Artykuł

Złap je wszystkie, czyli o kolekcjonowaniu ideologicznych łatek

Najprawdopodobniej każdy kto siedzi w internetowych społecznościach skoncentrowanych wokół polityki natknął się na tak zwane kompasy polityczne. Polegają one na wypełnianiu serii pytań, aby następnie uzyskać wynik mówiący nam jakie mamy poglądy i gdzie można je umieścić na dwuosiowym kompasie. Są też odpowiedniki, które zamiast dwóch osi, dają nam inne formy pozwalające umieścić nasze poglądy na politycznym spektrum. To durne zjawisko jest jednym z elementów omawianej tu kwestii zbierania ideologicznych łatek.

O ile nastoletnim fascynatom politologii, socjologii czy historii można wybaczyć nabieranie się na takie pierdoły, o tyle niedopuszczalne jest żeby w taki infantylizm bawili się dorośli ludzie. Mamy bowiem na lewicy problem z byciem „lewakiem” na pokaz. Traktowaniem lewicy jako jakiegoś hobby, gdzie poszczególni amatorzy chwalą się pomiędzy sobą zdobyczami. Tak jak kolekcjonerzy figurek do gier planszowych demonstrują swoje malowane, miniaturowe armie orków czy innych kosmicznych rycerzy – tak lewacy pokazać się muszą ze swoimi, precyzyjnie nakreślonymi, jedynymi w swoim rodzaju poglądami. Widzimy wówczas wysyp demokratycznych socjalistów nie lubiących ZSRR, ale nie mających za to problemu z faszyzmem Piłsudskiego; prawdziwych ortodoksyjnych marksistów, dla których nawet Lenin był pozerem i rewizjonistą bo na pewno źle zrozumiał Kapitał.

Mamy też wielkich fascynatów poszczególnych postaci historycznych, którzy za świętość uważają to co robili ich idole w swoich czasach i warunkach materialnych. Najbarwniejszym przykładem w tym przypadku są maoiści; sekciarze jeszcze bardziej odklejeni niż trockiści. Weźmy pod lupę na przykład rozłam chińsko radziecki. Było to zjawisko czysto polityczne. Wynikało ono z konfliktów o terytorium na granicy pomiędzy owymi potęgami. Maoiści przekonani są jednak, że geneza rozłamu jest ideologiczna. Bo po Stalinie przyszedł zły rewizjonista Chruszczow i nagle Związek Radziecki był już złym „socjalimperialistycznym” imperium. I maoiści do dziś potępiają cały blok wschodni z czasów post stalinowskich z tego właśnie powodu.

Oba te podejścia łączy jedno – totalne samounieszkodliwienie się w walce z kapitalizmem. Problemem pierwszej grupy jest przede wszystkim sekciarstwo. Bardzo często takie inteligenckie lewakowanie sprzed monitora łączy się z zamykaniem się w swojej „prawdziwie lewicowej” bańce oraz poczuciem wyższości do całej reszty. Taka atomizacja oczywiście nie służy dobrze działalności antykapitalistycznej, jednakże problem jest głębszy. Sekciarstwo tej grupy wynika bowiem z irracjonalności samych poglądów głoszonych przez taką kanapową sektę. Są to poglądy oderwane zupełnie od rzeczywistości i są niejako taką sztuką dla sztuki. Otóż jak inaczej nazwać taką książkową działalność marksistowską studentów humanistów, którzy pochłaniają duże ilości wiedzy której wcale nie mają zamiaru przekuć w realne rezultaty tutaj, w materialnym świecie poza ich głowami. Mało tego, biorąc pod uwagę fakt że ich wiedza bierze się niemal wyłącznie z literatury, a nie doświadczenia, kompletnie obdziera ją z jakiejkolwiek rzeczywistej wartości. Potrafią oni opisać laborystyczną teorię wartości, ale nie umieją jej przekazać zwykłemu człowiekowi. Pozamykani w akademickich bańkach nie mają kontaktu z robotnikami, więc nie umieją się z nimi nawet porozumieć. Nie umieją zaproponować im żadnych realnych postulatów ani rozwiązań. Zamiast tego bombardują ich wielkimi ideami, w które robotnicy mają im wierzyć na słowo. Chociaż to i tak jest lekki przykład, ponieważ prawdziwa jazda zaczyna się gdy kawiarniani marksiści zaczną głosić faktyczne postulaty. Wtedy to okazuje się, że los robotników jest w zasadzie zepchnięty na drugi plan, ponieważ najważniejsze jest zrezygnowanie z węgla i zakończenie cierpienia zwierzątek. Oczywiście nie byle gdzie, tylko u nas w kraju rozwijającym się, i tak już uzależnionym od zachodu. Na co komu taka lewica?

Nieco inaczej, choć nadal podobnie mają się sprawy z fanklubami postaci historycznych. Osoby z tej grupy zaś jako podstawy swoich poglądów politycznych wybierają politykę prowadzoną przez wybranego idola. Jak we wspomnianym przypadku maoistów, podejście takie cechuje zupełne oderwanie od aktualnych, miejscowych warunków materialnych na rzecz rekonstrukcji historycznej i zapatrzenia w coś co miało miejsce gdzie indziej i kiedy indziej. Mało tego, łączy się to często z niezrozumieniem idei i działań takiego bohatera. Bardzo popularnym zjawiskiem są, np. socjaldemokraci uznający Róże Luksemburg za liderkę jakiejś umiarkowanej, anty-leninowskiej opozycji na lewicy początku XX wieku. Podobnie działają maoiści. Jednym ze źródeł sukcesu rewolucji, której przewodził Mao Zedong (jak i w zasadzie każdej innej udanej rewolucji) było przystosowanie marksizmu do lokalnych warunków. Idea naukowego socjalizmu wykorzystana została nie jako cel sam w sobie, lecz jako sposób na rozwiązanie lokalnych, aktualnych wówczas problemów. Rozdrobniona i wewnętrznie skłócona, skrajnie purytańska sekta maoistowska zaś podchodzi do sprawy kompletnie odwrotnie. Po pierwsze ideologię z czasów Mao, oraz jej późniejsze rozwinięcie przez intelektualistów maoistowskich; traktują jako pewien ideał do którego to mają się dostosować robotnicy z całego świata. Sprawia to, że absolutnie nikt spoza lewicowej bańki nie traktuje ich poważnie. Ponadto parareligijny kult jednostki powoduje także kolejny problem, a mianowicie kwestię interpretacji „świętych tekstów”. Dla członków fanklubów postaci historycznych nie ważne są rezultaty ich polityki. Uznają oni działalność oraz poglądy danego człowieka za świętość, a jedynym polem do dyskusji jest jedynie walka o to kto prawidłowo interpretuje myśl nieżyjącego lidera, a kto błędnie. Stąd też skrajne rozdrobnienie i wzajemna agresja takich fanklubów. Każda sekta, która wyznaje inną wersję wydarzeń uznawana jest za oczywistych zdrajców, rewizjonistów, oportunistów, itd. itp. Możemy to zaobserwować licząc ile jest partii i organizacji trockistowskich czy maoistowskich w danym kraju, oraz jakie panują pomiędzy nimi stosunki. Za każdym razem wyjdzie nam, że jest ich więcej niż jedna, oraz że szczerze nienawidzą się nawzajem.

Co więc proponuję w zamian? Osobiście kieruję się takim podejściem; Każdą postać historyczną staram się umieścić w konkretnym kontekście historycznym i oceniać ją dopiero z takiej perspektywy. W ten sposób zamiast podchodzić do ideologii marksistowskiej oraz polityki konkretnych ludzi, partii i państw w sposób dogmatyczny, patrzy się na nie takie jakie są. To znaczy możemy wyciągnąć lekcje odnośnie konkretnych zagadnień. Weźmy np. przyrównanie polityki NEPu Lenina, oraz kolektywizacji za Stalina. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że oba podejścia są sprzeczne ze sobą i że istnieje jakiś konflikt pomiędzy podejściem obu liderów. Jeśli jednak spojrzymy na temat w sposób obiektywny, osadzony w kontekście materialnym i historycznym zrozumiemy że jest zupełnie inaczej. Zobaczymy, że obaj prowadzili te samą politykę polegającą na zastosowaniu środków zależnych od kontekstu i potrzeb. Tak więc w burzliwych czasach powstawania Rosji Radzieckiej opłacalne było zrzucenie części odpowiedzialności za gospodarkę na sektor prywatny i nie kłóci się to w żaden sposób z tym, że w już dużo stabilniejszych czasach Stalina państwo radzieckie było na tyle silne, żeby przejąć prywatny sektor poprzez kolektywizację.

Sprawa jest jeszcze prostsza z cyrkami wokół wymyślnych ideologii. Tu moja odpowiedź brzmi – nie bawić się w to. Tak jak polityka postaci historycznych, tak i ideologia znajduje się w pewnym konkretnym kontekście. Nie ma zatem sensu uznawać za pewnik i świętość czegoś co ktoś napisał albo powiedział w zupełnie innych czasach i miejscu. Prawidłowym podejściem będzie tu obiektywne rozpatrzenie danej ideologii bądź jej nurtu w odniesieniu do panujących wówczas warunków materialnych. W ten sposób po pierwsze możemy czerpać z wielu różnych nurtów marksizmu jednocześnie. Po drugie nie dochodzi do zjawiska jakim jest dostosowywanie swoich własnych poglądów do danej doktryny. Uważasz się za wolnościowego socjalistę ale nie potępiasz bloku wschodniego? Przykro mi ale w naszej bańce nie popieramy czerwonego faszyzmu. Jesteś radykalnym rewolucjonistą? Sory, ale w takim razie nie wolno ci uczestniczyć w burżuazyjnej demokracji i jedyne co możesz to kopać śmietniki na protestach w oczekiwaniu na rewolucję; i tak dalej, i tak dalej. Jest to podejście strasznie dziecinne, które skutecznie ucina skrzydła początkującym lewicowcom. Zamykając więc, ten nieco chaotyczny artykuł – nie bądźmy sekciarzami, patrzmy na kontekst i podchodźmy do polityki z otwartym ale uważnym umysłem.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments