, że taka lewica jeszcze bardziej go do polityki zniechęci.

PPR ma to zmienić. PPR ma być partią, która statutowo będzie bronić robotników przed hegemonią wykształciuchów. Autorytarne partie tworzone przez Ikonowicza, gdzie ludzie biedni mieli słuchać i klaskać gdy Święty Piotr przemawia są nie tylko napluciem w twarz wszystkim wyzyskiwanym przez kapitalizm. Ale przede wszystkim są to struktury wewnętrznie martwe. Robotnicy wstydzący się publicznie wypowiedzieć prędzej czy później tracą chęć do dalszej działalności. Popisy oratorskie Ikonowicza, mimo że czasami nawet coś mądrego powie, przynoszą przede wszystkim długofalowy efekt bierności pozostałych członków. I tego chcemy uniknąć. Robotnicy w naszej partii mają mieć nieskrępowaną możliwość wypowiedzenia się i siłą naszej partii będą nasi aktywni członkowie.

O przyszłym statucie partii zdecyduje oczywiście Zjazd. Ale już dziś GI PPR będzie postulować, by warunkiem wejścia do partyjnego kierownictwa było udowodnienie, że kandydat do władz PPR kilka lat pracował jako robotnik. 

6.3  Kwestia powołania młodzieżówki

Uważam, że najważniejszym zadaniem na dziś jest wyjście z internetowego getta i rozpoczęcie realnej działałności w ramach powstającej partii. Całkowicie rozumiejąc postulaty młodych towarzyszy, by obok PPR powstała organizacja młodzieżowa, stoję na stanowisku, że dziś czyli w styczniu 2021 jest na to za wcześnie, gdyż całą energię organizacyjną należy poświęcić na budowanie partii. Z dumą nawiązujemy do wcześniejszych polskich tradycji rewolucyjnych takich jak partia Proletariat, której to członkowie byli bardzo młodzi. Zadaniem na dziś, jest rozpowszechnianie tego manifestu i organizowanie lokalnych struktur PPR. Zjednoczeni tym konkretnym celem mamy większą szansę, że PPR nie podzieli losów wcześniejszych prób budowania partii antykapitalistycznej, które zakończyły się klęską. 

Równocześnie uważam, że skuteczniejsza walka o socjalizm może być prowadzona w grupach, które są zjednoczone nie tylko wspólną ideologią, ale także innymi czynnikami. Taką przybudówką PPR może być więc organizacja młodzieżowa. Młodzież, przejawiająca nastroje buntownicze, to naturalny adresat programu PPR. Agresywna kampania antykomunistyczna prowadzona przez media, szkoły i opłacane z budżetu państwa instytucje, takie jak IPN, sprawiły, że wielu ludzi starszych jest zastraszona i wykazuje się nadmiernym konformizmem. Protesty aborcyjne, które wstrząsneły Polską w październiku i listopadzie, swój radykalny charakter zawdzięczały właśnie masowemu poparciu młodych ludzi. Nie jest też dla nikogo tajemnicą, że rozpoczynający się światowy kryzys gospodarczy najmocniej uderzy właśnie w ludzi młodych. Już dziś zresztą bezrobocie wśród młodych Hiszpanów osiągnęło kilkudziesięcio procentowy pułap.  

Trudno też nie dostrzec naturalnego konfliktu między ludźmi z redakcji portalu Odrodzenie Komunizmu, których główną misją jest popularyzowanie rewolucyjnego marksizmu w konfrontacji z różnymi pseudolewicowymi odchyleniami, a młodymi ludźmi którzy przede wszystkim chcą działać. I dlatego uważam, że jak już partia powstanie, jak już odbędzie się zjazd założycielski i przyjęty zostanie partyjny program, to następnym etapem rozszerzania naszej bazy, jest bardziej intensywna praca polityczna nad polską młodzieżą i w tym celu w przyszłości powołamy młodzieżówkę PPR.

Inną przybudówką PPR, może być współpracująca z nami organizacja kobieca, która oprócz walki o socjalizm, skupiałaby się na promowaniu marksistowskiego feminizmu, by w ten sposób skuteczniej oddziaływać na kobiety ślepo podążające za liberalnym kierownictwem Strajku Kobiet. Taka specjalizacja zmniejszy ryzyko niepotrzebnych konfliktów na temat naszych priorytetów.

6.4 Wybory samorządowe 2023

Podejmując decyzję o tworzeniu partii należy sobie zadać pytanie, co nasza partia będzie robić. Większość naszej aktywności nie wymaga powoływania struktur partyjnych. Propagowanie teorii marksistowskiej czy organizowanie ulicznych demonstracji równie dobrze można robić w ramach nieformalnych internetowych kolektywów. Dlaczego czas stworzyć partię? Odpowiedzi dostarcza nam minister Ziobro, który swoim postępowaniem dąży do całkowitej delegalizacji komunizmu, by komuniści byli wykluczeni z procesu wyborczego. Anarchiści lubią przywoływać frazes Emmy Goldman, że „gdyby wybory miały coś zmienić, to zostały by zabronione”. Jako robotnik obserwujący moich kolegów w pracy mogę ucziciwie powiedzieć, że wybory jednak coś zmieniają. Kampania wyborcza, to jedyny moment, trwający kilka tygodni, gdy moi koledzy rozmawiają o polityce. Świadomość klasy robotniczej jest dziś bardzo niska. Na co dzień dominują rozmowy o piłce nożnej, hazardzie czy seksie.

Kampania wyborcza na krótki czas jest w stanie to zmienić i radykalny reformista Melenchon cieszy się wśród moich kolegów dużym poparciem. Chodzi tu głównie o demagogiczne umiejętności Melenchona, który potrafi nakrzyczeć na polityka prawicy czy też państwowego urzędnika. Trzydzieści lat polskiego kapitalizmu, to de facto całkowite wykluczenie myśli antykapitalistycznej z debaty publicznej. Nawet podczas kampanii wyborczej Piotra Ikonowicza z 2000 r czy Bogusława Ziętka z 2010, hasło wywłaszczenia wyzyskiwaczy nigdy nie padło. Co najwyżej pojawiły się delikatne próby reformowania tego opartego na wyzysku systemu. Zwycięstwa wyborcze Chaveza czy sukcesy wyborcze boliwijskiej partii MAS (Ruch na rzecz Socjalizmu) pokazują, że marksizm połączony z lewicowym populizmem może zainspirować wyzyskiwanych i wykluczonych nie tylko do oddania głosu w wyborach, ale także do trwałego politycznego zaangażownia.

PPR powinien wykorzystywać każdą dostępną możliwość, wszystkie kampanie wyborcze do wystawiania swoich kandydatów i przekształcenia nudnej kampanii wyborczej w agresywną krytykę kapitalizmu. Im bardziej burżuazja próbuje kryminalizować i delegalizować ruch komunistyczny, z tym większą determinacją powinniśmy do wyborów się zgłaszać. Nie po to by te wybory wygrać. Ale po to, by wykorzystać dostęp do ogólnokrajowych mediów i możliwość udzielania wywiadów w mediach burżuazyjnych do propagowania ideologii komunistycznej. PPR powinien wokół siebie tworzyć masowe koalicje antykapitalistyczne, które w kolejnych burżuazyjnych wyborach mogły by wystawiać swoich kandydatów. I to jest zasadnicza różnica między strategią wyborczą PPR, której celem jest przede wszystkim promowanie jak największego radykalizmu, od strategii wyborczej KPP (m), która wystawiając członka KPP z list komitetu Lewica maksymalnie złagodziła wydźwięk polityczny, bredząc coś o Jezusie.

Kampania wyborcza to okazja do krytyki wszystkich i wszystkiego. Z całą stanowczością należy zwalczać wszystkie partie broniące burżuazji, od liberałów i konserwatywnej prawicy, do socjalzdrajców. Kampania wyborcza to też okazja to głośnego zakwestionowania porządku burżuazyjnego, do nagłaśniania wszystkich kapitalistycznych patologii, do wskazania palcem największych kapitalistycznych złodziei. W odróżnieniu od Roberta Biedronia, kandydat komunistów nie szuka swojego poparcia na salonach przedsiębiorców. Nie oczekujemy wsparcia wielkich korporacji. Gdy wszystkie pozostałe partie licytują się w swoim poparciu dla przedsiębiorców, to PPR będzie walczył wyłącznie o poparcie ludzi pracy, a także wykluczonych przez kapitalizm bezdomnych i bezrobotnych.

Wszystko wskazuje na to, że najbliższym testem wyborczym będą wybory samorządowe w 2023. PPR powinien być gotowy do wystawienia swoich list przynajmniej w pięciu polskich miastach, w tym obowiązkowo w Warszawie. Towarzysz Michał już dziś zgłasza się na ochotnika jako kandydat na prezydenta Warszawy, choć oczywiście jako emigrant, chętnie ustąpie to miejsce na rzecz innego kandydata. Nasz kandydat na prezydenta Warszawy musi być robotnikiem, komunistą i popierać program PPR. PPR powinien iść do wyborów samorządowych w ramach szerszej koalicji antykapitalistycznej. Wszyscy ci, którzy brzydzą się socjalzdrajcami z SLD czy Razem, mogą wejść z nami w koalicje. Kandydaci na prezydentów miast w różnych miastach, mogą wywodzić się z różnych antykapitalistycznych środowisk i lokalnie wszyscy solidarnie powinni wspierać wspólnego kandydata, nawet jeśli to jest trockista, anarchista czy były członek Razem. PPR rezerwuje dla siebie stolicę.

Mój tymczasowy program dla Warszawy to następujące postulaty, które oczywiście są jedynie propozycją, i muszą być zatwierdzone przez Zjazd.

1. Darmowy transport publiczny (chyba w Szczecinie darmowy transport publiczny dla dzieci wprowadzili ostatnio radni z PO, więc nie jest to jakiś szczyt radykalizmu)

2.  Pięciokrotne podniesienie czynszu pasożytom (banki, agencje reklamowe, biura maklerskie, kancelarie prawnicze)

3.     Pięciokrotne obniżenie czynszu dla ludzi pracy

4.    Postawienie publicznych szaletów niskiej jakości, na chodniku obok następujących instytucji (IPN, lokale PO, lokale PiS, lokale Konfederacji itd.)

5.    Warszawa wolna od faszyzmu. Sklepy, w których sprzedawane są koszulki z żołnierzami wyklętymi i skrajnie prawicowe gazetki utracą licencje i zostanie wypowiedziana umowa najmu.

6. Likwidacja nacjonalistycznych i faszystowskich pomników. A także pomników różnych imperialistów. Miasto Warszawa rządzone przez Towarzysza Michała zniszczy pomnik Dmowskiego, Raegana i wiele, wiele innych.

7. Przywrócenie obalonych pomników postawionych w PRL, a także wzniesienie nowych dla Hugo Chaveza i Fidela Castro.

8. dodatek finansowy dla ludzi pracy (pielęgniarki, robotnicy, pracownicy sklepów i magazynów, śmieciarze itd.), którego celem będzie podniesienie zarobków wszystkich Warszawiaków do pułapu 5000 złotych netto.

9. Wywłaszczenie wszystkich świątyń wybudowanych po transformacji ustrojowej, które nie mają waloru historycznego. Przkształcenie Świątyni Opatrzności Bożej w muzeum ewolucji im. Karola Darwina.

10. Przejęcie przez miasto wszystkich mieszkań wynajmowanych na Airbnb i przekształcenia ich w mieszkania komunalne.

Publikacja tego manifestu to rozpoczęcie procesu budowania PPR, ale to także cierpliwe przygotowywanie się do tworzenia szerokiej koalicji antykapitalistycznej, w której będzie miejsce dla działaczy radykalnych związków zawodowych, działaczy lokatorskich czy różnych lewicowych działaczy. Tworząc PPR nie potrzebujemy błogosławieństwa ze strony burżuazyjnego państwa. Nie będziemy się bawić w jakieś durne procesy rejestracji naszej partii, wymagające ujawnienia naszych członków czy naszych finansów. PPR to partia nieformalna, która podążajac śladami przedwojennej KPP będzie rejestrować komitety wyborcze bezpośrendio przed wyborami.

Rozdział 7 

Analizy geopolityczne

7.1 Czym jest Unia Europejska?

Postanowiłem napisać oddzielny rozdział prezentujacy moje stanowisko do UE, w wyniku krytycznych uwag, które pojawiły się po rozesłaniu wcześniejszej wersji tego tekstu. Zacznijmy od tego, że geneza integracji europejskiej nie ma nic wspólnego z piękną unijną propagandą. Genezą integracji gospodarczej była ekspansja Trzeciej Rzeszy, która podbitą Europę zaczęła przekształcać w jeden organizm ekonomiczny pracujący na rzecz Wehrmachtu walczącego na Wschodzie z Armią Czerwoną. Integrację europejską rozpoczęły słabnące potęgi kolonialne, które w tym samym czasie dokonywały krwawych zbrodni w koloniach, czego przykładem są nierozliczone do dziś francuskie zbrodnie w Algierii. Sama zaś Unia Europejska powstała jako projekt neoliberalny, którego celem była likwidacja tzw. euoropejskich państw dobrobytu. 

Integracja europejska dokonywana pod szyldem Unii Europejskiej, to projekt służący burżuazji i wbrew bajeczkom, które rozpowszechniają polscy socjaldemokraci, UE nie jest projektem lewicowym. Faktem jest, że w Europie od końca XIX wieku zaczęto temperować najbardziej szkodliwe i barbarzyńskie formy kapitalizmu. W Anglii ograniczono czas pracy do 10 godzin dziennie, a Bismarck wprowadził system ubezpieczeń społecznych. Strajk generalny w 1936 wprowadził we Francji płatne urlopy, a po II Wojnie Światowej w krajach Europy Zachodniej wprowadzono wiele postępowych reform, które były efektem strachu przed zwycięską Armią Czerwoną. Powojenny kapitalizm europejski coraz mniej przypominał piekło opisane przez Engelsa w „Położeniu klasy robotniczej” w Anglii. 

Unia Europejska nie powstała jako synteza europejskich państw socjalnych, ale jako odgórny projekt wielkiej europejskiej burżuazji, którego celem było zniszczenie powojennego socjalu. Unia Europejska powstała jako odpowiedź na rozpad Związku Radzieckiego i celem UE jest zlikwidowanie ustępstw, na które burżuazja zdecydowała się po II Wojnie Światowej. Trakat z Maastricht narzuca na krajach członkowskich UE neoliberalne oszczędności budżetowe i narzędziem do trwającej od trzydziestu lat neoliberalnej kontrrewolucji jest Komisja Europejska.

Polscy socjaldemokraci zapatrzeni w UE, nie są w stanie obiektywnie spojrzeć na  pietnastoletni bilans członkostwa Polski w Unii. Na polskiej lewicy powszechnie panuje mit, że UE pozytywnie oddziałuje zarówno na polską gospodarkę jak i swobody demokratyczne w naszym kraju. Fakty niestety temu przeczą. Przemiany ekonomiczne były realizowane pod hasłem dostosowywania polskiej gospodarki do norm UE i jeszcze przed 2004 oznaczały one przejmowanie kolejnych branży gospodarki przez międzynarodowe korporacje, głównie należące do kapitału zachodnieuropejskiego. Bankowość, media czy handel wielkopowierzchniowy są w całości opanowane przez zagraniczne podmioty. Branże przemysłu, z których w PRL Polska była sławna na świecie jak przemysł stoczniowy czy produkcja traktorów w wyniku integracji z UE zostały zabite. 

Słynne inwestycje w infrastrukturę, to jedynie inwestycje tranzytowe ułatwiające masowy przewóz towarów i wyjazd kolejnych tysięcy pracowników na Zachód. W tym samym czasie lokalne drogi są w opłakanym stanie, a lokalny transport publiczny praktycznie przestał istnieć. Połowa mieszkańców Polski podlega wykluczeniu komunikacyjnemu i nawet w bogatym województwie mazowieckim istnieją miasteczka pozbawione transportu kolejowego i autobusowego. Lokalne linie kolejowe zarosły chwastami, a lokalne dworce stały się meliną dla żuli. Lokalny transport na Mazowszu to jedynie prywatne busiki kursujące od i do Warszawy. Brak samochodu sprawia, że nawet położone blisko siebie miasteczka stają się odseparowanymi wyspami. I to wszystko w czasach tych słynnych unijnych inwestycji w polski transport.

Pietnaście lat członkostwa Polski w UE to pogłębiający się z każdym rokiem proces faszyzacji Polski. Należące do niemieckiego kapitału media, z uporem maniaka promują kult bandytów wyklętych, którzy kolaborując z Gestapo są dziś stawiani na ołtarz jako bohaterowie dla polskiej młodzieży. Członkostwo Polski w UE, to pietnastoletnia krucjata przeciwko lewicowym wartościom. Największymi obelgami we współczesnej Polsce są nie tylko słowa takie jak komuch czy bolszewik, ale nawet słowo lewak. Polska w UE, to poprzedni parlament składajacy się wyłącznie z prawicowych partii. Polska w UE to w końcu postępujący proces tworzenia państwa policyjnego na wzór Francji Macrona.

Zdobycie władzy w Polsce przez antykapitalistyczną koalicję z PPR na czele doprowadzi do nieuchronnego konfliktu z UE. W ramach przyjętych przez Polskę unijnych traktatów, nie możliwe jest zrealizowanie naszego programu w Polsce. Komisja Europejska od razu rozpoczęła by wywieranie nacisku na komunistyczny rząd i wprowadzała kolejne sankcje. Jest to najbardziej możliwy scenariusz i członkowie PPR muszą być do niego przygotowani. Nie zmienia to jednak faktu, że propaganda zagranicznych mediów działających w Polsce jest tak silna, że Polacy nie są w stanie dostrzec negatywnych konsekwencji członkostwa Polski w UE i cały czas wśród Polaków dominuje postawa poparcia dla pozostania Polski w UE. W momencie gdy ponad siedemdziesiąt procent Polaków popiera członkostwo w UE, to podnoszenie postulatu Polexitu uważam za niepotrzebny polityczny balast.

Budując formację komunistyczną, która chce do debaty publicznej wnieść program antykapitalistyczny, staniemy w politycznym konflikcie z socjaldemokracją i mamy wielkie szanse przeciągnąć na swoją stronę wszystkich tych ludzi, którzy wstąpili do Razem wyłącznie dlatego, bo była to organizacja najbardziej na lewo. Podczas jesiennych kobiecych protestów, wielokrotnie powiewała tam niebieska flaga UE i niestety wielu potencjalnych sympatyków PPR, mających radykalne poglądy ekonomiczne, ulega dziś unijnej propagandzie i jeśli wzniesiemy hasło Polexitu, to w ich oczach staniemy w jednym szeregu ze świrami z Konfederacji pokroju Brauna czy Bosaka.

Dlatego też uważam, że PPR powinien demaskować unijną propagandę i przygotowywać nasze kadry do konfrontacji z UE, którą rozpoczniemy w momencie, gdy poparcie dla członkostwa Polski z UE drastycznie spadnie. Napięte stosunki pomiędzy PiSowskim rządem a KE, to tykająca bomba zegarowa i w bliskiej przyszłości możemy się spodziewać brutalnego konfliktu przypominającego zduszenie greckiej gospodarki w 2015. Gdy Unia nałoży na Polskę sankcję, gdy sankcje te doprowadzą do ubożenia polskich pracowników, to PPR musi być gotowy do wyjścia z postulatem Polexitu. Ale póki co jest na to jeszcze za wcześnie.

7.2 Nasz stosunek do Chińskiej Republiki Ludowej

Z działalności politycznej w kraju objętym antykomunistyczną histerią, wyciągamy smutne wnioski, że niezależnie od naszych propozycji programowych czy realnej działalności w Polsce i tak zawsze będzie powracać temat bilansu mitycznych zbrodni komunizmu i naszego stosunku do innych rewolucji dokonywanych przez komunistów. Dlatego też w oddzielnych publikacjach naświetlimy szczegółowo nasz stosunek do Rewolucji Październikowej i Związku Radzieckiego, który postrzegamy jako pierwsze państwo socjalistyczne na świecie. Dużo też uwagi poświęcimy w przyszłych publikacjach analizie Polski Ludowej. Z dumą możemy powiedzieć, że marksizm jako teoria i ruch komunistyczny jako praktyka był obecny na wszystkich kontynentach i prób przeprowadzenia antykpiatlistycznej rewolucji budującej socjalizm było dużo więcej. Ten krótki manifest nie jest w stanie szczegółowo określić naszego stosunku do wszystkich rewolucji dokonywanych pod czerwonym sztandarem. Jugosławia, Kambodża, Burkina Faso, NRD, Bułgaria, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia a także doświadczenia socjalistów arabskich i południowo amerykańskich partyzantek inspirowanych teologią wyzwolenia to tylko najbardziej znane przykłady krajów, w których próbowano budować socjalizm. 

Niektóre kraje inspirujące się socjalizmem dalej istnieją jak: Kuba, Wietnam, Laos, Koreańska Republika Ludowo Demokratyczna czy też współczesne przykłady w Wenezueli i Boliwii. Cały czas istnieją miejsca, gdzie toczy się intensywna walka rewolucyjna, szczególnie w słabo znanych z europejskiej perspektywy regionach Azji. Trwa partyzancka walka filipińskich komunistów, tak samo jak terenem ogromnej walki klasowej są współczesne Indie. W Indiach istnieją też silne partie komunistyczne, które stosują strategię reformistyczną i w południowym stanie Kerala od kilkudziesięcioleci komuniści są znaczącą siłą i wielokrotnie zdobywali lokalną władzę wygrywając wybory. W Indiach istnieją potężne i bojowe związki zawodowe zdolne do zorganizowania strajku mobilizującego 250 milionów ludzi pracy. W Indiach istnieją też silne komunistyczne ruchy partyzanckie, takie jak inspirowy maoizmem ruch Naxalitów. I tą historię możemy kontynuować bez końca. Przez wiele lat trwała walka partyzancka w Nepalu, która doprowadziła do powstania maoistowskiego rządu. 

Każdy z wymienionych wyżej przykładów nie wyczerpuje oczywiście długiej listy rewolucyjnych doświadczeń na świecie, o które możemy być pytani, i które w miarę możliwości czasowych będziemy opisywać w naszych publikacjach. Ze względu na fakt, że ZSRR i kraje RWPG to już zamknięty historycznie rozdział to unikając nadmiernego przeładowania manifestu treściami historycznymi możemy ten wątek pominąć. Z kolei istniejące do dziś kraje inspirujące się socjalizmem takie jak Kuba, Wietnam czy KRLD w minimalnym stopniu wpływają na polską rzeczywistość. A o współczesnych ruchach rewolucyjnych świadomość nad Wisłą (także często wśród zadeklarownych marksistów) jest tak nie wielka, że nie widzimy potrzeby opisywania ich w tym manifeście. 

Ale jest jeden wyjątek, który dziś jest codziennie na ustach całego. Chińska Republika Ludowa ze względu na swój potencjał gospodarczy, demograficzny a w najbliższej przyszłości zapewne też militarny jest od czasów prezydentury Trumpa, obiektem nowej zimnowojennej wrogości. Ze względu na fakt, że w Chinach rządzi ponad osiemdziesięciomilionowa partia komunistyczna, to każda próba budowania partii komunistycznej w Polsce będzie spotykać się z pytaniem: „a co sądzimy o Chinach?” i ten krótki rozdział jest próbą ustalenia naszego stanowiska, które oczywiście sami między sobą musimy przedyskutować na zjeździe.

Odpowiedź na pierwsze podstawowe pytanie, jaki system ekonomiczny jest dzisiaj w Chinach jest bardzo trudna i bardzo złożona. W ciągu ostatnich dwóch dekad Chiny odniosły sukces niespotykany nigdy wcześniej w dziejach i ponad 800 milionów obywateli żyjących do tej pory w skrajnej biedzie doznały cywilizacyjnego awansu. I chiński sukces bezczelnie zaczęli sobie przypisywać burżuazyjni ekonomiści twierdząc, że sukcesy Chin w zwalczaniu biedy, to po prostu sukcesy wolno rynkowego kapitalizmu. Burżuazyjna propaganda w krajach zachodnich pod niebiosa wynosi Deng Xiaopinga, jako wielkiego reformatora, oskarżając równocześnie Mao Ze Donga o ekonomiczny infantylizm. Zgodnie z dominującą obecnie na Zachodzie doktryną, pierwsze trzydzieści lat 1949-1978 to okres idiotycznych socjalistycznych eksperymentów, które wepchnęły Chiny w nędzę i dopiero genialny Deng wprowadzając chińską wersję NEPu i otwierając Chiny na współpracę z międzynarodowymi korporacjami przyczynił się do chińskiego cudu gospodarczego. Jest to prymitywna propaganda, zgodnie z którą socjalizm to synonim ekonomicznej katastrofy, a wolny rynek to gwarant ekonomicznego sukcesu. A jak było naprawdę?

Przede wszystkim należy przypomnieć, że w 1931 roku Japonia zajęła Mandżurię a w 1937 rozpoczęła się krwawa wojna chińsko japońska. A po zakończeniu wojny z Japonią, rozpoczęła się wojna domowa, która trwała aż do 1949. Długotrwałe działania wojenne doprowadziły do ogromnych zniszczeń i najważniejszą misją czasów Mao, było odbudowanie chińskiej gospodarki i stworzenie fundamentów pod przyszły rozwój. Wyśmiewane przez imperialistyczną propagandę, posunięcia chińskich komunistów były niezbędnym czynnikiem dzisiejszych ekonomicznych sukcesów. Przykładem może być Rewolucja Kulturalna i wysłanie studentów na chińską prowincję. Chińska wieś, która od tysięcy lat była pozbawiona dostępu do podstawowych zdobyczy cywilizacyjnych takich jak umiejętność czytania i pisania, dostęp do lekarza czy zdobycze technologiczne takie jak nowoczesny sprzęt rolniczy, wszystko to dotarło do chińskich chłopów wraz ze studentami.

To, że wolny rynek nie tylko nie jest gwarantem gospodarczego sukcesu, ale jak pokazują doświadczenia byłych republik ZSRR i byłych krajów RWPG, wprowadzony trzydzieści lat temu wolny rynek, doprowadził do gospodarczej katastrofy, choć chyba precyzyjniejszym określeniem jest katastrofa humanitarna. W wyniku wolnorynkowych reform Bułgaria straciła prawie połowę swojej populacji. Nie wiele lepiej jest w Rumuni czy na Litwie. Ukraina, która przed rozpadem ZSRR posiadała 51 milionów obywateli, dzisiaj jest państwem upadłym, z którego masowo Ukraińcy uciekają. Wolnorynkowe reformy, to przedwczesna śmierć milionów Rosjan, dziesiątkowanych przez biedę i alkoholizm. Wolny rynek, to zniszczenie polskiego przemysłu stoczniowego i polskich traktorów. Wolny rynek to likwidacja połączeń kolejowych i zarastające chwastami tory. 

Sukcesy ekonomiczne ChRL wynikają właśnie z faktu, że mechanizmy rynkowe wprowadzone w niektórych chińskich prowincjach, były od samego początku pod kontrolą państwa, a zagraniczni inwestorzy i chińscy spekulanci byli brutalnie trzymani za twarz przez chińskie państwo. Tylko w ten sposób udało się uniknąć destrukcyjnych konsekwencji dla gospodarki, jakie towarzyszą zazwyczaj wolnorynkowej dżungli. 

Sukcesy ekonomiczne ChRL to sukcesy centralnego planowania w gospodarce, które dzięki wpuszczeniu do Chin zagranicznych inwestorów, umożliwiło dostęp do rynków z całego świata dla towarów made in China. Zamiast tradycyjnej walki klas, której celem jest wywłaszczenie burżuazji, to komuniści chińscy rozpoczęli masowy eksport chińskich towarów, doprowadzając do bankructwa burżujów, którzy z Chinami nie podjęli odpowiednio wcześnie współpracy. Korporacje przyzwyczajone do świata, w którym to politycy i urzędnicy państwowi są jedynie posłusznymi wykonawcami ich woli, to w Chinach trafiły na czerwony chiński mur, którego nie potrafią obejść. Międzynarodowe korporacje jak grzeczne ratlerki, posłusznie dostarczają chińskim komunistom najnowocześniejszych technologii. Amerykańskie monopole takie jak Walmart czy Amazon, które całkowicie zdominowały rynek dystrybucji w USA, to de facto przedsiębiorstwa chińskie, które dzięki produktom made in China, codziennie doprowadzaja do bankructwa kolejnych amerykańskich handlarzy.

Chiny już dawno przestały być jedynie zagłębiem taniej siły roboczej eksportującej skarpetki i obuwie. Chiny już dawno technologicznie wyprzedziły kraje europejskie i na naszych oczach przeganiają USA. Pomimo kolejnych sankcji nakładanych przez USA na koncern Huawei i pomimo rasistowskiej retoryki Trumpa o chińskim wirusie, to Chińska Republika Ludowa podczas trwającej epidemii Covid19 stała się ostatnią nadzieją dla zdesperowanych krajów takich jak Polska, która nie potrafiła w kluczowym momencie epidemii samemu wyprodukować wystarczającej ilości medycznego sprzętu. Polska, która od trzydziestu lat boryka się z agonią polskiej służby zdrowia i problemem wiecznych kolejek w szpitalach, spogląda na Chiny z nadzieją, bo to kraj, który potrafi wybudować szpital w 10 dni. 

Chiny nie są krajem socjalistycznym. Ale Chiny to kraj, który dzięki centralnemu planowaniu w gospodarce nie tylko wydźwignął w ciągu jednego pokolenia 800 milionów ludzi z biedy, ale w dodatku pomaga zrobić to samo w krajach Trzeciego Świata. W Afryce, która w czasach systemu kolonialnego i późniejszej grabieży przez międzynarodowe korporacje, Chiny przywracają godność i nadzieje. Bez militarnej ekspansji i ingerowania w wewnętrzne sprawy poszczególnych krajów, Chiny w sposób pokojowy prowadzą ekspansję gospodarczą i kulturalną. Dawna infrastruktura kolonialna, która służyła europejskim imperialistom do plądrowania Afryki z surowców, jest dziś zastępowana przez autostrady i koleje budowane przez chińskich inżynierów, które przede wszystkim służą miejscowej ludności.

Chiny nie są krajem socjalistycznym i o przyszłości tego kraju zadecyduje wewnętrzna walka klasowa. My jako PPR kibicujemy chińskim komunistom, by poszli śladami Towarzysza Stalina z 1929 i rozkułaczyli Chiny, a milionerów i spekulantów zamknęli w obozach pracy. Im burżuazja chińska jest silniejsza, tym zbliżająca się konfrontacja będzie bardziej brutalna. Albo partia zgniecie jak wesz coraz silniejszą chińską burżuazję, albo też dojdzie do kapitalistycznej kontrrewolucji, a Chiny staną się jeszcze większym rajem dla oligarchów niż dzisiejsza Rosja. 

Chiny nie są krajem socjalistycznym, ale w świecie zdominowanym przez NATOwski imperializm, Chiny odgrywają pozytywną rolę, jako przeciwwaga dla zachodnich imperialistów. Dlatego też potępiamy agresywną politykę NATOwkich imperialistów wymierzoną w Chiny. Potępiamy wszystkie sankcje gospodarcze. Potępiamy wtrącanie się w wewnętrzne chińskie sprawy. PPR w pełni popiera proces dekolonizacji i likwidację reliktów imperializmu w Azji i dlatego popieramy zjednoczenie ChRL z Hongkongiem, Tajwanem, Makao itd. PPR uważa, że likwidacja teokratycznego państwa buddyjskich mnichów w Tybecie, było wydarzeniem postępowym. Odrzucamy jakąkolwiek formę politycznej współpracy, z zachodnią pseudolewicą, która broni przywilejów tybetańskich pasożytów z buddyjskich świątyń. Teokratyczny Tybet, to było zacofane państwo z największym na świecie poziomem analfabetyzmu i jego likwidacja była dziejową koniecznością.

PPR demaskuje imperialistyczne kłamstwa dotyczące rzekomego prześladowania chińskich muzułmanów. Na specjalnej sesji ONZ poświęconej Ujgurom, państwa muzułmańskie, także te blisko współpracujące z USA, zgodnie stwierdziły, że w Chinach zagwarantowana jest wolność kultu i nikt nie jest prześladowany ze względu na wyznawaną religię, a represje wobec terrorystów ujgurskich to konsekwncja dokonywanych przez nich zamachów terrorystycznych. PPR potępia obecność amerykańskich wojsk przy chińskiej granicy i w obliczu agresji NATO na Chiny wyrazimy nasze poparcie dla Chińskiej Republiki Ludowej.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
msw7bc
msw7bc
5 miesięcy temu

“Czas najwyższy wyjść z internetowego getta. Czas najwyższy przejść do działalności realnej. Budujcie z nami Socjalistyczną Polskę. Wstąpcie do PPR!” Nareszcie. Szkoda tylko, że jest jeszcze ta pandemia, bo to mocno ogranicza działalność w realu. Ale idzie wiosna idzie Maj.

msw7bc
msw7bc
5 miesięcy temu

Nie umiem odszukać jakiegoś kontaktu do redaksji dlatego piszę tutaj ale sobie usuncie ten komentarz. Rozdział 3 akapit jest literówka 2: bez nędzt -> bez nędzy.

towarzysz
towarzysz
4 miesięcy temu

“Postawienie publicznych szaletów niskiej jakości, na chodniku obok następujących instytucji (IPN, lokale PO, lokale PiS, lokale Konfederacji itd.)” Jedno z moich największych marzeń dotyczących Warszawy

NiechZyjeKomunizm
NiechZyjeKomunizm
4 miesięcy temu

Nie zgadzam się z waszym zdaniem na trockizm. Ja jestem trockistą a lubię Stalina. Dziwnie brzmi, wiem. Chciałbym abyście przynajmniej byli bardziej tolerancyjni wobec trockistów którzy lubią Stalina.