Artykuł

„No platform” a nasza strategia

Zasada “no platform” zakłada, że nie powinno się dawać możliwości wypowiadania się przedstawicielom jakichś sił politycznych, najczęściej skrajnie przeciwstawnych orientacji politycznej popierającego tę zasadę. Cieszy się ona całkiem sporą popularnością na lewicy (szczególnie w odniesieniu do środowisk nacjonalistycznych i faszystowskich). Naszym zdaniem jest ona błędna zarówno w odniesieniu do mediów nienależących do nas, jak i naszych mediów. Szerzej omówię te dwie sytuacje. W artykule tezy swoje rozszerzam na wszystkie środowiska antymarksistowskie, nie tylko na nacjonalistów i faszystów. 

1. “No platform” w przypadku mediów cudzych 

Omawiana zasada w tym kontekście jest całkiem często słusznie krytykowana. Nie mniej jednak jest ona w nim stosowana. Przykładem tego może być niedawne odmówienie przez młodzieżówkę Die Linke udziału w debacie z Młodymi dla Wolności, czy też dawniejsze odmówienie udziału w debacie z Młodzieżą Wszechpolską przez Federację Młodych Socjaldemokratów. 

Co jest jednak nie tak w tym wypadku? Przede wszystkim platformy my nie posiadamy, ale medium niezależne od nas. Gdy my odmówimy udziału w debacie, to ta debata jednak i tak się odbędzie, a faszyści i tak powiedzą swoje zdanie. Co prawda może trochę mniej osób obejrzy wtedy tę debatę, ale przecież wśród tych osób, które mogłyby ją potencjalnie obejrzeć, ale nie zrobiły tego, będą głównie osoby o światopoglądzie lewicowym, które tak łatwo na faszyzm nie przejdą. Wciąż jednak będzie tę debatę oglądać sporo osób, w tym o nieugruntowanym stanowisku. Wtedy “niedawanie faszystom platformy” jedynie pozbawi widza debaty dostępu do kontrargumentów do argumentów faszystów. Jest to więc skrajny idiotyzm, który nie dość, że zabiera platformę nie faszystom, ale nam, to jeszcze potencjalnie może zwiększyć, a nie zmniejszyć ryzyko rozprzestrzenienia się faszystowskich poglądów. 

2. No platform w przypadku posiadania silnych mediów 

Lewica w Polsce obecnie jest słaba i nie ma silnych mediów. Media głównego nurtu są głównie liberalne lub konserwatywne. Jednakże niewątpliwie nasze media rozwijają się, a wzrost siły lewicy (szczególnie komunistycznej) w Polsce, który jest jednym z głównych celów PPR, wiązać się będzie rzecz jasna również ze znacznym rozwojem naszych mediów. Cel ten jest trudny do zrealizowania, ale nie niewykonalny. Dlatego musimy brać pod uwagę również to, jak powinniśmy używać własnych mediów. 

Sporo osób o ile krytykuje koncepcję “no platform” w pierwszym wypadku, to w tym uważa ją za słuszną. Jednakże i tutaj jest ona błędna. Dlaczego? Marksizm rozwinął się jako krytyka kapitalistycznych stosunków społecznych oraz jako krytyka krytyki marksizmu. To drugie bardzo dobrze wyraża to Oskar Lange mówiąc, że Misesowi należy się pomnik w hallu Centralnego Biura Planowania państwa socjalistycznego. Ten zaszczyt miałby mu przysługiwać ze względu na to, iż uświadomił on wielu socjalistów o problemie kalkulacji ekonomicznej i tym samym przyczynił się, wbrew swojej woli, dla proletariackiej sprawy. Dobrze wyraża to również Mao Zedong: „(…) czy można go (marksizm – przyp. t. D.) krytykować? Oczywiście że tak. Marksizm jako prawda naukowa nie obawia się krytyki. Gdyby się jej obawiał i mógł być pokonany w dyskusji, byłby bezwartościowy. (…) Marksiści nie powinni obawiać się krytyki bez względu na to, skąd pochodzi. Wręcz przeciwnie, powinni hartować się, doskonalić i zdobywać nowe pozycje w ogniu krytyki (podkreślenie t. D.), w wirze walki. Walkę z niesłusznymi ideami można porównać ze szczepieniem ochronnym organizmu. Rośliny hodowane w cieplarnianych warunkach nie mogą być silne.” Dalej jednak mówi „Jaka powinna być nasza polityka w stosunku do idei niemarksistowskich? Jeśli chodzi o niewątpliwych kontrrewolucjonistów i sabotażystów podważających socjalizm, sprawa jest łatwa” po prostu pozbawiamy ich wolności słowa.” Na pierwszy rzut oka popada to w sprzeczność z naszą tezą mówiącą, że powinniśmy debatować z rozmaitymi reakcjonistami i antykomunistami. Jednak dalej czytamy „Hasła wyżej przytoczone wynikają ze specyficznych warunków historycznych naszego kraju (podkreślenie t. D.). Ponieważ warunki są różne w zależności od różnych krajów socjalistycznych i różnych partii komunistycznych, nie sądzimy, by inne kraje i partie musiały bądź potrzebowały wzorować się na chińskiej drodze.” Czy warunki polskie są na tyle różne, abyśmy pozwolili wypowiadać się naszym wrogom? Przyjrzyjmy się różnicom między warunkami, w których operuje PPR a w których operowała wówczas KPCh. Przede wszystkim w Chinach był wówczas sprawnie działający socjalizm. W Chinach za czasów Mao bardzo szybko podnosił się poziom życia, średnia długość wydłużyła się rekordowo. Również gospodarka się szybko rozwijała. Dzięki temu wśród mas socjalizm miał olbrzymie poparcie. Widać to również w tym, że KPCh od przejęcia władzy przez rewizjonistów do dziś wciąż utrzymuje, że buduje socjalizm, mimo że w praktyce restauruje kapitalizm. Mimo poparcia mas dla socjalizmu normalnym jest, że masy nie miały jeszcze wyrobionego w pełni marksistowskiego światopoglądu i wciąż było wśród nich pełno błędnych poglądów, które należało wyplenić. Otwarci kontrrewolucjoniści jednak byli kompletnie skompromitowani w oczach mas i dlatego nie trzeba było dawać im się wypowiadać, a wystarczyło po prostu siłą wynieść te śmieci. Sytuacja w Polsce dzisiaj jest jednak zgoła odmienna. Nasz kraj jest krajem kapitalistycznym, a burżuazyjne idee są szeroko rozpowszechnione w społeczeństwie. Ich promowanie jest nawet finansowane z budżetu państwa (patrz IPN). O ile ludzie najczęściej widzą problemy życia codziennego wynikające z kapitalistycznych stosunków społecznych, to jednak reakcyjne ideologie przekierowują niezadowolenie ze źródła problemu na coś innego – na Żydów, gejów, imigrantów, państwo (jako jakiś pozaklasowy twór) itp. (Z tego też powodu wśród mas istnieje zarówno sporo słusznych spostrzeżeń i poglądów, jak i niesłusznych. Wiele z tych słusznych spostrzeżeń może nam umknąć uwadze, dlatego też konieczne jest stosowanie linii mas. Aczkolwiek to temat na inny artykuł). Właśnie z tego powodu należy nawet nie tyle, co nie bać się dyskusji z reakcjonistami, ale dążyć do niej. Dzięki temu możemy:  

  • Udowodnić słuszność marksizmu 
  • Udowodnić błędność wszelkich reakcyjnych ideologii 
  • Udowodnić błędność krytyki marksizmu. 

To z kolei spowoduje, że: 

  • Ci przekonani do marksizmu umocnią się w swoich poglądach 
  • Ci wahający się/nie mający mocno ugruntowanego stanowiska (najpewniej większość społeczeństwa) zostaną skłonieni do przejścia na bardziej promarksistowskie pozycje 
  • Ci twardo stojący na stanowiskach antymarksistowskich poczują wątpliwości co do ich światopoglądu. 

Niektórzy powiedzą, że przecież zawsze istnieje ryzyko, iż przegramy debatę i tym samym zyskają nasi przeciwnicy. Oczywiście jest to możliwe, jednak jest to kwestia dobrego przygotowania się do debaty. Ostatecznie w debatach mamy pewną przewagę, w końcu czyż nie stoimy po stronie prawdy? 

3. Wnioski 

Jakie stąd wypływają więc wnioski dla naszej strategii? Przede wszystkim powinniśmy zawsze, gdy istnieje taka możliwość, brać udział w debatach ze wszelkimi antykomunistami, czy to na cudzej platformie, czy to na naszej. Oczywiście nie znaczy to, że powinniśmy dawać prawicowcom pole do nieograniczonego wygłaszania swoich poglądów bez żadnej polemiki z tymi poglądami. Żeby więc uściślić słuszny pogląd w tej sprawie stwórzmy zasadę ograniczonej lub też wrogiej platformy. Scharakteryzować ją można bardzo prosto – należy dawać możliwość wypowiadania się reakcjonistom, ale zawsze ich wypowiedź musi być kontrowana przez naszą. Zarówno unikanie debat z nimi, jak i prowadzenie z nimi swobodnych wywiadów są odchyleniami od tej słusznej marksistowskiej zasady. 

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments