Artykuł

Kryzys egzystencjalny kapitalizmu cz. 1 – Permanentny stres i jego następstwa na przykładzie Polski

Wielu z Was zapewne zastanawiało się nie raz nad tym co spowoduje, że kapitalizm jako system społeczno ekonomiczny – upadnie. Czy może nadejdzie kryzys ekonomiczny tak wielki, że już tym razem system się w końcu załamie i więcej nie podniesie. Czy może nastąpi jakaś pandemia nowej choroby wywołanej przez nowego wirusa. A jak wiemy z ostatnich miesięcy – kapitalizm z pandemiami walczyć nie potrafi albo nawet nie chce. A może nastąpi jakiś wielki kataklizm, np wybuch wulkanu który zmiecie USA. Co doprowadzi do upadku tego kapitalistycznego monstrum – tego nikt nie wie.

Ja jednak pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeden potężny kryzys w jakim znajduję się kapitalizm. Kryzys, który powoli, ale bardzo systematycznie się pogłębia od przynajmniej 30 lat. Kryzys o którym na razie jeszcze mało kto mówi, ale za lat kilka, może kilkanaście, nie będzie się już dało udawać, że tego nie ma. Chodzi o kryzys egzystencjalny. Chodzi o bezsens życia w tym systemie. Bezsens życia, który wywołuje frustracje i epidemie chorób psychicznych.

Wielu z Was zapewne słyszało o tzw. “chorobach cywilizacyjnych”. Mówiąc o “chorobach cywilizacyjnych” powinno się jednak mówić “choroby cywilizacji kapitalistycznej” bo to tej konkretnie cywilizacji a nie innej – te choroby dotyczą. Słyszeliście też zapewne, że należy “dbać o zdrowie”, “dobrze się odżywiać”, “uprawiać sporty, zadbać o ruch” itd. Od ok lat 90-tych co raz więcej się na ten temat mówi. Znacznie mniej jednak się już mówi o chorobach psychicznych. W wielu krajach choroby psychiczne to wręcz temat tabu. Osoby odwiedzające lekarzy psychiatrów narażane są na ostrą stygmatyzację społeczną.

Jednak zdrowie psychiczne trzeba traktować z równie wielką powagą jak zdrowie fizyczne. Albo nawet większą. Wielu ludzi o tym zapomina albo ten fakt bagatelizuje. Wielu ludzi myśli sobie “ja wariatem nie jestem, mi choroby psychiczne nie grożą”. Podczas gdy to tak nie działa. Ale zaraz to wszystko wyjaśnimy.

Choroby psychiczne w przeciwieństwie do fizycznych są znacznie bardziej podstępne i co za tym idzie – niebezpieczne. Choroby psychiczne potrafią przez bardzo długi czas pozostawać niezauważone przez kogokolwiek, a ich prawidłowa diagnoza bywa bardzo trudna nawet dla doświadczonych lekarzy psychiatrów. Dzieje się tak m.in. dlatego, że mózg człowieka jest czymś niezwykle skomplikowanym. Choroby psychiczne również powodują niepełnsprawność tak samo jak choroby fizyczne.

W 2009 roku na zlecenie Gazety Wyborczej przeprowadzony został sondaż, z którego wynikało m.in., że aż 91% Polaków czuje się w III RP bardziej zestresowana niż w czasach PRL. Jest to bardzo ważne badanie sondażowe, bardzo wiele mówiące o tym jak się żyło w państwie socjalistycznym i jak się żyje w państwie kapitalistycznym. Otóż okazuje się, że w tym “strasznym, totalitarnym, komunistycznym reżymie, zniewoleni ludzie” odczuwali mniejszy stres niż teraz kiedy są “wolni”.

Istnieje prosta i bardzo zgodna z rzeczywistością definicja tego czym owy stres jest. Stres to naturalna reakcja organizmu na nienormalną sytuację. Ta reakcja, to reakcja obronna organizmu, to napięcie psychiczne. Człowiek mniej lub bardziej świadomie odczuwa zagrożenie i organizm przygotowuje się w ten sposób na to zagrożenie.

A zatem okazuje się, że w tym “strasznym, komunistycznym PRL-u”, ludzie mniej odczuwali zagrożenie, w mniejszym stopniu uważali bezpośrednio otaczającą ich sytuację za nienormalną niż w rzekomo wolnej Polsce.

Z wyżej wspomnianego sondażu wynika również, że: 69 procent Polaków uważa, że ciężej (niż w PRL) pracuje. Według 68 procent badanych jesteśmy bardziej wyrachowani, mniej życzliwi dla innych. 61% ubolewa, że mamy mniej czasu dla rodziny i przyjaciół, niż mieliśmy w czasach PRL. Większość twierdzi również, że teraz mniej jest sensu życia a ludzie są bardziej chorowici.

Krótko podsumowując – po przywróceniu kapitalizmu Polacy są ZNACZNIE BARDZIEJ ZESTRESOWANI, ciężej pracują, mają mniej czasu na kontakty społeczne i odczuwają większy bezsens życia. Każdy z tych negatywnych czynników z osobna, jeżeli trwa odpowiednio długo może spowodować chorobę psychiczną, “cywilizacyjną”. Wszystkie te czynniki razem wzięte, wywołają chorobę psychiczną na pewno i jest tylko kwestią czasu kiedy to nastąpi. Do najczęstszych “cywilizacyjnych” chorób psychicznych należą przede wszystkim nerwice, depresje, stany lękowe, natręctwa, uzależnienia a także bardzo groźna – schizofrenia. O ile w przypadku nerwic, depresji i stanów lękowych człowiek zachowuje zdolność do racjonalnego myślenia i jego umysł prawidłowo kontaktuje z rzeczywistością (a zatem może jeszcze wpływać na swoje życie i może np podjąć decyzję o tym, żeby zacząć się leczyć) to w przypadku schizofrenii chory przestaje odróżniać rzeczywistość od swoich myśli a zdolność do racjonalnego myślenia jest mocno zaburzona. Schizofrenia jest bardzo groźną i niestety nieuleczalną chorobą, raz wybudzona pozostaje już z człowiekiem na zawsze, można tylko z pomocą leków maskować jej objawy. Wg różnych szacunków mniej więcej jeden na dwóch chorych na schizofrenię prędzej czy później popełnia samobójstwo.

Nerwica, depresja i stany lękowe to zaburzenia, które często występują jednocześnie a tylko jedna z tych trzech chorób znacząco przeważa nad pozostałymi. Do tego dochodzą jeszcze często natręctwa.

Z sondażu “Jak Polacy dbają o serce” przeprowadzonego w dniach 16-19 czerwca 2011 roku wynika m.in., że aż 85% Polaków każdego dnia odczuwa stres i niepokój. Część z tych osób próbuje rozładować to napięcie poprzez palenie papierosów (10%), pijąc alkohol (7%), nadmiernie się objadając (7%), oglądając telewizję (17%). A zatem ludzie ci wykonują czynności, które jeszcze bardziej pogorszą stan ich zdrowia, popadają w nałogi. Nie jest odkryciem Ameryki, że jedną z najczęstszych przyczyn popadania w nałogi są właśnie stresy życia codziennego.

Większość badanych obawia się o swoje zdrowie w związku z ciągle odczuwanym stresem, a zdecydowana większość (82%) jest świadoma tego, że stres ma negatywny wpływ na ich organizm.

“Wiele osób odczuwa wywołane stresami skutki depresji, z czego nie zdaje sobie sprawy. Pacjenci domagają się pigułek, tymczasem najbardziej potrzebują zmiany stylu życia i lepszego radzenia sobie ze stresami. Niestety, nie wszystkich taka +recepta+ zadowala. Bo wolą zażywać tabletki uspokajające i nasenne, takie jak benzodiazepiny, które są niebezpieczne, gdyż szybko powodują uzależnienie”. Ludzie wybierają “drogę na skróty”, a ta droga często okazuje się tragiczna.

Przytoczę jeszcze jedno badanie. Badanie “Polacy a stres w pracy i w życiu” w formie ankiety online i w galeriach handlowych przeprowadził serwis Prezentmarzeń na przełomie kwietnia i maja 2019 na próbie 1149 respondentów. Co wynika z tych badań? Wynika z nich, że 80% zapytanych Polaków otwarcie mówi, że stres towarzyszy im codziennie. Głównymi przyczynami nerwowych sytuacji dla 37% jest praca, dla 27% nieprzyjemne sytuacje w życiu prywatnym, a dla 18% kwestie finansowe. “Stres powoduje, że jesteśmy rozdrażnieni i mamy problemy ze snem – jak zdradza 27% Polaków. Z kolei 15% narzeka na zmęczenie jako skutek nerwowych sytuacji, 11% odczuwa napięcie psychosomatyczne w postaci bólu brzucha lub głowy, 3% nawet choroby zębów, takie jak bruksizm. Do depresji jako efektu odczuwania długotrwałego stresu przyznaje się 7% Polaków, 4% jak twierdzi ma nerwowe tiki, a 2% nie ma ochoty na seks”.

“Spośród 1149 respondentów, 14% mówi wprost, że stres ich całkowicie paraliżuje”.

Powyższe sondaże dotyczą Polski, ale w krajach “zachodnich” sytuacja nie wygląda lepiej.

Wg prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), jeśli nic się nie zmieni, to w niedługim czasie depresja, silnie związana ze stresami, stanie się jedną z najczęściej występujących chorób, które będą trapić społeczeństwa krajów najbardziej uprzemysłowionych.

A zatem z powyższego jasno już wynika, że stres jest trwale wpisany w życie w kapitalistycznych krajach. Z czego ten stres wynika? Z czego on wynika to jakiś czas temu krótko podsumował Janusz Korwin-Mikke. Powiedział, że ludzie “muszą się bać bo wtedy pracują wydajniej”. Inaczej – w domyśle – będą rozleniwieni i nie będą jaśnie panom kapitalistom przynosić odpowiednio dużych zysków. I to jest akurat zgodne z tym co w kapitalizmie ma miejsce. Ludzie rzeczywiście żyją w ciągłym strachu przed dniem jutrzejszym. Czy nie wyrzucą go z pracy, czy wystarczy mu na opłacenie wszystkich rachunków, czy do końca życia będzie go stać na spłacanie kredytu mieszkaniowego, czy nie wyrzucą z domu na bruk za nie płacenie czynszu itd. Są to wszystko zmartwienia ludzi żyjących w państwach kapitalistycznych. W krajach tych, władze państwowe celowo regulują gospodarkę w taki sposób aby cały czas istniało zjawisko bezrobocia. Dzięki temu klasa pracująca jest trzymana krótko za mordę.

“Nie podoba ci się w mojej firmie? Uważasz, że za ciężko pracujesz a za mało zarabiasz? To na twoje miejsce czeka kolejka bezrobotnych!”.

W związku z powyższym, życie w kapitalizmie to życie na „wysokich obrotach”. Dla wielu ludzi ZBYT wysokich.

A zatem powtórzę jeszcze raz bo to bardzo istotne – stres jest trwale wpisany w definicję kapitalizmu.

Ok 20 lat po zakończeniu II wś, miał miejsce w Finlandii gwałtowny wzrost zachorowań na schizofrenie. Naukowcy zastanawiali się dlaczego dzieje się to akurat 20 lat po wojnie i z czego to wynika. Schizofrenia to choroba, która ujawnia się mniej więcej między 20 a 40 rokiem życia. Okazało się, że osoby dotknięte tą chorobą były dziećmi matek, których ciąża przypadała na okres II wś. Okazało się również, że matki wszystkich tych dzieci (podobno dotyczyło to 100% przypadków) odczuwały bardzo silny stres związany z trwającymi działaniami wojennymi. Nauka nie wie do końca co jest przyczyną tej strasznej choroby, ale wiadomo co zwiększa ryzyko jej wystąpienia. Otóż jeśli kobieta w trakcie noszenia ciąży odczuwa silny stres to gwałtownie wzrasta ryzyko, że jej dziecko będzie w dorosłym życiu chorować na schizofrenię. To czy u tego dziecka schizofrenia się pojawi czy nie to również jest w dużym stopniu zależne od tego jak bardzo będzie to dziecko odczuwać stres. Jak już wyżej pisałem – ok 50% (dane są bardzo zróżnicowane dla różnych rejonów świata) chorych na schizofrenię prędzej czy później popełnia samobójstwo. To czy chory popełni samobójstwo czy nie, jest z kolei w wielkim stopniu uzależnione od tego, czy będzie on odczuwał osamotnienie, czy też będzie odczuwał, że posiada czyjeś wsparcie (np rodziny, rodzina ma na to największy wpływ). Oczywiście w sytuacji gdy chory pozostanie sam ze swoimi problemami to ryzyko samobójstwa wzrasta. Wg różnych szacunków ok 1% całej światowej populacji jest dotknięta schizofrenią a liczba zachorowań systematycznie rośnie.

No to teraz przypomnijcie sobie o sondażach o których pisałem wyżej dotyczących stresu, dodajcie do tego powszechny (w zachodniej cywilizacji) zanik więzi społecznych, dewastacja więzi rodzinnych, alienacja i spróbujcie sobie wyobrazić jaka będzie przyszłość, jaka będzie przyszłość zdrowia psychicznego w tej cywilizacji.

O ile depresja jest chorobą bardzo “demokratyczną” pod tym względem, że niemal w równym stopniu dotyka ludzi niezależnie od ich statusu materialnego to schizofrenia częściej dotyka ludzi gorzej sytuowanych materialnie.

Na całym świecie na depresję choruje 350 mln ludzi a epidemia dopiero nadchodzi, co roku liczba ta się zwiększa i już niedługo będzie to najczęściej diagnozowana choroba (nie tylko psychiczna ale w ogóle choroba) na świecie (wg WHO).

Wg portalu abczdrowie, w Polsce również mamy już epidemię depresji. 8 mln Polaków ma zaburzenia psychiczne, a rocznie 1,5 mln trafia do szpitali psychiatrycznych. Z powyższego można obliczyć, że jeśli ustawimy w rzędzie 25 dorosłych Polaków to jeden z nich w ciągu najbliższego roku będzie miał zaburzenia psychiczne na tyle silne, że będzie musiał zostać skierowany do szpitala psychiatrycznego.

Ale to są statystyki dotyczące wyłącznie dorosłych Polaków, jeszcze bardziej ponure statystyki dotyczą niepełnoletnich.

Aż 4 miliony niepełnoletnich (Polacy w wieku 0 – 17 lat) cierpi na różnego rodzaju problemy i zaburzenia psychiczne. Są to szacunki Instytut Psychiatrii i Neurologii. Niepełnoletnich w Polsce jest ok 7 milionów zatem daje to ok 57% niepełnoletnich Polaków z zaburzeniami psychicznymi.

Łącznie dorośli i niepełnoletni z zaburzeniami psychicznymi to w Polsce ok 12 milionów ludzi (ok 32% populacji Polski). Są to dane z 2017 roku.

Jako podstawową przyczynę tych zaburzeń portal abczdrowie podaje przewlekły stres.

Z powyższych 32% Polaków z zaburzeniami psychicznymi, specjalistycznej pomocy psychiatry wymaga ok 5 – 10% populacji Polski z powodu ciężkości tych zaburzeń. Wg portalu abczdrowie jest to poważny problem społeczny. Portal zaznacza również, że “warto zwrócić uwagę na fakt, że swoje problemy z psychiką najczęściej ukrywamy, wstydząc się choroby i bojąc się odrzucenia, stąd też do placówek pomocowych trafiają tylko nieliczni potrzebujący” a i tak szpitale psychiatryczne są przepełnione. Dalej na portalu czytamy: “Według Raportu Rzecznika Praw Obywatelskich “Ochrona zdrowia psychicznego w Polsce” u 23 proc. Polaków można rozpoznać przynajmniej jedno zaburzenie psychiczne w ciągu życia. Badania wykazały, że u około 20–30 proc. osób w wieku 18–64 lat odnotowuje się obniżenia nastroju i spadek aktywności życiowej, drażliwość i przewlekły lęk, który jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym – dotyka on co szóstą osobę w Polsce”. I dalej: “jedna osoba na dziesięć ma depresję, 7 proc. cierpi na bezsenność, natomiast uzależnienia dotykają 4 proc. populacji. Część z tych zaburzeń nie ma wpływu na codzienne funkcjonowanie, jednak i tak znacznie pogarszają jakość życia, a nawet mogą prowadzić do niepełnosprawności, bowiem to właśnie zaburzenia psychiczne i choroby neurologiczne odpowiadają łącznie za 1/4 wszystkich ich przyczyn. W największym stopniu z niepełnosprawnością wiążą się cztery kategorie chorób: depresje, otępienia, uzależnienie od alkoholu i udar.

Według Zespołu ds. Walki z Depresją, działającego przy Ministerstwie Zdrowia, depresja dotyczy co dziesiątego dorosłego Polaka, a tylko połowa z nich otrzymuje faktyczną pomoc. Dlaczego? “Wielu z nas wstydzi się przyznać, że ma jakieś problemy z psychiką, a inni nie uznają swoich psychicznych dysfunkcji za coś poważnego”. Portal abczdrowie wskazuje na jeszcze jedną przyczynę takiego stanu rzeczy – “powszechna amerykanizacja naszego społeczeństwa, która rozwinęła się po roku 1989. Kult Zachodu wiąże się z propagowaniem wzorca “keep-smiling” (ang. uśmiechaj się), czyli niezależnie od naszego wewnętrznego nastroju powinniśmy zachować pogodę ducha i uśmiech na twarzy”. Mówiąc inaczej “amerykanizacja” / zachodni “styl życia” wywiera na nas presję taką, żebyśmy uśmiechali się i udawali że wszystko jest w porządku niezależnie od tego jak okropnie źle się czujemy.

Wg psycholog Moniki Wiącek (dla portalu abczdrowie), leczenie depresji zawsze powinno odbywać się pod okiem psychiatry, zwłaszcza gdy pacjent przejawia myśli samobójcze.

Od 1990 do 2017 roku wskaźnik rozpowszechnienia zaburzeń psychicznych, wzrósł o 119% (portal abczdrowie). Największy wzrost dotyczy zaburzeń psychotycznych, czyli między innymi groźnej schizofrenii. Wg portalu abczdrowie niebawem rozpoznawane będą nowe jednostki chorobowe związane z rozwojem cywilizacji i wzrastającym pędem życia. Wciąż pojawiają się nowe rodzaje zaburzeń psychicznych, z którymi nie do końca lekarze potrafią sobie radzić.

Portal abczdrowie zwraca też uwagę na bardzo istotny fakt, że w ostatnich latach w Polsce nie odnotowuje się wzrostu zachorowań na depresję endogenną, czyli wrodzoną. Zwiększa się natomiast zachorowalność na depresję o podłożu zewnętrznym, wywołaną stresem, pędem życia, używkami. A zatem gdyby ktoś próbował tłumaczyć fakt wzrostu zachorowań na “wadliwe geny ludzi”, to nie będzie to prawda. Geny nam się nie popsuły w ostatnich latach. To życie w kapitalizmie powoduje depresje a nie geny. Wiąże się z tym większa liczba samobójstw. W Polsce każdego roku popełnia je aż 6 tysięcy osób (trzy razy więcej niż ginie w wypadkach samochodowych), a prawie drugie tyle nieskutecznie próbuje się zabić.

Źródła:

1) Sondaż z 2009 roku na zlecenie Gazety Wyborczej.

2) Raporty WHO (Światowa Organizacja Zdrowia).

3) Portal portal.abczdrowie.pl.

4) Sondaż “Jak Polacy dbają o serce” z 2011 roku.

5) Opracowania tematyczne Kancelarii Senatu OT-674 “Zdrowie psychiczne w Unii Europejskiej”.

6) Statystyki Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

7) Artykuł “Dzwoniła do niego cała rodzina, z taką częstotliwością, że się z tej miłości wycofał” z portalu weekend.gazeta.pl.

8) inne

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments