Artykuł

Kuba – historia odkłamana. Część I

Na Kubę, kraj znienawidzony przez imperialistyczne Stany Zjednoczone, których przedstawiciele robią wszystko, by okryć hańbą wizerunek wyspy, zostało zesłanych więcej mitów od samej liczby wad. USA, kraj mlekiem i miodem (i rynsztokiem) ociekający, stanowi swoiste źródło wyssanych z palca bajek na temat wszystkiego i wszystkich, którzy odważą się publicznie skrytykować jej wielką mość Stany Zjednoczone.

Najciekawsze fanfiction to te o Kubie, które – gdyby porównać je z realiami kraju – mogłoby być niezłą komedią, a śmiech wzbudzałby sam zazdrosny narrator i jego niewiedza. Żarty, jak to żarty, z czasem robią się nudne ­– a w wypadku amerykańskiej fantastyki – wkurwiające. Rozdział ten poświęcony jest obalaniu wszelkich mitów na temat Kuby na podstawie relacji podróżników, mieszkańców i zaufanych źródeł, nie wyobrażeń burżua jęczącego głupoty z przejedzenia.

1. Biedna Kuba, uga-buga

Najczęstszym argumentem wymierzonym przeciwko Kubie są te świadczące o biedzie na wyspie. Stare samochody, system kartkowy, ograniczona ilość jedzenia i zacofanie technologiczne to ulubiona śpiewka internetowej inteligencji.

Spójrzmy na Kubę przed rewolucją, kiedy to amerykańscy kapitaliści kontrolowali system ekonomiczny wyspy ­– ponad 50% populacji nie umiało pisać ani czytać, ogromna część populacji żyła w skrajnych warunkach nędzy, a zaledwie jedna z trzech kast na wyspie miała dostęp do bieżącej wody. Gdy Fulgencio Batista, dyktator kubański, został obalony przez partyzantkę Fidela Castro, majątki zostały po równo rozdzielone na całą Kubę. Kraj, zmagając się z wielkimi kryzysami, które spowodowane były głównie antykubańską polityką Północnej Ameryki i niechęcią do jakiegokolwiek wsparcia przez inne kraje, wkrótce podniósł się z gruzów i stał się pionierem systemu medycznego i jedynym państwem realizującym cele w zakresie zrównoważonego rozwoju ekologicznego.

Kuba jest krajem socjalistycznym, więc ogranicza się do państwowych środków produkcji, pomijając małe gospodarstwa zarządzane przez rodziny (jak na przykład jadalnie z domowym jedzeniem), stąd nowoczesna technologia nie jest często spotykanym widokiem na wyspie. Wielu nie potrafi zaakceptować, że szybki internet, sprawny telefon czy nowoczesny samochód nie są wszędzie niezbędnikiem do wiedzenia szczęśliwego życia. Gdy Zachodnia Europa i Północna Ameryka zmagają się z problemami bezdomności, bezrobocia czy głodu, państwo opiekuńcze Kuby oferuje obywatelom godne życie. System kartkowy gwarantuje każdemu podstawowe pożywienie, do tego państwo przyznaje Kubańczykom bezpłatne obiady. W tym kraju również je się inaczej, ponieważ najbardziej sytym posiłkiem jest kolacja, podczas której spożywane są smażone mięsa, ryż lub fasola i warzywa. Wszelkie mity na temat braku dostępu do żywności spowodowane są – jak widać – odmienną kulturą. To nie znaczy, że jak ktoś nie chodzi codziennie do McDonalda, to głoduje.

Zamiast nowoczesnych samochodów, na które stać jedynie część społeczeństwa w krajach kapitalistycznych, możemy spotkać na Kubie darmowe autobusy dla każdego obywatela. W Polsce niewydolna polityka rządu zapewniła darmowy przejazd w Warszawie dla uczącej się młodzieży tylko przez jeden rok. Kubańczyk, niezależnie czy się uczy czy nie, czy jest dorosłą kobietą czy młodym chłopcem, jeździ bez żadnych kosztów.

Lecz co najważniejsze, wielu podróżników bardzo chwali Kubańczyków za gościnność, serdeczność i poczucie humoru. Wielu z nich od dziecka wpaja się poczucie rytmu, a na ulicach ludzie tańczą salsę. Czy tak prezentuje się biedny kraj? Być może tak, jeśli przedstawia go osoba kreująca wizerunek Kuby w głowie, a nie na podstawie relacji podróżników czy własnych doświadczeń.

2. Zacofanie Kubańczyków

Ten mit niezwykle znieważa Kubę i Kubańczyków, a dotyczy sfer i naukowych, i kulturowych. Wielu uważa, że gdyby nie rewolucja, kraj prędko stałby się potęgą w tych dziedzinach. Należy przypomnieć, że Kuba była dla Północy niczym lenno, w którym majątek rozporządzano według zachcianek rządu amerykańskiego, nie sprawiedliwości wobec każdego obywatela.

Stany Zjednoczone dziś zmagają się z 42-milionowym społeczeństwem, które ma problemy z pisaniem i czytaniem, a jest to aż jedna piąta obywateli i, w przeliczeniu, prawie cała Polska. Do tego Ameryka jest jedynym zamożnym krajem, który nie gwarantuje obywatelom opieki lekarskiej, a nawet usługi medyczne słabej jakości są wyceniane na wagę złota.

Jak sprawa ma się na Kubie? Powróćmy do edukacji – gdy ponad połowa społeczeństwa była zagrożona analfabetyzmem, porewolucyjny system edukacyjny, obejmujący wszystkie dzieci i młodzież, zlikwidował go wręcz całkowicie. Już w 61′ roku szkoły podstawowe stały się elementem obowiązku szkolnego, do tego przyłożono dużą wagę do kultury – zakładano sieci wyższych szkół artystycznych, a dostęp do National Art School mieli wszyscy utalentowani uczniowie, nie ci, na których było stać na łapówkę.

W polskich liceach, zwłaszcza warszawskich, dostrzega się szeroko objętą korupcję. Drogie liceum Jana Sobieskiego, przyjmowanie do klas osób, które wcześniej brały płatne korepetycje od nauczycieli, a nie tych o faktycznie najlepszych wynikach, to też jest korupcja.

Na Kubie dla każdego obywatela obowiązuje bezpłatna opieka medyczna. Ponadto Kubańscy lekarze należą do światowych liderów leczenia: zapalenia opon mózgowych, wątroby typu B, raka piersi, choroby Parkinsona, zaćmy, bielactwa i wielu innych schorzeń. Osiągnięcia Kuby znane są również z produkcji leków, szczepionek i środków antykoncepcyjnych. Kuba zawdzięcza to przede wszystkim rewolucji i Che Guevarze, który nie tylko był kubańskim partyzantem, ale i zawodowym lekarzem. Przed 59′ jeden lekarz przypadał na tysiąc mieszkańców, dziś w medycynie na wyspie zatrudnionych jest 350 tysięcy lekarzy (przy 11 milionach obywateli), czyli na 31 obywateli przypada 1 lekarz. Dla porównania w Polsce według OECD 1 lekarz przypada na 454 obywateli.

3. Kuba krajem niebezpiecznym

Nawet mi, osobie która interesuje się kulturą i historią Kuby, trudno jest stwierdzić, skąd i po co powstał ten mit. Być może powstał w celu odstraszania turystów, których – o, ironio – z roku na rok przybywa coraz więcej albo komuś pomylił się kraj z Kubą Rozpruwaczem. Wielu turystów, tych stałych jak i nowych, uważa Kubę za jeden z najbezpieczniejszych krajów.

Ania, Polka mieszkająca od 10 lat na Kubie, udzielając wywiadu latynoamerykawnaszychoczach.pl, powiedziała:

Kiedy pierwszy raz byłam na Kubie, na zorganizowanej wycieczce, pilotka codziennie powtarzała: «Nie​ wychodźcie wieczorem z hotelu, bo to niebezpieczne». Moje obserwacje są zupełnie inne. Przez 10 lat, które tu spędziłam, ani razu nie czułam się zagrożona, ani nie byłam świadkiem żadnej niebezpiecznej sytuacji (no może poza sąsiedzką sprzeczką, podczas której chłop gonił drugiego z maczetą). Nie boję się sama wracać wieczorem z pracy do domu. Nie stresuję się wsiadając do taksówki, że zostanę gdzieś wywieziona, okradziona i zgwałcona. Nikt nie próbował mi wyrwać torebki ani telefonu podczas spaceru po centrum, nie mówiąc już o rabunku z użyciem broni […]

Z kolei w USA, mimo tego że jest krajem, na którego wojsko przeznaczane są największe fundusze, do masowych strzelanin dochodzi ok. 4 razy dziennie, a średnio raz w tygodniu ­– w szkołach. Nie mówiąc już o brutalności tamtejszej policji czy gangach (8 na 10 najniebezpieczniejszych gangów świata występuje w USA bądź/i w Meksyku).

Wszelkie zarzuty na temat Stanów Zjednoczonych są kontrargumentami wobec tego, że Kuba, gdyby dalej podlegała USA, byłaby bardziej rozwiniętym krajem. Bynajmniej – to że północny kraj imperialistyczny z lotu ptaka wygląda jak mokry sen zwolenników wolnego rynku, to gdy postawimy stopę na gruncie, z każdej strony otaczać będzie nas nędza i zagrożenie – bezdomni, gangsterzy, ludzie zapracowani, wszyscy przyćmieni blaskiem Hollywoodzkich celebrytów.

Kuba nie zmaga się z żadnym z tych problemów. Nie posiada też wielkich gwiazd, na których barkach spoczywa reputacja kraju. Wyspa ta jest skromna, ale szczęśliwa, inna, ale piękna, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Należy za to podziękować przede wszystkim Fidelowi Castro i Che Guevarze. Ale o nich w kolejnej części, bo jest o czym pisać.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments