Artykuł

Rady dla młodych bojowników (i nie tylko)

Gilles Questiaux, 1 Maja 2021 r.

Siedem filarów świadomości bojowników rewolucyjnych 

Kilka rad dla obecnych i przyszłych robotników, komunistów, socjalistów, demokratów, antyimperialistów i rewolucjonistów (czyli ludzi, którym zazwyczaj nikt nie daje dobrych rad). 

Jeśli nie wolno nam naginać zasad, o których decyduje moralność starego świata, to musimy dać sobie coś od siebie, by móc się orientować w epoce zdominowanej przez pozbawioną skrupułów oligarchię, która staje się wroga, gdy tylko przestaje być obojętna, i by móc skutecznie działać. 

Pierwsza zasada:  

Socjalizm jest dobry i trzeba to stwierdzić i zademonstrować. 

Socjalizm nie korzysta ze stałej kampanii reklamowej i głęboko przemyślanego marketingu, jak to ma miejsce w przypadku liberalnego i fałszywie demokratycznego społeczeństwa burżuazyjnego, którego zalety są wychwalane przez całą otaczającą kulturę. Do nas należy więc reklamowanie socjalizmu, “odbrązawianie” go. 

Bezpieczeństwo jutrzejszego dnia, pewność zaspokojenia podstawowych potrzeb, prawo do pracy, prawo do zdrowia, do mieszkania, do edukacji, do zakładania rodziny, do kultury i wypoczynku, do braterstwa pracujących – to wartości nieskończenie wyższe od konkurencyjnego indywidualistycznego masowego chaosu i wyścigu szczurów, które proponuje się jako pasję i przygodę i serwuje jako ideał w niekończącym się “Westernie” popkultury kapitalizmu, a w swej przesuniętej wersji w elitarnej kultury naukowej i na uniwersytetach. 

Czytając wielkiego klasyka rosyjskiej powieści, Lwa Tołstoja, można się przekonać, że prosty niepiśmienny rosyjski chłop XIX wieku ma stokroć większą wartość ludzką niż prześladujący go arogancki książę, jego “inteligentny” mistrz europejskiej kultury. Zobaczymy, że Napoleon I jest sto razy gorszy od prostego ruskiego mużyka. 

Zasada druga:  

Oddać się na służbę ludziom. 

Być dla nich konkretnie użytecznym codziennie, ludziom z ludu. Albo przynajmniej, jeśli to nie jest możliwe, wysłuchać ich i mówić do nich w sposób zrozumiały. Oznacza to, że należy wyzbyć się własnych uprzedzeń i bez wrogości rozważyć opinie mas, nawet jeśli wydają się reakcyjne lub przestarzałe, i nie udając, że się je podziela, zgodzić się na dyskusję z nimi jak równy z równym. Aktywista musi zbudować relację zaufania ze zwykłymi ludźmi, w istocie być ich integralną częścią, a także pozbyć się pejoratywnej konotacji terminu “prosty człowiek” przypisywanej mu przez kulturę dominującą. 

Musi być dostępny, przystępny i sympatyczny. Muszą brać udział w walce konkretnej o interesy materialne i angażować się w swoim miejscu życia, pracy i sąsiedztwie, utrzymywać uprzejme i serdeczne stosunki z kolegami, sąsiadami i lokalnymi osobami, w tym w miarę możliwości także z przeciwnikami politycznymi, a także powstrzymywać się od zbyt oryginalnej postawy czy ubioru, jak to się mówiło w dawnych czasach (ale nie mogą sprawiać wrażenia noszenia staroświeckiego munduru, dziwnego ubioru czy sztywnej, pozbawionej humoru, postawy). 

Trzecia zasada:  

Jego głównymi kulturowymi punktami odniesienia są wielcy autorzy tradycji rewolucyjnej, którzy prawie zawsze są również przywódcami politycznymi o wielkiej randze, których życie i dzieła należy studiować z największą uwagą i wytrwałością, niekoniecznie krzycząc o tym z dachów: celem jest zdobycie nauki, a nie jakiegoś kulturowego prestiżu. Ci mistrzowie muszą być wybrani spośród tych, którzy zdołali wytrwać najdłużej i posunąć się najdalej w wojnie z burżuazją: Marks, Engels, Lenin, Stalin, Mao, Gramsci, Fidel Castro, Ho Chi Minh, Sankara, Cabral, Che Guewara itd. Tylko zwycięstwo jest piękne. I bez tych przywódców, bez tych teoretyków, nie byłoby zwycięstwa. 

Trzeba ich studiować, a także uważnie studiować teorię polityczną dyktatury proletariatu oraz teorie ekonomiczne wartości pracy i wyzysku Karola Marksa, które są naukowym fundamentem, na którym opiera się cała sprawa proletariatu, a których zapomnienie jest przyczyną odchodzenia od klasy robotniczej i zdrady jej sprawy. 

Czwarta zasada:  

Bez ducha prowokacji, ale stanowczo, brońcie realnego socjalizmu. Wszystko, absolutnie wszystko, z wyjątkiem, kiedy są dowody przeciwne, jest fałszywe w burżuazyjnym dyskursie, w mediach, w świecie akademickim, na temat przeszłości doświadczeń socjalistycznych: ZSRR, Europa Wschodnia, Chiny, itd. W dyskursie na temat przeszłości doświadczeń socjalistycznych: ZSRR, Europy Wschodniej, Chin etc., niezależnie od tego, czy chodzi o ich wyniki gospodarcze czy społeczne, czy też o rozmiar stosowanych tam represji politycznych, fałszuje się fakty, upraszcza się je lub pomiesza się fałsz z faktami. Fakty są sfałszowane lub wręcz zmyślone, analizy błędne, komentarze wrogie i złośliwe. I czasami argumenty obronne w rehabilitacji całości lub części tych doświadczeń socjalistycznych przyznają zbyt wiele wrogom ludu, zarówno w kwestii faktów, jak i ich interpretacji. 

Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, wystarczy zobaczyć obecne elukubracje mediów i burżuazyjnych intelektualistów na temat takiego kraju jak Wenezuela, gdzie obiektywna analiza daje zupełnie inny obraz rzeczywistości aniżeli obowiązujące powszechnie bajki medialne. Jeśli tak bardzo kłamią na temat kraju, który nie stanowi dla nich zagrożenia, to ich kłamstwa na temat ZSRR czy Chin Mao, kiedy ich mocarstwowość terroryzowały je, musiały być wyższe niż Himalaje. 

Prawie wszystko jest fałszywe, a w każdym razie, nawet gdyby coś było prawdziwe, nie zmieniłoby to słuszności sprawy: socjalizm jest odwiecznym celem, który wyraża suwerenność ludu na przestrzeni wieków, a nie projektem politycznym o arbitralnej, anegdotycznej i tymczasowej ewolucji, podlegającym częściowemu osądowi zawodowych intelektualistów i dziennikarzy, którzy zostali nakarmieni, wychowani i przeszkoleni do walki z nim. 

Działacz rewolucyjny musi mieć jasność co do przeszłości ruchu komunistycznego, nie po to, by wiecznie do niej wracać czy pogrążać się w rozpamiętywaniu, ale by iść naprzód bez moralnego zastraszenia. 

Zasada piąta:  

Bądź zdyscyplinowany i konsekwentny. Bojownicy potrzebują szanowanego przywództwa, i to szanowanego poza szeregami organizacji (jakim mogliby być George Marchais czy Enrico Berlinger, mimo swoich błędów politycznych). Partia proletariacka nie jest gminą ani małą republiką z podpartiami wewnątrz. Jest to organizm, który stosuje strategię, która w ostatecznym rozrachunku jest zawsze strategią przejęcia władzy politycznej, i którego bojownicy muszą zrozumieć tę konieczność i stać się jej inteligentnymi uczestnikami. Muszą mieć dynamizm i inicjatywę, ale w realizacji. Jeśli ktoś chce uczestniczyć w opracowywaniu tej strategii, musi wykazać się konkretną zdolnością do tego i zostać dokooptowany do kierownictwa. 

Ogólnie rzecz biorąc, istnieje tylko jedna partia, która w sposób prawomocny reprezentuje proletariat w danym kraju w danym czasie, a jeśli istnieje, to partia ta jest wyraźnie określona przez intensywność wrogości, jaką wywołuje u burżuazji. 

Zasada szósta:  

Być niezłomnym obrońcą pokoju, przeciw imperializmowi, co oznacza nie przyjęcie filozofii pacyfistycznej, ale przyłączenie się do obozu ludów atakowanych. Bronić obecnych krajów socjalistycznych lub tych, które w różnym stopniu pozostają nimi mimo krytyki, oraz krajów kapitalistycznych zaatakowanych przez imperializm. To właśnie wrogość okazywana przez przeciwnika wskazuje na sojuszników, na których można liczyć. Aby właściwie zastosować tę zasadę, musimy odróżnić prawdziwych wrogów imperializmu, który coraz jawniej domaga się światowej hegemonii (są nimi Chiny, Rosja, Iran, Kuba, itd.), od strachów na wróble w skali globalnej (terroryzm islamistyczno-takfirijski, Donald Trump) czy krajowej (lokalne grupki faszyzujące), które mogą popełniać występki, ale nie stanowią żadnego zagrożenia dla porządku ekonomicznego i społecznego, nie rozwijają żadnej sprzeczności, z której mogłaby powstać sytuacja rewolucyjna. 

Inaczej niż w 1914 roku, w świecie XXI wieku istnieje tylko jeden imperializm – zachodnio-amerykański. Prowadzi to do konieczności aktywnego solidaryzowania się z rzeczywiście istniejącymi krajami socjalistycznymi lub przynajmniej suwerennymi i służy jako decydujące kryterium przy wyborze sojuszników politycznych. 

Siódma zasada:  

Nie zagubić się w “ponowoczesności”, post-modernizmu. 

Działacz komunistyczny nie jest a priori przeciwny obowiązującemu konsensusowi moralnemu, choć często degraduje się on do płaskiego konformizmu. 

Oznacza to, że z zasady jest on przychylny, w nieszczególnej kolejności, demokracji wyborczej, swobodzie przemieszczania się przez granice, ekologii, feminizmowi, wolności seksualnej, równości jednostek wszelkiego pochodzenia lub przekonań itd. Ale skoro tak, to nie popiera on ich bardziej lub mniej niż ludzie o dobrych intencjach i dobrej woli, reprezentujący niemal każdą ideologię polityczną czy religijną, a więc nie może na nich opierać swojego programu politycznego. Prawa obywatelskie, antyrasistowski, feministyczny i libertariański program został przejęty i zniekształcony przez kapitalizm w jego “Nowej Erze” sięgającej “kolorowych rewolucji” lat 70 i późniejszych. 

Również przekonany działacz proletariacki w imię zasad liberalnych (w sensie moralnym) nie może odciąć się od mas i ich zwyczajów. 

Uważam, że komunista w Stanach Zjednoczonych ma całkowitą rację potępiając karę śmierci, ale gdybym był na jego miejscu, nie umieściłbym jej zniesienia w moim programie, gdybym chciał być bardziej obecny w fabrykach niż na uniwersytetach. 

Aby wybrać bardziej trywialny przykład, mogę być za lub przeciw “pisowni inkluzywnej” (męsko-zeńskiej), nie umiejscowi mnie to nigdzie w walce klasowej. 

Nie ma żadnej “krzyżującej się walki” zasad o równym stopniu ważności. Kiedy walka drobnomieszczańska jest stawiana na równi z walką proletariacką, to ta ostatnia schodzi na dalszy plan, ponieważ to ta pierwsza będzie podkreślana w mediach, a jej bojownicy przejmą organizację. Kiedy są one wysuwane przez partię, proletariat instynktownie odwraca się od nich, włączając w to “genderowych” lub “rasowych” proletariuszy, którym chciałoby się specjalnie schlebiać i bronić. 

Na zakończenie filozoficzne spostrzeżenie: 

W polityce “cel uświęca środki”, zgodnie z zasadą Machiavellego, którą Jean Jacques Rousseau słusznie określił jako wielkiego, tajnego doradcę ludu. Oznacza to, że maksyma ta jest maksymą wszystkich władz, nawet tych najbardziej obłudnie liberalnych. Nie oznacza to, że jeśli ktoś ma dobre intencje, może oddawać się wszelkiego rodzaju łajdactwom, daleko od tego; oznacza to w istocie, że środki stosowane w walce politycznej muszą być zawsze mierzone i oceniane w odniesieniu do uzyskanego wyniku. Tak jest z każdą akcją polityczną, która kiedykolwiek przejawiała się w historii, a polityka socjalizmu nie różni się pod tym względem od żadnej innej, feudalnej, imperialnej, kapitalistycznej itd. która ją poprzedzała. Dla przykładu, układ o nieagresji między ZSRR a III Rzeszą, tzw. układ niemiecko-radziecki, podpisany 23 sierpnia 1939 r., o którym nie można myśleć bez goryczy, był historycznie uzasadniony ostatecznym zwycięstwem tego pierwszego państwa nad drugim, do którego się przyczynił. 

Socjalizm jest jedynym projektem politycznym, który odpowiada prawu naturalnemu i wymogom elementarnej moralności podzielanej przez wszystkie narody, i jeśli istnieje jakiś uniwersalny obowiązek moralny, to jest nim realizacja tego projektu i objęcie nim całej ludzkości. 

http://www.reveilcommuniste.fr/2021/04/les-sept-piliers-de-la-conscience-des-militants.html 

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments