Świat Wiadomości

Trwa gloryfikacja ukraińskich faszystów

Kiedy sąsiednia Białoruś zwalcza wychwalanie faszyzmu, Ukraina w tym samym czasie rozwija kult banderowskich band. Członkowie partii Europejska Solidarność zaproponowali, aby patronem stadionu Arena Lwów został nie kto inny jak sam Stepan Bandera. Podobna sytuacja w tym roku była związana z uczynieniem Romana Szuchewycza patronem stadionu miejskiego w Tarnopolu, którego swoją drogą adres to ul. Bandery 15. Sami Polacy jednak nie godzą się na kult banderowskich morderców czego dowodzi fakt, iż prezydent Zamościa wycofał się ze współpracy z Tarnopolem, która miała obejmować wspólny projekt obu miast, a powodem tej decyzji była właśnie zmiana nazwy tarnopolskiego stadionu. 

Ulice, pomniki czy marsze na cześć OUN-UPA są współcześnie standardem ukraińskiego klimatu. Sprzyja to nie tylko tamtejszemu rządowi, ale również zachodnim politykom, którzy dzięki temu mogą krzepić niechęć wobec Rosjan. Podobne próby nastawiania mieszkańców byłej republiki radzieckiej przeciwko ich wschodniemu sąsiadowi są zauważalne w przypadku Białorusi. Jednak sam rząd białoruski walczy z kultem faszyzmu w przeciwieństwie do rządu Ukrainy który to sam ten kult wspiera, tak samo jak wspiera działania białoruskiej opozycji, dla której faszystowska symbolika nie jest żadnym problemem. A wszystko w imię walki o wolność wschodu, faktycznie jednak ma to jedynie na celu uzależnienie tego regionu od zachodniego widzimisię. 

Rzecz jasna, kult faszyzmu na terenach Ukrainy trwa od upadku ZSRR, gdzie ikony tamtejszego skrajnego nacjonalizmu są upatrywane jako symbole walki z komunizmem. Jest to jednak nie mniej interesujące, kiedy zwrócimy uwagę na to, iż Ukraina nie jest jedynym państwem, którego rząd nic sobie nie robi z gloryfikowania morderców. Podobna tendencja jest zauważalna w przypadku Polski, której to rząd wymaga szacunku wobec Żołnierzy Wyklętych również dokonujących masowych mordów. Co ciekawe i Żołnierzy Wyklętych i Ukraińską Powstańczą Armię łączy nie tylko kult, ale fakt, iż obie strony często zawierały współpracę w walce z władzą ludową i radziecką. W krajach bałtyckich jest analogicznie. Prowadzona jest idealizacji tak zwanych Leśnych Braci, mimo grabieży, gwałtów, mordów oraz kolaboracji z Trzecią Rzeszą, a dodatkowo po wojnie ich szeregi zasilali byli członkowie bałtyckich formacji SS. Jak widać nie tylko na Ukrainie wielbi się zwyczajnych zbrodniarzy i zdrajców, a takie zjawisko można zaobserwować w przypadku innych państw byłego bloku wschodniego. 

Mimo popularności w samej Polsce kultu morderców, podobny kult u naszego sąsiada nie jest akceptowany przez samych Polaków. Jest to akurat dobre podejście naszego narodu patrząc na fakt, że sami Ukraińcy nie mają zamiaru walczyć z faszyzmem w swojej ojczyźnie. Niestety, my sami powinniśmy wyrwać faszyzm z naszym ziem. Na to jednak trzeba sporo poczekać, a do tego czas powinniśmy opierać się gloryfikacji zbrodniarzy. Być może przyjdą jeszcze czasy, kiedy to walka z faszyzmem będzie postrzegana jako przejaw prawdziwego patriotyzmu, tak jak to było przed 1989. 

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments