Świat Wiadomości

Resztki ery Pinocheta w Chile już niedługo zostaną sprzątnięte

Prezydent Chile Sebastian Pinera podał termin głosowania, w trakcie którego jego rodacy nareszcie zagłosują nad kształtem nowej konstytucji, która w końcu zastąpi tę pinochetowską z 1980 roku. Generał z Valparaiso nie rządzi już w swoim kraju od 31 lat, a glebę gryzie od 15, ale ślad w postaci ustawy zasadniczej uchwalonej w czasie jego dyktatury pozostał. I wkrótce się to zmieni, gdyż Chilijczycy w dniach 10 i 11 kwietnia mają wyłonić Konstytuantę, która napisze nową konstytucję. Będzie to niejako zwieńczenie końca ery Pinocheta. Pinera określił to głosowanie jako o niezwykłym znaczeniu dla przyszłości kraju. Wybory, z racji trwającej pandemii, mają obywać się w sporym reżimie sanitarnym i z ułatwieniami dla osób starszych.  

Samo głosowanie nad składem Konstytuanty jest efektem ubiegłorocznego plebiscytu nad jej powołaniem, w którym za odrzuceniem konstytucji Pinocheta i uchwaleniem nowej zagłosowało niemal 80% jego uczestników przy wysokiej frekwencji wynoszącej 51%. Znaczna część opowiadających się za wrzuceniem ustawy z 1980 na śmietnik historii opowiedziała się również za tym, by jej następczyni została napisana przez Konwencję Konstytucyjną. Chilijczycy z 1,4 tys. kandydatów wybiorą 155, którzy będą mieli 9 miesięcy na napisanie nowej konstytucji (czas ten jednorazowo będzie mógł być przedłużony dwukrotnie). Efekt ich pracy zostanie poddany pod kolejne głosowanie w referendum.  

To co się dzieje teraz w Chile jest z pewnością pozytywne i niestety odwrotne do polskich realiów. Kiedy w 1973 roku Pinochet przeprowadził zamach stanu i wprowadził neoliberalną dyktaturę, ten południowoamerykański kraj na długo stanął po niewłaściwej, antykomunistycznej i reakcyjnej stronie barykady, a w naszej ojczyźnie znajdującej się w obozie postępu budowano socjalizm. W Polsce rósł dochód narodowy, w rekordowym tempie oddawano do użytku coraz to większe mieszkania, nie było ubóstwa i bezrobocia, a w państwie nad Andami i Oceanem Spokojnym gospodarka kurczyła się, nastąpiło wielkie uzależnienie od rynku światowego, szalało ubóstwo i setki tysięcy nie miało pracy. Podczas gdy w Polsce Ludowej ofiary faszystów i skrajnie prawicowych bandytów były upamiętniane, w Chile faszystowski, sadystyczny dyktator sprawował władzę. Teraz strony medalu się odwróciły. Kraj nad Wisłą jest lokalnym bastionem antykomunizmu, wiernym sługusem i kolonią zachodnich imperialistów i ostoją kapitalizmu, przyspieszającej prywatyzacji oraz destrukcji resztek przemysłu. A w Chile przynajmniej odcinają się od swojej przeszłości ery Pinocheta. No i pamiętajmy o mającym niedawno tam miejsce buntowi mas przeciwko neoliberalizmowi.  

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments