Artykuł

Kuba – historia odkłamana. Część II

Internet jest wielką księgą manipulacji historycznej, zwłaszcza jeśli autorom publicystyk przychodzi opowiadać o krajach socjalistycznych. Historykom na język nasuwają się sarkastyczne wstawki i często mylące odbiorcę anegdoty (chociażby Historia Bez Cenzury, źródło skrajnego subiektywizmu i kiepskich żartów będących opium dla ludu). 

4. Za Batisty to było bogactwo, złoto, wszyscy kąpali się w mleku i pili szampana…

Oczywiście, przedstawiciele propagandy imperialistycznej opłacani przez Sekcję Interesów USA w Hawanie, tacy jak Berta Soler, bardzo chętnie wypowiadają się na tematy, które krzywdzą, bardzo krzywdzą, Kubę i rozpowszechniają nieprawdę historyczną, która wszak powinna być karalna. Jednak moja ocena w tej sprawie zostanie uwzględniona na końcu tegoż reportażu.

Zacznijmy od początku, kiedy to amerykański reżim obalał amerykański reżim. W 1933 roku słynny Fulgencio Batista obalił, wtedy dyktatora Kuby, Gerardo Machado (Kubańczyka sympatyzującego z amerykańskimi przedsiębiorcami). Wtedy też Batista został szefem sztabu armii w randze pułkownika. Siedem lat później wygrał w “demokratycznych wyborach prezydenckich”. Po ukończeniu kadencji w 1944 wyruszył na emigrację, by w 1952 roku wrócić i przeprowadzić zamach stanu. Zdetronizował ze stanowiska Carlosa Prío Socarrása i ogłosił się po raz drugi prezydentem. Dwa lata później przeprowadził wybory, oczywiście, sfałszowane, dalej trzymając się dyktatury. Cała ta sytuacja pokazała, w jakim stanie znajdowała się wtedy Kuba – niemocy, niesprawiedliwego rządzenia, a do tego, biedy. Liczył się jedynie interes Ameryki oraz zaspokajanie potrzeb jej obywateli i przyjaciół na Kubie, burżuazji i samego dyktatora, którzy zamieszkiwali Hawanę. To bogata stolica stanowiła swoistą reklamę, w przeciwieństwie do reszty wyspy, której stan był gorszy niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Kuba upierała swoją gospodarkę na cukrze i jego imporcie do Stanów Zjednoczonych. To odważne stwierdzenie, ale prawdziwe – życie Kubańczyków zależało od cen cukru na rynku. Oczywiście, opieranie się na zaledwie jednym produkcie, niezależnie od popytu, sprowadziło na Kubańczyków ogromną biedę. Na próżno próbowano ożywić inne sektory gospodarki kubańskiej.

W pierwszej części wspomniane było, że przed obaleniem rządów Fulgencio Batisty w kraju panowała ogromna nędza, ponad połowa wiejskiej populacji kubańskiej zaliczała się do analfabetów (ok. 2 miliony), a dostęp do bieżącej wody miała zaledwie jedna trzecia kast. To jednak był jedynie skrót wprowadzający do prawdziwej katastrofy mającej miejsce na Kubie. Jako że USA zażądały przyjęcia konstytucyjnego postanowienia o prawie do ingerowania w kwestie kubańskie, ogromna część gospodarki była zdominowana przez północnoamerykańskie koncerny (przykładowo udział USA w sektorze usługowym wynosił 90%), które działały dla zaledwie garstki populacji Kuby. Do tego duża część technologii, która była powszechna w innych krajach, nie została udostępniona w większości prowincjach przed rewolucją – jak chociażby telekomunikacja (na Kubie nawet nie było dostępu do publicznych telefonów). Występowała jedynie w środowisku osób najbogatszych, tak samo jak zwyczajne aparaty fotograficzne. 

Ogromnym problemem była również sytuacja zatrudnienia w kraju i przeznaczanymi na mieszkańców wyspy pieniędzmi. Liczy się, że 15-20% siły roboczej oraz 10 tysięcy nauczycieli nie było nigdzie zatrudnionych. W 53′ roku, średnio, kubańska rodzina tygodniowo utrzymywała się z 6 dolarów. Na najuboższą warstwę wynoszącą jedną piątą populacji wyspy przeznaczany był dochód w wysokości 2% z kawałkiem. To z kolei odbijało się znacznie na jakości życia ludności kubańskiej.  Wiejska społeczność żyła w szałasach lub lepiankach. Elektryczność nie dotyczyła prawie 3 milionów ludności wiejskiej, a 400 tysięcy rodzin żyło bez urządzeń sanitarnych (po prostu nie mieli, gdzie srać). Kubańczycy byli niesamowicie zaniedbani przez władze. Także zarzut, że wina stała po stronie rewolucyjnego rządu, który, jak wiadomo, znacznie polepszył warunki życia na wyspie, jest nie tyle co idiotyczny, ale i krzywdzący dumę Kubańczyków. 

5. Fulgencio, Fidel – jedno zło

1 stycznia roku 1959 Fulgencio Batista uciekł z wyspy. Rewolucja antykapitalistyczna została zakończona. Ulubiony komentarz symetrystów, czyli Fulgencio, Fidel – jedno zło, całkowicie błędny z perspektywy Kubańczyków. Fidel Castro, następny wódz Kuby, nie tyle co wyciągnął Kubę z nędzy, analfabetyzmu i zagwarantował dosłownie każdemu obywatelowi godne życie, a zapewnił im staż, godne życie i bezpieczeństwo, nawet mimo tego, że nie miał rozpracowanego planu gospodarczego. Do tego wszystkiego przyczyniła się całkowita nacjonalizacja Kuby. Zaczęto odbudowywać najbiedniejsze prowincje, takie jak strefę bagien Zapata. Pieniądze zostały przeznaczone na udostępnienie prądu dla Kubańczyków, zbudowano 17 tysięcy kilometrów dróg, środki na edukację wzrosły 11-krotnie, a w latach 70. rozpoczęto budowę mieszkań. Zwiększono produkcję ryżu i mięsa, a ceny produktów spożywczych zmalały, wraz z opłatą za mieszkania, leków czy rozmów telefonicznych. W zaledwie 20 lat rozbudowano Kubę na tyle, że ta w latach 80. odnotowała 47-procentowy wzrost dochodu gospodarczego. Do tego do 75′ do szkół łącznie uczęszczało ponad 3 razy więcej uczniów w porównaniu do lat 50., a liczba studentów wzrosła z 13 tysięcy do nawet 83. Średnia długość życia przedłużyła się o 25 lat (obecnie średnia ta wynosi 79 lat i jest największą na świecie, stąd też na Kubie jest wiele osób starszych). Opieka medyczna, edukacja i pewna część żywności stały się bezpłatne, a książki nie kosztowały praktycznie nic. Na dobre zlikwidowano bezdomność i bezrobocie. Stan ten utrzymuje się do dziś.

Dlaczego turyści wielokrotnie podkreślają, że to najpiękniejsze na świecie miejsce? Dlaczego Kubańczycy mają zawsze na twarzach uśmiech i są tak przyjacielscy i gościnni? Dlaczego są zawiedzeni Północną Ameryką i europejskim Zachodem? To nie jest subiektywna opinia. Tak uważają ludzie, z którymi przyszło mi rozmawiać, a którzy zdecydowali się wyemigrować z Polski na Kubę. 

Obiecany bonus. Dlaczego nieprawda historyczna (wliczam niedociągnięcia), według mnie, powinna być karalna?

Kłamstwo przyczynia się do ogłupienia. Ogłupienie – do nierozumienia. Nierozumny człowiek staje się łatwym kąskiem do manipulacji i antypropagandy. Przyczynia się ona do negatywnego postrzegania chociażby Kuby, historii kubańskiej. W szkołach traktuje się okres postrewolucyjny jako kubański kryzys, a karykatury z Fidelem Castro występują nawet na arkuszach maturalnych. Szkoda tylko, że CKE nie piśnie słowa o Fulgencio Batiście, który wzbogacał się państwowymi pieniędzmi, okradając lud, nie zważał na życie obywateli Kuby, a z Hawany urządził istny burdel. 

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments