Artykuł

Towarzysz Arek orze Misesa. Część 4

„Zarazem jednak uparcie nie przyjmują do wiadomości, że standard życiowy przeciętnego człowieka jest nieporównywalnie wyższy w kapitalistycznej Ameryce, niż w socjalistycznym raju sowieckim” — str. 54.

To chyba dobrze, że ludzie nie chcą przyjmować do wiadomości kłamstw. Przeciętny Amerykanin, kiedy Mises pisał tę swoją śmieszną agitkę, czyli w latach 50., był gorzej odżywiony niż mieszkaniec ZSRR. Przy tym miał gorszy dostęp do szkolnictwa wyższego czy do opieki medycznej. 

„Mieszkańcy krajów ubogich powinni przyjąć system społeczno-ekonomiczny, który zagwarantuje im wydobycie się z nędzy, czyli kapitalizm” — str. 54.

Aha. Czyli wydobycie z nędzy ma zapewnić ten system, który nie tylko pozwala na mniejszy wzrost gospodarczy, mniej równomierną konsumpcję wytworzonego produktu, ale także odpowiadający za wywóz wytworzonej w tych krajach wartości do krajów centrum, gdzie znajdują się siedziby przedsiębiorstw działających w biedniejszych krajach. 

Próbuje się w ten sposób wmówić, że jeśli będziesz oddawać część wytworzonej przez siebie wartości, to się dorobisz szybciej, niż jakbyś był właścicielem i całą wartość zachowywał dla siebie. Ciekawe.

„Jakiż to paradoks – przywódcy tych krajów odrzucają metody, które dały Zachodowi bogactwo, a ulegają czarowi sowieckiemu utrzymującemu w nędzy miliony ludzi: mieszkańców ZSRR i krajów satelickich. Jeszcze większy paradoks polega na tym, że Amerykanie, korzystający z dóbr wytwarzanych przez wielki biznes, sami tworzą apoteozę systemu sowieckiego i uważają za naturalne, że biedne kraje Azji i Afryki przedkładają komunizm nad kapitalizm” — str. 55.

Część metod, które dały Zachodowi bogactwo, takie jak podbój i rabunek słabszych krajów, jest po prostu niedostępna dla dzisiejszych uboższych państw. Nie mają one czego podbijać i uzależniać od siebie gospodarczo. Strefy wpływów i rynki zostały już podzielone przez mocarstwa zachodnie i nie ma możliwości, aby kraj zależny gospodarczo wykroił dla siebie jakiś obszar, który byłby jego kolonią lub neokolonią. Poza tym, krajom Zachodu pozycję zapewniła polityka odradzana przez liberalnych mądrali, czyli ochrona własnego rynku przed importem czy państwowe wsparcie dla wybranych sektorów. Opisuje to doskonale Ha Joon Chang w swojej książce „Źli Samarytanie”. Jednak nawet te metody muszą ustąpić przed zdolnością modernizacji i tempie rozwoju, jakie daje wykorzystanie mechanizmów gospodarki socjalistycznej. 

Twarde dane ukazują tempo wzrostu gospodarek socjalistycznych jako wyższe od kapitalistycznych. To właśnie socjalizm pozwolił tym krajom wydobyć się ze skrajnej nędzy i wyzwolić od wyzysku, jaki dosięga kraje peryferyjne kapitalistycznych państw. To właśnie system socjalistyczny wyciągnął setki milionów ludzi z lepianek i ziemianek, dał im pracę, bezpłatne szkolnictwo i pajdę chleba do ręki. To właśnie system socjalistyczny zmienił agrarne kolonie surowcowe w kraje przemysłowe. 

Trzeba być idiotą lub zwykłym kłamcą, aby twierdzić, że pozostanie przy kapitalizmie i postępowanie według zaleceń mocarstw imperialistycznych może pozwolić krajom biedniejszym na awans w globalnej hierarchii dziobania. Wszak to socjalizm otwiera najskuteczniejszą drogę do wyrwania się z peryferyjności.

„Jeśli konsumenci nie dorośli do tego, aby docenić wartość produktu, choćby był on doskonały, wszystkie kłopoty i koszta związane z jego wytworzeniem są daremne” — str. 57.

Nie. Nie można zatrzymać postępu, tylko dlatego że coś się nie podoba konsumentom. Jeśli konsumenci odrzucają produkt o najwyższej doskonałości technicznej, to świadczy to tylko o tym, że gusta konsumentów wcale nie są wyznacznikiem jakości produktu, a osiągany zysk nic nie mówi o jakość produkcji danego przedsiębiorstwa. 

My damy konsumentom ciepły, wytrzymały płaszcz, który posłuży na lata, nawet jeśli nie podoba się on ich upodobaniom modowym. Produkcja nie powinna podążać za modą, ponieważ ona kosztuje, a to przekłada się na generowanie kosztów środowiskowych i marnotrawstwa pracy włożonej w produkcję. Jeśli konsumenci nie dorośli do tego, by wybrać produkt trwalszy, czystszy i o lepszych parametrach technicznych, to należy po prostu im go wcisnąć, usuwając możliwość nabycia produktów gorszych, do których są przyzwyczajeni. 

„Nie ma różnicy między socjalizmem a komunizmem. Oba terminy oznaczają ten sam system ekonomicznej organizacji społeczeństwa polegający na państwowej kontroli wszystkich środków produkcji w odróżnieniu od prywatnej kontroli środków produkcji charakterystycznej dla kapitalizmu” — str. 70.

Te terminy różnią sposoby organizacji życia gospodarczego i podziału dochodu. 

W socjalizmie występują bowiem elementy formacji wcześniejszych, takie jak płaca robocza i ceny na dobra konsumpcyjne, natomiast w komunizmie dystrybucja dóbr odbywa się na zasadzie całkowicie wolnego i nieograniczonego dostępu. Ta powszechna dostępność dóbr powoduje zanik instytucji politycznych, które we wcześniejszych epokach narzucały zasady dystrybucji i gospodarowania ograniczonymi zasobami. Znikające w miarę rosnącej dostępności dóbr zapobiegają instytucje takie jak państwo, które ma po prostu coraz mniej spraw do rozwiązywania. 

W komunizmie znika też pytanie o sprawiedliwe wysokości wynagrodzeń za pracę, ponieważ wszystkie środki są dostępne, a więc nie ma potrzeby ograniczać popytu za pomocą systemu cen. Tym samym praca przestaje być wykonywana z potrzeby zdobycia środków utrzymania, a zaczyna motywować ambicjami, które wcześniej nie odgrywały decydującej roli w mobilizowaniu pracy.

„Centralne planowanie polegać ma na tym, że plan rządowy zastąpi zamiary poszczególnych obywateli, a przedsiębiorcy i kapitaliści zostaną pozbawieni swobody używania własnego kapitału zgodnie ze swoją wolą i będą musieli bezwarunkowo dostosować się do zarządzeń wydawanych przez komisje lub urzędy planowania centralnego” — str. 71.

Nie. Nie na tym polega centralne planowanie. W centralnym planowaniu państwo nie bawi się w wydawanie poleceń prywatnym przedsiębiorstwom. Po prostu środki produkcji należą do państwa i wobec tego mogą być używane zgodnie z planem bez przejmowania się jakimikolwiek prywatnymi właścicielami i rekompensatami dla nich. Kontrolowanie prywatnych przedsiębiorstw, zamiast robienie z nich przedsiębiorstw publicznych, jest po prostu niewydajne. Wymaga utrzymywania kosztownego aparatu urzędniczego, a z kolei kontrolowanie i egzekwowanie skomplikowanych przepisów wymaga bardziej rozbudowanego aparatu niż bezpośrednie podejmowanie decyzji przez aparat państwowy. 

Gospodarka centralnie planowana nie kontroluje prywatnej przedsiębiorczości, a całkowicie ją wypiera. Nie ogranicza swobody w podejmowaniu decyzji przez właścicieli, ale likwiduje instytucję prywatnego posiadacza. Różnica między gospodarką centralnie planowaną a interwencjonizmem nie jest różnicą ilościową wyrażającą się w natężeniu ingerencji państwa. Jest to różnica jakościowa w zasadniczym celu tej ingerencji, różnica, jak między regulowanym ruchem samochodowym a ruchem pociągów, gdzie nie ma żadnej możliwości obrania trasy pociągu.

„Nie istnieje taki byt jak ekonomia mieszana, system, który znajdowałby się w połowie drogi między kapitalizmem a socjalizmem. Trzeci system, który ekonomiści nazywają interwencjonizmem, nie jednoczy, jak twierdzą jego orędownicy, niektórych cech kapitalizmu z wybranymi cechami socjalizmu” — str. 72.

I tu pełna zgoda. Interwencjonizm nie jest samodzielnym systemem gospodarczym czy formacją społeczną, a jedynie jednym z modeli polityki gospodarczej wdrażanej w ramach ustroju kapitalistycznego. Interwencjonizm to ingerowanie państwa w gospodarkę za pomocą regulacji lub kierowania zasobów zebranych z podatków. Ta polityka może być wymierzona zarówno przeciwko kapitalizmowi, jak i w jego obronie. 

W przypadku krajów budujących socjalizm i będących w fazie kapitalizmu państwowego, interwencjonizm może służyć do skrępowania elementów prywatnokapitalistycznych i do akumulacji majątku w ręce państwa. Jednak znacznie częściej interwencjonizm służy umocnieniu kapitalizmu lub obronie interesów danej oligarchicznej grupy kapitalistów, którym udało się zdobyć znaczące wpływy polityczne.  

Na podstawie książki „Mentalność antykapitalistyczna” L. Misesa

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments