Artykuł

Komuna Paryska – przykład dyktatury proletariatu

Dzisiaj przypada okrągła 150. rocznica Komuny Paryskiej. Wydarzenia z Paryża między 18 marca a 28 maja 1871 roku były przykładem dyktatury proletariatu, efemerycznym, ale realnym. Błędy komunardów paryskich stały się porządną lekcją dla przyszłych rewolucjonistów. Jako marksiści, oczywiście, nie możemy przejść obok tej daty obojętnie i wspomnijmy parę słów o tym XIX-wiecznym zrywie ludności stolicy Francji.  

W latach 1870-71 miała miejsce wojna francusko-pruska. Francja odniosła w niej druzgocącą klęskę i poniosła spore straty. Okrojono też jej terytorium o sporną Alzację i część Lotaryngii, została również zmuszona do zapłaty wielkiej kontrybucji w wysokości aż 5 mld franków. Wówczas nastąpiło obalenie II Cesarstwa z Napoleonem III na czele, a 4 września 1870 proklamowano III Republikę.

Od 13 lutego następnego roku głową państwa francuskiego został monarchista Louis Thiers. Nie chciał dalej toczyć wojny, więc szybko stchórzył i skapitulował, co nie spodobało się mieszkańcom Paryża. Nie jest to przecież pierwszy raz, gdy w historii Francji obalono jakiegoś monarchę i proklamowano republikę, i prawdopodobnie nie byłby ostatni, bo niewiele by brakło, a Thiers przeprowadziłby restaurację monarchii. W takiej sytuacji oczywiście nieciężko o radykalne nastroje w niewątpliwie niezadowolonym społeczeństwie. W Paryżu działały liczne kluby polityczne, chcące przeprowadzić nową rewolucję, ale o charakterze (już nie tylko antymonarchistycznym jak poprzednie) lewicowo-egalitarnym, na której to skorzystać mieli robotnicy, a zadanie ułatwiały im pewne swobody, jakie udało się proletariatowi wydrzeć jeszcze w czasach istnienia Cesarstwa – prawa do strajku i wolnej prasy. Prężnie działały grupy anarchistyczne (bakuniniści, proudhoniści), marksistowskie i republikańsko-socjalistyczne (blankiści). Jednocześnie w tle rozgrywa się wojna z Prusami. Społeczeństwo zostało w sporej mierze uzbrojone, szeregi Gwardii Narodowej powiększały się coraz bardziej dzięki spontanicznemu organizowaniu się oddziałów. Z tego wszystkiego wynikał spory potencjał rewolucyjny i został on wtedy wykorzystany.  

I stało się. W nocy z 17 na 18 marca 1871 roku Thiers wysłał oddział wojska po działa. Gwardziści i paryżanie przekonali jednak żołnierzy, by odmówili wykonania rozkazu i zaaresztowali dowódcę, generała Lacomte’a, oraz przypadkowo znajdującego się w pobliżu generała Thomasa. Lud pamiętał ich rolę w tłumieniu zrywu z 1848 i wymierzył im w końcu sprawiedliwość – zostali rozstrzelani. Thiers z ministrami (i blisko 100 tys. paryskich bogaczy) opuścili Paryż, udając się do Wersalu. Na Ratuszu wywieszono Czerwony Sztandar. Rewolucjoniści paryscy mieli do dyspozycji 200 tys. gwardzistów narodowych i zbuntowanych żołnierzy, artylerię i spore zasoby amunicji. Thiers żołnierzy miał aż 10 razy mniej. Gdyby w tym momencie rewolucjoniści z Paryża byli lepiej zorganizowani, występowałaby wśród nich większa centralizacja i byli bardziej skupieni na priorytetowych sprawach, a nie jakiś błahostkach, oraz ogółem dostrzegli szybciej swój potencjał i ruszyli wtedy na Wersal, mieliby bardzo duże szanse na zwycięstwo i prawdopodobnie zgoła inaczej opisywalibyśmy teraz te dni. Tak się jednak nie stało, stanowi to jednak lekcję dla przyszłych pokoleń.

Istniejąca wcześniej dobrze zorganizowana i scentralizowana partia mogłaby zaradzić takiemu scenariuszowi. Poza tym na tym przykładzie dodajmy, że zdecydowanie szkodliwe jest kłócenie się o jakieś głupoty (czyli powszechne wojenki o obyczajówkę we współczesnej, polskiej lewicy), bo szkodzi to jedności i oddala od naprawdę istotnych spraw.  

Co się w trakcie istnienia Komuny działo? Wybory do władz odbyły się 26 marca. Frekwencja wyniosła 47%, a do Rady trafili przedstawiciele różnych lewicowych opcji. Do istotnych działaczy należeli między innymi jeden z przyszłych dowódców wojskowych, Charles Delescluze, a także między innymi blankista Raoul Rigault czy też malarz Gustave Courbet. Kłócono się chociażby o przyszły kształt Francji (zwyciężyła koncepcja federalistyczna). Dnia 19 kwietnia ogłoszono absolutną autonomię Komuny, rozszerzoną na wszystkie miejscowości Francji. Spory toczyły się również o nazwę rządu, ostatecznie nazwano go (tu pełne zdziwienie) Komuna Paryska. Nomenklatura ta nawiązywała do Komuny z okresu rewolucji francuskiej z 1792. Wniosek przyjęto przez aklamację.

Z istotniejszych spraw to Rada Komuny wprowadziła dekrety o płacy minimalnej, powszechnym nauczaniu bez kontroli kościelnej, a także o równouprawnieniu kobiet, dokonano zmian w przepisach związanych z wynajmem i czynszem, które miały umożliwić paryskim robotnikom zamieszkiwanie w godnych warunkach, przyznano renty wdowom (600 franków) i sierotom (365 franków) po ofiarach wojny z Prusami oraz osobom, które zostały ranne w czasie oblężenia miasta. Również przejęto kontrolę nad sprzedażą żywności, aby uczynić ją dostępną dla wszystkich, zabroniono pracy nocnej, skrócono dzienny czas pracy. Jak więc widzimy, odniesiono sukcesy na gruncie polityki socjalnej. Ale co bardzo ważne, wprowadzono zmiany wprost socjalistyczne, bo przyjęto dekret o przejmowaniu fabryk przez robotników. Co warto jeszcze wspomnieć, Komuna Paryska to dobry przykład prawdziwej demokracji. Dlaczego? Rozpoczęto przebudowę socjalistyczną, a naczelnym organem została Rada Komuny, którą wybierano w głosowaniu powszechnym, a jej członka za pomocą referendum w każdej chwili można było odwołać. Na próżno szukać takiej opcji w burżuazyjnych pseudodemokracjach typu III RP, gdzie wybrany raz ma zagwarantowany stołek na kolejne parę lat, można zaś znaleźć tego odzwierciedlenie w krajach socjalistycznych, takich jak np. PRL. Komuna znalazła także dobry sposób na rozwiązanie problemu biurokratyzacji, mianowicie płacę urzędnika zrównano z pracą robotnika. Podjęto zmiany symboliczne – przywrócono francuski kalendarz rewolucyjny, obalono kolumnę Vendome i zniszczono dom Thiersa. Również, niestety, aż do początków maja mogły istnieć liczne gazety prowersalskie, co miało raczej negatywne skutki. Na zakończenie zacytuję tu Lenina: Powiedzieliśmy wcześniej, że zamkniemy burżuazyjne gazety, jeśli przejmiemy władzę w nasze ręce. Tolerować istnienie tych gazet oznacza przestać być socjalistą.  

Działanie Komuny Paryskiej odbywało się w bardzo niespokojnej scenerii – z jednej strony dalej tocząca się wojna francusko-pruska, z drugiej zaś obleganie miasta przez siły werslaczyków. Siły wersalskie dzięki pomocy Bismarcka, który wypuścił 60 tys. jeńców, szybko się zwiększyły. Ściągnięto też 40 tys. żołnierzy z prowincji.  Północne granice Paryża pozostawały pod kontrolą pruską. Prusacy nadzorowali również linie kolejowe wychodzące z miasta w kierunkach północnym i wschodnim oraz umieścili ciężką artylerię i garnizon naprzeciwko fortu Vincennes, jednej z większych twierdz kontrolowanych przez powstańców. Wersalczycy 2 kwietnia rozpoczęli szturmowanie Paryża, odnosząc pewne sukcesy. Komunardzi przeprowadzili kontratak następnego dnia i przez kolejne 3 tygodnie siły z Wersalu ograniczały się do bombardowań stolicy przy użyciu dział dalekiego zasięgu (czyli tak, jak to robili Prusacy). Wersalczycy do ponownego otwartego ataku przeszli 26 kwietnia. Po mniej więcej 2 tygodniach los Komuny był już niestety przesądzony — siły wersalskie wkroczyły do Paryża 20 maja przez bramę Saint-Cloud. Rozpoczęła się heroiczna walka na barykadach.

W jej trakcie polegali główni dowódcy Komuny, tacy jak Charles Delascluze (25 maja) i Jarosław Dąbrowski (23 maja). Klęska paryskiej, socjalistycznej efemerydy nastąpiła 28 maja. Ostatni tydzień trwania (21 maja-28maja) określany jest mianem krwawego tygodnia, bowiem Komunę i opór komunardów wersalczycy stłumili za pomocą morderczego, masowego terroru. Rozstrzelano na miejscu bez sądu 30 tys. osób. Kolejne 10 tys. skazano później na karę śmierci, a 4 tys. zesłano na Nową Kaledonię. Egzekucje miały charakter masowy, mordowano po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób na raz, a w rekordowej masakrze na barykadzie wokół kościoła Madeleine zabito 300 osób. Często rozstrzeliwano nawet bez ustalenia tożsamości ofiary, którą mógł się stać każdy potencjalny podejrzany, np. zwykły robotnik. Ponurym symbolem wersalczykowskiego terroru były liczne ciała na ulicach Paryża. Przykład widzimy na obrazie Maximiliena Luce Ulica w Paryżu w maju 1871 roku:

Jednym z tych, którzy wyróżnili się spośród najbardziej negatywnych postaci, był generał Gaston de Galliffet, który zyskał pseudonim Rzeźnik. Przez Paryż przetoczyła się też fala aresztowań, bo 43 522 osób, w tym 819 kobiet i 538 osób niepełnoletnich — wiele na podstawie donosów. Pojmanych zaprowadzono do Wersalu i zamknięto w forcie Satory, mocno stłoczonych i w warunkach skrajnie niehigienicznych, a w trakcie samego marszu bito ich i szykanowano, a 400 przypadkowych ludzi rozstrzelano. Wywołało to oburzenie u przyglądających się temu dziennikarzy. Stłumienie Komuny przez Wersalczyków to przykład tego, że jeśli burżuazja jest zagrożona, to szybko odchodzi od wolnościowego i demokratycznego ornamentu oraz zastępuje go masowym terror i represjami.  

Wspomnijmy jeszcze na koniec o polskim akcencie, który jest tu niewątpliwie spory. Naczelnym wodzem wojsk Komuny Paryskiej został Polak Jarosław Dąbrowski. Dąbrowski był wcześniej działaczem niepodległościowym. W 1862 powołano go do Komitetu Miejskiego na naczelnika Warszawy. On sam zainicjował i zorganizował Komitet Centralny Narodowy oraz szykował powstanie, które jednak nie doszło do skutku. Spędził 2 lata w więzieniu w Cytadeli Warszawskiej. W 1864 skazano go na katorgę, zbiegł jednak w drodze na Sybir, a następnie wyemigrował do Francji. Oprócz Dąbrowskiego mieliśmy też generała Komuny Walerego, Antoniego Wróblewskiego, który wcześniej był dowódcą w powstaniu styczniowym, a komisarzem resortu kultury i sztuki przy Komunie Paryskiej był Florian Trawiński. 

Komuna Paryska popełniła liczne błędy i miała z pewnością wiele wad. Nie zmienia to faktu, że była rewolucyjnym przykładem dyktatury proletariatu i czymś na kształt chaotycznego państwa socjalistycznego, a więc odwołujemy się do jej dorobku. Uczymy się na błędach, a dobre pomysły i koncepcje przejmujemy. Można też dodać na sam koniec, że rewolucyjne wystąpienie ludnością stolicy Francji ostatecznie uniemożliwiło restaurację monarchii w tym kraju.  

VIVE LA COMMUNE! 

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments