Świat Wiadomości

Neoliberalny rząd Kolumbii idzie na wojnę z własnym narodem

W Kolumbii od miesiąca trwają potężne demonstrację antyrządowe wywołane pierwotnie drastycznym wzrostem podatków dla najuboższych warstw społecznych które stanowią de facto większość ludności kraju. Krwawa marionetkowa satrapia sterowana z Waszyngtonu szybko wycofała się z tego pomysłu, ale wzniecony pożar frustracji nie ugasł, lecz się powiększył. Do tłumienia demonstracji prezydent Ivan Duque oczywiście skierował wojsko. Setki demonstrantów zostało już aresztowanych, dziesiątki zostało zabitych, wielu ludzi “zniknęło”. Podobno w Kolumbijskich rzekach odnajdywane są odcięte głowy tych “zniknietych”.

Najbardziej dramatycznie sytuacja wygląda w mieście Cali. W piątek zabitych tam zostało co najmniej 8 demonstrantów, w sobotę co najmniej 13. Do wsparcia policji i żandarmerii, prezydent Ivan Duque wysłał do tego miasta dodatkowe 7 tysięcy żołnierzy. A zatem reżym nie zamierza się uginać, mimo że sytuacja eskaluje.

Burmistrz Cali, powiedział, że to co dzieje się teraz w tym mieście to “prawdziwe piekło”. W piątek jeden z pracowników reżymowej prokuratury, którego samochód zablokowali demonstranci wyciągnął karabin maszynowy i zabił jednego z demonstrantów. Chwilę później został rozszarpany przez rozjuszony tłum. Kolumbijskie dzienniki piszą już o “prawdziwej wojnie domowej”.

W ostatnich dniach demonstracje, które na ogół rozpoczynały się pokojowo szybko zaczęły się przeradzać w krwawe bitwy z siłami “bezpieczeństwa”. Prawdopodobnie nawet w Chile kilkanaście miesięcy temu, sytuacja nie miała tak makabrycznego przebiegu. A trzeba tu przypomnieć, że miały tam miejsce największe demonstracje antyneoliberalne w historii tego kraju. W stolicy Chile, Santiago wychodziło na ulicę nieraz nawet ok milion ludzi. Tamtejsze władze również postanowiły z pomocą terroru rozpędzać demonstracje.

Demonstranci w Kolumbii domagają się przede wszystkim pracy (w Kolumbii ma miejsce ogromne bezrobocie), prawa do bezpłatnej nauki, większych nakładów na opiekę medyczną oraz większej solidarności społecznej. A zatem są to żądania przede wszystkim o charakterze socjalnym. Kolumbia staje się tym samym kolejnym po Chile neoliberalnym bastionem, który staje w ogniu społecznej frustracji.

Wg oficjalnych danych władz Kolumbii, w ciągu ostatniego miesiąca w trakcie tłumienia demonstracji zabitych tam zostało 59 osób, a 2300 zostało rannych. Najprawdopodobniej są to mocno zaniżone dane.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments